MatkaKurka: Wiedza, jaką posiadają główni gracze pozwala każdemu wykończyć każdego.


Kontrowersje.net

 

Gdzie nowy układ kują tam iskry i łby lecą! Taśmy, Unizeto, Putin to wszystko jeden arsenał!

 

Ponownie odwołam się do konieczności krytycznej analizy wszystkiego, co nas otacza, nawet kosztem popełniania błędów i ślepych strzałów. Z tym, że nie dla asekuracji, ale potwierdzenia wcześniejszych opinii przywołuję swoje ulubione motto. Wczoraj napisałem, że trwa wojna w PO, w której czeka nas jeszcze niejeden zwrot i dziś podpisuję się pod każdym słowem. Ustalmy na wstępie to co wiemy z całą pewnością, ponieważ analizować, to nie to samo co strzelać na ślepo. Tusk stoi tam, gdzie stoi: Schetyna, Sikorski, Komorowski? Z całą pewnością nie? Scheda po Tusku i jednoczesna próba zachowania wpływów w PO przez Tuska, jest główną linią podziału i konfliktu w partii matce? Z całą pewnością tak. Czy Komorowski i Schetyna grają razem? Więcej niż pewne. Dołączył do nich Sikorski? Bardzo prawdopodobne, chociaż widzę Schetynę jako gwaranta interesów i pośrednika między Komorowskim i Sikorskim. Skoro mamy jasno zdefiniowane strony konfliktu, to definicja pola bitwy jest banałem.

Walka toczy się o władzę, z dość jasnym podziałem. Schetyna chce szefa PO, a stąd ma krok do premiera, wystarczy wyciąć Kopacz, której los i tak jest przesądzony. Sikorski chce dostać wiceszefa PO, wicepremiera przy Schetynie i tekę ministra, obojętnie jakiego ministra. W przyszłości Radek chciałby też zostać kandydatem na prezydenta RP, ale jakimś stanowiskiem międzynarodowym również nie pogardzi. Komorowski ma dwa zadania przed sobą, udawać, że kocha w PO wszystkie frakcje, stąd jego pobłażliwość dla Kopacz, ale trzymać będzie z tymi, którzy w partii przejmą władzę. Gdy Komorowski wykona pierwsze zadanie, to w ramach kolejnego zostanie na drugą kadencję. Pozostaje przedstawić ambicje Tuska, którymi są: utrzymanie wpływów w PO i powrót w chwale na stołek szefa partii albo walka o urząd prezydenta Polski. Myślę, że co do celów i ambicji wymienionych baronów PO nie ma sporu i wątpliwości, chyba każdy zgodzi się, że tak to rzeczywiście wygląda. Dwa okopy partyjne walczą na śmierć i życie, zatem czas na pokazanie liczebności armii.

Tusk został samotnym generałem i na własne życzenie doprowadził do takiego stanu, wycinając wokół siebie kadrę oficerską. W sztabie Tuska nie ma już nikogo, a kapral Kopacz należy traktować jak mięso armatnie. Brak sztabu nie oznacza braku armii, tę Tusk posiada i to zdecydowanie większą od przeciwnika, który cierpi na deficyty. Spółdzielnie i klub poselski razem z kapral Kopacz stanowi siłę Tuska. Jeśli się uda Tuskowi z tych kaprali i szeregowców zbudować nowy sztab, który poczeka na powrót generała, będzie Donald zwycięzcą. Jeśli się nie uda władzę przejmie triumwirat Komorowski, Schetyna, Sikorski. W drugim okopie sytuacja wygląda dokładnie odwrotnie, generałów nie brakuje, ale nie ma wojska. Zwycięstwo Tuska zależy od utrzymania morale w armii, z kolei ci trzej generałowie mają tylko jedną drogę do władzy – przejęcie dowództwa, za którym pójdzie armia.

W przeciwieństwie do realiów wojennych, w polityce żołnierze nie idą na front, ale siedzą w okopach i podnoszą ręce do góry, na rozkaz generała. Dopóki z kuchni przychodzi dobre żarcie, nie brakuje wypadów do kantyny i uciech z dziewczynkami, będzie szeregowy polityk siedział cicho i prosił o przedłużenie kadencji. W tej chwili Tusk przy pomocy Kopacz gwarantuje żołnierzom PO zachowanie miejsc na listach, a oni wdzięcznie podnoszą ręce w sejmowych i partyjnych głosowaniach, co blokuje przejęcie władzy przez wraży obóz. Czyli mamy co? Ano mamy klasyczny klincz! A z klinczem jest tak, że może się zmienić w śmiertelny uścisk i wtedy wszyscy pójdą do piachu. Potrzebna jest kluczowa bitwa i to, co obserwujemy jest przygotowaniem do ostatecznego rozstrzygnięcia.

Nie będzie to bitwa miedzy dwoma armiami, ale bitwa sztabu mającego do dyspozycji parę plutonów partyzantów z jednym generałem dysponującym armią. Przy takich dysproporcjach jest jasne, że celem sztabu nie jest atak na armię, ale ustrzelenie generała Tuska. W tak prosty sposób definiują się nam narzędzia walki: sabotaż, zamach, dywersja, intryga itd. Komentatorzy rzucają się z tematu na temat, co jest dość normalne i mnie również nie omija, ale przecież istnieją powody, dla których trwa wojna. Utrata zaufania skłóconych baronów PO i wszystkie brudy przekuwane na wzajemne haki – to jest powód wojny. W zawiązku z tym wydaje mi się, że mam jeszcze jeden pewnik, co do którego zgodzą się wszyscy, mianowicie wiedza, jaką posiadają główni gracze pozwala każdemu wykończyć każdego. Schetyna może swoją wiedzą zabić politycznie Komorowskiego, Komorowski Tuska, Sikorski Schetynę i tak dalej i tak dalej. Problem polega na tym, że sama wiedza nic nie znaczy, trzeba ją jeszcze sprzedać, nagłośnić i co najważniejsze nie naruszyć interesów przyszłego, świeżo wykutego układu. I to jest cały ambaras. Taśmy zniknęły tylko w świadomości opinii publicznej, ale w grze politycznej to nadal główna armata? W ostatnim czasie mamy całą serię prób i podchodów, które sprawdzają odporność psychiczną i sondują jak daleko posunie się przeciwnik.

Złapani szpiedzy i pierwszy raz od 1000-lecia pokazani zwykłym szaraczkom, to akcja, która natychmiast naruszyła potężny biznes pod szyldem radzieckim. Aby to stwierdzić wystarczy prześledzić przetargi Unizeto, firmy obstawiającej niemal wszystkie newralgiczne bazy danych w RPIII, z Państwową Komisją Wyborczą na czele. Agentów wyłowiła frakcja Tusk-Kopacz, która pokazała frakcji Komorowski, Schetyna, Sikorski, że ma jaja i możliwości, aby się przeciwstawić nawet ludziom Putina. Za parę dni mamy strzał Sikorskiego, od którego pada Tusk i tylko Tusk, bo jedynie naiwni wierzą, że Sikorski wyleci ze stołka marszałka, nie takie wpadki znikały na zawsze. Owszem został Radek upokorzony, ale tylko dlatego, że Tusk swoją armią się odwinął. Komorowski i Schetyna stają na głowie, żeby sprawę pozamiatać pod dywan i strategicznie wycofali się z afery, która jest dla nich też niebezpieczna. Upokorzenie Radka to żadna cena, tym bardziej, że Tusk przegrał tę potyczkę i do dziś nie wychylił ogona z budy. Można się bawić i czasami trzeba się bawić w detale, szukać smaczków, ale to co obserwujemy jest naprawdę banalną walką o władzę.

A ponieważ jest to walka, w której bardzo łatwo zdefiniować strony konfliktu, ich potencjał bojowy i narzędzia, jakimi dysponują, to reszta jest tylko i wyłącznie kwestią normalnego w czasie wojny zwrotu akcji, kontrakcji, dezercji i tak dalej. Będziemy świadkami setek mniejszych i większych prób sił, walki na nerwy, straszenia bronią masowej zagłady i tak dalej. Ogłupiałe i mamione nowymi wizjami media głównego nurtu biegają od jednego obozu do drugiego i z tej przyczyny sprawy w ogóle wychodzą na światło dzienne. Gdyby było jasne, że rządzi Tusk, Sikorski mógłby sobie na głowie stawać i poza TT, by nie wyszedł. Gdyby było jasne, że rządzi Schetyna I Komorowski, ani Kopacz, ani GW nie śmiałaby słowa do Sikorskiego pisnąć. Nie wiadomo kto rządzi, trwa wojna i ten stan potrwa dopóki nie wykuje się nowy układ, który będzie zdolny wyrżnąć do nogi przegranych i ogłosić pokój przynajmniej na jedną kadencję, czyli do następnego razu.

MatkaKurka
kontrowersje.net

Zródło: http://kontrowersje.net/gdzie_nowy_uk_ad_kuj_tam_iskry_i_by_lec_ta_my_unizeto_putin_to_wszystko_jeden_arsena, 2014-10.23

 

Przeczytaj więcej tekstów tego autora na naszym portalu   >   >   >   > TUTAJ .

POLISH CLUB ONLINE, 2014.10.23