Europę Zachodnią łączy wspólny atak na chrześcijaństwo


RADIO MARYJA
Prof. Krystyna Pawłowicz

MYŚLĄC OJCZYZNA

Szczęść Boże!

Zabicie 12 rysowników i dziennikarzy  francuskiego bluźnierczego pisemka, szydzącego w skrajnie bluźnierczy sposób z religii Chrześcijan, Żydów, Muzułmanów pokazało dzisiejszą Europę, jej państwa i społeczeństwa od strony, która w mojej ocenie nie jest w stanie ani chlubna, ani godna naśladowania.

Prof. Krystyna Pawłowicz. Fot. TV Trwam
Prof. Krystyna Pawłowicz. Fot. TV Trwam

Sprawa bluźnierczego pisemka pokazuje też inny problem, na który już ponad dziesięć lat temu zwracałam uwagę protestując przeciwko włączeniu Polski do struktur organizacyjno-polityczno-ideowych ówczesnej Unii Europejskiej. Jak widzimy dzisiejsza cywilizacja Europy Zachodniej doprowadziła do stanu nieograniczonej niczym wolności do wszystkiego. W takiej logice nie ma niczego, co wymagałoby ochrony, żadne świętości, żadne wartości, żadne najświętsze religijne dogmaty, które cywilizowani ludzie u innych winni uwzględniać i szanować. Odnosząca obecnie w Europie Zachodniej triumfy ideologia wynosząca na piedestał seksualne i obyczajowe patologie połączone z również patologicznym hasłem wyzwolenia i wolności od wszelkich ograniczeń, właśnie na naszych oczach przynosi zbrodnicze owoce, groźne także dla nas Polaków. Europejko-unijna poprawność polityczna, obyczajowa i kulturowa, fałszywa tolerancja i akceptacja wszelkich też szkodliwych zjawisk, prowadzi do autozagłady tego systemu postępującego w szybszym tempie od lat 70. ubiegłego wieku.

Naruszanie naturalnych praw, powolna dechrystianizacja Europy Zachodniej, niszczenie rodziny, wykorzenianie narodów europejskich i pozbawianie ich praw są smutną konsekwencją walki z chrześcijańskimi korzeniami Europy.

Ponad dziesięć lat temu w swych publikacjach, starałam się pokazać szkodliwość i sprzeczność, z podstawowymi wartościami na których ufundowana jest Polska, naszego udziału w organizacji typu Unii Europejskiej – w jej ówczesnym kształcie ideowym. W polskiej literaturze prawa międzynarodowego formułowano konieczne tzn. niezbędne cechy organizacji międzynarodowej, do której Polska mogłaby przystąpić i której w jakimś ograniczonym zakresie mogłaby przekazać kompetencje organów polskiej władzy państwowej. Otóż może i musi to być tylko organizacja, z która Polskę winien łączyć wspólny system wartości uniwersalnych np. demokratyczny ustrój, przestrzeganie praw człowieka czy zasady państwa prawa. Polskę i Unie Europejską nie łączył jednak i nadal nie łączy wspólny system wartości. Oba systemy tj. polski system konstytucyjny i unijny traktatowy i praktyczny wykazywało i wykazują poważne fundamentalne różnice, które z pewnością nie sa wspólne w stopniu wystarczającym, by dołączyć się do takiej, jak Unia Europejska organizacji, co więcej przekazać jej suwerenne kompetencje organów polskich w tym: do stanowienia prawa, mającego obowiązywać w Polsce  bezpośrednio i w dodatku w pierwszeństwie przed polskimi ustawami i polską Konstytucją.

Otóż Unia Europejska oparta jest na zasadzie nierównego statusu państw członkowskich, jak wspólnicy w spółce. Ten, co niewiele wnosi, niewiele odnosi korzyści, a głównie wiąże się finansowymi uzależnieniami od silniejszych i bogatszych państw. Unia Europejska zorganizowana jest też w oparciu o niedemokratyczne zasady.

Pojęcie deficytu demokracji łączy się właśnie ze strukturami unijnymi. Parlament Unii z tradycyjnymi parlamentami narodowymi niewiele poza nazwą łączy. Parlament UE – jedyny organ pochodzący zresztą z nierównych wyborów – nie ma podstawowych funkcji parlamentu tj. samodzielnej inicjatywy uchwałodawczej. Nawet opinie tego parlamentu nie są wiążące, choć to akurat bardzo dobrze, biorąc pod uwagę lewacki i anarchistyczny w większości głos członków tego gremium.

Podstawowa dla systemów demokratycznych zasada organizacji państwa tzn. zasada trójpodziału władzy, w Unii Europejskiej również nie obowiązuje.  A Rada Europejska, ciało polityczne Unii, nie ma legitymacji demokratycznych wyborów. Realizowany przez Unię jej cel ostateczny tj. pełnej integracji, odrzuca postulaty narodowe i niepodległościowe. Przejawy narodowej tożsamości i suwerenności są tłumione i rugowane, jako sprzeczne z unifikacyjnym celem tej organizacji. O ile polska Konstytucja każe nam pamiętać o ofierze krwi złożonej za cenę odzyskania przez Polskę niepodległości, i nakazuje szanować tysiącletnią tradycję chrześcijańskiego państwa polskiego i przekazać polskie dziedzictwo narodowe następnym pokoleniom, to traktaty i cele Unii są wzorem na samodestrukcję i samolikwidację suwerennych państw.

Nie łączy, ale istotnie dzieli Polskę od logiki struktur unijnych, nie tylko system zasad ustrojowych, lecz także system wartości  moralnych, sprawy światopoglądowe i kulturowe dotyczące religii, rodziny, wychowania, aborcji, eutanazji, początku i końca życia ludzkiego itd., które w Polsce składają się na pojęcie godności i praw człowieka, i które w polskim prawie i Konstytucji uregulowane są i rozumiane odmiennie od realizowanych w Unii, a wyrażonych np. w unijnej Karcie Praw Podstawowych.

Unia nie uwzględnia też, w odróżnieniu od polskiej Konstytucji, religii – jako elementu europejskiego dziedzictwa i od swych chrześcijańskich korzeni odcina się zdecydowanie, tworząc miejsce dla nihilistów różnego rodzaju i innych agresywnych religii, które Europę w dużym stopniu już opanowały.

Skutki samozniszczenia chrześcijaństwa przez samych Europejczyków i wyznawców różnych terroryzmów obserwujemy już od dawna. Europa Zachodnia przyjęła i kosztem naturalnych zachowań stwarza miejsce dla wszelkich moralnych i obyczajowych patologii, które łączy wspólny atak na chrześcijaństwo. Już w 2000 roku na Zjeździe Prezydentów Europy w Gnieźnie ówczesny Prezydent Niemiec Johannes Rau wezwał do „poszukiwania pozareligijnej koncepcji człowieka”, którą Prezydent ten utożsamiał poza Dekalogiem tzn. poza Chrześcijaństwem, tzn. gdzie konkretnie chciałoby się spytać. W satanizmie? Gdzie?

Polska obowiązująca Konstytucja będąca wynikiem jakiegoś narodowego konsensusu, choć budzi różne zastrzeżenia odwołanie do wartości religijno-duchowych i chrześcijaństwa zawiera. Polska włączona do niszczącego ją systemu unijnego, ulega powolnej destrukcji duchowej i materialnej, płynącej od silniejszych i bogatszych państw. Ale tylko od nas zależy czy tę falę patologii przetrwamy i czy się obronimy. Czy obronimy Europę? Czy obronimy Polskę? Szczęść Boże!

prof. dr hab. Krystyna Pawłowicz

Źródło: http://www.radiomaryja.pl/multimedia/myslac-ojczyzna-1409/ , 15 stycznia 2015

Tytuł pochodzi od Redakcji PCO.

POLISH CLUB ONLINE , 2015.01.15

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek