Marian Piłka: Żyjemy w czasach saskich


Gazeta Obywatelska

 

Marian Piłka, Wiceprezes Prawicy Rzeczypospolitej. Fot. FB
Marian Piłka, Wiceprezes Prawicy Rzeczypospolitej.  Fot. FB

Każda analogia historyczna jest kulawa, bo historia się nie powtarza, ale używanie porównań historycznych  często pomaga nam lepiej zrozumieć współczesną rzeczywistość i jej nie tylko jawne, ale i ukryte mechanizmy. Używanie porównań odnoszących się do przeszłości wynika z  naszej formacji intelektualnej, ze znajomości historii i jej mechanizmów. Myślimy historycznie i historyczne doświadczenie zawsze jest obecne w naszej intelektualnej refleksji.I choć trzeba zawsze uważać, by porównań nie traktować jako rzeczywistości, a tylko jako analogię, to z pewnością, zwłaszcza w publicystyce ułatwiają one  debatę publiczną.

Oficjalna propaganda rządowa  i dominującego establishmentu medialnego uznaje czasy współczesne, za najbardziej korzystne w naszej historii od ponad 300 lat. Zwłaszcza obchody 25-lecia wyborów  4 czerwca 1989 roku były przykładem propagowania mitu, że żyjemy w czasach bezpiecznych, czasach, gdy mamy zapewniony pokój i bezpieczeństwo, mamy na naszych granicach przyjaciół, a przynajmniej nikt nam nie zagraża, że mamy rozwój, jakiego dawno nie doświadczaliśmy, że cieszymy się uznaniem na arenie międzynarodowej, jednym słowem pełnia narodowego szczęścia. Ten kojąco-usypiający ton oficjalnej propagandy ma uniewrażliwić na wszelki pesymizm, krytykę czy po prostu na skrzeczącą rzeczywistość, nieprzystającą do oficjalnego przekazu i w konsekwencji ma być nie tylko apoteozą obecnych rządów, ale przede wszystkim uzasadnieniem konieczności  ich trwania w nieskończoność. Ale ten model propagandy, znajdujący zrozumienie, przynajmniej w części społeczeństwa, nie jest wynalazkiem współczesnych pijarowców.

Jeżeli sięgniemy do historii, zwłaszcza do lektury Historii Polski Nowożytnej prof. Władysława Konopczyńskiego, to ze zdumieniem odkryjemy, że ten nastrój powszechnego zadowolenia  z czasów współczesnych miał miejsce w czasach, które dziś powszechnie uznajemy za najbardziej kompromitujące w naszej historii, czasach  powszechnego niezrozumienia rzeczywistego stanu Rzeczpospolitej, w czasach zupełnej ślepoty na wyzwania narodowe, czasach prywaty, korupcji, intelektualnej bezmyślności, sprzedawania się obcym interesom, czasach gdy polska „nierządem stała”, to jest w czasach saskich. To wtedy nastrój powszechnego zadowolenia oddawało hasło, które z powodzeniem dziś mógłby głosić Donald Tusk i jego kompania, „za króla Sasa, jedz i popuszczaj pasa”. Twierdzono, wówczas, że Rzeczpospolita ma najlepszy ustrój, że jest „źrenicą wolności”, że jest bezpieczna, bo nie wadzi nikomu, nie prowadząc własnej polityki. Koncept „nie róbmy polityki” Donalda Tuska jest tylko zastosowaniem metody rządów z tamtego okresu. A polityka została sprowadzona jedynie do walki o intratne urzędy i stanowiska w państwie. Dominował  nastrój bezmyślnego samozadowolenia.

Otóż ten stan powszechnego samozadowolenia, miał wówczas pewne pozory prawdziwości. Rzeczpospolita przez kilka dekad żyła w pokoju. To nic że król pruski pobierał na naszych ziemiach rekruta, a armie rosyjskie maszerowały po naszych ziemiach, ale żyliśmy w pokoju, nie prowadziliśmy żadnych wojen. Można było i wówczas powiedzieć „Polacy nic się nie stało” .Rzeczpospolita wówczas, tak jak i dziś uznawała, że na granicy ma samych przyjaciół nie zagrażających jej. Miał miejsce rozwój gospodarczy, po wojnach szwedzkich społeczeństwo zaleczyło  ówczesne rany, odbudowywały się miasta i stawiano  wspaniałe pałace. Mieliśmy także, o czym mało kto dziś pamięta burzliwe życie polityczne. Poszczególne koterie magnackie walczyły o pozycje u dworu, o stanowiska i starostwa. Poszczególni magnaci, zmieniali dość często orientacje polityczne, przechodzili z jednej koterii do drugiej, zrywano Sejmy. Jednym słowem, demokracja szlachecka w pełnym rozkwicie. Tylko to wszystko miało się zupełnie nijak do wyzwań jakie stały przed naszym narodem, wyzwań zbudowania nowoczesnego państwa zdolnego zarówno do rozwoju gospodarczego, a nie tylko do dostosowania swojego rozwoju do oczekiwań, bardziej rozwiniętych gospodarek Zachodu i wyzwań powstałych wskutek pojawienia się państw nowoczesnego absolutyzmu sprawnie zarządzanych i dysponujących ogromnymi stałymi armiami. Po prostu życie polityczne ówczesnego czasu  zaspokajało wyłącznie potrzeby warstw rządzących, a nie kraju. W wymiarze narodowym, nie tylko nic z tej polityki nie wynikało, ale było to marnowanie najbardziej bezcennego daru, jakim Bóg nas obdarzył, to  jest czasu. Tego czego wówczas najbardziej brakowało, to narodowego przywództwa zdolnego do odpowiedzi na ówczesne wyzwania. Bo państwo saskie szczyciło się -zgodnie ze współczesnym mottem Donalda Tuska; „nie róbmy polityki” – że Polska „bezrządem” stoi i to miała być gwarancja naszego bezpieczeństwa. Zamiast przywództwa narodowego mieliśmy wówczas przywództwa koterii magnackich, których celem było jedynie zdobycie łupów w postaci zawładnięcia państwem, a nie rządzenie jako odpowiedz na narodowe wyzwania.

I tak jak teraz głowa państwa,  tak ówczesny monarcha niezdolny do jakichkolwiek twórczych działań, czy naprawy państwa, cieszył się niezasłużoną ogromną popularnością. To co najbardziej ujmowało ówczesny szlachecki tłum, to jowialność i brak jakiejkolwiek racjonalnej myśli państwowej u ówczesnego króla. Nic  Augusta III nie zajmowało bardziej, niż zapewnienie własnym potomkom polskiego tronu. I do tego sprowadzała się jego cała polityka. Nic dziwnego też, że te zabiegi  i  ta popularność, nawet  w ponad dwadzieścia lat po jego śmierci zapewniła Sasom rolę  dynastii panującej w Konstytucji 3 maja. To było jedyne w pewien sposób skuteczne działanie tego monarchy i w tym też jest bliski obecnej głowie państwa.

To nie znaczy, że w czasach saskich nie istnieli pisarze, którzy nie zdawali sobie sprawy z rzeczywistego stanu państwa. Ale byli oni traktowani jak ekscentrycy, którzy są niezdolni do podążania z „głównym nurtem”. Ci co w ówczesnych czasach uchodzili za wybitnych statystów, którzy brylowali na ówczesnych salonach i trzęśli polską polityką, którzy nadawali jej ton, dziś w ocenie historyków są  uważani , za nędzne i sprzedajne  kreatury, które zaprzepaściły bezcenny czas na naprawę państwa. Czas bezpowrotnie stracony na prowadzenie polskiej polityki,  czas, w którym można było wzmocnić i uratować polskie państwo. Gdy przyszło narodowe odrodzenie w drugiej połowie XVIII wieku, pod wieloma względami było już za późno, a w każdym razie nie dało się odrobić tego straconego czasu aby państwo uratować. Czasy saskie, to czasy dekadencji, to czasy zupełnego niedostrzegania rzeczywistości i zadawalania się jedynie jej pozorami, czasy zaniku ducha obywatelskiego i patriotycznego, czasy politycznej i obywatelskiej bezmyślności. To  czasy prywaty, służalczości wobec obcych i powszechnej korupcji, to czasy  serwilizmu wobec obcych i silniejszych. I dominujący prymitywizm debaty publicznej, w której zupełnie nie liczy się racja stanu, czy jakiekolwiek racjonalne argumenty . To rządy zdegenerowanego establishmentu, któremu nie potrafią się przeciwstawić zdezintegrowana i słaba patriotyczna opinia społeczna, bardziej reagująca na ekscesy obcych władców, niż zdolna do prowadzenia systematycznej i przemyślanej polityki narodowej.

Mamy dziś rozpadające się państwo niezdolne do zapewnienia nawet wiarygodności procesu wyborczego, zredukowaną armie niezdolną do obrony własnego terytorium czy system sądowniczy ignorujący nie tylko zasadę sprawiedliwości, ale także wartości niepodległego państwa polskiego. Mamy także przepłacone inwestycje publiczne, powszechną korupcję , balowanie na koszt państwa, podporządkowywanie polskich interesów zagranicznym oczekiwaniom, intelektualna niezdolność do zdefiniowania narodowych wyzwań, a zwłaszcza zagrożeń, znieczulenie na patologie życia publicznego i stan państwa, odzwierciedla podobny mentalności saskiej magnaterii stan umysłowości i moralności obecnego establishmentu. I przede wszystkim zupełna niefrasobliwość wobec zagrożeń naszej narodowej przyszłości. I to powszechne kretyńskie samozadowolenie, że skoro my rządzimy, to znaczy że wszystko jest dobrze, a ci co nas krytykują, to jedynie przejaw oszołomstwa. Podobnie jak wówczas i dziś żyjemy w czasach dekadencji. W czasach upadku zasad, norm, wartości, czasach kryzysu patriotyzmu i zmysłu państwowego.

I to jest największe zagrożenie dla naszego narodu. Te rządy prowadzą bowiem nasz naród do zupełnego upadku. Niezdolność do odpowiedzi na kryzys demograficzny prowadzi bowiem do katastrofy narodowej, także w tych wymiarach, jak upadek systemu emerytalnego, czy zapaść ekonomiczna , która będzie także odczuwalna przez tych, którzy dziś są zapleczem politycznym tego szkodliwego układu politycznego. Kolonizacja polskiej gospodarki przez kapitał zagraniczny nie jest tylko elementem wzrostu gospodarczego, ale przede wszystkim mechanizmem eliminacji rodzimej przedsiębiorczości i mechanizmem eksploatacji ekonomicznej naszego narodu. Podporządkowanie polskiej polityki  interesom obcych mocarstw prowadzi do ekonomicznej degradacji (pakiet klimatyczno-energetyczny, czy dążenie do likwidacji polskiej waluty). W porównaniu do zdegenerowanych elit magnackich czasów saskich, współczesny establishment rządzący do nihilizmu państwowego dodał jeszcze nihilizm moralny Niszczenie religijnych fundamentów naszej cywilizacji, dezintegruje zarówno życie społeczne jak i narodowe wytwarzając pustkę, która  doprowadzi do degradacji zarówno nasze państwo jak  i nasz naród. Propagowanie zaś dewiacji, homoseksualizmu, związków partnerskich, ideologii gender czy feminizmu prowadzi  do demoralizacji młodego pokolenia i niszczenia   rodziny, dzięki której nasz naród przetrwał w przeszłości najgorsze okresy po upadku państwa polskiego. To zdrowa rodzina w okresie zaborów uratowała trwanie naszego narodu. Dziś to ona sama jest zagrożona, nie tylko przez dekadenckie  nurty współczesnej antykultury ale także przez aktywne ich wspieranie przez rządzący establishment. Ale być może otrzeźwienie przyjdzie  dopiero wtedy, gdy  obecnie dominujący establishment zacznie sam ponosić koszty własnej polityki, tak jak polska magnateria odnalazła patriotyzm, gdy po rozbiorach musiała zacząć płacić drakońskie podatki.

Niezdolność do wyłonienia przez naród przywództwa zdolnego do skutecznej odpowiedzi na najważniejsze narodowe wyzwania jest zawsze główną przyczyna j upadku. Tylko naród zdrowy moralnie, zdolny do trafnego rozpoznania zarówno własnych szans, jak i zagrożeń, kierujący się patriotyzmem, jest w stanie  pokonać błędy własnych przywódców i wyłonić przywództwo zdolne do obrony i realizacji narodowych interesów. Odrodzenie moralne, odrodzenie patriotyzmu jest warunkiem koniecznym odrodzenia narodowego i ustanowienia  przywództwa zdolnego do odpowiedzi na najważniejsze  wyzwania, a zwłaszcza na narodowe zagrożenia. Bez odrodzenia patriotyzmu , naród nie jest w stanie prowadzić narodowej polityki. Jak pisał Arystoteles, godziwą politykę mogą stworzyć tylko godziwi obywatele. Ale jest to w stanie zrobić, gdy skutecznie  unieszkodliwi i pozbawi wpływu na los dziejów własnego narodu zdegenerowane przywództwo. Błędne przywództwo jest bowiem zawsze czynnikiem destrukcyjnym życia narodowego. Dlatego tak ważnym etapem odrodzenia patriotyzmu jest wyłonienie autentycznego przywództwa narodowego i odsunięcie zdegenerowanego establishmentu od wpływu na życie narodu.

Czasy saskie są dla naszego narodu ostrzeżeniem, że tolerowanie zdegenerowanego establishmentu u władzy zawsze prowadzi do narodowej katastrofy. Dziś żyjemy w podobnych mentalnie czasach, mamy podobny poziom życia politycznego i  zagrożenia nie mniej groźne dla naszej przyszłości, niż w czasach saskich. Jest zasadnicze pytanie, czy tym razem historia się powtórzy, czy też zdobędziemy się na wysiłek przezwyciężenia dekadencji i będziemy w stanie uratować nasz narodowy los. Stoimy przed wyzwaniem, albo pogłębiającej się dekadencji zagrażającej samym fundamentom, naszej narodowej egzystencji, albo jej przezwyciężenia. A to wymaga przede wszystkim odrodzenia moralnego i intelektualnego naszego narodu, odrodzenia polskiego patriotyzmu i wyłonienia przywództwa narodowego zdolnego do konsekwentnego działania na rzecz narodowego odrodzenia.

 

Marian Piłka
historyk, wiceprezes Prawicy Rzeczypospolitej

Zródło: http://gazetaobywatelska.info/news/show/2427 , 11 grudnia 2014

Fot. Jan Matejko, Potęga Rzeczypospolitej u zenitu. Złota wolność. Elekcja 1573. Zródło: Wikimedia.org / wybor wg.PCO

Więcej artykułów Mariana Piłki na naszym portalu   >   >   >  TUTAJ .

POLISH CLUB ONLINE, 2014.12.11

 

Marian Piłka

Autor: Marian Piłka