Stanisław Bulza: Atlantyda – fakty czy mity?


Pochodzenie nazwy Atlantyda

 

atlmapWedług Platona, nazwa Atlantydy wywodzi się od Atlasa, najstarszego z pięciu par bliźniaków. Jemu właśnie Posejdon przyznał władzę. Nazwa „morza Atlantyckiego” po raz pierwszy pojawia się u Herodota (484-425 przed ur. Chrystusa), greckiego historyka i podróżnika, jako „tak zwane morze Atlantyckie”, i prawdopodobnie powstała bez związku z Atlantydą. Znał też plemię zwane Atlantami, które zamieszkiwało wokół oazy na pustyni daleko na zachód od Egiptu. Wywodzili oni swą nazwę od góry zwanej Atlasem, którą uważali za „kolumnę wspierająca niebo”. Herodot jest więc pierwszym, który mówi o Atlasie jako o górze położonej w Afryce Północnej.

W mitologii greckiej, Atlas, olbrzym, był synem Japeta i Okeanidy Klymene. Był bratem Menojtiosa, Prometeusza i Epimeteusa, „gwałtownych mężów”. Należy do pokolenia boskiego wcześniejszego od pokolenia bogów olimpijskich. Skazany przez Zeusa za udział w tytanomachii na dźwiganie sklepienia niebieskiego na barkach gdzieś na dalekim zachodzie. Ojciec wielu córek zwanych Atlantydami (Plejady, Hiady, Hesperydy) i, według Homera, nimfy Kalipso. Według innej wersji uchodził za pierwszego astronoma. W mitach greckich, Perseusz, powracając po zabiciu gorgony, miał przemienić Atlasa w skałę, pokazując mu głowę gorgony.

Platon (427-347 przed Chrystusem), piszący co najmniej sześćdziesiąt lat po Herodocie, znał wszystkie te nazwy, mity i fakty. W dialogu „Kritias” pisze: „Najstarszemu i królowi to, od którego cała wyspa i morze nazwę dostało – ono nazywa się Atlantyckie, dlatego, że pierwszy król, panujący wtedy, miał na imię Atlas”. Opowiada on w dwóch dialogach, że Solon podczas swej podróży do Egiptu przepytywał kapłanów i jeden z nich, który mieszkał w Sais, w delcie Nilu, zapoznał go z bardzo starym przekazem, odnoszącym się do potęgi Greków i królów Atlantydy, a następnie wojny prowadzonej przez Greków przeciwko królom Atlantydy.

 

Potęga grecka

 

Atlantyda została przez filozofów zinterpretowana. Doszukano się na niej wysoko rozwiniętej cywilizacji. Nauka miała stać na wysokim poziomie, identycznemu dzisiejszemu. Człowiek miał być pod każdym względem doskonały. Z opisu Platona wynika, że równolegle do cywilizacji Atlantów, istniała również wysoko rozwinięta cywilizacja grecka. O ile Atlantyda zanurzyła się pod powierzchnią morza i zniknęła, to przecież istnieje Grecja, gdzie według opowieści kapłana egipskiego, również była wysoko rozwinięta cywilizacja, taka sama jak na Atlantydzie. Niestety, jej śladów też nie znaleziono.

W pierwszym fragmencie dialogu „Timaios” Kritias wyjaśnia, w jaki sposób Solon (ok. 635-560 przed ur. Chrystusa), ateński mąż stanu i poeta, zapoznał się z legendą w Egipcie oraz opowiada za Solonem o potędze Greków. Solon opowieść poznał w Egipcie, później doszła ona do Dropidesa, pradziada Kritiasa, a następnie do Kritiasa, który mając blisko 90 lat, opowiedział ją dziesięcioletniemu wnukowi Kritiasowi. Egipski kapłan opowiedział Solonowi historię Greków sprzed dziesięciu tysięcy lat:

„Wy naprzód pamiętacie tylko jeden potop, a przed tym było ich wiele. Oprócz tego nie wiecie, że w waszej ziemi mieszkał najpiękniejszy i najlepszy rodzaj ludzki, od którego pochodzisz ty, i całe wasze dzisiejsze państwo. Bo zostało wtedy trochę tego nasienia, ale wy o tym nie wiecie. Dlatego, że ci, co pozostali, przez wiele pokoleń ginęli, głosu nie umiejąc zamykać w litery. Istniało swojego czasu, Solonie, przed największym potopem państwo, które dziś jest państwem ateńskim, wielka potęga militarna i w ogóle prawa miało znakomite. Miało dokonać czynów najpiękniejszych i wytworzyć ustroje najlepsze ze wszystkich, o jakich nas dziś pod słońcem wieści dochodzą”.

 

Podział ziemi

 

Według Platona, który swą opowieść o Atlantydzie rozpoczyna w dialogu „Timaios”, a następnie rozwija w „Kritiasie”, gdy bogowie podzielili ziemię, Atlantyda stała się własnością Posejdona. Tam mieszkał jeden z ludzi, którzy się tam na początku urodzili z Ziemi. Nazywał się Euenor, a jego żona Leukippa. Mieli córkę Klejto, młodą śmiertelną kobietę. Po śmierci rodziców zakochał się w niej Posejdon. Klejto mieszkała na górze w środku wyspy. Wokół jej siedziby Posejdon wzniósł ogrodzenie z muru i wypełnionych wodą rowów. I tam wraz z nią mieszkał przez długi czas. Po pewnym czasie urodziła mu ona pięciokrotnie bliźnięta. Najstarsze ze wszystkich dzieci nazywało się Atlas. Jemu właśnie Posejdon przyznał władzę. Podzielił on całe terytorium Atlantydy na dziesięć części. Królowie Atlantydy wznieśli wspaniałe miasta pełne podziemi, mostów, kanałów, skomplikowanych przejść, które ułatwiały obronę i handel. W każdym z dziesięciu części Atlantydy panowali potomkowie dziesięciu pierwotnych królów, synów Posejdona i Klejto. Potomek Atlasa był ich zwierzchnikiem.

Natomiast Grecję dostali w udziale Hefajstos i Atena. Kritias daje następnie opis prehistorycznych Aten i Attyki:

„Bogowie swojego czasu ziemię według jej okolic między siebie rozdzielili, ale to nie był spór pomiędzy nimi. Bo to nie miałoby sensu, żeby bogowie nie wiedzieli, co któremu przystoi, ani to, żeby wiedząc o tym, co raczej komuś innemu z nich przypada, mieli próbować posiąść to przez kłótnię. Więc drogą sprawiedliwych losów każdy miłą sobie okolicę dostał w udziale i zamieszkał w niej. A zamieszkawszy zaczęli nas żywić, jak pasterze żywią trzody, nas, którzyśmy ich własnością byli i potomstwem. Tyle tylko, że nie zadawali gwałtu ciałom naszym swymi ciałami, jak to pasterze bydło pasą, bijąc je; człowiekiem przecież kierować łatwiej niż jakąkolwiek inną istotą żywą, więc bogowie zasiadali na rufie i kierowali duszą według swojej myśli przy pomocy poddawania myśli, jakby dźwignię steru mieli w ręku. Tak prowadzili cały rodzaj śmiertelny i tak nim sterowali. Więc różni bogowie różne okolice dostali w udziale i uporządkowali je pięknie, a Hefajstos i Atena, ponieważ naturę mieli wspólną, bo i rodzeństwem byli

– tego samego mieli ojca – i jedno z umiłowania mądrości, a drugie z zamiłowania do sztuk garnęło się do tego samego, więc tak oboje jeden i ten sam przydział sobie obrali – tę ziemię tutaj

– jako dom i grunt, na którym się dzielność rodzi i mądrość, tubylcami zrobili ludzi dzielnych i zaszczepili w ich głowach porządek ustroju państwowego”.

Dalej: „Mieszkały wtedy w tej ziemi różne klasy obywateli, zajęte rzemiosłami i dobywaniem pożywienia z ziemi, a klasa wojskowych, złożona z ludzi boskich, od początku oddzielona, mieszkała osobno i miała wszystko, czego potrzebowała do wyżywienia się i wykształcenia. Własnego nikt z nich nic nie posiadał – wszyscy uważali za właściwe, oprócz dostatecznego wiktu, niczego nie przyjmować od innych obywateli i oddawali się tym wszystkim zajęciom, o których się wczoraj mówiło w związku z ewentualnymi strażnikami”.

 

Grecka Akropolis i metropolia Atlantydy

 

Dalej Kritias opisuje greckie Akropolis. „A miasto w owym czasie tak było urządzone. Przede wszystkim Akropolis nie wyglądała tak jak teraz. Bo teraz przyszła jedna noc i tej nocy ulewa nadzwyczajna obmyła ją z ziemi i zostawiła nagą skałę, a równocześnie trzęsienia ziemi przyszły i olbrzymia powódź, trzecia z kolei przed potopem z czasów Deukaliona. A przedtem w innych czasach Akropolis była wielka. Sięgała od Eridanu i schodziła do Ilissu, obejmowała Pnyks i Lykabettos miała jako granicę po przeciwnej stronie Pnyksu. Ziemią była pokryta w całości i z małymi wyjątkami płaska była na górze.

Naokoło mieszkali aż pod same stoki Akropoli rzemieślnicy i rolnicy, którzy w sąsiedztwie uprawiali pola. A na górze sama tylko klasa wojskowych mieszkała naokoło świątyni Ateny i Hefajstosa, w obrębie jednego muru, który w dodatku biegł naokoło, jakby opasywał ogród jednego domu”.

Z opisu Akropolis wynika, że świątynie Ateny i Hefajstosa wzniesione zostały na górze, i były niedostępna. Pilnowali ich bowiem wojownicy. Na dodatek świątynie były ogrodzone murem, który biegł naokoło.

Natomiast w metropolii Atlantydy pałac królewski był wewnątrz zamku. W środku wyspy, na górze, stała świątynia Kleito i Posejdona, ośrodek kultu tamtejszego. Świątynia ta stanowiła ośrodek kultu, lecz była niedostępna dla ludzi, gdyż została otoczona murem, który następnie został pokryty złotem. Bardziej zaufanym oddziałom gwardii powierzona była straż na pierścieniu mniejszym, bliżej zamku. A oddziały najwięcej godne zaufania wewnątrz zamku naokoło pałacu królewskiego miały swoje mieszkania.

 

Wojna dwóch potęg

 

Według egipskiego kapłana, który opowiedział historię Solonowi, wówczas były dwie potęgi: helleńska i atlantycka. Platon pisze: „Więc liczne ludy barbarzyńskie i jakie wtedy były plemiona helleńskie, te wszystkie szczegółowo pokaże tok opowieści, która się będzie rozwijała, w miarę jak będziemy na poszczególne plemiona i ludy natrafiali. A ówczesny lud ateński i lud przeciwników, z którymi oni wojnę stoczyli, potrzeba na początku przejść; naprzód omówić potęgę jednych i drugich i ustroje państwowe.

W drugim fragmencie dialogu „Kritias”, Kritias opowiada, że tysiąc lat później doszło do wojny między Grekami a królami Atlantydy. Platon pisze: „Więc przede wszystkim wspomnijmy, jak to głównie o to szło, że dziewięć tysięcy lat minęło, odkąd podanie przekazało wojnę między tymi, co mieszkali poza Słupami Heraklesa a tymi wszystkimi, co po naszej stronie. Ją trzeba teraz przejść od początku do końca. Więc podanie mówiło, że nad jednymi panowało to państwo i stoczyło tę wojnę, a nad drugimi królowie wyspy Atlantydy, o której mówiliśmy wtedy, że była większa od Libii i Azji, a teraz się skutkiem trzęsień ziemi zapadła i zrobiło się z niej błoto nie do przebycia dla tych, którzy stąd wypływają na tamto morze – drogi już nie ma tamtędy”.

 

Poszukiwanie Atlantydy

 

Wielu poszukiwaczy Atlantydy podkreślało wulkaniczne pochodzenie Atlantydy, gdyż opowieść o Atlantydzie kończy się wielkim kataklizmem: „Później przyszły straszne trzęsienia ziemi i potopy i nadszedł jeden dzień i jedna noc okropna – wtedy całe wasze wojsko zapadło się pod ziemię a wyspa Atlantyda tak samo zanurzyła się pod powierzchnią morza i zniknęła. Dlatego i teraz tamto morze jest dla okrętów niedostępne i niezbadane; bardzo gęsty muł stanowi przeszkodę – dostarczyła go wyspa, zapadająca się na dno”. Tak powstała hipoteza minojska, gdyż Kreta minojska uległa wulkanicznej zagładzie. Następna hipoteza dotyczyła wyspy greckiej Thera (Santoryn), która również uległa wulkanicznej zagładzie. Atlantydy szukano dosłownie wszędzie. Ostatnia hipoteza wiążę się z Antarktydą, która został odkryta dopiero 1820 r. Duża ilość poszukiwaczy twierdzi, że głęboko pod lodowcem pogrzebane są dowody istnienia cywilizacji, która dawniej rządziła światem.

Naziści również byli zafascynowani platońską Atlantydą. Uważali oni, że Atlantydę zamieszkiwali Aryjczycy, którzy stworzyli tam wielką cywilizację. Herman Wirth, w latach 1935-1937 prezes Ahnenerbe (Dziedzictwo Niemieckich Przodków – Towarzystwo Badań nad Pradziejami Spuścizny Duchowej), był przeświadczony, że Wyspy Kanaryjskie tworzyły dawniej południowy skraj olbrzymiej pierwotnej ojczyzny Aryjczyków, mianowicie Atlantydy. Dyrektor Ahnenerbe, Wolfram Sievers, przygotowywał nawet ekspedycję na Wyspy Kanaryjskie pod kierownictwem dr Ottona Hutha, specjalisty od „religioznawstwa”, badającego w siedzibie Ahnenerbe w Dahlem dawne wierzenia aryjskie. Otton Huth był protegowanym Hermana Wirtha, i chyba pod jego wpływem zainteresował się Wyspami Kanaryjskimi. Uznał on, że pierwotni mieszkańcy Wysp Kanaryjskich byli pochodzenia nordyckiego, a przedwieczne aryjski obrzędy religijne odprawiali jeszcze w XV wieku (Heather Pringle, „Plan rasy panów”, Zysk i S-ka Wydawnictwo, Poznań 2009).

Tak jak nie znaleziono żadnych śladów po wielkiej cywilizacji greckiej sprzed dziesięciu tysięcy lat , tak nie znaleziono też żadnych śladów po Atlantydzie. Nie ma żadnych dowodów archeologicznych na istnienie Atlantydy. Istnieje tylko sfera przypuszczeń i domniemań. Na postawione w tytule pytanie, odpowiadam Atlantyda to mity. Architektom nowego porządku świata wygodnie jest utrzymywać ludzi w przekonaniu, że Atlantyda istniała naprawdę, gdy tymczasem właśnie budują nowy porządek świata w oparciu o opowieść Platona.

 

Przodkowie Merowingów

 

O trojańskich korzeniach Franków pisałem w artykule „Ród Graala”. Według podań, potomek Chlodwiga, pierwszy król Franków, Faramund miał pochodzić z królewskiego rodu Priama, którego przodkiem był Zeus. Przodkiem Eneasza też był Zeus. Legenda ta miała na celu odwołanie się do prestiżowych przodków, waloryzację dziedzictwa antycznego przez najeźdźców germańskich oraz stworzenie poczucia jedności i wspólnych korzeni, co wykorzystywane było następnie przez władców w celu mobilizowania poddanych do walki o dobra i o terytoria. W ten sposób przodkiem Faramunda był też cesarz rzymski August, czyli odwoływano się również do dziedzictwa Rzymu, czemu dał wyraz cesarz Karol Wielki.

Dwa teksty, pochodzące z końca VII wieku, uznawane są za źródło legendy o powstaniu Francji. Pierwszy z nich, to kronika napisana przez Fredgara ok. 660 r. „Historia Francorum”. Autor wprowadza w niej postać Franciona, syna Frigy (Afrodyta?), brata Eneasza (brat Eneasza miał na imię Lyrnos), który tworzy silne królestwo między Renem a Dunajem. Później pokonuje Alanów i otrzymuje imię Franc lub Feroce, które oznacza „nieposkromiony”. Drugi tekst, „Gesta Regum Francorum”, wprowadza postać Antenora i młodego Priama. W mitologii greckiej Antenor, starzec trojański był towarzyszem i doradcą starego Priama. Po upadku Troi wyruszył on w towarzystwie synów poprzez Trację do północnej Italii. Uchodzi on za przodka Wenetów, którzy zamieszkiwali dolną część doliny Padu. W XIII wieku „Grandes Chroniques de France” oraz inne pisma historyczne łączą te dwie legendy, i ta właśnie podwójna wersja pozostaje popularna do XVI wieku.

Legenda dotycząca trojańskich korzeni Franków została utworzona w VII wieku, i była używana aż do połowy wieku XVI, a bohaterowie Troi byli uznawani w tym okresie za legendarnych przodków. Niemniej od 1450 r. Włochy, a 1520 r. również Niemcy, odrzucają ją, przyjmując oficjalnie, że Frankowie pochodzą od Germanów.

Mit o korzeniach Merowingów pochodzących od Dawida pochodzi z Septymanii już z XII w. W 1143 roku w mowie adresowanej do króla Ludwika VII Piotr Czcigodny z Cluny potępiał Żydów z Narbonne za rozpowszechnianie informacji, że mieszka wśród nich król. W 1144 roku pewien mnich z Cambridge imieniem Teobald mówił o „głównych książętach i rabbich żydowskich, którzy mieszkają w Hiszpanii i zbierają się w Narbonne, gdzie spoczywa królewskie nasienie”. W latach 1165-1166 Benjamin z Tudeli, sławny kronikarz i podróżnik, donosił, że w Narbonne „są mędrcy, magnaci i książęta, na których czele stoi (…) potomek domu Dawida, jak to podano w jego drzewie rodowym”.

W linii męskiej dynastia Merowingów wygasła z chwilą śmierci Dagoberta II, który był ostatnim królem z Merowingów. Został królem w 675 r. Cztery lata później, 23 grudnia 679 roku, król wybrał się na polowanie w lesie w pobliżu Stenay, leżące u stóp Ardenów. Około południa będąc zmęczony położył się, by odpocząć, pod drzewem obok źródła. Gdy usnął, jeden ze sług, który działał z rozkazu Pepina, podkradł się do niego i wbił mu włócznię w oko. Ciało Dagoberta natychmiast po zamordowaniu zostało pochowane w Stenay w kaplicy królewskiej kościoła Świętego Remigiusza. W 872 roku Dagobert został kanonizowany i jego zwłoki ekshumowano i przeniesiono do innej świątyni. Zyskała ona nazwę kościoła Świętego Dagoberta. W 1069 roku książę Lotaryngii, dziad Godfryda de Bouillon, wziął kościół pod swoją opiekę, przyłączając go do pobliskiego opactwa Gorze. Po zamordowaniu Dagoberta władza przeszła w ręce majordomów pałacu (łac. „maior domus” dosł. „starszy domu”).

 

Potomkowie Merowingów

 

Według autorów książki „Święty Graal, Święta Krew”, Meroweusz uchodzi za legendarnego protoplastę rodu Merowingów. Meroweusz miał mieć dwóch ojców, najpierw ziemskiego, Klodiusza, a gdy królowa Argotta, pochodząca z Turyngii, była w ciąży i kąpała się w morzu powtórnie zapłodnił ją jakiś potwór morski Neptuni Quinotaun similist. Nazwa dynastii sugeruje pochodzenie zarówno od wyrazu „matka” jak i „morze” (Baigent Michael, Richard Leigh, Henry Lincoln, „Święty Graal, Święta Krew”, przeł. Robert Sudół, KiW, Warszawa 1994).

Meroweusz miał odziedziczyć wiele magicznych i nadprzyrodzonych zdolności, które następnie były dziedziczone przez potomków, i tak na przykład mieli uzdrawiać przez nałożenie rąk. Meroweusz i jego kapłańscy następcy mieli w sobie coś nadzwyczajnego, gdyż otaczał ich wyjątkowy kult i byli szeroko znani ze swojej ezoterycznej wiedzy i umiejętności okultystycznych.

Merowingowie wierzyli, że ich siła tkwi w ich włosach, i dlatego też nigdy nie wolno było ich ścinać. Królem mógł zostać tylko ten z Merowingów, który nie ścinał włosów.

Natomiast Dan Brown na podstawie apokryfów napisał książkę „Kod Leonarda da Vinci” dowodząc w niej, że w czasie śmierci Jezusa, Maria Magdalena była z nim w ciąży. Po śmierci męża uciekła ze swym dzieckiem do Francji dając początek dynastii Merowingów, którzy w ten sposób pochodziliby w prostej linii od Dawida, króla Izraela, ale i od Jezusa.

Barbara Turlińska w swej książce „Krew Merowingów – polscy potomkowie Jezusa” idąc tym fałszywym tropem wywodzi wiele rodzin, w tym polskich, od Merowingów. Autorka oparła swoją historyczno-genealogiczną opowieść na popularnej choć kontrowersyjnej hipotezie że Jezus pozostawił potomków, którzy założyli pierwszą francuską dynastię królewską Merowingów. Nie starając się tej hipotezy udowadniać ani też obalać książka dowodzi, że potomkowie domniemani potomkowie Jezusa rozrodzili się szeroko w całej Europie i na świecie.

Według autorki obecny prezydent USA Barack Obama ma pochodzić od Merowingów. Wśród wielu potomków Merowingów w Polsce autorka wymienia Józefa Piłsudskiego oraz Lecha Kaczyńskiego. Obaj zostali pochowani na Wawelu w Krypcie pod Wieżą Srebrnych Dzwonów. Leżą obok królów polskich, choć królami nie byli. Zostali tam pochowani, gdyż rzekomo mieli pochodzić z królewskiej krwi Merowingów. Na pogrzebie Piłsudskiego delegację niemiecką prowadził Herman Göring, który według Barbary Turlińskiej również pochodził z Merowingów. Na pogrzebie Lecha Kaczyńskiego miał być prezydent USA Barack Obama, ale ze względu na pyły wulkaniczne nie doleciał.

 

Stanisław Bulza

Przeczytaj więcej artykułów Stanisława Bulzy na naszym portalu > > > TUTAJ .

Rys. Internet. Wybór wg/PCO.

POLISH CLUB ONLINE, 2014.09.03

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek