Waldemar Glodek: Wiceszef wywiadu wojskowego nie doczekał piątku.


fot. za sww.gov.pl
fot. za sww.gov.pl

Jak poinformowało Ministerstwo Obrony Narodowej płk Jacek Połujan, wiceszef Służby Wywiadu Wojskowego zmarł w czwartek w szpitalu po nagłej chorobie.

Służbę Wywiadu Wojskowego utworzono 1 października 2006 roku jako służbę specjalną, właściwą w sprawach ochrony przed zagrożeniami zewnętrznymi dla obronności państwa, bezpieczeństwa i zdolności bojowej sił zbrojnych RP oraz innych jednostek organizacyjnych podległych lub nadzorowanych przez ministra obrony narodowej.

Przeciętni ludzie umierają zwyczajnie bez rozgłosu, każdego dnia tygodnia. Figury, a może raczej figuranci, i to bez względu czy w służbie czynnej czy też urlopowani, bądź też emerytowani, w ostatnich latach wybierają najczęściej piątek, kiedy to śledczy jest już poza służbą i bedzie dopiero w poniedziałek. Taki czas jest niejako gwarantem ich pewnej i spokojnej śmierci z bliżej nieokreślonych powodów i bez specjalnego obiążania kogokolwiek. Zwyczajnie … cześć ich pamięci…

Tym razem jednak jak w dobrze napisanym kryminale akcja rozwinęła się niespodziewanie całkiem inaczej. Nie odbyło się to we własnym biurze na podrzuconym sznurku, ani też samodstrzelenie się na parkingu, czy też w formie desperackiego skok przez ciężko otwierające się okno.

W tym przypadku dotychczas niejawny funkcjonariusz RP zmarł niespodziewanie w szpitalu podobnie jak przed kilku laty byly funkcjonariusz FSB Aleksander Litwinienko. Z tym, że nie w Londynie a w Warszawie i nie z powodu otrucia polonem ale za sprawą „tropikalnej choroby”.

Aczkolwiek flegmatyczni Anglicy ciągle doszukują się tego czy owego w okolicznościach zgonu Litwinienki, to jednak należy się spodziewać w Warszawie znacznie szybszych i pewniejszych rozstrzygnięć.

Skoro władze RP nie wykazały żadnego zainteresowania aby zajrzeć do trumien i przeknać się kogóż to rodzinie przekazali do opłakiwania to trudno się spodziewać aby dochodziły skąd i jak ta „afrykańska choroba” spowodowała śmierć asa wywiadu.

A co będzie jeżeli to ten sam zarazek z ktorym jeden z woluntariuszy medycznych wrócił do ojczyzny Winnetou powodując tamże zagrożenie epidemią tej choroby poza Afryką? Wirus Ebola może spowodować spustoszenie w Polsce zanim nastąpi oczekiwana agresja Putina.

W związku z tym, że Stany Zjednoczone już od września mają testować szczepionkę na wirus Ebola na ludziach a nadwiślański premier ciągle szuka dla siebie i bliskich ujścia do Europy, to w przypadku „afrykańskiej choroby” szefa SWW aż ciarki po krzyżu przechodzą na myśl, że rząd RP dbając o zdrowotność swoich poddanych zaproponuje Aliantom przeprowadzenie takich testów nad Wisłą. Wodociągi już dawno opędzlowane więc i umyte ręce mogą na niewiele zdać się.

Waldemar Glodek
www.polishclub.org

POLISH CLUB ONLINE, 2014.02.29

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek