Zdrajcy czy pożyteczni idioci?


Porzućcie wszelką nadzieję i nawet nie myślcie o buncie. Taki przekaz miał dotrzeć do mieszkańców okupowanej przez Niemców i Sowietów Polski i właśnie temu celowi służyły publiczne egzekucje czy zwożenie zwłok zabitych członków ruchu oporu oraz eksponowanie ich na rynkach miast i miasteczek.

Tym wszystkim, którzy zadawali mi pytanie, co sądzę o ataku na profesora Witolda Kieżuna i wyciągnięciu nagle akt „Tamiza” w momencie, kiedy pan profesor kończy niedługo 93 lata odpowiadam. Dla mnie jest to salwa plutonu egzekucyjnego III RP oddana z prawej strony w kierunku niezwykle do tej pory wiarygodnego krytyka tego złodziejskiego i zdradzieckiego geszeftu, do którego doszło w Polsce po 1989 roku. To jest egzekucja na człowieku, który twierdzi, że powinniśmy liczyć zawsze tylko na siebie i w chwilach zagrożenia niepodległości i narodowego bytu stawiać opór. Nie mnie osądzać prof. Kieżuna. To nie ja wywindowałem go na piedestał i to nie ja usiłowałem go z tego piedestału strącić. O aktach „Tamiza” wiedziano już od dawna jednak z jakichś powodów próbowano unieść profesora wysoko w gondoli patriotycznego balonu by w pewnym momencie z tego balonu raptownie i z premedytacją spuścić powietrze oraz z hukiem sprowadzić go na ziemię. Nie wierzcie pseudo buntownikom i pseudo autorytetom, bo są oni zbrukani współpracą z komunistyczną bezpieką. Taki otrzymaliśmy przekaz.

Dzisiaj w 2014 roku otrzymujemy ze strony niektórych środowisk jasne przesłanie i realizację tej samej „myśli pedagogicznej”, którą stosował okupant. Zastraszyć buntowników oraz upokorzyć ich na oczach wszystkich w taki sposób aby Polakom nie przyszedł do głowy jakiś zorganizowany opór lub bunt. Ukazać bohaterów brudnymi, sponiewieranymi i uśmierconymi, kiedyś w sensie dosłownym, a dzisiaj po zadaniu im śmieci cywilnej. Jeżeli ktoś ma w tym PRL-bis być nieskazitelny to według Salonu tylko ludzie typu Michnika, Kuronia, Urbanana, Mazowieckiego, Kiszczaka czy Jaruzelskiego, bo jak wieszczył Jacek Kaczmarski:
Kary nie będzie dla przeciętnych drani,
I lud ofiary złoży nadaremnie.
Morderców będą grzebać z honorami
Na bruku ulic nędza się wylęgnie
Dzisiejsza akcja po tytułem „zabić Kieżuna” idealnie wpisuje się w pewne coraz bardziej widoczne i niebezpieczne dla Polski zjawisko. Nazywane jest ono różnie począwszy od „zychowszczyzny” po historyczny rewizjonizm lub pisanie historii alternatywnej. Namnożyło nam się nagle mnóstwo mędrców, wizjonerów i niedoszłych mężów stanu, którzy dają do zrozumienia, że przeniesieni w inne epoki i czasy przechytrzyliby wszystkich począwszy od carycy Katarzyny po Hitlera, Stalina, Churchilla i Roosevelta. Ach jaka szkoda, że nie żyli w tamtych czasach i nie ustrzegli nas przed „głupimi” powstaniami, albo nie ruszyli z Hitlerem na Moskwę wypinając się na dyrdymały ministra Becka bredzącego coś o honorze. Według nich głupie było podnoszenie ręki na zaborcę tak samo, jak bezsensowna była walka z hitlerowskim okupantem ze szczególnym uwzględnieniem „idiotycznego” Powstania Warszawskiego. Począwszy od Zychowicza, Cenckiewicza po Ziemkiewicza i Korwina- Mikke, wszyscy oni mają gotowe cudowne recepty na odwrócenie koła historii, których niestety nie mogą zrealizować, gdyż opatrzność nie wiedząc czemu kazała tym wybitnym wizjonerom oraz strategom żyć i nauczać Polaków dopiero w dzisiejszych czasach. Gdyby tak jednak wykręcić tę pseudonaukową historyczną brudną szmatę to ich wspólna recepta na przyszłość dla nas wszystkich brzmi następująco. Wszelki opór jest bezsensowny, nawet ten stawiany Niemcom podczas ostatniej wojny. Zawsze lepiej opłaca się skulić uszy i podążać za silniejszym, nawet jeżeli jest on dzikim zbrodniarzem.

Najbardziej jednak w tym wszystkim niepokoi mnie fakt, że owa „zychowszczyzna” ujawniła nam z pozoru tylko egzotyczny sojusz pomiędzy michnikowszczyzną, a środowiskami określanymi jako prawicowe i anty-systemowe. Oni idąc w ręka w rękę próbują dzisiaj obrzydzać Polakom ich własną historię oraz próbują ściągać z cokołów patriotów i naszych narodowych bohaterów, którzy odważyli się kiedyś podnieść rękę na wroga. Jak to wytłumaczyć? Oczywiście część z nich może być tylko zwyczajnie pożytecznymi idiotami, ale niemożliwe, żeby byli nimi wszyscy.

Aby zrozumieć tak do końca, o co w tym wszystkim chodzi, przytoczę kilka cytatów autorstwa rosyjskiego pułkownika Władimira Lisiczkina, specjalisty ds. służb specjalnych i wywierania wpływu oraz współautora wydanego w 2003 roku w Rosji podręcznika zatytułowanego, Problemy psychologii wojskowej, a w szczególności autora rozdziału, Zasada wirusa w wojnie informacyjnej:
Współcześnie utrata suwerenności nie dokonuje się jedynie poprzez zewnętrzną inwazję […] Aby naród wykończył się sam należy zlikwidować jego dumę narodową, odciąć go od historii i poczucia tożsamości, zamieszać w systemie odniesienia. W tym celu należy promować miernoty na autorytety, należy sprawić by ludzie byli bierni, z niskim poczuciem wartości […] Jednym z elementów tej subtelnie prowadzonej wojny jest dekonstrukcja tradycji historycznej przeciwnika […] Człowiek w swym życiu opiera się nie tylko na tym, co go otacza w teraźniejszości, lecz także na przeszłości, która oddziałuje na jego podświadomość. Przeszłość historyczna – to podstawa jedności każdego narodu jako zwartej społeczności. […] »Wojna historyczna« polega na nadszarpnięciu jedności narodu poprzez takie działania informacyjne, które mają na celu moralną likwidację wszystkich bohaterów, osobistości bądź wydarzeń, będących do tej pory źródłem dumy narodowej. […] Wykorzystanie historii jako broni w wojnie psychologicznej opiera się na konkretnej metodologii. Dokonuje się np. kanonizacji lub diabolizacji konkretnych postaci w określonych okresach historycznych. Z wielką skutecznością dzieje się to za pomocą współczesnych mass mediów”.

Jak widzimy są nad Wisłą ludzie, którzy w sensie dosłownym realizują instrukcję płk Lisiczkina i robią to już ostentacyjnie pod własnymi imionami i nazwiskami. Jest to niewątpliwie ostatni etap i przygotowywanie nas do całkowitej utraty suwerenności. Oni z premedytacją aplikują nam zastrzyk z „głupiego Jasia” przed zbliżająca się wielką antypolską operacją. Trzeba przecież wcześniej zamieszać Polakom w głowach i pozbawić ich ducha walki oraz sparaliżować patriotyczny instynkt przetrwania jako naród.
Chciałbym na koniec zapytać historyków Zychowicza, Cenckiewicza oraz ich nowego sojusznika, Adama Michnika czy skrupulatne wypełnianie przez nich instrukcji płk. Lisiczkina to tylko objaw głupoty, czy może kryje się za tym coś więcej?

Artykuł ukazał się w Warszawskiej Gazecie
Nowy numer tygodnika Polska Niepodległa już w kioskach

Mirosław Kokoszkiewicz / kokos26

Publicysta tygodników Warszawska Gazeta i Polska Niepodległa oraz miesięcznika Zakazana Historia

Źródło: http://naszeblogi.pl/49990-zdrajcy-czy-pozyteczni-idioci ,  2014-10-13

Polecamy książki Mirosława Kokoszkiewicza, „Polacy, już czas” ozdobioną rysunkami śp. Arkadiusza „Gaspara”  Gacparskiego i, „Jak zabijano Polskę”

Sprzedaż: www.polskaksiegarnianarodowa.pl, United Express, Warszawa, ul. Marii Konopnickiej 6.

Przeczytaj więcej tekstów tego autora na naszym portalu  >  >  >  > TUTAJ . 

POLISH CLUB ONLINE, 2014.10.14

Mirosław Kokoszkiewicz

Autor: Mirosław Kokoszkiewicz