Andrzej Kumor: RÓWNIA POCHYŁA


GONIEC

 

Rideau Street w Ottawie. Fot. Jean Levac / Ottawa Citizen
Rideau Street w Ottawie. Fot. Jean Levac / Ottawa Citizen

Z kimkolwiek bym prywatnie rozmawiał – wszyscy są rozczarowani; mają uczucie pogarszania się, równi pochyłej.

– Proszę pana, ci politycy wszystkich mają w d… – zapewnia sędziwy pan z Malty, który wiezie mnie z lotniska. – Pan patrzy, co się dzieje. Produkcja leży, dobrze płatne miejsca pracy dostały w tym kraju nóg i wyemigrowały. No może jak pan jesteś kawaler i pojedziesz na mróz do Alberty kopać naftę czy co tam mają, to jakoś będzie i pan zarobisz, ale tu, w Ontario… Wszystko przenosi się do Azji, a ci z Ottawy jeszcze mówią, że podpiszą układ wolnocłowy z Indiami i Chinami. No pewnie! Super! Tylko jak my mamy z Azją konkurować?! Chyba tylko tak, że będziemy tu tyrać za miskę ryżu, za te same pieniądze co oni i w tych samych warunkach. Mówili nam, żeby się nie denerwować, jak nam zabierają miejsca pracy w fabrykach, bo tutaj będzie wysoko wykwalifikowana value added economy. Panie, to jest bzdura, oni tam mają, w tych Chinach, o wiele lepsze value added i nie potrzebują naszej. A jak nie mają, to sobie tu ukradną i skopiują.

Ktoś nas sprzedał.

Jeden rząd odchodzi, przychodzi drugi i robi to samo! Niezależnie od tego, na kogo głosujemy, jest ten sam problem. Przecież rząd powinien nas chronić przed nieuczciwą konkurencją, przed skażoną żywnością importowaną do tego kraju, przed całym tym bałaganem, a oni siedzą w Ottawie i recytują statystyki.

Zgroza.

Młodzi bez kredytu niczego by nie mieli. Nikt nie ma żadnych oszczędności, wszyscy biorą kredyt pod domy, bo liczą, że domy będą szły cały czas w górę. A jak spadną, to co będzie – ja się pytam – wtedy pod most.

I niech pan patrzy, oni w tej Ottawie mówią o wolnym handlu. Wolny handel to my najprędzej powinniśmy mieć z Europą, bo mniej więcej poziom wszystkiego jest wyrównany, ale przecież nie z Meksykiem czy Koreą Południową.

Chińczycy kupują tu, w Kanadzie, co się da i na czym mogą rękę położyć, kopiują jak chcą i co chcą, a my na to grzecznie się uśmiechamy i mówimy, że nieładnie robią. – No, zgroza, proszę pana! Przychodzą tutaj i kupują zakłady przemysłowe, razem ze wszystkimi patentami, całą własnością intelektualną, a nasz rząd patrzy na to i cieszy się z globalizmu.

Weź pan imigrację. Jak ja z żoną przyjechaliśmy z Malty, Kanada była biała. Nie chodzi o to, że nie było czarnych; chodzi o to, że każdy z nas wiedział, że tutaj nie ma prawa niczego za darmo oczekiwać i całował po rękach za dobrze płatną pracę. Człowiek tyrał, żeby spłacić dom, kupić drugi, dorobić się. Dzieci posłał do szkół, wykształcił. Człowiek pracował i nic z tego kraju nie brał. Był wdzięczny za święty spokój.

Weź pan dzisiejszych imigrantów. Przyjeżdżają, dajmy na to, od jakichś Arabów.

Od razu dostają lekcję, jak to wszystko należy robić, żeby żyć za frajer. Oczywiście rozwodzą się; ona samotna matka z piątką dzieci, a on samotny ojciec wiatru szukaj w polu, to znaczy, szukaj go w Dubaju, gdzie robi z ziomalami. Ona na te dzieci dostaje tyle kasy, że pan w życiu miesięcznie nie wyciągniesz. I co? Śmieje się w kułak. Mąż tam zasuwa w emiratach, pieniądze odkłada, podatków w Kanadzie żadnych nie płaci. I tak nas doją.

I teraz powiedz mi pan, jak te ich dzieci mają mieć do pana czy do mnie szacunek, jak mają mieć to państwo w poważaniu?! No bo kto szanuje debili, którzy na każdym kroku dają się robić w ciula?! Oni nami gardzą! Dlatego tak łatwo ich skaperować Al-Kaidzie do różnych Somalii, Syrii czy gdzie tam jest ich przygoda.

Dawniej był jakiś honor, dzisiaj każdy tylko patrzy, jak ten system wydoić, ludzie na cudze papiery chodzą do lekarza, na niby się rozwodzą, żeby tylko wyłudzić więcej pieniędzy. Dobrze było, jak było komu utrzymywać ten cały bajzel, ale z roku na rok jest gorzej. Pan zauważył, że policjanci przestali się uśmiechać? Dawniej to był swój chłop, nasz człowiek, dzisiaj to jest jakiś mikry chłopaczek w kusym mundurku.

I patrz pan na tych wszystkich urzędasów, jak to się rozrasta, jak tuczy się i patrzy tylko, żeby powpychać do urzędu pociotków. I potem tylko – dawaj – dokręcać nam śrubę, żeby im się nie pogorszyło, żeby oni mieli co żreć przy korycie.

Przepraszam, że zapytam, ale jaką pan będziesz miał emeryturę? No właśnie – zapomogową, każdy z nas, taką będzie miał, no chyba że pracował dla wielkiej kompanii czy dla governmentu. Reszta na starość będzie na garnuszku. Mówią, że mamy jakieś RRSP zakładać, jakieś, panie, oszczędności – to jest bujda na resorach.

Niech pan podliczy. Większość takich jak pan i ja, co przepracowała tutaj całe życie, dostanie kilka stów CPP, kilka stów Old Pension i reszta GIS, czyli jałmużna socjalna od państwa. Gdybyś pan oszczędzał, to nie dadzą panu tej jałmużny, tylko najpierw każą przejadać te oszczędności. Czy ja jestem idiota?! Ja te oszczędności prędzej przepiję niż im oddam. Czemu innym mają wypłacać GIS, a mnie nie?!

Czego człowiek nie dotknie, to okazuje się, że to państwo schodzi na psy!

Dlaczego? Powiem panu! Bo ci, co rządzą, oderwali się od ludzi. Pieprzą głodne kawałki, zamiast rozwiązać te problemy – może zresztą wiedzą, że i tak ich nie rozwiążą, bo to nie od nich zależy. Ale jakby byli uczciwi, to przynajmniej głośno by powiedzieli, jak jest. To jest, proszę pana, jedna ściema. Oni robią nam wszystkim globalizację biedy. Zacierają różnice między krajami, nigdzie nie będzie dobrobytu, wszędzie będziemy tyrać po równo wszyscy; będziemy jednakowymi robolami…

Trzasnąłem drzwiami taksówki.

Mówią, że taksówkarze to ludzie po doktoratach. Trudno się nie zgodzić z tą opinią.

Andrzej Kumor

ZRÓDŁO:  http://www.goniec.net/goniec/teksty/andrzej-kumor/rownia-pochy%C5%82a.html , 5 wrzesien 2014

Wybór zdjęcia wg/PCO

POLISH CLUB ONLINE , 2014.09.06

  Podziel się:
Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek