Wykształcona bieda nawet nie śmie mieć własnego zdania.


Czy uczonym może być ktoś kto nie ma własnego zdania?

 

Wykształcona bieda nawet nie śmie mieć własnego zdania.

Ryszard Terlecki na łamach Dziennika Polskiego (Wykształcona bieda – 3 października 2014

słusznie podnosi, że obecny rząd (podobnie zresztą jak rządy poprzednie czego niestety nie dodał) ignorują świat akademicki.

Tak jest, mimo że cała polska inteligencja jest kształtowana na polskich uczelniach, a uczelnie to najwięksi pracodawcy i zarazem producenci w wielu regionach Polski (np. w Krakowie).

Rozpoczął się nowy rok akademicki, czyli nowy rok produkcji dyplomów, często bez wartości, a rządu to jakby nie obchodziło.
Ryszard Terlecki słusznie ‚pomstuje’ „Całe szkolnictwo wyższe poddano urzędniczej dyktaturze, nie tylko uciążliwej i pracochłonnej, ale w dodatku wymyślonej przez jakiegoś osła.”.

No cóż skłonności do dyktatury były wpisane w system, więc tak szybko ich się nie pozbędziemy, gorzej jeśli akceptujemy, bo „środowisko naukowe, w większości zastraszone i zależne od widzimisię ministerialnych prominentów, nie tylko nie protestuje, ale nawet nie śmie mieć własnego zdania.”

I tu jest pies pogrzebany. Czy środowisko naukowe, które ‚nawet nie śmie mieć własnego zdania’ można nazywać zasadnie środowiskiem naukowym (nie chodzi o etaty naukowe, tylko o postawę naukową)?
Bez zdolności do posiadania własnego zdania nie da się uprawiać nauki, a co najwyżej wypełniać posłusznie nakazy osłów co jest nauki zaprzeczeniem!

Pojawia się zatem kolejne pytanie – czy zasadna jest walka o lepszy byt materialny takiego środowiska? Czy nie należałoby go zweryfikować wg kryteriów akademickich zostawiając na uczelniach tych, którzy mają zdolności honorowe i naukowe, i z prawa posiadania własnego zdania przed żadnym osłem nie zrezygnują?

Niestety takiego postulatu Ryszard Terlecki nie przedstawia, boleje natomiast, że „ograniczono możliwość pracy na drugim etacie.” To co, tych co nawet nie śmią mieć własnego zdania lepiej byłoby zatrudniać na dwóch etatach?!

Nie ma natomiast postulatu, ani w tekście Ryszarda Terleckiego, ani w tekstach rządowych, czy opozycyjnych w całym okresie III RP (i to bez względu kto rządził, a kto był w opozycji) aby na uczelniach przede wszystkim zatrudniać tych co mieli/mają moc posiadania własnego zdania i przywrócić na uczelnie tych, którzy z powodu tej mocy stanowiącej zagrożenie dla systemu (i jego twórców) z uczelni byli relegowani, aby system mimo ‚transformacji’ trzymał się mocno, tworzony przez osłów i ‚uczonych’ przed osłami gnących swoje karki dla zapewnienia sobie etatów (najlepiej kilku).

Ryszard Terlecki słusznie konkluduje ‚obecna władza nie potrzebuje wykształconych, tylko posłusznych’ ale niestety nie nadmienia, że był to także priorytet władzy komunistycznej i wcale się nie zmieniał po tzw. ‚obaleniu komunizmu’.

Nie ma do tej pory badań nad tym priorytetem i jego skutkami (jeśli ktoś wie o takich badaniach to będę wdzięczny za informacje), ale mój osobisty przykład jasno pokazuje, że żadna z władz – ani komunistyczna, ani platformowa, ani władze inaczej zabarwione i na innych platformach usytuowane, nie chcą nawet słyszeć o nieposłusznych, mających moc własnego zdania, a w szczególności tych co i bez wynagrodzenia mieli moc ‚robienia’ nauki i co gorsza formowania naukowców/nie-osłów (czyli negatywnego oddziaływania na młodzież akademicką w bolszewickim języku, także w dialekcie ‚uj-u’ do tej pory używanym na najstarszej i wzorcowej dla innych uczelni). Niestety opozycyjny program PiS w tej materii nic nie zmienia, a utrwala wiele. (Nauka i szkolnictwo wyższe w programie PiS pod niezależną lupą – http://blogjw.wordpress.com/2014/04/02/nauka-i-szkolnictwo-wyzsze-w-programie-pis-pod-niezalezna-lupa/)

Józef Wieczorek
nfajw

Źródło: http://blogjw.wordpress.com/2014/10/06/wyksztalcona-bieda-nawet-nie-smie-miec-wlasnego-zdania/ , 6 października 2014

Więcej artykułów i opracowań Józefa Wieczorka na naszym portalu  >   >   >  TUTAJ .  

POLISH CLUB ONLINE, 2014.10.07

Józef Wieczorek

Autor: Józef Wieczorek