Mirosław Kokoszkiewicz: Swołocz w antychrześcijańskim amoku.


Wirtualna Polonia

 

Mirosław Kokoszkiewicz (kokos26). Fot. wPolityce.pl
Mirosław Kokoszkiewicz (kokos26).
Fot. wPolityce.pl

To, że w krajach muzułmańskich atakowani, a nawet mordowani są chrześcijanie nie jest już żadnym newsem i opinia publiczna przyzwyczaiła się do takich informacji. Podobnie jest z atakowaniem i szydzeniem z naszej religii w Izraelu. Wydawałoby się, że w takiej Polsce gdzie ponad 90 procent mieszkańców to ochrzczeni katolicy, jeżeli już dochodzić by miało do jakichś antyreligijnych incydentów to skierowane być one powinny w kierunku religii innych niż chrześcijaństwo. Przecież ataki na samych siebie nie miałyby żadnego sensu. Tymczasem u nas właśnie najzacieklej atakowana jest wiara katolicka i często odbywa się to za nasze własne pieniądze. Jak to wytłumaczyć? Dlaczego islam i judaizm nie są celami ataków, a mówiąc wprost znajdują się pod szczególna ochroną, podczas gdy my katolicy staliśmy się typowymi chłopcami do bicia?

Moim zdaniem wytłumaczyć to absurdalne z logicznego punktu widzenia zjawisko można tylko w jeden sposób. Otóż w Polsce władza, media i instytucje kulturalne znalazły się w rękach grupki ludzi, dla których katolicy, czyli przytłaczająca większość narodu traktowani są jak wrogowie, albo co najmniej obywatele drugiej kategorii.

Jednym słowem jakaś antypolska i antykatolicka mniejszość, często pochodzenia żydowskiego, zdobyła olbrzymie wpływy w wielu kluczowych instytucjach i korzystając z tej przewagi postanowiła wydać wojnę katolickiej Polsce.

Wydaje się, że nadszedł już czas, aby zamiast nadstawiania drugiego policzka ostro zdecydowanie i skutecznie zareagować przeciwstawiając się tym coraz bardziej rozzuchwalonym antypolskim łajdakom usadowionym niczym na myśliwskich ambonach, z których w poczuciu całkowitej bezkarności strzelają sobie do tego polskiego katolickiego i jak im się wydaje bezbronnego ogłupionego stada.

Oczywiście od lat robią to pod pretekstem obrony wolności słowa i swobody artystycznego wyrazu.

Koniec! Dość!

Czas w końcu powiedzieć, że jeżeli komuś nie podoba się nasza wiara, skoro dostaje białej gorączki na widok krzyża w szkolnych salach to najlepszym dla niego wyjściem jest wyjazd z Polski tam gdzie tej drażniącej ich religii i związanej z nią symboliki po prostu nie ma. To chyba dość oczywiste, że absolutna mniejszość nie może narzucać swojej wizji świata przytłaczającej większości, która zamieszkuje kraj zawdzięczający swoje istnienie i trwanie chrześcijaństwu.

Nie może być tak, że jakaś marginalna antypolska wroga hołota chce zniszczyć w nas wszystko to, co polskie i katolickie i robi to jak już wspomniałem głównie za nasze własne pieniądze.

Nadchodzi doskonała okazja, aby pokazać im to, kim są Polacy oraz zademonstrować zdecydowanie i ostro swój sprzeciw. Należy to robić w taki sposób, aby wrogowie Polski poczuli nasz gorący oddech na swoich plecach i najzwyczajniej w świecie zaczęli się bać.

Właśnie to strach przed protestami spowodował odwołanie bluźnierczej i profanującej Chrystusa pseudosztuki „Golgota Picnic”, która miała być wystawiona podczas Festiwalu Malta w Poznaniu.

Jednak lewacka swołocz nie daje za wygraną i postanowiła organizować w wielu miastach czytania scenariusza tego bluźnierczego spektaklu, a następnie go sfilmować i urządzać w całej Polsce pokazy. Pierwsze takie czytanie odbyło się już w Warszawie i warto tutaj przytoczyć zachwyt salonowego lokaja z Gazety Wyborczej, Romana Pawłowskiego:

W czwartek wieczorem w Nowym Teatrze w Warszawie odbyło się pierwsze z serii czytań scenariusza spektaklu Rodrigo Garcii, który został odwołany pod presją katolickich fundamentalistów w Poznaniu. Nie pomogła pikieta pod teatrem, nic nie dały okrzyki kiboli ani zbiorowe odmawianie różańca

Z kolei drugi salonowy parobek, Wojciech Maziarski napisał: Czyż to nie cudowne, że ten zjednoczony front katolickich talibów wspieranych przez siły narodowej prawicy i oddziały chuligańsko-kibolskie spopularyzował w Polsce elitarne dzieło argentyńskiego reżysera?

To „elitarne dzieło” niezależni krytycy zgodnie nazywają „trzeciorzędnym”, ale Maziarski przecież nie musi się na tym znać. On jak dobrze wytresowany salonowy pies po prostu aportuje licząc, że jego pryncypał, tate redaktor poklepie go po giętkim grzbiecie. 

No i jeszcze apel lewackiego błazna Jacka Żakowskiego skierowany do ministra Sienkiewicza i wygłoszony na antenie radia Tok Fm: – Panie ministrze, jestem w stanie wybaczyć wszystkie rozmowy nielegalnie podsłuchane, ale nie jestem w stanie wybaczyć indolencji, zgody na to, by bandyci terroryzowali twórców i konsumentów kultury. Tak być nie może. Jeżeli nie zrobi pan czegoś z szefem policji w Poznaniu, który okazał się niekompetentnym tchórzem, nie zapewniając poczucia bezpieczeństwa artystom i widzom, to stracę do pana szacunek 

Dla tych wszystkich miłośników „artystycznej wolności” nawołujących do odwagi w obrażaniu i atakowaniu chrześcijan mam propozycję. Skoro z was tacy bohaterowie i bojownicy o pełną swobodę artystycznego wyrazu to proponuję wam porzucić, choć na chwilę ten znienawidzony Nowy Testament oraz choć na moment zostawić w spokoju Jezusa Chrystusa. Weźcie na artystyczny warsztat Torę, czyli Świętą Księgę Judaizmu. Stwórzcie spektakl oparty na jej treści i jedźcie wystawić go w Jerozolimie pod Ścianą Płaczu.

Nie namawiam do kłamstw bluźnierstw i puszczania wodzy artystycznej fantazji, jakimi posłużono się w „Golgota Picnic”.  Wy trzymajcie się literalnie prawdy zawartej w księgach. 

I tak jak podaje pismo, jąkającego się i porywczego Mojżesza mógłby zagrać sam Adam Michnik. W nadużywającego alkohol Noego najlepiej wcieliłby się niepijący alkoholik Maziarski. Prostytutkę Rachab niech zagra Agnieszka Kublik, a brzydką jak ostatnie nieszczęście Leę, Dominika Wielowieyska. Agacie Morozowskiej proponujemy powierzyć rolę Tamar, która spała z własnym ojcem, a nieszczęśnika Żakowskiego wyróżnijmy za okrucieństwo, z jakim potraktowała go natura i pozwólmy mu odtworzyć postać długowłosego kobieciarza i amanta Samsona. A jak obsadzić Czuchnowskiego? Nikt nie przychodzi mi do głowy prócz bezwstydnego syna Judy, Onana, którego imię posłużyło do nazwania pewnej niezdrowej i wstydliwej czynności, której lewacy przy aprobacie Czerskiej chcą nauczać już w przedszkolach. 

Zapewniam, że po premierze cali i zdrowi do Polski nie wrócicie, ale za to na sto procent zrozumiecie i wbijecie sobie w te lewackie tępe łby, że Polska to ciągle bardzo tolerancyjny kraj zamieszkiwany przez wyjątkowo gościnnych i łagodnych ludzi, którym na skutek waszego antypolskiego i antykatolickiego obłędu cierpliwość może się wkrótce skończyć.

Artykuł opublikowany w Warszawskiej Gazecie

Mirosław Kokoszkiewicz (kokos26)

Publicysta tygodników Warszawska Gazeta i Polska Niepodległa oraz miesięcznika Zakazana Historia

Za: http://wirtualnapolonia.com/2014/07/07/miroslaw-kokoszkiewicz-swolocz-w-antychrzescijanskim-amoku/ , 7 lipiec 2014

Polecamy książki Mirosława Kokoszkiewicza, „Polacy, już czas” ozdobioną rysunkami śp. Arkadiusza „Gaspara”  Gacparskiego i  „Jak zabijano Polskę”.

Sprzedaż: www.polskaksiegarnianarodowa.pl, United Express, Warszawa, ul. Marii Konopnickiej 6.

Przeczytaj więcej tekstów Mirosława Kokoszkiewicza na naszym portalu  >  >  >  > TUTAJ . 

POLISH CLUB ONLINE, 2014.07.08

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek