Żywioł rozkładu i zagłady. (Cześć II.)


Przeczytaj:           Część I.  

 

„Węglarze”

 

Po śmierci Weishaupta, naczelne zwierzchnictwo masonerii i innych tajnych związków przeszło do loży Alta Vendita (Wysoka Wenta), kierowanej przez Carla (Kalmanna) Rothshilda, syna Amschela. Organizacja ta była tajnym stowarzyszeniem, które w pierwszej połowie XIX wieku zdawało się przejmować dziedzictwo Iluminatów w kierowaniu tajnymi związkami. W Zakonie Iluminatów Rothschildowie od początku powstania odgrywali wielką rolę. Po tym jak bawarscy Iluminaci zostali zdemaskowani, główny ośrodek okultyzmu i kontroli tajnych towarzystw w Europie przeniósł się do Włoch. Był on tam znany jako Alta Vendita (Wysoka Wenta) i był kierowany przez syna Amschela Rotschilda, Carla (Kalmanna). Wysoka wenta rzymska powstała w 1824 r. Cel do którego dążyła był podwójny.

Jako najwyższa loża tajna we Włoszech, tworzyła i kierowała lożami karborarnych (węglarz, wyższy stopień wtajemniczenia), mających za zadanie przeprowadzenie rewolucji społecznej. Karbonariusze (wł. „Carbonari”, „Węglarze”) było tajnym związkiem o celach politycznych i religijnych. Nazwa organizacji pochodzi od klasztoru San Carbone, gdzie wtajemniczeni początkowo się spotykali. Związek powstał w 1806 r. w czasie panowania francuskiego w Neapolu. Organizacja ta była tajnym stowarzyszeniem, które w pierwszej połowie XIX wieku zdawało się przejmować dziedzictwo Iluminatów w kierowaniu tajnymi związkami. Urządzenie, organizację, wtajemniczenia i symbolikę zapożyczyło od wolnomularstwa. Dyplomacja angielska popierała ten tajny związek, zwłaszcza że jego ostrze było głównie skierowane przeciwko Napoleonowi i jego panowaniu we Włoszech. Włosi pałali w stosunku do Francuzów większa nienawiścią niż do poprzednich swoich władców cudzoziemskich. Francuzi bowiem wkroczyli do ich kraju jako szermierze rewolucji, jako zbawcy, którzy mieli urzeczywistnić niezniszczalne marzenie o królestwie włoskim, a w 1805 roku wykorzystali je na własną korzyść, zmuszając gwałtem Włochów do wstępowania w szeregi armii francuskiej, do walki o chwałę Francji. Francuzi we Włoszech stosowali większy ucisk podatkowy niż Austriacy. Gdy jednak zgasła gwiazda Napoleona, Anglia natychmiast przestała się interesować karbonariuszami.

We Francji lożę węglarstwa polskiego zorganizował Karol Stolzman (1793-1854). Brał on czynny udział w spisku Wysockiego i uczestniczył w nocy 29 listopada 1830 r. w rozruchach rewolucyjnych. W 1834 r. wszedł do Komitetu „Młodej Polski”.

Udział inspiracji obcej w powstaniach był przerażający. Historyk Marian Kukiel pisał o tym wprost: „…jest nie do pomyślenia, by od węglarskiego Wielkiego Namiotu Świata w Paryżu, przez Lafayette’a i Chodźkę nie szły wskazówki i postulaty do braci węglarzy w Polsce, zwłaszcza gdy grozić zaczęła Francji interwencja Mikołaja” (M. Kukiel, „Dzieje Polski porozbiorowe 1795-1871”). Jan Chodźko (1776-1851) w Wilnie i Mińsku założył loże masońskie i pełnił w nich rolę wielkiego mistrza. Należał też do Towarzystwa Szubrawców (pseud. Wajzgantos).

Papież Grzegorz XVI . Fot. rzymskikatolik.blox.pl
Papież Grzegorz XVI .
Fot. rzymskikatolik.blox.pl

Loże masońskie „Węglarze” miały wyznaczone cele polityczne i religijne. Hasła, które węglarze wysuwali, takie jak równość katolików i niekatolików, rozdział Kościoła od państwa, wolność kultów zostały potępione przez Papieża Grzegorza XVI w encyklice „Mirari vos”. W oczekiwaniu na rewolucję urządzali oni spektakularne zamachy na urzędników papieskich. Sterroryzowani sędziowie nie ośmielali się ścigać winnych, a skorumpowana przez nich policja okazywała całkowite pobłażanie. W 1844 r. wybuchła Wiosna Ludów, która ogarnęła całą Europę.

Na skutek rewolucyjnych rozruchów Papież Grzegorz XVI wydał trzy dokumenty, w których potępił ówczesne ruchy rewolucyjne w Europie. Hasła, które wówczas wysuwano, takie jak choćby równość katolików i niekatolików, rozdział Kościoła od państwa, wolność wyznań zostały potępione w encyklice „Mirari vos. Papież Pius IX tak charakteryzował dążenia rewolucjonistów: „Celem rewolucji jest zniesienie do gruntu Chrześcijaństwa i wzniesienie na jego gruzach dawnej społeczności pogańskiej”. Papież Leon XII ostro wystąpił przeciwko karbonariuszom. Kardynał Rivarola został wysłany z nadzwyczajnymi uprawnieniami do Rawenny, by uwięzić członków tajnych towarzystw. Aresztowano 508 osób, i z tej liczby 7 stracono a 54 skazano na przymusowe roboty. Karbonariusze odpowiedzieli zamordowaniem sekretarza kardynała. Nastąpiła nowa fala aresztowań i egzekucji. Fakty te zostały wyolbrzymione przez sieć propagandy liberalnej za granicą i pozwoliły wrogom Kościoła ukazywać pontyfikat Leona XII jako reżim inkwizycyjny.

Celem głównym Wysokiej Wenty rzymskiej była demoralizacja społeczeństwa, uzyskanie wpływów na młode pokolenie, celem pozyskania zaufania w przyszłym duchowieństwie, aby móc działać skutecznie przy obieraniu papieży na konklawe.

 

Dokumenty dotyczące Wysokiej Wenty

 

Wysoka Wenta rzymska została rozwiązana w 1845 r. Akta tego związku dostały się po śmierci naczelnika Wysokiej Wenty w ręce policji i spoczywają w archiwach watykańskich. Naczelnik Wysokiej Wenty, noszący masoński pseudonim „Nubius”, został otruty z rozkazu najwyższej władzy masońskiej. Papież nie pozwolił ogłosić rzeczywistego nazwiska naczelnika Wysokiej Wenty „Nubiusa”, ponieważ rodzina rzymska, z której pochodził, była znaną i zacną.

Dokumenty Wysokiej Wenty zamieszczone poniżej pochodzą z francuskiego wydania książki pt. „Zadania chwili obecnej” w polskim tłumaczeniu Stanisława Grabińskiego, Drukarnia Dziennika Poznańskiego, 1920 r.

Dokumenty składają się z szeregu listów członków Wysokiej Wenty do jej naczelnika Nubiusa, oraz z rozkazów i instrukcji przysłanych przez naczelne władze masońskie.

 

I Tajna Instrukcja stała dla członków Wysokiej Wenty

 

Odkąd jesteśmy urządzeni w ciało działające i panuje porządek w najdalej położonych wentach od centrum, jest jedna myśl, która nas najwięcej zajmuje, niepodległość Włoch, z której wyniknie w dzień oznaczony, niepodległość świata, rzecz pospolita ogólna i harmonia ludzkości. Papiestwo miało zawsze przemożny wpływ na sprawy Włoch. Jest to wielka potęga. Obecnie nie chodzi nam o odbudowanie tej potęgi, chwilowo osłabione. Nasz cel ostateczny jest cel Voltaira i rewolucji francuskiej, zniszczenie raz na zawsze katolicyzmu i idei chrześcijańskiej, która gdyby pozostała na ruinach Rzymu, wywołała by później odrodzenie katolicyzmu. Żaden papież nie zbliży się do tajnych stowarzyszeń, rzeczą więc naszą jest zrobić pierwszy krok, by kościół i papieża razem zwalczyć. Dzieło jakie zamierzamy, jest rzeczą dłuższą, może trwać lata, sto lat nawet, lecz w naszych szeregach żołnierz umiera, a walka trwa dalej.

Należy starać się o to, by z biegiem czasu pozyskać duchowieństwo, tak by móc wpływać na wybór papieża, na conclawe. Na starszą generację nie ma co liczyć. Trzeba iść do młodzieży. Tę młodzież należy uwieść, by nam bezwiednie pomagała. Tajemnica nasza musi być najsurowiej przestrzeganą. Wiecie zresztą, że najmniejsza nieostrożność może sprowadzić nieobliczalne następstwa, a winowajca, choćby bezwiedny, podpisałby na siebie wyrok śmierci. Aby mieć papieża bez charakteru i woli, należy mu przygotować odpowiednią generację duchowieństwa. Nie należy nigdy ani słowem bezbożnym, ani nieczystym, zwracać się do młodych. Pozyskawszy opinię ludzi wierzących i uczciwych, zdobędziecie wpływ w rodzinach, w kołach i uniwersytetach. Starajcie się nawiązać zażyłe stosunki szczególniej z kandydatami do stanu duchownego. Rozpalajcie te natury gorące i patriotyczne, które bezwiednie żałują czasów rzeczpospolitej rzymskiej. W ten sposób uzyskacie wpływ na młode duchowieństwo. W przyszłości to młode duchowieństwo siłą rzeczy zastąpi wszędzie starych nawet w otoczeniu u papieża, a napojenie teoriami humanistycznymi przez nas, będzie nam bezwiednie pomagało.

Chcecie zrewolucjonizować Włochy, szukajcie papieża, jakiego nam potrzeba. Chcecie stworzyć rządy wybranych na tronie nierządnicy Babilońskiej, niech duchowieństwo kroczy pod naszym sztandarem, myśląc, że idzie za sztandarem kluczy apostolskich. Alchemiści wieków średnich szukali kamienia filozoficznego i tracili czas w pogoni za mrzonką (alchemicy wierzyli, że „kamień filozoficzny”, mogący przemieniać metale w złoto, równocześnie w odpowiednim roztworze daje eliksir życia. Legenda mówiła, że liczba osób znających tajemnicę tego eliksiru nie może przekroczyć jedenastu. Kiedy z kolei nowy alchemik odkrywał tajemnicę eliksiru, jeden z jedenastu musiał umrzeć). Nasz cel musi być osiągniętym, ponieważ nasza działalność gruntowaną jest na namiętnościach ludzkich. Przygotowujemy broń naszą w tajemnicy went, pochlebiajmy wszelkim namiętnościom, tak najszlachetniejszym jak i najgorszy, a celu dopniemy.

 

Instrukcja II

 

W walce toczącej się między despotyzmem religijnym lub monarchicznym i zasadami wolności, pamiętać należy, że trzeba ciągle rozegzaltować umysły i korzyści z nadarzających się sposobności. Interwencja zagraniczna w sprawach wewnętrznych jest bronią potężną, której powinno się umieć mądrze użyć. We Francji damy sobie radę ze starszą linią, zarzucając, że powróciła w furgonach kozackich. We Włoszech należy zdepopularyzować cudzoziemców, tak, że kiedy Rzym będzie naprawdę oblężony przez rewolucję, pomoc zagranicy będzie uważaną za hańbę narodową nawet przez wiernych katolików. Nie możemy już rzucić się na wroga ze śmiałością naszych ojców z 1793 r. Przeszkadzają nam prawa i zwyczaje, lecz z czasem, jest nadzieja, osiągniemy cel, którego nie dopięli. Miejmy oczy ciągle otwarte na Rzym, depopularyzujcie duchowieństwo wszelkimi sposobami. Róbcie w centrum katolicyzmu to co każdy z nas robi na skrzydłach. Agitujcie przede wszystkim. Starajcie się mieć ofiary i męczenników, znajdziemy zawsze ludzi, którzy potrafią temu dać odpowiednie zabarwienie.

 

List członka wysokiej wenty do kierownika wenty (carbonarich) węglarzy, założonej przez siebie w Turynie

 

Pod jakimkolwiek pozorem, ale nigdy religijnym lub politycznym, a najlepiej handlowym, artystycznym itp. starajcie się zakładać stowarzyszenia złożone z profantów, pod przewodnictwem księdza zacnego i dobrze uważanego, lecz łatwowiernego. Po trochu wszczepiajcie jad w sercach wybranych, a zdziwicie się wynikom.

Najważniejszym jest oderwać mężczyznę od rodziny. Mężczyzna jest pochopnym do wyswobodzenia się z pracy domowej i uleganiu zachciankom niedozwolonym. Namawiajcie do tego, wciągając w odpowiednie towarzystwo. Człowiek jest z urodzenia buntownikiem, korzystajcie z tego. Jak się wam uda obudzić w niektórych wstręt do rodziny i religii, wypowiedźcie niby wypadkiem parę słów, wzbudzających chęć wejścia do najbliższej loży masońskiej. Ta próżność mieszkańca miasta do zapisania się do wolnomularstwa jest tak powszechną i banalną, że jestem zawsze w zachwycie nad głupotą ludzką i dziwię się, że cały rodzaj ludzki nie puka dotąd do wrót wolnomularzy dla pomagania w odbudowie świątyni Salomona. Nieznane ma taki urok na ludzi, że się przygotowują ze drżeniem do śmiesznych prób inicjacji. Wysoka wenta życzy sobie, jak najwięcej ludzi bogatych i wysoko stojących, szczególnie książąt, było wprowadzonych do masonerii. Wysoka wenta zobaczy następnie, jak ich użyć. Z lóż masońskich, można ich będzie z czasem wprowadzić do lóż węglarzy. Tymczasem będą służyli za przynętę dla mieszczuchów, intrygantów i osłów.

 

List członka wysokiej wenty z dnia 9 sierpnia 1843 r. pisany do naczelnika Nubiusa

 

Morderstwa, wykonywane z rozkazu węglarza Mazziniego, są głupstwem i nie prowadzą do celu. My tylko możemy świat zmienić. Katolicyzm i monarchia nie boją się najostrzejszego sztyletu. Lecz te dwie podstawy porządku społecznego mogą się zapaść pod wpływem zepsucia. Bez znużenia więc demoralizujmy. Tertulian dowodził, że męczennicy tworzyli nowych chrześcijan. Ponieważ zadecydowanym jest, że chrześcijan więcej nie chcemy, nie róbmy męczenników, lecz szerzmy zepsucie w tłumach. Niechaj rzesze oddychają zepsuciem wszystkimi zmysłami, niech się nimi nasycą. Zaprowadźmy zepsucie serc, a nie będzie więcej katolików. Dużo to będzie skuteczniejszym i lepiej wypełnimy zadanie, nie używając najbardziej wyostrzonego sztyletu.

Przedsięwzięliśmy zepsucie na wysoką skalę, zepsucie tłumów przez duchowieństwo, zepsucie duchowieństwa przez nas, a to zepsucie ma nam posłużyć do złożenia kiedyś kościoła do grobu.

 

List pisany 23 stycznia 1844 r. przez członka wysokiej wenty do jej naczelnika

 

W ciągu ostatnich lat posunęliśmy bardzo sprawę na przód. Dezorganizacja społeczna panuje wszędzie. Wszystko zeszło do poziomu, do którego chcieliśmy obniżyć rodzaj ludzki. Demoralizowaliśmy aby zapanować. Boję się dzisiaj, że poszliśmy za daleko, zanadto zdemoralizowaliśmy. Przyglądając się naszym agentom we Francji, obawiam się, że nie potrafimy utrzymać w łożysku potoku rozpętanego przez nas. Widzę żądze nienasycone, dzikie nienawiści, o których nie miałem pojęcia. Żądze nienawiści i niemożliwe żądania, mogą nas pewnego dnia pochłonąć. Było łatwo psuć i gangrenować, czy również łatwym będzie nałożenie kagańca zepsutym? Raz sygnał wydany do ogólnego przewrotu, dokąd zajdzie ta biedna Europa? Niepokoje się tym, starzeję się bowiem i nie życzyłbym sobie być świadkiem tylko zwycięstwa naszych zasad, oraz na ostatnie lata życia, stracić wszystko co posiadam, a może i głowę nawet.

Przesadziliśmy. Odebraliśmy ludowi wszelkie wierzenia, wiarę religijną, monarchiczną, uczciwość, cnoty rodzinne, a teraz słysząc dalekie jego pomruki, zaczynamy drżeć, potwór może nas pożreć. Pozbawiliśmy lud powoli wszelkich uczuć uczciwych, będzie też bez litości. W Wiedniu, gdzie jestem, jaki wybuch nastąpi, będziemy pochłonięci przez zgraję najgorszą, a chwilowy naczelnik tej zgrai może obecnie pracuje w ciężkich robotach.

Jakakolwiek będzie przyszłość zamiarów tajnych stowarzyszeń, będziemy mieli nad sobą panów, bo nie my zapanujemy.

 

List pisany 2 listopada 1844 r. z Livorno przez członka wysokiej wenty do naczelnika

 

Wiele nam się rzeczy udało, lecz cel nasz główny jest obecnie tak samo oddalony, ja 20 lat temu. Śmierć Grzegorza XVI spodziewaną jest wkrótce, a my znajdujemy się na tym samym miejscu, jak na początku naszej działalności. Ani kroku nie postąpiliśmy naprzód, by mieć wpływy w przyszłym conclawe.

Co robić? Wszystko nam się wymyka, zostaje tylko szerzone przez nas zepsucie, a które posłuży innym, nie nam. Nie dojdziemy nigdy do wytkniętego celu. Należy niestety pogodzić się z myślą widoku najprzykrzejszego zwycięstwa zła, przez nas szerzonego, bez udziału naszego zwycięstwa (Dokumenty pochodzą z francuskiego wydania książki pt. „Zadania chwili obecnej” w polskim tłumaczeniu Stanisława Grabińskiego, Drukarnia Dziennika Poznańskiego, 1920 r.)

 

Giuseppe Mazzini

 

Giuseppe Mazzini Fot. politicamagazine.info
Giuseppe Mazzini (1805 – 1872)
Fot. politicamagazine.info

Wspomniany w liście z 9 sierpnia 1843 r. Mazzini Giuseppe (1805-1872) był członkiem stowarzyszenia Karbonariuszy, a z zawodu był adwokatem w Genui. W 1805 roku została założona loża masońska Wielki Wschód Włoch (RI; wł. Grande Oriente d’Italia) z siedzibą w Palazzo Giustiniani w Rzymie. Wielkimi mistrzami między innymi byli Giuseppe Garibaldi i Giuseppe Mazzini. Siedziba loży znajdowała się w Palazzo Giustiniani w Rzymie.

W 1830 r. Mazzini został uwięziony, po wypuszczeniu na wolność wezwał Karola Alberta Sardyńskiego w słynnym liście do wyzwolenia Włoch. W 1831 r. założył „Młode Włochy” (jako część Młodej Europy), której członkowie za pośrednictwem pism, słowa mówionego i przykładu pracowaliby nad oświeceniem ludu, przygotowując go do wojny wyzwoleńczej. Ruch „Młode Włochy” przeniknął do Państwa Kościelnego, podejmując tu wielokrotne próby powstania. Mazzini na emigracji w Szwajcarii i Londynie rozwijał ożywioną działalność w kierunku zjednoczenia rewolucjonistów wszystkich krajów. W 1848 r. był uczestnikiem legionu Garibaldiego. Podczas oblężenia Rzymu przez Francuzów w 1849 r. kierował jego obroną. Zmuszony schronić się na obczyźnie, założył wraz z Kossuthem, Ledru-Rollinem i Rugem „Comitato europeo” dla międzynarodowej propagandy republikańskiej. Usiłował też uzyskać od radykałów wszystkich krajów pożyczką na wywołanie powstania we Włoszech. Na krótko przed śmiercią powrócił do ojczyzny.

Jak pisze W.T. Still: „W 1871 r. Mazzini wydał list, w którym nakreślił trzyczęściowy plan docelowy Iluminatów: ich wielki projekt uwolnienia nie tylko Europy, i całego świata od chrześcijaństwa i poddania ich „oświeconej” („iluminowanej”) dyktaturze lucyferianizmu. Ten godny uwagi list był przez wiele lat wystawiony w Bibliotece Muzeum Brytyjskiego w Londynie. Mazzini planował serię wojen światowych. Wojny te miały wpędzić każdy naród w konflikt tak krwawy i chaotyczny, by ostatecznie każdy naród zrzekł się swojej suwerenności narodowej na rzecz rządu między narodowego, takiego jak Liga Narodów lub za drugim podejściem utworzona po drugie wojnie światowej Organizacja Narodów Zjednoczonych, celem zapobieżenia kolejnemu globalnemu rozlewowi krwi” (W.T. Still: Nowy Porządek Świata, Wydawnictwo WERS, Poznań 1995).

Pewien badacz masoński napisał w 1987 roku: Prawdziwe narodziny Demokracji Światowej z jej przednarodzeniowego ograniczenia narodowego postępują nawet obecnie. Rozdarty wojną, krwawiący świat jest w środku bólów porodowych, poprzedzających wielką próbę narodzin. Bólów porodowych Nowej Ery! Wiedząc jednak, że suwerenność narodowa z pewnością nie umierałaby łatwo, Mazzini i Pike projektowali w swoim oryginalnym planie trzy kolejne wojny światowe. Pierwsza z tych wojen światowych miała, zgodnie ich nadziejami, obalić rząd carski w Rosji i ustanowić dyktaturę iluminatów i nowy stopień w gamie środków kontroli społeczeństw. To zaś miało dać Iluminatom solidną bazę operacyjną z wielką ludnością i ogromnymi zasobami materialnymi dla zasilenia nowej machiny iluminizmu. Druga wojna światowa miała pozwolić nowej Rosji Sowieckiej na zdobycie Europy. Trzecia wojna światowa miała wybuchnąć na Bliskim Wschodzie pomiędzy muzułmanami a Żydami i spowodować biblijny Armagedon. Przed końcem trzeciej wojny światowej zmęczone wojną narody miały być gotowe do zaakceptowania jakiegokolwiek planu przynoszącego możliwie najdłuższy pokój, a jednoczącego cały świat pod zgubnym sztandarem Lucyferiańskiego Nowego Porządku Świata.

W 1871 roku Pike tak pisał do Mazziniego o następstwach trzeciej wojny światowej: Wywoła ona straszliwy kataklizm społeczny… i najbardziej krwawy zamęt. Wszędzie wtedy obywatele, zmuszeni bronić się przeciwko mniejszości rewolucjonistów, będą tępić owych niszczycieli cywilizacji, a większość, pozbawiona złudzeń na temat chrześcijaństwa… pozbawiona busoli, pragnąca ideału, lecz nie wiedząca, gdzie skierować swe uwielbienie, przyjmie prawdziwe światło za pośrednictwem powszechnej manifestacji czystej doktryny Lucyfera, wyprowadzonej w końcu na widok publiczny, manifestacji wynikłej z ogólnej reakcji na zniszczenie chrześcijaństwa i ateizmu, obu pokonanych i wytępionych w tym samym czasie”.

Mazzini i Pike mogli zaplanować w 1871 r. trzy wojny światowe, lecz dwaj autorzy Manifestu Komunistycznego Marks i Engels, mówili o pierwszej wojnie światowej dwadzieścia trzy lata wcześniej. Karol Marks pisał w 1848 roku „słowiańska hołota”, czyli Rosjanie, a także Czesi i Chorwaci, są „zacofanymi” rasami, których jedyną rolą w przyszłej historii świata będzie rola mięsa armatniego. Marks mówił: „Przyszła wojna światowa spowoduje, że z powierzchni ziemi znikną nie tylko reakcyjne klasy i dynastie, lecz całe reakcyjne narody. I będzie to postęp”. Tak samo, choć idąc jedynie za przewodem Marksa, pisał w rok później jego kolega autor, Fryderyk Engels:Następna wojna światowa spowoduje zniknięcie z powierzchni ziemi całych narodów reakcyjnych. To także będzie postęp. Oczywiście nie będzie mogło się to dokonać bez zdeptania niektórych delikatnych kwiatków narodowych. Lecz bez gwałtu i bez braku litości nie da się w historii osiągnąć niczego. Czy można to opacznie zrozumieć ? Cóż to za następna wojna światowa, do tej pory nie było przecież żadnej wojny światowej …”.

 

„Nieznani przełożeni”

 

Założycielka Towarzystwa Teozoficznego, założonego w 1875 r. w USA, Helena Bławatska, która kilkanaście lat przebywała w Tybecie, gdzie została wtajemniczona, wielokrotnie stwierdzała, że planem podboju świata kierują tzw. „nieznani przełożeni” lub „nieznani przewodnicy”. Pochodzenie ich według Bławatskiej jest następujące: „Jedynie garstka pierwotnych ludzi – w których jasno płonęła iskra Bożej Mądrości, przybierając jedynie na intensywności, podczas gdy gasła równocześnie coraz bardziej w tych, którzy użyli jej do złych celów – pozostała strażnikami Tajemnic objawionych ludziom przez Boskich Nauczycieli. Wśród nich byli ci, którzy pozostawali w swym Kumar (boska czystość) od samego początku; szeptana tradycja przekazuje, a tajemne nauki potwierdzają, że ci wybrani stali się zalążkiem Hierarchii, która przetrwała do dzisiaj”. Do Towarzystwa Teozoficznego należała Martha Kunzel, która należała do ścisłego grona Hitlera, oraz dr Georg Lanz von Liebefels (1874- 1954), który wywarł istotny wpływ na Hitlera. Ulubionym astrologiem Hitlera była Elsbeth Ebertin.

W 1894 r. z inicjatywy Liebenfelsa została założona organizacja, Zakon Nowych Templariuszy. Wtajemniczeni, ubrani w białe szaty, odprawiali między innymi ceremonie Graala oraz rytuały opracowane przez Liebenfelsa. Zakon prowadził otwartą rasistowską propagandę za pośrednictwem swego czasopisma Ostara, którego regularnym czytelnikiem był Hitler, Himmler czy Rosenberg, który później został głównym ideologiem partii nazistowskiej. Zakon posiadał swoje świątynie między innymi w zamku Werfenstein, w Rugen, Marienkamp i Ulm. Znakiem ich była swastyka, symbol neopogański ruchu niemieckich okultystów, która następnie została przyjęta przez partię nazistowską (w starożytności swastyka była symbolem gnostyków). Swastyka o ramionach załamanych w prawo była rozumiana przez okultystów jako odwrócony krucyfiks, znak zła, duchowego upadku i czarnej magii. Jednym z uczniów Zakonu Nowych Templariuszy był Hitler, który został osobiście wtajemniczony przez Liebenfelsa. W liście do jednego z wtajemniczonych członków Zakonu Nowych Templariuszy Liebenfels pisał: „Hitler jest jednym z naszych uczniów… pewnego dnia przekonasz się, że on, a poprzez niego i my, odniesiemy zwycięstwo i zapoczątkuje ruch, który sprawi, że świat zadrży…”. (Francis King, „Szatan i swastyka. Okultyzm w partii nazistowskiej”, Wydawnictwo Axis, Poznań 1996). I świat zadrżał!

Dr Georg Lanz von Liebenfels zmarł w 1954 r. W Szwajcarii w piśmie „E.O.L. Mitteilungsblatt” wydawanym przez komunę Thelema w dniu 9 czerwca 1954 r. ukazała się następująca notatka pośmiertna: „Niech śmierć będzie uczczona wraz z ogniem, życiem i wodą (Liber Al.). 22 kwietnia 1954 r. o 3 rano, dr Georg LANZ von LIEBENFELS, światły przykład niezłomnej wiary i najwyższej cnoty, przekroczył w pokoju Wielką Granicę. Wszyscy, którzy go znali, zachowują go w drogiej pamięci. Jego pośmiertne szczątki spoczną w rodzinnym grobowcu na cmentarzu Penzing Wiedeń XIV, 28-go dnia tego miesiąca”.

 

„Nieznani przewodnicy”

 

O nieznanych przewodnikach mówi też dokument „Charte de Cologne”, który był własnością loży masońskiej w Amsterdamie. Dokument ten stwierdza istnienie loży już w 1519 r., i ukazuje charakter organizacji i nakaz przestrzegania przez członków tajemnicy. Adepci musieli złożyć przysięgę i odbyć najstraszniejsze próby. Dokument mówi o tym w następujący sposób: „Nie podlegając żadnej ziemskiej władzy, a tylko wybranym starszym przez stowarzyszenie rozsiane po całym świecie, spełniamy ich polecenia i rozkazy przysyłane tajemnie”. O zachowaniu tajemnicy i próbie dokument dalej stwierdza: „Nie damy dostępu do naszych tajemnic nikomu oprócz tych, którzy wytrzymawszy próbę męczarni fizycznych, będą związani najstraszliwszą przysięgą”. Dokument ten był podpisany między innymi przez Melanchtona, przyjaciela Lutra i admirała Coligny, naczelnika hugenotów francuskich (Dokument pochodzi z francuskiego wydania książki pt. „Zadania chwili obecnej” w polskim tłumaczeniu Stanisława Grabińskiego, Drukarnia Dziennika Poznańskiego, 1920 r.). Jak wynika z tego dokumentu, wtajemniczani poddawani byli próbie męczarni fizycznych, i ci którzy ją wytrzymali składali straszną przysięgę

 

Przysięga

 

Przysięga jaką składają w Polsce adepci wiedzy tajemnej:

„Przysięgam przed Bogiem Najwyższym, całego świata Budowniczym na zbawienie moje i na honor mój nieskalany, jako skrytości Mularstwa z jak największą dochowam pilnością. Przysięgam, iż póki życia mego nie dam żadnej pobudki, ażeby skrytości rozniesione były, nie dopuszczę, żeby do wiadomości publicznej bądź napisane, sztychowane lub innym jakim bądź sposobem podane były. Nadto przysięgam i obiecuję jak najświętobliwiej dochować, a w razie konieczności krwią i życiem wszystkich statutów najpoważniejszej społeczności bronić. W przypadku przestąpienia pozwalam mieć gardło przerżnięte, serce i wnętrzności wyszarpane i do morskiej rzucone przepaści, ciało moje na popiół spalone i po wszystkich częściach świata od wiatru rozproszone. Niechaj mi Najwyższy świata Budowniczy udziela swej pomocy” (Stanisław Załęski, „O masonii w Polsce, od roku 1738 do 1822: na źródłach wyłącznie masońskich”, Druk W.L. Anczyca i Spółki, 1908).

Platon w „Timajosie” nazwał Stwórcę „Architektem Wszechświata”. Stwórca nazwany jest tam „tekton”, co znaczy „rzemieślnik” lub „budowniczy”. Według Platona „arche-tekton” stworzył wszechświat za pomocą geometrii. Stąd jednym z masońskich symboli jest kątownik i cyrkiel. Od Platona wielu filozofów nazywa twórcę świata demiurgiem. W „Państwie” Platon pisze, że świat „idei” jest wzorem, według którego demiurg uformował z bezkształtnej masy nasz świat zmysłowy.

 

Stanisław Bulza

Przeczytaj więcej artykułów tego autora na naszym portalu  >   >   > TUTAJ

POLISH CLUB ONLINE, 2014.10.01.

Avatar

Autor: Stanisław Bulza