Mirosław Kokoszkiewicz: Zatrzymać marksistowski „marsz szmat”


Blogpublika.com

 

Mirosław Kokoszkiewicz (kokos26). Fot. wPolityce.pl
Mirosław Kokoszkiewicz (kokos26).
Fot. wPolityce.pl

Sprawa ratyfikacji Konwencji o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet, która bez specjalnego kamuflażu przemyca ideologię gender oraz wysyłanie w bój lewackich harcowników mających oswoić nas z kolejnym wynaturzeniem, jakim jest kazirodztwo powinny wzbudzić w nas wielki niepokój. Tym, którzy naiwnie wierzą, że komunizm poniósł klęskę wraz z upadkiem Związku Radzieckiego radziłbym nieco ochłonąć. Jeżeli cokolwiek upadło to jedynie pomysł na wprowadzanie ideologii Marksa i Engelsa siłą, jak tego chcieli ci ideolodzy komunizmu. Miliony ofiar żydokomuny bynajmniej nie ostudziło jej zapału w tworzeniu „nowego wspaniałego świata” wyzutego z wszelkich ponadczasowych wartości i przede wszystkim świata bez Boga. Dzisiaj postanowiono wziąć nas fortelem. 

Zawsze od zarania ludzkości istniał wstydliwy margines składający się osobników, którzy współżyli w ramach jednej płci, uprawiali seks ze zwierzętami czy tworzyli związki kazirodcze. Podobnie jak na marginesie społeczeństw zawsze istnieli mordercy, złodzieje i wszelkiej maści złoczyńcy Ten margines istnieje i dzisiaj z tą różnicą, że współcześni marksiści postanowili go wykorzystać do likwidacji cywilizacji łacińskiej opierającej się na greckiej filozofii, rzymskim prawie i etyce chrześcijańskiej.

Pod hasłem „walki ze stereotypami” próbuje się zlikwidować to, co do tej pory było ogólnie obowiązującą normą i tradycją oraz zstąpić to hasłem Nie wierzę w nic i toleruję wszystko

Niestety spore rzesze ludzi dają się nabierać na różne tego typu sprytne zabiegi, dzięki którym wbija się im w głowy idiotyzmy mówiące, że stanowione prawo powinno być skrojone tak aby przede wszystkim zagwarantować prawa „mniejszościom”, czyli temu marginesowi składającemu się ze zboczeńców i dewiantów kochających inaczej. Można ująć to jednym zdaniem, mówiącym, że według lewactwa nie wolno prawnie dyskryminować zła, czyli „hulaj dusza, piekła nie ma”.

Tak naprawdę głównym „stereotypem”, któremu wypowiedziano wojnę jest tradycyjna katolicka rodzina, a jej okaleczenie bądź likwidacja ma umożliwić ogólnoświatowy lewacki „marsz szmat”, że posłużę się nazwą żałosnej imprezy organizowanej w Polsce przez feministki i środowiska LGBT.

Niechęć do tradycyjnej koncepcji rodziny to nie jest wymysł dzisiejszych postępowców, ale kontynuacja myśli Marksa i Engelsa, którzy pożycie seksualne przedstawiali jak zwykły fizjologiczny akt niczym nieodróżniający nas od zwierząt, a przez to ich zdaniem niemogący podlegać jakimś większym ograniczeniom. Małżeństwo i rodzina do dziś dla współczesnych marksistów są jedynie siedliskiem przemocy i dyskryminacji.

Oczywiście lewactwo obłudnie zapewnia, że nie ma nic przeciwko normalnej rodzinie, ale domaga się, aby na równi z nią traktowano zboczone związki zawierane w różnych konfiguracjach wraz z zapewnieniem im prawa do adopcji dzieci. Jak wiemy określenie rodzina wzięło się od słowa rodzić i pełni ona według encyklopedycznej definicji funkcję partnerską (mąż i żona), rodzicielską (ojciec, matka) i braterską (brat, siostra). Zestawmy z tym takie oto wynurzenia lewaka Sławomira Sierakowskiego zamieszczone niedawno w „Gazecie Wyborczej”: Homoseksualizm jest z natury zjawiskiem prorodzinnym. Uchodzi za sprzeczny z naturą i uważany jest za zagrożenie dla rodziny wyłącznie z powodu religijnych przekonań tych, którzy wypowiadają takie sądy. Wzmacnianych nierzadko lękami.

Czy można wypowiedzieć bardziej horrendalną bzdurę? Ile z takiego „prorodzinnego zjawiska”, jakim zdaniem lewaka Sierakowskiego jest homoseksualizm może powstać nowych ludzkich istnień i kolejnych rodzin? Czyżby jego zdaniem polityka prorodzinna państwa powinna koncentrować się na wspieraniu związków homoseksualnych co rozwiąże zapaść demograficzną, w jakiej znalazła się Polska? Sierakowskiemu można śmiało zadedykować stare arabskie przysłowie tradycyjnie kierowane do wyjątkowych głupców i mówiące, żeMożesz strusia mianować krową, masła z tego nie będzie”.

Walka ze stereotypami i polityka równościowa to wtłoczone w ludzkie głowy kalki, a zaordynowana poprawność polityczna pełni dzisiaj rolę cenzury, której poddały się całe rzesze medialnych funkcjonariuszy, wystraszonych naukowych ekspertów i tak zwanych telewizyjnych osobowości. Oni boja się powiedzieć wprost, że homoseksualizm to nie jest żadna norma, a związki jakie tworzą geje czy lesbijki nie mogą być nazywane ani małżeństwami, ani tym bardziej rodzinami.

Skąd zatem bierze się ta wrogość do tradycyjnie pojmowanej rodziny i pęd lewactwa do tego by nasze dzieci w jak najmłodszym wieku trafiły pod państwowy edukacyjny walec? Otóż rodzina już z samej swojej istoty wymyka się spod tego równościowego walca, gdyż panuje w niej pewna odwieczna naturalna hierarchia oparta na autorytecie i trudno tu mówić o panującej niczym nieskrepowanej równości między rodzicami i dziećmi. Oczywiście kazirodztwo mogłoby ten stan podważyć, więc trzeba na ten temat rozpocząć dyskusję, gdyż jest ona zawsze tym pierwszym odkrojonym plasterkiem salami torującym drogę do współczesnej Sodomy i Gomory. 

Lewactwo pragnie aby jedynym autorytetem mogącym wymuszać posłuszeństwo było państwo, które już dzisiaj na oczach dziecka może ukarać rodziców za wymierzonego klapsa w tyłek lub odebrać im potomstwo pod byle pretekstem. Dzieci już od najmłodszych lat mają zostać skolektywizowane i zdeprawowane genderową edukacją „łamiącą stereotypy”, czyli wartości, zakazy i nakazy, które od wieków wpajane były przez Kościół i dom rodzinny.

W czasach PRL-u wśród opozycjonistów były takie osoby, które uważały, że jeżeli wszyscy nagle zaczniemy prowadzić rozmowy telefoniczne szczerym wyrażającym prawdę językiem to komunistom zabraknie w końcu ludzi zatrudnionych do podsłuchiwania. Dzisiaj przyszedł czas na odważne i masowe mówienie prawdy o zakusach współczesnych marksistów i instrumentalnym wykorzystywaniu przez nich mniejszości seksualnych jako tarana do „ruszenia z posad bryły świata”, który ma być według nich bez Boga i tradycyjnej rodziny, a ty nowy europejski człowieku„Z własnego prawa bierz nadania / I z własnej woli sam się zbaw”. Jak widzimy słowa „Międzynarodówki” do dziś inspirują lewactwo, z tym że wyzwalać chcą teraz nie „lud roboczy wsi i miast”, ale lud zboczony wsi i miast.

 

Tekst opublikowany w Warszawskiej Gazecie
Nowy numer tygodnika Polska Niepodległa już w kioskach

Mirosław Kokoszkiewicz (kokos26)

Publicysta tygodników Warszawska Gazeta i Polska Niepodległa oraz miesięcznika Zakazana Historia

Za: http://blogpublika.com/2014/10/20/zatrzymac-marksistowski-marsz-szmat/ , 20 października 2014.

Zdjęcie: Homoparada w Warszawie, czerwiec 2009 – Fot. Łukasz Zawadzki / Wybór zdjęcia wg.PCO

Polecamy książki Mirosława Kokoszkiewicza, „Polacy, już czas” ozdobioną rysunkami śp. Arkadiusza „Gaspara”  Gacparskiego i  „Jak zabijano Polskę”.

Sprzedaż: www.polskaksiegarnianarodowa.pl, United Express, Warszawa, ul. Marii Konopnickiej 6.

Przeczytaj więcej tekstów Mirosława Kokoszkiewicza na naszym portalu  >  >  >  > TUTAJ . 

POLISH CLUB ONLINE, 2014.10.20

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek