Artur Łoboda: Żydowska „szkoła historii”


Polskie Niezależne Media

 

Jak zmora powróciły ostatnio pełne pogardy i fałszywe historycznie pomówienia wobec Polaków przez ludzi – którzy w swojej bezczelności mają czelność nazywać się historykami.

Dokładnie tydzień temu w Muzeum Historycznym Miasta Krakowa – oddział Fabryka Schindlera, odbyło się spotkanie z osobnikami, którzy spłodzili paszkwil książkowy „Klucze i kasa”.
O mieniu żydowskim w Polsce pod okupacją niemiecką i we wczesnych latach powojennych 1939-1950.
Autorami jego są :
Jan Grabowski – profesor na wydziale historii University of Ottawa (Kanada)
Dariusz Libionka – historyk, dr hab. profesor IFiS PAN i kierownik działu naukowego Państwowego Muzeum na Majdanku, redaktor naczelny rocznika naukowego Centrum pt. Zagłada Żydów. Studia i Materiały
A spotkanie to prowadził dr Bartosz Kwieciński – Centrum Badań Holokaustu, Uniwersytet Jagielloński.

Po wypowiedziach tych pseudohistoryków pozwoliłem sobie podsumować ich tyrady – mniej więcej tymi słowami „jeszcze nigdy – w tak krótkim czasie – nie usłyszałem tylu kłamstw”.
Przywołałem wcześniej fakt, że na temat poruszanych tematów – poza studiowaniem dokumentów – dysponuję wiedzą z pierwszej ręki, bo moja rodzina była tego światkiem.
Na co odezwał się Jan Grabowski i w pseudonaukowej figurze stylistycznej powiedział, że „zdarza mu się potykać o takich – jak ja”.
Miało to być rzekome „intelektualistyczne” zdezawuowanie mojej wypowiedzi.
Jak to z podobnymi ludźmi bywa – zamiast konkretów udawał uczonego w piśmie.
Rzecz jednak w tym, że ten człowiek sam nie rozumie słów – które wypowiada. Jak zatem może uzurpować sobie prawo, do interpretacji dokumentów historycznych?

Na swojej drodze potykają się ludzie ślepi.
Potykają się ludzie z zaburzeniami równowagi – błędnika.
Potykają się ludzie pijani.
Potykają się ludzie z daleko posuniętym zaburzeniami psychicznymi.

Jak zatem człowiek, który potyka się na prostej drodze nauki – może aspirować do autorytetu historycznego?
Cały problem jest w tym, że nie rozumie, albo nie chce rozumieć najbardziej oczywistych pojęć z historii.
Obraźliwe dla Polaków spotkanie – miało miejsce w dawnej fabryce Oskara Schindlera, robiącego interesy na wojnie.
Zebrał grupę około 1200 Żydów – którzy dali mu pieniądze na rozkręcenie interesu i w jego zakładzie pracowali na rzecz machiny wojennej Niemiec.
Najpierw przedmiotem ich produkcji było wyposażenie dla wojska, ale potem produkowali pociski, którymi zabijano zarówno żołnierzy walczących z Niemcami – jak też ludność cywilną.

Gdyby bezkrytycznie spojrzeć na ludzi z tak zwanej „Listy Schindlera”, to byli to wspólnicy nazistów (!!!)
Ale do lat wojny musimy przyjąć zupełnie inną miarę, bo w przeciwnym wypadku nie wytłumaczymy niczego.
Do dziś dnia pamiętam słowa mojego nauczyciela z Liceum, który opowiadał: jakiego szoku doznał we wrześniu 1939 roku – kiedy na linii frontu „kazano mu zabijać Niemców”.
To był dla niego szok, że od tego momentu można zabijać ludzi zgodnie z prawem.
(Sam powrócił z wojny bez jednej nogi.)

Polska szkoła historii charakteryzuje się ogromną dyscypliną i ostrożnością w formułowaniu podsumowań.
Żydowska „szkoła historyczna” jest narzędziem ekonomiczno politycznym – dla osiągnięcia określonych wyników.
Polega ona na przyjęciu pożądanego – ekonomicznego dogmatu, by każdą zdobytą informację podporządkować jego uzasadnieniu.
Ale żydowscy fałszerze historii potykają się przy najprostszych pytaniach.

Niedawno trafiłem w Internecie na rejestrację dyskusji prowadzonej przez Jana Pospieszalskiego – na temat książki Marka Chodakiewicza „Po zagładzie. Stosunki polsko-żydowskie 1944-1947”.
Bardzo rzeczowa i opierająca się jedynie na posiadanych dokumentach wypowiedź Chodakiewicza i Bogdana Musiała – kontrastowała z awanturniczymi i pseudointelektualnymi wywodami Janusza Majcherka, który jest między innymi wykładowcą na Wyższej Szkole Pedagogicznej w Krakowie i redaktorem Tygodnika Powszechnego
Kiedy Majcherkowi zupełnie zabrakło argumentów – to przywołał argument Krakowskiego Kazimierza, który wedle niego jest „dzielnicą pożydowską”, a mieszkający w tym miejscu Polacy „mieszkają w pożydowskich domach”.
Majcherek na temat Kazimierza http://youtu.be/iwl6S-D1t50?t=29m58s

Zacząć muszę od wyjaśnienia, że przed II wojną światową Kazimierz tylko częściowo zamieszkiwali Żydzi. Była to dzielnica zintegrowana ze społecznością chrześcijańską, która przez stulecia zajmowała większość tego miasta, a dopiero po scaleniu z Krakowem – w wieku XIX została w znacznym stopniu wyparta z Kazimierza. Biedota żydowska mieszkała głównie w starej – pożydowskiej części Kazimierza, a nieliczni – bogaci Żydzi w części pochrześcijańskiej, albo w Śródmieściu.
Posiadane przez żydowskich kamieniczników nieruchomości – nie służyły zaspokojeniu jakichkolwiek potrzeb żydowskich, ale tylko – i wyłącznie celom zysku.
Dlatego wynajmowali mieszkania każdemu – kto był zainteresowany, a płacił regularnie czynsz.
Pozwolę sobie przywołać wydarzenie z lat poprzedzających wojnę – gdy w największe święto żydowskie kamienicznik wyrzucił na bruk żydowską rodzinę – nie płacącą czynszu.
Można przyjąć skrótowo, że teren od ulicy Szerokiej – aż do Placu Nowego (zwanego Placem Żydowskim), był rzeczywiście dzielnicą żydowską – zdominowaną przez Żydów.
Ale to zaledwie ułamek Kazimierza. Pozostała część była zamieszkała przez Polaków i Żydów.
Wystarczyło przekroczyć granicę murów obronnych historycznego Kazimierza i 30 metrów od ulicy Szerokiej (centrum żydowskiego Kazimierza) – po parzystej stronie ulicy Dajwór – mieszkali prawie sami Chrześcijanie. Byli to w większości pracownicy elektrowni – mieszczącej się na końcu ulicy.

Po wojnie – większość budynków figurujących w księgach notarialnych – jako własność żydowska – było porzuconych.
Znajdowały się one w katastrofalnym stanie. W rezultacie czego – ta część Krakowa była kulturowym wrzodem na mapie miasta.
Administracją tych nieruchomości zajął się Dzielnicowy Zarząd Budynków Mieszkalnych.
W latach sześćdziesiątych rozpoczęto remonty kamienic.
I dziwnym trafem – po każdym remoncie znajdowali się ich właściciele, którzy przejmowali kamienice.
Dla uczciwości przypomnieć należy, że warunki finansowe narzucone po wojnie przez żydokomunistyczne władze – uniemożliwiały jakąkolwiek racjonalną gospodarkę zasobami mieszkaniowymi.
W pierwszym rzędzie ustawowo niskie czynsze, a do tego tak zwane „przydziały lokalowe” uniemożliwiały samoutrzymanie kamienic. A tym bardziej nie było mowy o jakimś remoncie.
Dlatego właściciele i spadkobiercy przypominali sobie o nich dopiero po dokonanych remontach.
Szczególnie dużo było takich „nawrotów pamięci” po 1989 roku – gdy system prawny umożliwiał dokonanie niewyobrażalnych oszustw.
Nie znam dziś ani jednego przypadku – by do jakiejkolwiek kamienicy na Kazimierzu rościł dziś ktokolwiek swoje prawa. Wszystko zostało oddane.
Jeszcze tylko Gmina Żydowska w Krakowie – usiłuje przejąć ostatnie pozostałości żydowskiej bytności w Krakowie – by zasilić tym prywatne kieszenie zorientowanych członków zarządu Gminy.

Powojenne powiększenie ludności chrześcijańskiej na Kazimierzu wynikało z prowadzonej przez stalinowskie rządy polityki. Podporządkowani władzy żydowskich komunistów urzędnicy – wydawali przydziały lokalowe dla ludności ze zniszczonych miejscowości i pewnej części przesiedleńców ze wschodu – zarówno Polaków, jak też Ukraińców.
Tymczasem prymitywny dziennikarzyna Tygodnika Powszechnego – Majcherek nazywa taką sytuację „skorzystaniem przez Polaków na holokauście”.
Taką pokrętną sytuację porównać można do stwierdzenia, że „na śmierci rodziców korzystają dzieci”. W końcu przejmują spadek.
Nic bardziej ohydnego nie może się zrodzić w ludzkim umyśle. Chociaż trzydzieści lat temu mój kolega ze studiów wyrażał oznaki radości z powodu przedwczesnej śmierci swojego ojca.
Otrzymał bowiem po nim spadek – w tym Małego Fiata.
Nie muszę chyba tłumaczyć – jakie pochodzenie etniczne miał ten kolega …..
U Nich – niedopuszczalne dla nas myślenie – jest normą.

Ale prawdziwa wiedza historyczna wymaga zrozumienia stanu psychiki – skazanych na zagładę Żydów – gdy cały świat się od nich odwrócił – łącznie z organizacjami żydowskimi w Stanach Zjednoczonych.
Jeżeli przed wojną nie przyjaźnili się z jakimiś Polakami – to nie mieli znikąd pomocy.
W każdej analizie musimy brać poprawkę na sytuację mentalną Żydów w czasie wojny.
Ale nic nie tłumaczy współczesnych matactw ich oszustów historycznych!

I na koniec „żydowska szkoła historii” po stronie rzekomych Polaków.
Trafiłem kiedyś na publikację dotyczącą Samodzielnego Batalionu Kobiecego im. Emilii Plater, który działał w obrębie tak zwanej Armii Berlinga.
W artykule tym – nie do końca rozdzielono potencjalną napastliwość – ze strony mężczyzn – od dobrowolnego wyboru kobiet.
W rezultacie czego przedstawiono te kobiety jako „markietanki”.
Ileż to razy spotkaliśmy się z tragicznymi wypowiedziami młodych dziewczyn, że: „zanim umrą – chcą przespać się z mężczyzną”.
W sytuacji – gdy każdy dzień może być ostatnim w naszym życiu – rozluźnienie norm moralnych jest całkowicie zrozumiałe. I wara komukolwiek od oceniania seksualności ludzi oczekujących na śmierć.
Ten prostacki artykuł służył powtórzeniu obelżywego dogmatu, że całe Ludowe Wojsko Polskie – idące ze wschodu to zło.
Niezależnie od faktu, że podstawieni politrucy rzeczywiście byli zbirami – to większość tamtych żołnierzy miała tą drogą jedyną szansę wyrwania się ze zsyłki i powrót do Polski.
Nawet za cenę krwi.

Obrzydliwe są wszystkie pseudohistoryczne publikacje – służące celom politycznym.
Obrzydliwi są ludzie, którzy to czynią z niecnych pobudek.

Na koniec, pozwolę sobie zacytować swoją wypowiedź sprzed lat:
„… ilekroć trafiałem na ludzi nienawistnych wobec polskiej kultury, fałszujących historię i obrażających Naród Polski to prędzej-czy później dowiadywałem się o ich żydowskim pochodzeniu.”
Wspomniany na wstępie pseudohistoryk z Ottawy przedstawili pod koniec spotkania – swoje prawdziwe nazwisko.

Foto: Podwórko historycznej kamienicy chrześcijańskiej z XVI wieku. Znajduje się ona przy ulicy Józefa 12.
Na wszystkich pseudohistorycznych opracowaniach przedstawiana jest jako typowy budynek żydowski.

Artur Łoboda 
Artysta i teoretyk kultury
Polskie Niezależne Media
Fundacja Promocji Kultury
www.fundacja.zaprasza.eu

24 listopada 2014

Źródło: http://zaprasza.net/a.php?article_id=32906, 24-11-2014

Przeczytaj więcej tekstów Artura Łobody na naszym portalu >    >    >    TUTAJ .

POLISH CLUB ONLINE, 2014.11.27

Artur Łoboda

Autor: Artur Łoboda