Stanisław Bulza: Pogaństwo w polskiej szkole


Mniejszość lewicowa narzuca swoje poglądy większości

 

Bardzo ważną sprawą dla Polaków jest Deklaracja Wiary lekarzy katolickich i studentów medycyny w przedmiocie płciowości i płodności ludzkiej zainicjowana 5 maja 2014 w Polsce przez dr Wandę Półtawską z okazji kanonizacji Jana Pawła II. Na fali sprawy prof. Bogdana Chazana i dyskusji o klauzuli sumienia, powstała Deklaracja Wiary dla nauczycieli. I bardzo dobrze. Należy się z tego faktu cieszyć.

Uderz w stół, a nożyce się odezwą. Rozpętała się istna burza z trąba powietrzną. Kluzik-Rostowska, minister edukacji, ma nadzieję, że pomysł pozostanie w sferze wyłącznie pomysłu. Powiedziała: „Będę bronić neutralności polskiej szkoły. Rozpętywanie wojny religijnej bardzo niebezpieczne”. Zapewne dlatego w podręczniku „Nasz Elementarz” nie ma odniesień do chrześcijaństwa i unika się jak ognia stwierdzenia, że chodzi o Święta Bożego Narodzenia.

Tutaj trzeba postawić następujące pytanie: co to znaczy neutralność polskiej szkoły? Jeżeli polska szkoła jest neutralna światopoglądowo, to jakim prawem są wpuszczani do polskich szkół homoseksualiści na pogawędki z uczniami. Jakim więc prawem wprowadzono do szkół wychowanie seksualne, i wpuszcza się na lekcje seksuologów? Jakim prawem do polskiej szkoły wpuszcza się genderowców. Wychowanie seksualne swoje źródło ma w humanizmie marksowskim. To nie jest neutralna światopoglądowo szkoła, to jest lewicowy totalitaryzm, którego celem jest demoralizacja dzieci i młodzieży.

Zdaniem Kluzik-Rostkowskiej stworzenie klauzuli sumienia dla nauczycieli, którzy są katolikami może doprowadzić do tego, że o swoje własne deklaracje wystąpią nauczyciele innych wyznań: „Jeśli przygotowują deklarację w przeświadczeniu, że spokój ich sumienia jest ważniejszy niż prawo, muszą pozwolić na podobne deklaracje nauczycielom muzułmanom, buddystom, świadkom Jehowy itd. Można tak wymieniać bez końca”. Wymienione przez Kluzik-Rostowską mniejszości religijne łącznie liczą w Polsce około 200 tys. wyznawców. Jak to się ma do 95% katolików ogółu mieszkańców Polski. Z wypowiedzi Kluzik-Rostowskiej wynika, że już w ramach multikulturowości zrównano religię katolicką z mniejszościami religijnymi.

Odezwały się też feministki, a jakże. Wanda Nowicka, feministka, wicemarszałek Sejmu Onetowi powiedziała: – Jako polityczka, która dobro wspólne stawia wysoko, muszę szczerze przyznać: deklaracja wiary nauczycieli mnie przeraża.

Jeszcze dalej poszła Magdalena Środa, też zadeklarowana feministka, zwolenniczka aborcji i eutanazji. Jej zdaniem, każdy nauczyciel, który podpisze deklarację wiary, powinien być zwolniony z pracy. Według niej,„Polska staje się krajem fundamentalizmu religijnego, i to w środku Europy”. Magdalen Środa w swoich skrajnych poglądach nadal tkwi w PRL, gdyż to właśnie wówczas zwalniano ludzi z pracy z przyczyn światopoglądowych. Z wypowiedzi prof. M. Środy można wnosić, że ludzie z lewicy, którzy walczą o tolerancję, sami są nietolerancyjni.

Prof. Magdalena Środa 28 lipca2014 r. w rozmowie z Natemat.pl oburza się na projekt deklaracji wiary dla nauczycieli. Uważa, że nauczyciele to w najbardziej konserwatywna grupa zawodowa w Polsce. „Czy zna pan nauczyciela, który sprzeciwiłby się szkolnemu katechecie? Oni są ważniejsi niż dyrektorzy, bo za nimi stoi ksiądz a za księdzem biskup. To potężna już nie tylko szara ale rzeczywista władza” – straszy etyczka (MaR/Natemat.pl).

Ks. prof. Bortkiewicz w Tygodniku Katolickim „Niedziela” w artykule „Magdalena Środa autorem programu do nauczania etyki dla klas 4-6” o Magdalenie Środzie wypowiada się następująco: „Autorka we wprowadzeniu do jednego z genderowych publikatorów pisała: „Społeczność przyszłości to społeczność otwarta (a nie konglomerat narodów), to społeczność spluralizowana (a nie homogeniczna), multikulturowa (a nie monokulturowa), zindywidualizowana (a nie rodzinocentryczna), laicka (a nie fundamentalistyczna) oraz egalitarna (a nie hierarchiczna). I szkoła powinna przygotowywać do bycia członkiem takiej właśnie społeczności”. Wątpliwości dotyczą zatem nie pytań, ale kierunku ich odpowiedzi, czy mają bowiem te pytania służyć rozpoznaniu tożsamości, czy jej dekonstrukcji, skoro Magdalena Środa wykazuje wręcz alergię na elementy tożsamości” – wyjaśnia ks. prof. Bortkiewicz (http://www.niedziela.pl/artykul/11055/Magdalena-Sroda-autorem-programu-do).

Dlatego właśnie prof. M. Środa tak bardzo oburzyła się na wiadomość, że powstała Deklaracja Wiary dla nauczycieli, gdyż jest to zagrożenie dla realizacji jej postulatów podanych wyżej przez ks. prof. Bortkiewicza.

 

„Poznaj samego siebie”

 

Magdalena Środa jest autorką programu nauczania etyki, który w roku 2000 został dopuszczony do nauczania w szkołach przez ministra edukacji. Podręcznik przeznaczony jest dla uczniów klas 4–6. Dopuszczony został do użytku przez MEN pod numerem DKW-4014-3/00. Recenzenci: prof. dr hab. Stanisław Jedynak, mgr Ryszard Walkiewicz. Poniżej jeden z bloków tematycznych dla klas IV-IV.

 

A. Blok tematyczny: ,,Poznaj samego siebie” . Tożsamość i więzi

B. Zagadnienia:

 

1. Rozpoznawanie własnej tożsamości. ,,Kim jesteś?”

2. Określanie siebie w kategoriach: pamięci przeszłych zdarzeń, poczucia sprawczości, odpowiedzialności, myślenia, czucia (czy ,,ja” to moje ciało? – moje myśli? – moje ubrania? Czy gdy przestaję myśleć, przestaję istnieć?).

3. Określanie siebie w kategoriach identyfikacji wspólnotowych (jestem dzieckiem, uczniem, Polakiem, przyjacielem, bratem etc.).

4. Rzeczywistość i plany. Rzeczywistość i ideał (,,kim jestem?” a ,,kim chciałbym być ?”).

5*. Odróżnianie orzeczników opisowych od oceniających (,,X jest wysoki” ,,X jest uczciwy”).

6. Zalety i wady własne. Zalety i wady innych (czy zalety innych to, co u nich lubimy? Czy można mieć zaletę nielubianą przez innych?).

7. Co to jest ideał? (Ideał przyjaciela, ideał nauczyciela, ideał ojca etc.) (http://www.etykawszkole.pl/baza-wiedzy-/materiay-edukacyjne/261-magdalena-roda-program-lekcji-etyki).

Autorka nie daje odpowiedzi na tak postawione pytania, pozostawia je nauczycielom.

 

C. Metody pracy:

 

„Luźna dyskusja prowadzona najlepiej w kręgu. Każdy, po kolei, mówi ,,kim jest”.

Zabawy w grupach lub parach związane z osobową charakterystyką. Czytanie na głos fragmentów literatury pięknej poruszających zagadnienia tożsamości osobowej i wspólna dyskusja nad nimi (np. „Alicja w krainie czarów”, „Podróże Guliwera”).

Przykładowe pytania: Czy gdybyś utracił pamięć, byłbyś tą samą osobą? Co jest najważniejsze do określenia tego, kim jesteś (zdarzenia z przeszłości, twój charakter, uczucia, związki z innymi ludźmi)? Czy jesteś tylko tym, kim jesteś, czy też tym, kim (jeszcze, już) nie jesteś? Czy zmieniając środowisko, pozostajesz tą samą osobą, czy też zmieniasz się, jak? Kto kształtował i kształtuje twoją tożsamość (rodzice, dziadkowie, książki, religia, szkoła, telewizja itd.)? Czy chciałbyś być kimś innym, niż jesteś? Które z wad są najgorsze, jakie zalety są najlepsze? W jakich okolicznościach można powiedzieć, że jedna osoba jest gorsza lub lepsza od innej? Na czym polega moralna lepszość?”

Etyk, ks. prof. Paweł Bortkiewicz zwraca uwagę, że wątpliwości może budzić już kwestia kluczowa dla podręcznika. Cały wykład etyki rozpoczyna się bowiem w tej koncepcji od bloku tematycznego „Poznaj samego siebie”. Tożsamość i więzi. W ramach proponowanych zagadnień Środa umieszcza np. kwestie: „Określanie siebie w kategoriach: pamięci przeszłych zdarzeń, poczucia sprawczości, odpowiedzialności, myślenia, czucia (czy »ja« to moje ciało? – moje myśli? – moje ubrania? Czy gdy przestaję myśleć, przestaję istnieć?). Określanie siebie w kategoriach identyfikacji wspólnotowych (jestem dzieckiem, uczniem, Polakiem, przyjacielem, bratem etc.)” (http://www.niedziela.pl/artykul/11055/Magdalena-Sroda-autorem-programu-do).

 

„Poznaj samego siebie” w starożytnych Delfach

 

Przytoczona przez dr M. Środę (wówczas była doktorem) maksyma „Poznaj samego siebie” pochodzi ze świątyni Apollona w Delfach. Została ona wypisana na frontonie świątyni, która była wyrocznią. W Delfach uprawiano wróżby za pośrednictwem starych i młodych kobiet, zwanych Pytiami.

Delfyne, która wyłoniła się z ziemi została zabita przez Apollona. Zawładnął on świątynię oraz wyrocznię i następnie poświęcił tam trójnóg. Apollon swoje rady komunikował poprzez wyrocznie w Delfach. Trójnóg był jednym z symboli Apollona, i to właśnie na kamieniu, który był środkiem świata, siedząc na trójnogu Pytia wygłaszała przepowiednie, a pomagał jej prorok, który występował jako tłumacz. Tłumacze stawiali pytania w formie alternatywnej, dowiadując się, czy byłoby lepiej robić to czy tamto. Z chwilą gdy Apollon wstępował w Pytię, stawała się ona niezwykle podniecona i doprowadzała się do zupełnego szału. Mięśnie drżały jej konwulsyjnie, ciało nabrzmiewało, na twarzy pojawiał się straszliwy grymas, rysy były zniekształcone, a oczy spoglądały dziko i nienaturalnie. W tym stanie tarzała się po ziemi z pianą na ustach. Ostre krzyki, gwałtowne i często niewyraźne dźwięki ujawniały „boską wolę”.

Kapłani-tłumacze komentowali, wyjaśniali i układali według własnego uznania ich często mgliste i niejasne wyrocznie, i przekazywali je ludowi w formie oświadczenia pochodzącego od boga. Te wskazówki miewały często formę dwuznaczną i ciemną. To właśnie w Delfach król Edyp uzyskał przepowiednię o swoim losie.

Edward Schure w książce „Wielcy wtajemniczeni” pisze: „Wieszczbiarstwo w tej postaci, w jakiej dokonywane było w Delfach, opierało się na następujących podstawach:

Retrospekcja – rzut oka wstecz – jest oglądaniem rzeczy minionych, zachowanych w świetle astralnym i wskrzeszonym odczuwaniem jasnowidzącego.

Wieszczenie jest właściwie zagadkowym oglądaniem rzeczy przyszłych bądź za pośrednictwem wewnętrznej pracy duszy człowieka, w której tkwią zarodki przyszłych czynów, bądź pod tajemnym wpływem duchów wyższych, odsłaniających duszy jasnowidzącego żywe obrazy przyszłości. W obu przypadkach są to rzuty myśli w świetle astralnym.

Ekstazę wreszcie określić należy jako wizję świata duchowego, w której duchy złe czy dobre ukazują się jasnowidzącemu w postaci ludzkiej i obcują z nim. Dusza zdaje się rzeczywiście przeniesiona poza ramy ciała, które życie niemal opuściło i które sztywnieje w stanie katalepsji bliskim śmierci. Nic nie jest w stanie oddać, jak opowiadają ekstatycy, piękna i świetności tych wizji ani też uczucia niewypowiedzianego zlania się z istotą boską, jakie pozostaje po nich w postaci upojenia jasnością i harmonią (Edward Schure, „Wielcy wtajemniczeni”, Interart TEDAR, Warszawa 1995).

Krótko mówiąc: żeby poznać samego siebie trzeba za pomocą ekstazy, szału, wyjść z siebie.

Jeżeli w podręczniku etyki dr M. Środy maksyma z Delf „Poznaj samego siebie” oznacza coś innego, to powinno zostać użyte inne wyrażenie.

 

Teoria poznania

 

Uzasadniony niepokój budzi też punkt 2. bloku tematycznego podręcznika do etyki: Określanie siebie w kategoriach: pamięci przeszłych zdarzeń, poczucia sprawczości, odpowiedzialności, myślenia, czucia (czy ,,ja” to moje ciało? – moje myśli? – moje ubrania? Czy gdy przestaję myśleć, przestaję istnieć?). Punkt ten nawiązuje do filozofii Platona, a konkretnie do teorii poznania Platona. „Pamięć przeszłych zdarzeń” wpajana dzieciom w szkole polega na przypominaniu sobie tego, co dusza kiedyś w świecie „idei” robiła i widziała.

Podstawą filozofii Platona było przyjęcie, że prawdziwy wieczny byt to idee, a rzeczywistość materialna jest jedynie odbiciem wiecznotrwałych, niezmiennych idei. Według niego, ludzi od reszty świata materialnego odróżnia to, że mają duszę, która pochodzi wprost ze świata idei, która kiedyś tam mieszkała, i która za jakiś przewiny została strącona na ziemię i wtłoczona została w ciało człowieka lub jakiegoś zwierza.

Według Platona, świat który dostrzegamy zmysłami, jest niestały i zmienny, dlatego pojęcia nie mogą pochodzić z niego, lecz muszą być odbiciem jakichś przedmiotów, równie jak pojęcia, wiecznych, stałych i niezmiennych. Te przedmioty razem tworzą świat „idei”, który Platon umieszcza ponad najwyższą sferą niebieską. Świat „idei” jest wzorem, według którego demiurg uformował z bezkształtnej masy nasz świat zmysłowy. Wiedzę pojęciową, która jest odbiciem świata „idei”, posiadamy dzięki temu, że dusza ludzka żyła dawniej w świecie „idei”, skąd za jakieś popełnione tam winy została strącona i wtłoczona w ciało. Więc poznanie pojęciowe nie jest wynikiem jakiegoś procesu twórczego, lecz odtwórczego tzn. polega ono na przypominaniu sobie tego, co dusza kiedyś w świecie „idei” widziała (Platon, „Państwo”).

Platon w „Fajdrosie” o przypominaniu pisze: „…Na tym zaś polega przypominanie sobie tego, co kiedyś widziała nasza dusza, gdy towarzyszyła bogom w podróży i spoglądała z lekceważeniem na to, o czym teraz mówimy, że jest, i podnosiła głowę ku bytowi rzeczywistemu. Dlatego więc słusznie jedynie umysł miłośnika mądrości otrzymuje skrzydła. Pamięć bowiem w miarę możności zatapia się zawsze w tym, w czym nawet bóg, istota boska, się zatapia. Ale właśnie jedynie mąż, który w sposób właściwy odnawia te wspomnienie i wciąż doskonałych dokonuje wtajemniczeń, staje się naprawdę doskonałym. Wyzwolony od ludzkiej krzątaniny, a oddany temu, co boskie, spotyka się z zarzutem wielu, że jest marzycielem, gdyż wielu nie pojmuje tego, że on napełniony jest duchem bóstwa…” (Platon, „Fajdros” 245C-277 D, przełożył Leopold Regner, Meander 2-3, PWN 1988).

Teorię poznania Platona kapłani wyjaśniali adeptom we wtajemniczeniach w Eleusis. Po zakończeniu przedstawienia, w którym odgrywano sceny z życia Demeter i jej córki Persefony, Hermes (herold misteriów) mówił do adeptów:

„O przyszli adepci tajników, których życie przyćmiewają jeszcze opary złego życia – oto wasze dzieje. Zachowajcie w pamięci słowa Empedoklesa i rozważcie je dobrze; płodzenie jest straszliwym niszczeniem, które sprawia, iż żywi przeistaczają się w zmarłych. Niegdyś żyliście życiem prawdziwym, a potem pociągnięci mrokiem, wpadliście w przepaść ziemską, pokonani przez ciało, oddani w jego moc. Wasza teraźniejszość jest tylko bolesnym snem. Jedynie, co istnieje prawdziwie to przeszłość. Nauczcie się przypominać sobie, nauczcie się przewidywać” (Edward Schure, „Wielcy wtajemniczeni”, Interart TED, Warszawa 1995).

 

Teoria reinkarnacji

 

W tym punkcie znajduje się również takie pytanie: czy ,,ja” to moje ciało? – moje myśli? – moje ubrania?”.

Ubraniem duszy jest ciało. „Ja”, czyli dusza została wtłoczona w jakieś ciało, a w kołowrocie ustawicznych wcieleń w różne ciała, stąd „…moje ubrania?”. Dlatego pytanie: „czy „ja” to moje ciało”. Pytanie to wiąże się z teorią reinkarnacji.

W czasach nowożytnych pojawili się myśliciele, którzy wierzyli w nieśmiertelność świadomości i wędrówkę dusz. Teorią reinkarnacji było zafascynowanych wielu prezydentów USA. Beniamin Franklin, wyrażając swoją zdecydowaną wiarę napisał: „Widząc siebie istniejącego w tym świecie, wierzę, że w takiej czy innej postaci będę istniał zawsze” (list do George’a Whatlya, 23 maj 1785 „Dzieła zebrane Benjamina Franklina”. Za: Coming Back, Tajemnice reinkarnacji, The Bhaktivedanta Book Trust 1990).

Inny prezydent USA, John Adams, w 1914 r. napisał list do innego byłego prezydenta, „mędrca z Monticello”, Thomasa Jeffersona, w którym wyłożył w sposób bardzo prosty platońską doktrynę reinkarnacji:

„W efekcie buntu przeciw Najwyższej istocie, niektóre dusze zostały strącone w dół do regionów całkowitej ciemności. Następnie po zwolnieniu z tego więzienia, otrzymały one pozwolenie na zstąpienie na ziemię i migrację w ciała różnych zwierząt, gadów, ptaków, bydląt, ludzi, zgodnie z ich zaszeregowaniem i charakterem. Jeśli przeszły ją bez zastrzeżeń, otrzymały pozwolenie na wcielenie się w krowy i ludzi” (list do Thomasa Jeffersona, marzec 1814. „Korespondencja Johna Adamsa”. Za: Coming Back, Tajemnice reinkarnacji, The Bhaktivedanta Book Trust 1990).

Platon w „Fajdrosie” przedstawił teorię reinkarnacji. Oto ona: „W tych wszystkich oto wcieleniach ci, którzy by się dobrze prowadzili, otrzymują lepszy los, ci natomiast, którzy byli niegodziwie, gorszy. Do tego samego stanu żadna dusza nie wróci przed upływem dziesięciu tysięcy lat, gdyż w ciągu tego czasu dusza nie zostanie uskrzydlona, chyba, że ktoś bez obłudy oddawał się szukaniu mądrości. Te dusze po trzecim okresie tysiąclecia, gdy przybrały takie życie jedno po drugim trzy razy, tak właśnie uskrzydlone w roku trzechtysięcznym odchodzą. Inne zaś, gdy ukończą bieg pierwszego żywota, stają przed sądem, i jedne osądzone odchodzą do podziemnego miejsca kary, aby zadośćuczynić sprawiedliwości, inne zaś uniesione po wyroku do pewnego miejsca w niebie, żyją zgodnie z tym, jak przeżyli życie w postaci człowieczej. Po tysiącu lat jedne i drugie przychodząc – po wylosowaniu czy też po wyborze – do powtórnego wcielenia, wybierają, każda to, jakie chce. Wtedy dusza człowiecza wchodzi nawet w życie zwierzęce, a ze zwierzęcego, które kiedyś było człowiekiem, znów wraca w człowieka”. Dalej:

„Dusza bowiem, która nigdy nie ujrzała prawdy, nie znajdzie się w tym to kształcie. Trzeba bowiem, aby człowiek dochodził do wrażeń pojęciowych, przechodząc od mnogości wrażeń zmysłowych do jednego pojęcia myślowego. Na tym zaś polega przypominanie sobie tego, co kiedyś widziała nasza dusza, gdy towarzyszyła bogom w podróży i spoglądała z lekceważeniem na to, o czym teraz mówimy, że jest, i podnosiła głowę ku bytowi rzeczywistemu. Dlatego więc słusznie jedynie umysł miłośnika mądrości otrzymuje skrzydła. Pamięć bowiem w miarę możności zatapia się zawsze w tym, w czym nawet bóg, istota boska, się zatapia. Ale właśnie jedynie mąż, który w sposób właściwy odnawia te wspomnienie i wciąż doskonałych dokonuje wtajemniczeń, staje się naprawdę doskonałym. Wyzwolony od ludzkiej krzątaniny, a oddany temu, co boskie, spotyka się z zarzutem wielu, że jest marzycielem, gdyż wielu nie pojmuje tego, że on napełniony jest duchem bóstwa”.

Niepokojący jest też inny zestaw pytań i problemów w programie. Oto przykładowe tezy do dyskusji proponowane w programie: „osobą jest ktoś, kto jest odpowiedzialny za to, co czyni”, „osobą jest ktoś, kto potrafi współczuć i pomóc innym”, „osobą jest istota, która myśli”, „osobą jest istota, która umie myśleć o własnej śmierci i o sobie”. Jak zwraca uwagę ks. prof. Bortkiewicz, odpowiedzi na tak skonstruowane pytania i na taką sugestię koncepcji osoby eliminują z tej kategorii zarówno tych, którzy jeszcze nie mają świadomości, jak i tych, którzy ją utracili. Ta koncepcja człowieka od lat służy uzasadnieniu aborcji bądź eutanazji (http://www.niedziela.pl/artykul/11055/Magdalena-Sroda-autorem-programu-do).

 

„Uczta” Platona

 

Jakby nie dość było, autorka poleca uczniom klas IV-VI, czyli dzieciom 11-13 letnim, czytanie „Uczty” Platona, w której zawarta jest pochwała Erosa, boga miłości. Czy nie za wcześnie?

Blok tematyczny: „Wartości międzyludzkie

B. Zagadnienia:

1. Życzliwość, troska, miłość, przyjaźń.

– Życzliwość i troska jako możliwe podstawy etyki międzyludzkiej.

– Różne rodzaje miłości.

– Przyjaźń jako wartość.

C. Metody pracy:

Analiza krótkich fragmentów tekstów filozoficznych dotyczących ,,etyki troski”, ,,etyki życzliwości powszechnej”; jak również czytanie (z rozłożeniem na role) „Uczty” Platona, „Etyki nikomachejskiej” Arystotelesa* i fragmentów Starego i Nowego Testamentu* („Pieśń nad Pieśniami”, „Listy św. Pawła”). Przykładowe pytania: czy życzliwość i troska mogą zastąpić obowiązki i zobowiązania? Czy gdyby ludzie troszczyli się o siebie wzajem (tak jak matka troszczy się o dziecko), potrzebne byłyby normy, prawa i państwa? Omów różne rodzaje miłości (Czym różni się ,,zakochanie”od miłości rodzicielskiej? Czym się różni miłość do przyjaciół od miłości siostrzanej?). Jaka jest moralna wartość miłości i przyjaźni? Czy istnieje dobra i zła miłość, czy istnieje dobra i zła przyjaźń? Podaj kryteria tych rozróżnień”.

 

  • Oto obszerny fragment „Uczty” Platona:

 

„Albowiem dawniej natura nasza nie była taka, jak teraz, lecz inna. Bo naprzód trzy były płcie u ludzi, a nie, jak teraz, dwie: męska i żeńska. Była jeszcze trzecia prócz tego: pewien zlepek z jednej i drugiej, po którym dziś tylko nazwa jeszcze pozostał a, a on sam znikł z widowni. Obojniakowa płeć istniała wtedy, a imię jej i postać złożone były z obu pierwiastków: męskiego i żeńskiego. Dziś jej nie ma, tylko jeszcze w przezwiskach się to imię wala. Otóż cała postać człowieka każdego była krągła, piersi i plecy miała naokoło, miała też cztery ręce i nogi w tej samej ilości, i dwie twarze na okrągłej, walcowatej szyi, twarze zgoła do siebie podobne. Obie patrzyły w strony przeciwne z powierzchni jednej głowy. Czworo było uszu, dwie okolice wstydliwe i tam dalej, jak sobie to każdy łatwo po dług tego sam wyobrazić potrafi. Chodziło to albo po prostu, tak jak dzisiaj, do woli w jedną albo w drugą stronę, albo, jeśli się taki bardzo śpieszył, robił tak jak ten, co koziołki przewraca i znowu na równe nogi staje; a że miał wtedy człowiek aż cztery pary odnóży, to się też odbijał dobrze i katulał bardzo szybko. A dlatego istniały trzy rodzaje ludzi, i to takie trzy, że męski pochodził od słońca, żeński od ziemi a zlepek z nich obu od księżyca, bo i księżyc ma w sobie coś z ziemi i coś ze słońca. A krągłe były te figury i kręciły się w kółko skutkiem pewnego podobieństwa do swoich rodziców. Strasznie to były silne istoty i okropnie wolnomyślne, tak że się zaczęły zabierać do bogów i do nich się odnosi to, co Homer mówi o Efialtesie i Otosie, to, że już zaczęli robić schody do nieba, żeby potem bogów napastować.

Otóż Zeus i inni bogowie zaczęli się naradzać, co by im uczynić wypadało, i nie wiedzieli. Bo jakoś niesposób im było zabijać czy cały ród ludzki piorunami wystrzelać jak Gigantów — przepadłyby wtedy ofiary i objawy czci ludzkiej — a trudno było pozwolić bluźniercom dalej broić. Dopiero Zeus po namyśle niejakim, a ciężko mu to przychodziło, powiada: ,,Zdaje mi się, że mam sposób na to: ludzie zostaną przy życiu, a przestaną broić, skoro tylko będą słabsi. Ja ich teraz, powiada, poprzecinam, każdego na dwie połowy; zaraz się ich tym osłabi, a równocześnie będziemy z nich mieli większy pożytek, bo ich będzie więcej na ilość. Niech chodzą prosto, na dwóch nogach. A gdybyś my uważali, że jeszcze broją i nie siedzą tam cicho, to ja ich znowu na połówki pokraję; niech skaczą na jednej nodze”. Rzekł i porozcinał ludzi na dwoje, tak jak owoce na kompot. A co którego rozetnie, zaraz Apollinowi każe obrócić mu twarz i pół szyi w stronę rozcięcia, aby człowiek, zawsze mając to miejsce przed oczyma, był grzeczniejszy niż przedtem, a resztę też kazał wygoić. Więc Apollo twarze im poobracał i pościągał ze wszystkich stron skórę na to, co się dziś brzuchem nazywa, tak jak się sakiewkę ściąga, a jeden otwór zostawił i zawiązał go na środku brzucha. Ten węzeł dziś nazywają pępkiem. Zresztą wygładził liczne zmarszczki i wymodelował piersi jakimś takim przyrządem, którego szewcy używają, kiedy który gładzi skórę na kopycie. Kilka tylko fałdów zostawił naokoło brzucha i przy pępku, na pamiątkę dawnego stanu rzeczy. Po takim rozcięciu naturalnych całości tęsknić zaczęło każde za swoją drugą połową, zaczem się rękoma obejmować poczęli i tak, chcąc się zrosnąć na powrót w uściskach, ginęli z głodu i z zaniedbania wszelkiego, bo nic nie chciało żadne robić bez drugiego. A jeśli kiedy która z połówek umarła, a druga została sama na świecie, zaraz sobie innej poszukać musiała i spleść się z nią w uścisku, wszystko jedno, czy się trafiła połówka dawnej niewiasty, którą dziś nazywamy kobietą, czy też odcinek dawnego mężczyzny. I tak jedno po drugim ginęło.

Zaczem się Zeus nad nimi ulitował i nowy sposób wymyśliwszy, naprzód im wstydliwe okolice poprzenosił. Bo dotychczas i to nawet mieli na zewnątrz i płodzili nie ku sobie, jak dzisiaj, ale do ziemi strzykali, jak piewiki polne. Poprzenosił im tedy na przód i tak zrobił, że dzisiaj płodzi jedno w drugim, to co męskie, w pierwiastku niewieścim; a to na to, żeby w uściskach nowe życie stwarzali, jeśli mężczyzna trafi na kobietę, a jeśli mąż na męża natrafi, aby przynajmniej żądzę gasili uściskiem, a wypocząwszy wracali do roboty i dbali o inne sprawy żywota. Więc już od tak dawnych czasów tkwi Eros w naszej naturze i do dawnej chce nas sprowadzać postaci; chce z dwojga ludzi dawną jedność stwarzać i tak leczyć naturę człowieka.

Więc każdy z nas jest jak kupon od biletu całego, bo każdy powstał, niby ryba płaszczka, wraz z kimś drugim z jakiejś dawnej, jednej istoty. Toteż zawsze każdy z nas swego kuponu szuka. Kogo od całego obojniaka odcięto, ten dzisiaj lubi kobiety, i wielu cudzołożników pochodzi z tego rodu; a podobnie i kobiety, które za mężczyznami przepadają, a w łożu nie tylko męża przyjmują.

Kobiety odcięte od dawnej żeńskiej istoty nie bardzo dbają o mężczyzn, a więcej się interesują kobietami, i stąd się wywodzą trybadki [lesbijki]. Ale ci, których od męskiego odcięto pnia, gonią za męskim rodzajem i już jako mali chłopcy lubią te kupony męskie mężczyzn ściskać na posłaniu; to są najwybitniejsze jednostki pomiędzy chłopcami i młodymi ludźmi, to są najbardziej męskie natury.

Niektórzy mówią o nich, że to bezwstydnicy, ale to przecież nieprawda. Bo to nie występuje u nich na tle bezczelności; tylko raczej na tle śmiałości, odwagi i pewnego męskiego zacięcia — kochają przecież to, co do nich samych podobne. Silnie za tym i fakty przemawiają. Przecież tacy młodzi panowie, jak tylko który podrośnie, zaraz się poświęca karierze politycznej, a kiedy który jest już dojrzałym mężczyzną, poświęca się wówczas pederastii, niewiele dbając o żonę i o robienie dzieci. W celibacie żyje każdy, a jeden drugiemu wystarcza. Otóż tak w ogólności pederastia i czuła przyjaźń z mężczyznami powstaje w nas na tle przywiązania do tego, co jest nam samym pokrewne” (http://katedra.uksw.edu.pl/biblioteka/platon_uczta.pdf).

 

Nie będę tego komentował, bo to jest zupełny stek bzdur. Czytelnicy niech sami wyciągną wnioski.

 

Walczmy o polską szkołę

 

Konstytucja RP z zawartą w niej Preambule, mówi wyraźnie: „My, Naród Polski – wszyscy obywatele Rzeczypospolitej, zarówno wierzący w Boga będącego źródłem prawdy, sprawiedliwości, dobra i piękna, jak i nie podzielający tej wiary, i „w poczuciu odpowiedzialności przed Bogiem”, oraz wyraża jednocześnie wdzięczność przeszłym pokoleniom Polaków za „kulturę zakorzenioną w chrześcijańskim dziedzictwie Narodu”. Poświadczona konstytucyjnie, chrześcijańska tożsamość kultury polskiej winna znaleźć odbicie w szkolnych programach i w podręcznikach szkolnych.Nie chodzi tu o państwo wyznaniowe, a jedynie o uznanie kulturowego faktu, którego w żaden sposób nie można pomijać. Inaczej jest to łamanie Konstytucji RP.

Już była próba usunięcia z podręcznika „Nasz Elementarz” z drugiej części pt. „Zima” nazwy „Święta Bożego Narodzenia”, chociaż jest w nim za to mowa o „karpiu w galarecie”, „Mikołaju”, „prezentach” i „upominkach”, „świętach” i „świątecznych zakupach”. Jednak na fali protestów autorzy podręcznika zdecydowali, że zaakceptują zmiany proponowane przez internautów. W poprawionej wersji mowa jest już o Świętach Bożego Narodzenia, Wigilii i kolędach. Joanna Dąbek, rzecznika MEN powiedziała: „Nie było naszym zamiarem doprowadzenie do jątrzenia, skłócania czy wywołania tak skrajnych emocji. Przychylamy się do głosów rodziców, naprawiamy błąd i Boże Narodzenie już jest w elementarzu”.

Na zakończenie apel: Rodzice interesujcie się nauczaniem Waszych dzieci, kto i czego uczy. Jest to bardzo ważne. Jaka będzie polska szkoła, zależy to tylko od Was.

 

Stanisław Bulza

Przeczytaj więcej artykułów Stanisława Bulzy na naszym portalu > > > TUTAJ .

Zdjęcie tytułowe:  „Śmierć Sokratesa” – Jacqes-Louis David, malarz francuski. Za: obrazydomatury.tumlr.com / wybór wg.pco

 

POLISH CLUB ONLINE, 2014.08.29 / Aktualizacja 2016.08.20

Avatar

Autor: Stanisław Bulza