Dr Jerzy Jaśkowski: Wielka VICTORIA Ministerstwa Rolnictwa!!!


Odkryto trzeciego dzika – z APS

 

Wolność sumienia jest prawem podstawowym.
prof.A.Zoll

Jak podał Farmer, w dniu dzisiejszym, 29.05.2014 roku znaleziono trzeciego martwego dzika, u którego rozpoznano afrykański pomór świń –  APS. Tak więc po prawie czterech miesiącach od wyjęcia z lodówki pierwszych sztuk, Ministerstwo Rolnictwa może bić w dzwony i świętować zwycięstwo. Jak wiadomo, do tej pory były tylko dwa padłe dziki, u których rozpoznano tą ”straszną” chorobę. A wiadomo, że dwa drzewa lasu nie czynią, ale trzy drzewa to już las i można świętować. POza tym okazało się, że sceptycy nie mają racji, ponieważ jednak kolejny dzik padł, choć co prawda nie wiadomo jak.

Fot. David Chapman / Photoshot / PAP
Fot. David Chapman / Photoshot / PAP

A wiec przede wszystkim Ministerstwo wykazało nadzwyczajną czujność, godną dawnych Czekistów i już w zarodku uziemiło epidemię, zarówno poprzez wprowadzenie strefy skażonej, jak i buforowej, oraz w zdecydowany sposób ograniczając świński handel. Dzięki temu żadna skażona świnia nie przedostała się do Unii Europejskiej i możemy z dumą mówić o tym, że znowu Polska stała się przedmurzem, tym razem świńskim.

Dzięki utracie przez polskich hodowców i handlowców tylko miliarda euro, hodowcy i handlowcy z Danii, Holandii, Niemiec, czy też Austrii, mogli spokojnie sprzedawać polskie świnie, bez polskiej konkurencji.

Przypomnę, że  po ogłoszeniu tej blokady, ceny trzody spadły do nieco ponad 3 złotych za kilogram, a zagraniczni handlowcy sprzedawali je za ponad 7 złotych.

Tak więc dzięki bohaterstwu ministra Kalemy, wprowadzającego te drastyczne dla Polaków ograniczenia, pomogliśmy wzbogacić się naszym „rodakom” unijnym.

Co prawda ta padła świnia nie przyleciała nieoznakowanym helikopterem, jak poprzednie, a została wyłowiona z rzeczki Świsłocz, ale zawsze służby weterynaryjne mogą odtrąbić sukces. Jak musiały się namęczyć chodząc wokoło tych rzeczułek, aby znaleźć w szuwarach jakąś padlinę. Ile to kilometrów po wertepach muszą się nachodzić, w tych szpileczkach,  no może nie codziennie, aby wszystkiego dopilnować. No, chyba że wiedziały gdzie szukać. Ale skąd miałyby niby wiedzieć?

Swoją drogą, jak ta świnia tam dotarła, jeszcze nie zostało wyjaśnione, ale niewątpliwie służby weterynaryjne, na czele z Ministrem Rolnictwa, dołożą wszelkich starań, aby prześledzić tzw. szlak epidemiologiczny. I nie omieszkają poinformować społeczeństwa. Może nie w tym życiu doczesnym, ale…

Jest to równie wielki sukces, jak po przednim przedmurzu króla Jana III [zresztą lennika Habsburgów], który wypełniając swoje zobowiązaniac obronił w 1683 roku Wiedeń, tracąc przy tym całe nasze Podole i odcinając polski handel od Morza Czarnego, czym doprowadził go do ruiny. No, ale o tym ten dzielny wojak nie mógł wiedzieć, przecież był wojakiem, a nie strategiem. Tego Podola już nigdy nie odzyskaliśmy.

Król Jan III jest także znany w historii epidemiologicznej, przywlókł bowiem z pod Wiednia zarazę, która zdziesiątkowała Podole.

Ale niewątpliwie do zasług jego należy uratowanie d….y Habsburgom, co pozwoliło im zainicjować rozbiory Polski poprzez zajęcie Spiszu, a potem jednej trzeciej państwa polskiego.

Tym czynem niewątpliwie zasłużył się Austriakom, co przekłada się  na  ilość i obfitość produkcji intelektualnej uniwersytetów austriackich we Lwowie i Krakowie, w owym czasie chwalących tego, skądinąd, dzielnego wojaka.

Wracając do świńskiego pomoru. Przypomnę, że to taka sama dziwna choroba, jak parę innych,  na przykład ptasia grypa, które doskonale likwidują konkurencję u wybranych osób – hodowców. Świński pomór odkryto w RPA, zwanym dawniej krajem Burów, czyli w kolonii holendersko – niemieckiej, właśnie podbijanej przez Anglię w 1903 roku. Potem choroba znikła dziwnym losu zrządzeniem i pojawiła się dopiero w 1921, ale za to w Kenii. Jeszcze dziwniejszym losu zrządzeniem,  przez prawie dwa pokolenia nikt o niej nie słyszał. Co pozwoliło ją rozpoznać dopiero w 1957 roku w Portugalii? Najwyraźniej komuś bardzo przeszkadzała prowadzona tam hodowla. Pomimo braku zarówno kwarantanny, jak i jakichkolwiek stref ochronnych, wbrew szeroko nagłaśnianym opiniom tzw. ekspertów rządowych, czyli politycznych, to znaczy mających uzasadnić z góry podjęte decyzje, jakoś nikogo nie zaraziła i żadne szlaki epidemiologiczne w Europie nie zostały odkryte.

Spokój panował aż do słynnego z innych przyczyn Saakaszwilego, nota bene przywiezionego w teczce do Gruzji, gdzie odnowił świński pomór, sprowadzając go na Rosję. I znowu ponad 3000 km w linii prostej i żadnych miejsc zarazy po drodze.

Potem to już z górki. Od 2007 roku mamy epidemię u sąsiadów ze wschodu. Od  co najmniej 2011 roku panuje epidemia w Obwodzie Kaliningradzkim i na Litwie, ale „nasze„  Ministerstwo jeszcze dyrektyw nie otrzymało i dlatego do 2014 roku nie podejmuje działań. Wiadomo, ten rozrost brukselskiej administracji utrudnia działania niezależnego ministerstwa w tym wesołym baraku nad Wisłą.

Faktem bezspornym jest, że żadnego ograniczenia handlu żywnością z tymi sąsiadami nie było. A podobno epidemia była?

Co jeszcze możemy do sukcesów Ministerstwa Rolnictwa zaliczyć? Bez wątpienia  sukcesem jest spadek hodowli świńskiej o prawie 50 %, z ponad 20 milionów sztuk, do 10 milionów. Po co się Polak ma świniami brudzić? Inną sprawą jest fakt, że w byłym NRD rozbudowuje się hodowlę świń i właśnie zatrudnia ludzi z drugiej strony Odry.

c.b.d.o.

Na podstawie:  Farmer.plRMF FMKatarzyna Szymańska-Borginon,  z 23 lutego 2014 i 14 marca 2014.

 

Rozpowszechniane wszelkimi możliwymi sposobami jak najbardziej wskazane.

Dr Jerzy Jaśkowski
kontakt:  jerzy.jaś[email protected]

Więcej opracowań dr. Jerzego Jaśkowskiego  > > > > TUTAJ .  

POLISH CLUB ONLINE, 2014.05.31

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek