Izabela Brodacka Falzmann: Kto kogo… nie obchodzi nikogo.


Izabela Brodacka Falzmann Fot. naszeblogi.pl
Izabela Brodacka Falzmann
Fot. naszeblogi.pl

Przepraszam,że przytoczę rosyjski dość wulgarny dowcip. Dama nachalnie sufluje didaskalia aktu seksualnego . Zniecierpliwiony partner mówi: „Извини, я бы установить кто кого…”

Otóż problem „kto kogo” może być interesujący tylko w polityce i to oczywiście w przenośni. Zupełnie mnie nie interesuje w warstwie obyczajowej. Nie interesuje mnie czy Ignacy K. Kingę D. czy Kinga D. Ignacego K. czy wreszcie Ignacy K. innego pana K. Nie interesuje mnie również kto komu płaci – byle nie z moich pieniędzy. Jak powiadają liberałowie wszystko jest kwestią dobrowolnej umowy pomiędzy stronami i istnieje cena równowagi. Może Kinga D. nie uwzględniła inflacji? Albo nagroda N. jest zbyt niska?

Na szczęście nagroda N jest dla mnie od dawna przeciwwskazaniem do nabycia książki, więc w tym procederze nie uczestniczę. Mam skromną (ale chyba płonną) nadzieję, że nie jest dotowana w moim imieniu.

Obfitość historyjek rodem wprost z magla jakie serwują nam ostatnio media, a przede wszystkim ochoczy udział w nich chronionych dotąd autorytetów, budzi jednak podejrzenia, że władze chcą ukryć przed nami jakieś większe świństwo. Uważam, że zarówno D. jak K. zostali rzuceni na pożarcie gawiedzi. Zostali wyrzuceni z sanek jak w słynnej rosyjskiej bajce „Tройка” .

Równie ochoczo jak Dunin rzucono na nasz żer rzekomych rosyjskich szpiegów. Jeżeli tacy istnieją ( w to nie wątpię) z całą pewnością są profesjonalistami. Proponowane przez media osoby i cała ta szpiegowska afera nadaje się tylko do dowcipów. Jak ten:

Stirlitz jest już w Rosji, pije piwo pod kioskiem i krzywi się do sąsiada:
– Rozwodnione.
A sąsiad na to:
– Trzeba było gorzej szpiegować, pilibyśmy Heineckena.

Podróżujący po Francji często spotykają sieciowe knajpki pod nazwą „Courte paille” To aluzja do piosenki, w której też ktoś najmniej znaczący skazany jest na pożarcie. Pozwolę sobie ją przypomnieć. Każdy wers powtarza się dwa razy. Koniecznie trzeba się jąkać jak (z ostrożności procesowej ) nie powiem kto. Po każdym powtórzeniu wydawać dwa razy okrzyk: „Ohé”  (oczywiście po francusku)

Il était un petit navire. Qui n’avait ja, ja, jamais navigué Ohé, ohé…
Il entreprit un long voyage. Sur la mer mé, mé, Méditérannée
Au bout de cinq à six semaines. Les vivres vin, vin, vinrent à manquer
On tira z’à la courte paille. Pour savoir qui, qui, qui serait mangé
Le sort tomba sur le plus jeune……

W swobodnym tłumaczeniu: Był sobie mały stateczek, który nigdy nie żeglował, podjął długą podróż, po morzu Śródziemnym, po 5, 6 tygodniach, zabrakło żywności, ciągnięto krótką słomkę, żeby ustalić kto zostanie zjedzony, los padł na najmłodszego…

Znawcy zaliczają ten cały cyrk do zjawisk, które nazywają „mamamadzi”. Czyli do produkcji sztucznej mgły. A kto kogo.. nie obchodzi nikogo.

Izabela Brodacka Falzmann
Blog autorski

Źródło: http://naszeblogi.pl/50169-kto-kogo-nie-obchodzi-nikogo , 2014-10-22

Wybor zdjęcia wg/PCO

Pozostałe artykuły Izabeli Brodackiej Falzmann na naszym portalu  >   >   >   TUTAJ  .

POLISH CLUB ONLINE, 2014.10.22

Izabela Brodacka Falzmann

Autor: Izabela Brodacka Falzmann