Andrzej Kumor: DUŻE MISIE Z MOSADU


Goniec.net

Meir Dagan, były szef Mossad, otrzymał honorowe obywatelstwo Polski (za polskieradio.pl) Fot. Inter
Meir Dagan, były szef Mossad, otrzymał honorowe obywatelstwo Polski (za polskieradio.pl) Fot. Inter

Absurdy polskiej debaty sięgnęły propagandowych częstotliwości niesłyszanych od czasów stalinizmu czy nagonki antysemickiej z lat 60. Te wysokich tonów piski, tym razem słychać z kilku źródeł na raz. Piszczy, na przykład, nie tylko prasa tzw. GaPolu, ale również „poświęcona” Fronda! O czym? – Kurcze pieczone, odważnie demaskuje ruską agenturę wśród kolegów na prawicy! Oberwało się nie tylko bon vivantowi Korwin-Mikkemu, ale nawet naszemu superfelietoniście Stanisławowi Michalkiewiczowi.

Fronda wzięła się nawet za publikację list proskrypcyjnych, na które za podważanie jedynie słusznej linii Politbiura na temat kryzysu ukraińskiego, a nawet palestyńskiego, wpisuje „zdrajców” – „polskich agentów Putina”.

Nomen omen wynika z tego, że chyba jednak główny ideolog putinowej Rosji – kol. Dugin, miał rację i że rzeczywiście mamy do czynienia z wojną Żydów z Rosją.

Dochodzi do tego, że za podważanie oficjalnej wersji zestrzelenia malezyjskiego samolotu można wylecieć z PiS-u, jak tego doświadczył były golkiper Tomaszewski. Słowem, walka zaostrza się, i kto nie z nami to fora ze dwora. Niech się nie ważą podawać w wątpliwość jedynie słusznej wersji wydarzeń. Oczywiście, cała „niezależna” prasa prężnie równa pod sznurek, wiadomo, że o etat nie jest łatwo…

Jaka jest różnica między propagandystami lewego i prawego? Żadna, dziennikarz, który przestaje przejmować się prawdą, to prostytutka.

Marność polskiego – pożal się Boże – dyskursu politycznego nastroiła mnie filozoficznie. No bo jednak miałem nieco lepsze zdanie o kolegach…

Wszystkim zaś, którzy tak rączo skaczą do identyfikowania ruskiej agentury, radziłbym najpierw obnażyć niemiecką, a potem żydowską. Było nie było, są to rozbudowane struktury.

Jak tak się człowiek dobrze zastanowi, to większość powojennego życia politycznego Europy Środkowowschodniej, PRL, Czechosłowacji, Węgier czy last but not least samych Sowietów można opisać, używając prostego klucza „natolińsko-puławskiego”, czyli jako zmagania „Chamów” z „Żydami”.

Środowisko żydowskie dominowało w ruchu komunistycznym i w realsocjalizmie często „czyściło się” z „narodowcami”. Stąd różne czkawki „prawicowo-nacjonalistyczne” (w jednej z nich odsunięto Gomułkę od władzy) w historii PRL, stąd czystki żydowskich lekarzy pod koniec Stalina czy rok 68 w Polsce.

Ta walka wewnętrzna zawsze w kompartiach była widoczna, zaś rozczarowani żydowscy komuniści często wracali do korzeni i lojalności etnicznych, ekspatriując się do Izraela…

Nie są to bajki o złym wilku, lecz całkiem oczywista rzeczywistość, której skutki obserwujemy. Wszak postkomunistyczną transformację robiono przy dużym wkładzie Żydów, ich rozeznanie w środowisku komunistycznym, w tym młodych partyjnych „liberałów”, wykorzystywali przecież również Amerykanie. CIA wiele rzeczy na terenach europejskiego wschodu robiła via Mosad, bo Mosad – z oczywistych powodów miał tutaj bardzo dobre wejrzenie. W końcu w samym Izraelu pełno jest aszkenazyjskich Żydów, którzy nie tylko mieli rozeznanie w sytuacji, też krąg znajomych w komitetach.

Skąd? No stąd, że sami w tych komitetach kilka lat wcześniej urzędowali. Znali system komunistyczny od środka. Dlatego transformacja postkomunistyczna sprawiła Żydom tyle radości. Oni przecież ją przygotowywali i oni na niej w dużej mierze skorzystali. Pomijając już takie drobiazgi, jak to, że większość nowych miliarderów z Rosji czy Ukrainy – Polski nie wyłączając – miała właśnie takie kontakty i pochodzenie.

W Rosji w okresie Gorbaczowa i Jelcyna owi oligarchowie rozmontowali na własny użytek cały system sowieckiej gospodarki. Po kilku latach wywołało to reakcję ich byłych kolegów, „chamów” z wielkoruskiego „zakonu” KGB. Ta fala wniosła Putina na Kreml…

Silnego narodowego członu komunistycznych służb specjalnych nie było w żadnym z demoludów, a to dlatego, że Sowieci nie mieli zaufania i wszelkie narodowe ciągoty tępili jako psy łańcuchowe imperializmu. Jedynie u nich w centrali smak imperialnej białej Rosji, mimo terroru i gułagów, utrzymał się w aparacie. I gdy Jelcyn w pijackim widzie zezwolił na szaber i upadek państwa, wielkoruscy czekiści ocknęli się i odsunęli pijacką marionetkę od Kremla.

Bo w końcu w Rosji pozostał postsowiecki know-how – ludzie wiedzieli, jak się uprawia politykę i dyplomację niepodległego mocarstwa…

Czy w dzisiejszym transgranicznym sporze „Chamów” z „Żydami” mamy jako Polacy coś do ugrania?

Mielibyśmy, gdybyśmy mieli własne państwo, a ponieważ mamy tylko atrapę – co z rozbrajającą szczerością przyznają polscy ministrowie – możemy tylko filować, kto, co chce w Polsce ugrać, i nie dawać się na bezczelnego walić w rogi.

No bo – Drogie Panie i Drodzy Panowie – to nie tylko Rosjanie grają nad Wisłą, jest tam zamelinowana spora gromadka dużych misiów z Mosadu, lata też po rynku wiele kuszących ofert w Deutschmarkach, dzisiaj przebranych za euro. Jest ciekawie i wygląda na to, że Żydzi przysposabiają sobie polskie zaplecze do coraz bardziej gorącego konfliktu żydobanderowców z Putinem.

I nie czarujmy się, to nie Putin zaczął i to nie on zrobił Kijowowi „bubu”, lecz Zachód Putinowi, usiłując jednym cięciem wyhaczyć Ukrainę z jego orbity.
Trzeba być albo szczeniakiem, albo idiotą, albo agentem wpływu, żeby dzisiaj próby racjonalnego interpretowania sytuacji uznawać za rosyjskie działanie agenturalne.

Polacy powinni prowadzić politykę polską. A jej podstawowym zadaniem jest zdefiniowanie i obrona interesu narodowego.

Temu między innymi służy debata publiczna, którą środowisko GaPolu usiłuje przykryć czapką. W imię czego? Czyjej racji stanu?

Andrzej Kumor

Źródło; http://www.goniec.net/goniec/teksty/andrzej-kumor/du%C5%BCe-misie-z-mosadu.html , 2.08.2014

Wybór zdjęcia wg/PCO

Przeczytaj również:

POLISH CLUB ONLINE, 2014.08.03

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek