Dr Jerzy Jaśkowski: Lokalne układy, a pieniądze mieszkańców. Czyli jak marnuje się podatki!


W głupocie i tępocie
Żyje się w szczęściu i cnocie” – staropolskie

 
Od pamiętnego roku 1990 wmawia się społeczeństwu, że więcej prawa musi przejść do lokalnej władzy. Że lokalne samorządy lepiej orientują się, co i jak należy robić, aby zmniejszyć straty biurokracji.

Dla głosicieli tych haseł nie miało znaczenia, że lokalne społeczności nie dysponowały żadną kadrą, która mogłaby przejąć zarządzanie samorządami. Brak jednomandatowych okręgów wyborczych i niemożność odwołania takiego radnego, dodatkowo utrudniał zarządzanie przekazanym majątkiem społecznym. Wytworzyły się lokalne układy, których głównym zadaniem było wzajemne popieranie się.

Do zarządzania otrzymanym majątkiem powołano specjalne instytucje, tzw. Zarządy Gospodarki Komunalnej. Poniżej przedstawię straty jakie poniosła społeczność Gdańska, na przykładzie tylko jednej dzielnicy.

Zdewastowany Dwór Fishera, 1804 r.  Fot. JJ
Zdewastowany Dwór Fishera, 1804 r.  Fot. JJ

W gdańskim Nowym Porcie zarząd nad mieniem komunalnym sprawował BOM nr 9, w ramach Gdańskiego Zarządu Nieruchomości Komunalnych. Pod jego opiekę zostały przekazane m.in. zabytkowe budowle, takie jak Chata Szypra z 1794 roku, Łaźnia Miejska z 1905 roku, czy Dwór Fishera z 1804 roku i Dom Rybaka, pierwszy zakład przemysłowy za murami miasta.

Opiekę sprawowano tak skutecznie, że od 2006 roku, kiedy to z Dworu Fishera wyprowadzili się ostatni lokatorzy, po powieszeniu tabliczki: „Budynek grozi zawaleniem”, w ciągu 6 lat doprowadzono ten dworek do stanu kwalifikującego do rozbiórki.

W okresie tych 6 lat wydano na rzekome zabezpieczenie budowli ponad 300 000 złotych, m.in. na podpory murów. Według kontrolerów, podpory te kosztowały tak naprawdę około 28 000 zł.

W roku 2013 wydano kolejne 80 000 złotych na ogrodzenie. Budynek jest konstrukcji tzw. muru pruskiego. Zamiast więc naprawić dach i zabezpieczyć przed opadami, ogrodzono budynek, aby zawalił się, nie zasypując bezdomnych, którzy urządzili sobie w nim noclegownie. Odbyło się to przy całkowitej bierności zarówno BOM – 9, jak i nadzoru GZNK.

Straty wynoszą ponad 5 milionów złotych. W międzyczasie pracownicy BOM – 9, powołując się na decyzję kierownika BOM-u, wykradli co bardziej interesujące zabytkowe elementy. Zawiadomiona o tym prokuratura umorzyła śledztwo, ponieważ zgłoszenie wpłynęło od osób niepowołanych i organizacji społecznej, czyli od mieszkańców, a nie od urzędu.

Ślad po Chacie Szypra z 1794 r. Fot. JJ.
Ślad po Chacie Szypra z 1794 r. Fot. JJ.

Już w 2009 roku doprowadzono do rozbiórki całkowitej Chaty Szypra z 1794 roku. Drewnianą chatę rozebrała w ciągu tygodnia okoliczna ludność na opał. Strata, nie licząc wartości zabytkowej, wynosi około miliona złotych. Na ochronę zabytku pieniędzy nie było, ale 28 000 złotych na usuwanie resztek gruzu musiało się znaleźć.

Łaźnia Miejska miała pierwotnie zostać przekształcona na siedzibę organizacji pozarządowych. Spełniała wszelkie warunki, niezbędne dla pomieszczenia kilkudziesięciu takich organizacji. Posiadała salę widowiskową i boisko. Niestety, urzędnicy widzieli lepsze przeznaczenie tego budynku, tj. sprzedaż.

W efekcie, po 8-9 latach szukania kupca i doprowadzenia do  całkowitej dewastacji budynku, wykradzeniu systemu ogrzewania – kaloryferów, wyniesienia elementów  drewnianych na opał, a metalowych na złom, urzędnicy stwierdzili, że trzeba zagospodarować budynek jako dom kultury, kosztem 10 milionów złotych z kieszeni podatnika. Plus utrzymywanie etatów tzw. Łaźni.
Natomiast niewygodne organizacje, które własnymi staraniami zabezpieczały niszczejące budowle, starają się ci sami urzędniczy wszelkimi sposobami ”wysiudać”.

Przykładem jest postępowanie z Franciszkańskim Ruchem Charytatywnym i Ekologicznym. Organizacja ta, kosztem ponad miliona złotych, zabezpieczyła pozostałości Browaru Fishera z 1804 roku, urządzając budynkach m.in. Muzeum Sybir Pro Memento, bibliotekę publiczną, salę widowiskową i kinową, siłownię i klub Fitness oraz wypożyczalnię sprzętu rehabilitacyjnego, dzięki pomocy Przyjaciół z Anglii ”AID to Poland” i nieodżałowanych Collina i Sheili Grey z Nuclear Weterans. Wszystko prowadzone bezpłatnie dla mieszkańców, siłami wolontariuszy.

Pomimo istnienia wodomierzy, faktury wystawiane przez GZNK są o 400 % wyższe.  Mało tego, za nasze, podatników pieniądze, GZNK kieruje sprawę niepłacenia tych zawyżonych faktur do Sądu. Pomimo prawomocnego wyroku sądowego nadal wystawiane są te fałszywe faktury.

GZNK podaje, że Stowarzyszenie zużywa 20 000 litrów wody miesięcznie do przygotowania herbaty, czy kawy, na spotkania emerytów, czy kombatantów.

Pomimo, że mamy szambo, które sami musimy oczyszczać, dolicza się nam opłaty za ścieki 20 000 litrów. Wyjątkowo jasno podsumował to Wysoki Sąd w uzasadnieniu wyroku.

Poniżej kilka fragmentów uzasadnienia wyroku sprawa nr. IC 10 34/13:

Sąd zauważył;

Powództwo GZNK nie było zasadne  i jako niewykazane, nie zasługiwało na uwzględnienie….

Do pozwu Gmina dołączyła jedynie faktury korygujące, sporządzone w 2012 roku. Przy czym te faktury korygujące wystawiono jedynie na kwoty zaliczek i to na miesiące grudzień 2009 i 2010, czyli na miesiące, w których woda na nieruchomości była wyłączona. Co więcej, korekta dotyczyła kwoty nie przekraczającej 20 złotych i opiewała w dwóch przypadkach na  kwoty prawie 3000 zł, w jednym na kwotę nieco ponad 2000 zł.

Gmina, mimo zarzutów zgłaszanych przez Stowarzyszenie, nie zajęła stanowiska co do tego, dlaczego zużycie wody nie zostało rozliczone na podstawie wskazań indywidualnych wodomierzy.
Co więcej, Gmina nie złożyła dokumentów, z których wynikałoby, jakie to było zużycie. Gmina nie przedstawiła również żadnych dowodów, które potwierdzić miały  również to, że istniała podstawa do obciążenia Stowarzyszenia kosztami odprowadzania ścieków…

Gmina nie wyjaśniła z czego wynika ta różnica, w jakim stopniu i dlaczego pozwany został obciążony kosztami tej różnicy.

Z faktur korygujących nie wynika również to, że ilość zużytej wody, jest większa aniżeli ta, wynikająca z wartości prognozowanej. Przeciwnie, ilości są takie same, zmieniła się tylko cena. Przy czym zmiana ta dla przykładu to w przypadku wody w 2009 roku, z kwoty 3.08 zł za metr3, wzrosła do kwoty 1091.65 zł za m3. Wzrost ten wynika jedynie z dokumentów Gminy, bowiem z faktury SAUR wynika, że cena metra3 to właśnie 3.08 zł/m3.

Podsumowując, nie sposób uznać żądania Gminy z uzasadnione…

Gmina nie wyjaśniła również tego, dlaczego obciążyła Stowarzyszenie wartością znacznie przekraczającą wskazania wodomierzy..

Sąd powództwo oddalił.

Co robi dyrekcja GZNK, za pieniądze podatnika?

Wszczyna 3 oddzielne procesy, dotyczące tego samego tematu, tylko inaczej zredagowane.

Czyli pogłębia zadłużenie, nie tylko poprzez doprowadzenie do zniszczenia zabytkowych budowli, wydania kilkuset tysięcy na błędne i bezwartościowe rekonstrukcje, to jeszcze dodatkowo wydaje pieniądze na procesy.

Na marginesie: dyrektorem GZNK jest p. Jacek Łapiński, który przy każdej okazji zastrzega się, że Gmina wynajęła go, aby nie okradał inwalidów i emerytów, zamieszkujących powierzone mu substancje mieszkaniowe. Jego zastępcą jest pan, W. Rydlewski który sam przyznał, że wiedząc o awarii i stracie ok. 1000 m3 wody miesięcznie przez okres 9 miesięcy, nic nie zrobił. Spowodowało to stratę Gminy w wysokości ok. 100 000 złotych.

Dyr.J. Łapinski na posiedzeniu Komisji Rewizyjnej Rady Miasta potwierdził ten fakt, twierdząc, że to on mu zakazał robienia czegokolwiek.

Kierownikiem BOM-9, bezpośrednio odpowiedzialnym za zniszczenie substancji zabytkowej i okradanie budynków z zabytkowych detali jest p. Waldemar Nagórny. Pomimo posiadanej wiedzy, dyrektor GZNK J. Łapiński, nadal nic nie robi. Podobnie zresztą jak p. dyr. Majewska z Urzędu Miejskiego, odpowiedzialna za kontrolowanie GZNK.

Jakie więc siły rozpostarły ten parasol ochronny nad p. W. Nagórnym i spółką? Czyżby sprawa ciągnęła się od dawniejszych czasów?

Rozpowszechnianie wszelkimi możliwymi sposobami jest jak najbardziej wskazane.

Dr Jerzy Jaśkowski 
[email protected]

Więcej opracowań dr. Jerzego Jaśkowskiego na naszym portalu   > > > > TUTAJ  .

POLISH CLUB ONLINE, 2014.08.19

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek