Maksym Czyhunka: Most przez Wisłę – czyli jak pewna śmiała myśl pokonała Krzyżaków


BELSAT-tv

 

Rekonstrukcja fragmentu "mostu Jagiełły"  Fot. archowiesci.pl
Rekonstrukcja fragmentu „mostu Jagiełły”
Fot. archowiesci.pl

Grunwald – nie byłoby tego zwycięstwa, gdyby nie wydarzenia, które miały miejsce daleko od pola bitwy: w Brześciu, oraz w leżących nad Wisłą Kozienicach i Czerwińsku – pisze Maksym Czyhunka.

Bitwa pod Grunwaldem opisywana jest najczęściej tak: Krzyżacy zmęczyli się upałem i parli do bitwy, do tego wykopali wilcze doły. Atakujący najpierw półdzicy Żmudzini uniknęli zasadzki, wykryli podstęp, a rycerstwo polsko-litewskie dokonało reszty. O tym, że Grunwald był wielkim zwycięstwem nie tylko militarnym, ale też myśli technicznej i logistyki, mało kto mówi. W końcu w porównaniu do dramatyzmu bitwy – opis przygotowań do niej wygląda nudno i nijako.

Tajna narada

Jest listopad 1409 roku – Jagiełło organizuje tajną naradę w Brześciu – mieście na granicy Królestwa Polskiego i Wielkiego Księstwa Litewskiego, podczas której zarządza wybudowanie mostu na Wiśle, by móc szybko przerzucić polskie wojska i połączyć się z siłami Witolda. Pomysł swój czerpie prawdopodobnie z wydanego cztery lata wcześniej traktatu „Belfortis”, którego adresatem był niemiecki król Ruprecht III. Opisano w nim wszelkie wojenne wynalazki m.in. most oparty na łodziach – czyli most łyżwowy. Konstrukcje takie armie całego świata wykorzystują zresztą do dziś.

W Brześciu Jagiełło dogaduje się też z tatarskim chanem i przeciąga go na swoją stronę. No i na koniec udaje się do białowieskiej puszczy, gdzie zarządza wielkie polowanie, a mięso z upolowanych zwierząt każe zasolić i zmagazynować, tak by potem mieć czym karmić swoje wojsko.

Zimowe przygotowania

Polski kronikarz tego okresu Jan Długosz tak napisał o planach Jagiełły – „Nakazuje nadto zbudować most spoczywający na łodziach, nigdy przedtem nie oglądany, a jego budowę powierzył król Władysław staroście radomskiemu Dobrogostowi Czarnemu z Odrzywołu, szlachcicowi herbu Nałęcz. Budował zaś ten most w Kozienicach na koszt króla potajemnie pewien znakomity mistrz Jarosław i cała zima zeszła na jego budowie”.

Most w pół dnia

Jest późne średniowiecze – tereny Polski i Litwy nadal pokrywają gęste lasy, goniec z wiadomością pokonuje kilka dni odległości, które dzisiaj przejeżdżamy samochodem  w kilka godzin. A Król Polski poleca, by zimą 1409/10 przygotować w leżących nad Wisłą Kozienicach elementy mostu. Powstaje ponad 150 łodzi i pozostałe elementy przeprawy, która miała liczyć pół kilometra. To wszystko potem przetransportowano w dół rzeki na odległość 150 km w pobliże Czerwińska nad Wisłą.

Trzydniowa przeprawa

Nad Wisłą, ponad 80 kilometrów na północ od Warszawy, leży niewielkie miasteczko Czerwińsk. Senna mazowiecka mieścina, których wiele znajduje się nad brzegami Wisły. Jest w nim klasztor, który pamięta czasy litewskiego króla. Oprócz tego małe jednopiętrowe domki, czasem nawet drewniane, remiza straży pożarnej, sklep, poczta i budynek administracji zgromadzone wokół rynku. Tu w 1410 roku miał miejsce szczytowy moment operacji, która zaważyła o losie bitwy. Pod koniec czerwca 1410 powstaje półkilometrowy most. Budowniczowie mostu wykonali wspaniałą pracę, bo most miał powstać w osiem godzin. Nawet dziś to imponujące.

I w ten sposób po wybudowanej w ekspresowym tempie przeprawie w ciągu trzech lipcowych dni Wisłę przekroczyło 18 tysięcy jazdy, 4 tysiące piechoty, 300 dział i 8 tysięcy wozów taborowych, ciągniętych przez 10 tysięcy wołów. Cała kolumna wojsk miała 140 kilometrów. Król pomyślał też o pilnowaniu porządku podczas przeprawy. „Przy wejściu na most król Władysław postawił wyborowy oddział zbrojnych rycerzy, by zapobiegali tłokowi i zamieszaniu wśród wchodzących. Nadto boki mostu zabezpieczył potężnymi belkami….” – napisał Długosz.

Było to przedsięwzięcie na tyle spektakularne, że jak podają źródła mistrz krzyżacki Ulrich von Jungingen nie był wstanie uwierzyć wieściom, że jego przeciwnik mógł dokonać czegoś tak skomplikowanego. I za swoją lekkomyślność i lekceważenie przyszło mu zapłacić życiem.

Potęga rozumu i wyobraźni

Tak oto średniowieczny władca z egzotycznej wówczas Litwy udowodnił, że potrafi posługiwać się rozumem, planować i z uporem dążyć do postawionego celu przy pomocy odpowiednich ludzi. Zwycięstwa pod Grunwaldem nie byłoby bez mądrych ludzi, którzy przeczytali odpowiednia księgę i w odpowiednim momencie podsunęli niepiśmiennemu przecież królowi śmiały plan. Do jego realizacji potrzeba było też sprawnych organizatorów i budowniczych. Zasługą Jagiełły była odwaga w podejmowaniu niekonwencjonalnych decyzji. Nasi przodkowie, by wygrać na grunwaldzkich polach musieli więc najpierw wygrać tę bitwę w swoich głowach – tworząc śmiałe wizje i potem wprowadzając je w życie. Kochani potomkowie zwycięzców spod Grunwaldu: Białorusini, Polacy, Litwini, Ukraińcy i Tatarzy w tym dniu życzę, żebyście mieli taką wyobraźnię, rozum i upór jak niegdyś oni.

Maksym Czyhunka/Biełsat 

Zdjęcie: Rekonstukcja fragmentu „mostu Jagiełły” w Czerwińsku, archeowiesci.pl

Zródło: http://belsat.eu/pl/wiadomosci/a,20888,maksym-czyhunka-most-przez-wisle-czyli-jak-pewna-smiala-mysl-pokonala-krzyzakow.html , 15 lipiec 2014

POLISH CLUB ONLINE, 2014.07.26

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek