Mirosław Kokoszkiewicz: Zlikwidować „Państwo Podziemne”


Wirtualna Polonia

Mirosław Kokoszkiewicz (kokos26). Fot. wPolityce.pl
Mirosław Kokoszkiewicz (kokos26).
Fot. wPolityce.pl

Wielu z nas zachodzi dzisiaj w głowę, cóż to takiego się stało, że nagle w ostatnich dniach wychodzą na światło dzienne rożne sensacje. Oto po latach znowu odkurzono sprawę domu Kwaśniewskich w Kazimierzu nad Wisłą, którego kupno posłużyło tej dobrze dobranej parze szachrajów do wyprania kilku milionów złotych pochodzących z niewiadomych źródeł. Jakby tego było mało, niezależnym dziennikarzom, a tak naprawdę skrzynkom pocztowym służb specjalnych udostępniono kompromitujące nagrania rozmów ludzi ze świecznika władzy.

Trwa kolejne starcie buldogów pod dywanem i niech nikt nie będzie na tyle naiwny czy wręcz głupi, by uznać, że pewne fakty zostały ujawnione dzięki komuś, kto z pobudek patriotycznych postanowił poinformować umęczony naród o patologiach władzy. To jest kolejna rozgrywka, której uczestnicy nigdy nie mieli nie mają i nie będą mieli na celu dobra Polski. Gra jak zwykle toczy się między zdrajcami o wpływy i kasę.

Zacznijmy od wydarzeń, które zapewne uruchomiły tę dzisiejszą próbę sił oraz skonfliktowały grupy interesów rozkradające i niszczące Polskę.

Po pierwsze Aleksander Kwaśniewski firmujący koalicję wyborczą Twój Ruch-Europa Plus poniósł sromotną klęskę w wyborach do Parlamentu Europejskiego i w ciągu jednego dnia z lokomotywy wyborczej oraz ikony postkomuchów i lewaków został sprowadzony na właściwe tory, czyli co najwyżej do roli zdezelowanej smarowanej wódą drezyny. Po drugie w piekle smaży się już renegat zdrajca i zbrodniarz Jaruzelski co wywołało panikę wśród sporej części posiadaczy aureoli, które ów zdrajca sprytnie zamontował nad głowami zasiadających z komunistami do okrągłego stołu konfidentów wystrojonych w piórka niezłomnych opozycjonistów. Zastanawiają się oni teraz nerwowo gdzie znajdują się kwity, którymi straszył ich za życia komunistyczny dyktator mówiąc, że owe aureole mogą błyskawicznie pospadać znad ich zdradzieckich łbów wprost do rynsztoka.

Jako trzecie wydarzenie, które mogło mieć wpływ na zanik ostrożności i wywołać bratobójczą wojnę podjazdową prowadzoną przez miejscowych zdrajców gotowych do służenia każdemu z możnych tego świata, trzeba wymienić wizytę Baraka Obamy w Polsce i wyraźny polityczny powrót USA do Europy po klęsce tak zwanego resetu.

Ta szczekanina i szarpanina miejscowych czerwonych i różowych kundli to wyraźny sygnał nadchodzących przetasowań na polskiej scenie politycznej wynikających z walki obcych wywiadów i usadowianej w Polsce ich agentury.

Zastanawiająca jest kolejna wzmożona aktywność medialna byłego szefa WSI, gen. Marka Dukaczewskiego, który oburzony twierdził na antenie TVP Info, że bez zgody odpowiednich instytucji nagrywanie jest nielegalne i odpowiedzialni powinni ponieść karę.
Ciekawe, że podobnego zdania nie wypowiadał podczas słynnej afery z „taśmami Beger”. O ile dobrze pamiętam to dziennikarscy cyngle z jego macierzystej stacji TVN24, Sekielski i Morozowski za założenie nielegalnych podsłuchów otrzymali nawet nagrodę Grand Press, choć w porównaniu z obecnymi sensacjami „taśmy Beger” to była błahostka.

Może chodzi o to, że Dukaczewskiemu nie podoba się, jeżeli ktoś ujawnia kim tak naprawdę są jego protegowani? Przypomnijmy, że u Kwaśniewskiego w prezydenckiej kancelarii był podsekretarzem stanu oddelegowanym do pracy w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego. Z kolei za wybór prezydenta Komorowskiego wznosił szampana, a tu tymczasem taki wstyd, bo nominat jego pupila i szef NBP, komuch Marek Belka po ujawnieniu treści nagranych rozmów powinien natychmiast zostać wywalony na zbity pysk z zajmowanego stanowiska, nie mówiąc już o samym premierze.

Z ujawnionych nagrań wynika przecież, że ministra finansów Rostowskiego zwolnił tak naprawdę Marek Belka w transakcji wiązanej polegającej na tym, że on da Tuskowi przed wyborami kasę na łatanie budżetu pod warunkiem zdymisjonowania niedoszłego europosła z „Bydgoszcza”.

W Polsce od 1989 roku mamy znowu państwo podziemne, z tym że w karykaturalnym wydaniu. Prawdziwa władza zeszła do podziemia nie po to, by ukryć się przed okupantem, ale przed polskim narodem. Na powierzchni zaś od ćwierćwiecza funkcjonują wynajęte za judaszowe srebrniki kukły, które obleczono tylko w zewnętrzne znamiona władzy.
Kolejny paradoks i chichot historii Polega na tym, że ten, kto przyczyni się dzisiaj do dekonspiracji i ujawnienia tego podziemnego państwa nie będzie zdrajcą, ale polskim bohaterem narodowym godnym najwyższych orderów i spiżowych pomników.

Jak widać to, co było i jest naszą dumą, w specyficznych uwarunkowaniach III RP i za panowania tej swołoczy stało się śmiertelnym zagrożeniem dla Polski.

Kiedyś rosyjski zaborca usunął z poetyckiej powieści Adama Mickiewicza, „Konrad Wallenrod” takie zdanie: Tyś niewolnik, jedyna broń niewolników to zdrada

Nic nie straciło ono na aktualności

Mirosław Kokoszkiewicz (kokos26)

Publicysta tygodników Warszawska Gazeta i Polska Niepodległa oraz miesięcznika Zakazana Historia

Za: http://www.pch24.pl/bluzniercy-nigdy-nie-stworzyli-arcydziela,23864,i.html , 27 czerwiec 2014

Polecamy książki Mirosława Kokoszkiewicza, „Polacy, już czas” ozdobioną rysunkami śp. Arkadiusza „Gaspara”  Gacparskiego i  „Jak zabijano Polskę”.

Sprzedaż: www.polskaksiegarnianarodowa.pl, United Express, Warszawa, ul. Marii Konopnickiej 6.

Przeczytaj więcej tekstów Mirosława Kokoszkiewicza na naszym portalu  >  >  >  > TUTAJ . 

POLISH CLUB ONLINE, 2014.06.28

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek