Izabela Brodacka Falzmann: Lekcja anatomii


Izabela Brodacka Falzmann Fot. naszeblogi.pl
Izabela Brodacka Falzmann
Fot. naszeblogi.pl

Wiele osób, szczególnie młodych chciałoby wreszcie przerwać nieustanny rachunek krzywd.
We wszystkich historycznych sprawach najchętniej przyjęliby opcję zero, którą Mazowiecki nazwał „grubą kreską”. Zarówno w „grubej kresce” jak i w innych „grubych uproszczeniach” czy wręcz „grubych oszustwach” chodzi właśnie (z grubsza ) o to żeby zrezygnowawszy z porachunków i rozrachunków zająć się budowaniem przyszłości. Często podaje się tu przykład skłóconej rodziny, która zamiast zajmować się przeszłością, zgodnie buduje wspólnymi rękami dom.

Znam autentyczny przypadek rodziny z marginesu, w której ojciec molestował i katował córki. Matka kobiet zmarła. Dostali pozwolenie na budowę domu więc zawiesili rodzinne porachunki i dochodzenie prawdy. Powstał piękny nowy dom, ale córki zbyt późno zorientowały się, że ojciec przeznaczył im miejsce w szopie, rolę jego bezpłatnych służących i nie zamierzał bynajmniej zrezygnować wobec nich ze swych męskich praw. Wyprowadziły się, ale sprawę własności domu i obejścia przegrały. Wszelkie instytucje do których zwracały się ze skargami nie miały do nich zaufania. „Przecież w najlepszej zgodzie budowaliście dom, dlaczego przypomniałyście sobie o molestowaniu dopiero teraz?” – pytano. Ostatecznie obydwie wyjechały na stałe za granicę.

Jest to dobra metafora losów obywateli naszego kraju, którzy zgodzili się, żeby „naprawiał ten kto zepsuł”. Inaczej mówiąc – nie tylko zgodzili się na zaniechanie rozliczeń komunistycznej przeszłości , ale pozwolili stalinowskiej grupie interesu i jej potomkom przejąć realną władzę i własność w kraju. Zgodnie ze „świętym prawem własności ukradzionej” czyli zasadą: „co było twoje to je tera moje, a od mojego wara”. Ponad dwa miliony polskich obywateli pracuje teraz na zmywaku w Londynie, Madrycie czy Berlinie. Coraz trudniej szukać im przyczyn swego losu w przeszłości, która z roku na rok staje się bardziej mglista.

Jak słusznie zauważył Orwell : „ Kto rządzi przeszłością, w tego rękach jest przyszłość; kto rządzi teraźniejszością, w tego rękach jest przeszłość”.

Wiele osób próbowało w tej sytuacji konstruować idealne ich zdaniem mechanizmy życia społecznego, które miałyby niejako automatycznie to społeczeństwo uzdrowić, bez uciekania się do rozliczeń. Resztę pozostawiali przyrodzie ograniczającej czas ludzkiego życia. Mówiąc wprost- liczono na to, że beton komunistyczny kiedyś wymrze zostawiając pole młodym ludziom. Niestety jak się okazało powstały nowe mity, paradygmaty i hipostazy o podobnej głębi naukowej i funkcjonalności jak „walka klas” czy „społeczna własność środków produkcji”. Przykładem takiej hipostazy „jest niewidzialna ręka rynku”, która podobno działaby doskonale gdyby tylko ludzie byli inni. To samo dotyczy demokracji jako takiej, ordynacji wyborczych i wielu innych koncepcji.

Gdyby ludzie byli lepsi każdy system funkcjonowałby równie dobrze. Ale ludzie są jacy są i nie można koncepcji społecznych opierać na człowieku, którego dopiero trzeba sobie wychować.
Koncepcje mające w założeniu stworzenie nowego człowieka zawsze są utopijne, a często stają się utopiami zbrodniczymi . Idol Szymborskiej, „nowego człowieczeństwa Adam” chciał w imię dobra ludzkości wymordować ziemiaństwo, inteligencję i kułaków. Tylko tyle i aż tyle. Przy okazji oberwało się i biedniakom, którzy masowo powymierali z głodu ( jak choćby na Ukrainie) podczas eksperymentów agrarnych zaprojektowanych przez dwóch wielkich myślicieli: Wielkiego Językoznawcę oraz tegoż Adama obdarzonego podobno przez naturę tylko połową mózgu.

Liberalna utopia nie przewiduje wprawdzie bezpośredniej eksterminacji określonych grup, ale propagując darwinizm społeczny dopuszcza wyniszczenie słabszych przez ich przegraną z lepszymi. Zarówno w darwinowskiej biologicznej „walce o byt” jak i w rywalizacji społecznej „lepszy” oznacza jednak wyłącznie „lepiej przystosowany”. W świecie przyrody dobrym przykładem jest owsik tak wspaniale przystosowany do życia w swej mrocznej ojczyźnie.

W czasach stalinowskich najlepiej przystosowani byli pisarze i naukowcy legitymizujący swymi dziełami „przodujący ustrój” i w zamian opłacani cudzymi mieszkaniami, wysokimi nakładami oraz nagrodami państwowymi, w tym leninowskimi. Często zresztą donoszący na kolegów. „Najlepiej przystosowany” nie oznacza dla nas „najlepszy”.

Teoretycy liberalnego społeczeństwa opiekę nad jego najsłabszymi członkami cedują na dobroczynność indywidualną. Ich zdaniem nie tylko należy odebrać państwu uprawnienia do wtrącania się w życie obywateli ,ale również zdjąć z państwa obowiązek zajmowania się wszystkimi, którzy nie dają sobie rady- chorymi, biednymi, starymi, niezaradnymi. Mają się nimi zająć prywatni dobroczyńcy.

Przez wiele lat uczestniczyłam w seminariach na temat JOW (jednomandatowych okręgów wyborczych). Skupiały one ludzi zainteresowanych tym właśnie mechanizmem demokratycznej i bezkrwawej naprawy państwa, który mógłby funkcjonować niejako ponad podziałami. Jest to szczególnie ważne w czasach gdy grozi konfrontacja militarna. Nie chcę tu dyskutować o zaletach i wadach wyborów bezpośrednich sprawdzonych przecież we wszystkich cywilizowanych krajach. Nasze „przypadkowe społeczeństwo” ( tym odkrywczym sformułowaniem przeszła do historii niejaka Nowina Konopka ) jest podobno nadal niedojrzałe do takiego systemu wyborczego. (Raczej jednak jest tak jak mówił towarzysz Szmaciak: „ trzeba doić, strzyc to bydło, a kiedy padnie − zrobić mydło”)

Podczas jednego ze spotkań sympatyków JOW zabrał głos pewien młody przedsiębiorca deklarujący się jako skrajny liberał a nawet libertarianin. Najpierw długo przechwalał się swymi osiągnięciami finansowymi, a na koniec butnie oświadczył: „ zawsze jednak pamiętam, że między kieszeniami mam serce”.

Poprosiłam grzecznie o głos i powiedziałam: „ wiem, że już trochę zapomniałam anatomię człowieka, ale to co pan ma między kieszeniami chyba nie nazywa się serce?”.

Spontaniczna reakcja sali upewniła mnie, że jeszcze istnieją ludzie myślący podobnie jak ja.

Tekst drukowany w Gazecie Warszawskiej 21 11 2014

Izabela Brodacka Falzmann
Blog autorski

Źródło: hhttp://naszeblogi.pl/50994-lekcja-anatomii , 2014-11-23

Zdjęcie  Inter. Wybór zdjęcia wg/PCO

Pozostałe artykuły Izabeli Brodackiej Falzmann na naszym portalu  >   >   >   TUTAJ  .

POLISH CLUB ONLINE, 2014.11.23

Izabela Brodacka Falzmann

Autor: Izabela Brodacka Falzmann