Ludomił Czerniewski: Przedmowa do „Izrael. Jego przeszłość i przyszłość”


Żaden człowiek, pisarz, polityk czy dyplomata nie może się uważać za dojrzałego, dopóki nie zapozna się dokładnie z kwestią żydowską.”  Wickham Stead.

 

 

Powyższym cytatem belgijski katolicki pisarz H. De Vries De Heekelingen rozpoczyna swoją książkę pt. „Izrael. Jego przeszłość i przyszłość„. Książka na język polski została przetłumaczona przez J. M. Czerniewską a przedmowę do niej napisał Ludomił Czerniewski, wydana została przez Księgarnię Św. Wojciecha Poznań-Warszawa-Wilno-Lublin tuż przed II wojną światową. Wznowienia w 2011 roku dokonało Wydawnictwo ANTYK Marcina Dybowskiego.

Wśród używających pióra, spolegliwi żydowskim manierom nazywali wydawnictwo  Św. Wojciecha antysemickim. Czy zło wytykane Żydom z jakiego zasłynęli w ciągu wieków jest antysemityzmem? Totalna bzdura. Nie mniej oni sami tak wyrokują. Mając liczne grono uzależnionych od ich kasy pracowników mediów łatwo sterują posądzeniami o antysemityzm. Najwięcej obrywa się katolikom na całym świecie a narodwościowo Polakom. Jan Bodakowski w artykule „Antyżydowskie oblicze wydawnictw katolickich w II RP” pisze o książce Vries De Heekelingena a także ustosunkowuje się do artykułu „Cienie przyszłości” Grzegorza Krzywca z PAN. Pracownik Instytutu Historii Polskiej Akademii Nauk napisał: „Lata 20. pokazały jeszcze jeden istotny element polskiego antysemityzmu: jego ścisłe związki z popularną mentalnością religijną. Ich symbolem mogą być losy poznańskiej Księgarni św. Wojciecha, jednego z głównych wydawców popularnej literatury religijnej w Polsce, a zarazem największego popularyzatora publikacji antysemickich”.

Książka poświęcona jest Żydom w zachodnich krajach Europy, brak w niej spraw polsko-żydowskich. Dlatego też Ludomił Czerniewski w przedmowie uzupełnia treść książki o związki społeczności żydowskiej z Polską do okresu międzywojennego. Przedrukowując ten fragment chcemy dać możliwość naszym czytelnikom dokonania własnych ocen i własnych refleksji.

Zanim jednak zagłębimy się w historii Żydów w Polsce dobrze jest przypomnieć słowa Szymona Pereza w których przekonywał nas na Uniwersytecie Jagiellońskim, że nauka historii jest niepotrzebna bo jedynie utrudnia porozumienia. Tak więc zmniejszanie godzin nauki historii w szkołach jak również pisanie jej na nowo ma swoje klarowne korzenie.

Waldemar Glodek, PCO

*          *           *

Szymon Peres na UJ o konieczności ograniczenia nauki historii

Źródło: YT – www.youtube.com/watch?v=8lekKU-iijc

 

 

*         *          *

 

PRZEDMOWA

 

Izrael_-jego-przeszlosc-i-przyszlosc_-HeekelingenDajemy do rąk publiczności polskiej książkę szczególnego znaczenia.
W sprawie żydowskiej pisano u nas wiele i pisze się coraz więcej. Tłumaczy się też niemało. Ale dotychczasowa literatura żydoznawcza jest albo teoretyczno-naukowa, albo zbył praktycznie cząstkowa o zdecydowanym zabarwieniu polityczno-publicystycznym i polemicznym. Jedno i drugie jest potrzebne. Jedno i drugie wnosi swój wkład niezastąpiony. Ale w ogólnym podnieceniu walki idei i czynów potrzeba wnieść pewną zrównoważoną, spokojną, choć stanowczą i mocną ocenę. Potrzebne jest to nie tylko dla wiedzy oderwanej, lecz również i dla zdobycia wyników praktycznych.

Sądzimy, że taką syntezę spokojną, a jednak nie abstrakcyjną i obojętnie-teoretyczną, lecz stanowczą po męsku, zgodną z duchem naszej kultury zachodniej rzymsko-katolickiej i zarazem realnie praktyczną daje autor niniejszej pracy. W zwięzłej i jasnej formie, nie dając się ponieść żadnym odruchom, na podstawie bogatego materiału przedstawia całą istotę i doniosłość, a nawet grozę niebezpieczeństwa żydowskiego.

Rozpatruje dzieje sprawy żydowskiej w Europie zachodniej, charakteryzuje duszę i kulturę Żydów, ich plany i dążenia; przedstawia dotychczasowe chybione wysiłki nawracania, równouprawnienia i asymilacji; szuka rozwiązania tego groźnego zagadnienia w narodowym ruchu żydowskim rozwijającym się pod postacią syjonizmu, zdążającego ku odbudowie własnego pań­stwa na terenie Palestyny, i w samoobronie społeczeństw nieżydowskich.

Autor nie porusza sprawy żydowskiej w Polsce, choć tu ona jest nie tylko dla nas, ale i dla całego świata najważniejszą. Możemy to raczej policzyć na korzyść dzieła, gdyż Europa zachodnia albo wcale nie zna istoty tego zagadnienia na ziemiach polskich, albo ma o nim zupełnie błędne poięcia.

Wobec tego jednak uznaliśmy za stosowne tłumaczenie niniejsze uzupełnić krótkim rysem dziejów sprawy
żydowskiej w Polsce.

 

*       *      *

 

Polska należy do tych krajów europejskich, do któ­rych Żydzi najpóźniej się dostali. Podczas kiedy Kijów zapełnił się Żydami chazarskimi i lewantyjskimi, stolica Czech Praga stała się ważnym ośrodkiem handlu żydowskiego, cały Zachód roił się od nich, a Hiszpania była ich krajem wybranym, w Polsce nic o Żydach nie słychać (1).

Nic dziwnego. W okres e przedchrześcijańskim, lechickim, oraz w okresie pierwszych Bolesławów nic ich w Polsce nęcić nie mogło. Wystarczała przelotna obecność. Najważniejszy bowiem do osiadania powód: lichwa, był rzeczą przez czas długi bezprzedmiotową. Naturalna i najzupełniej samowystarczalna gospodarka społeczna obrotów pieniężnych nie potrzebowała.

Pierwsze zapotrzebowania w tym kierunku zjawiły się ze strony władców-książąt przy wzroście potrzeb dworu i państwa, szczególniej w okresach rozbicia dzielnicowego, zubożenia, i przekształcenia się gospodarki naturalnej w pieniężną. I wtedy to nastręczyła się Żydom tradycyjna, im właściwa rola do odegrania.

W pierwszych źródłach historycznych wzmianki o Żydach są nader szczupłe. Najstarsza kronika podaje wiadomość o dobroczynnej działalności matki Bolesława Krzywoustego, wykupującej niewolników chrze­ścijańskich z rąk żydowskich, ale królewna Judyta mogła to czynić jeszcze w ojczystej Pradze, ognisku tego strasznego handlu (2).

Tradycja przypisuje Władysławowi Hermanowi przyjęcie zbiegów żydowskich z Zachodu w okresie pierwszej wyprawy krzyżowej (r. 1096). Dopłvw ten musiał być nieznaczny, skoro jeszcze w trzysta lat później w Polsce niewielu Żydów i to po większych tylko miastach dało się naliczyć.

Mimo jednak tej małej liczebności, o wiele mniejszej niż na Zachodzie, Żydzi zaczęli się już od razu mocno dawać we znaki ludności rdzennej.

Odzwierciedlenie tego spotykamy w ciągu XIII wieku w kronice Kadłubka, w pierwszym przywileju żydowskim i w uchwałach synodów kościelnych polskich.

Opiekunami Żydów byli książęta-władcy, gdyż Żydzi to ich pomocnicy finansowi i wierzyciele. W zamian za tę nęcącą usługę członkowie narodu „osobliwego” kazali sobie grubo płacić, przede wszystkim kosztem poddanych księcia, a częściowo i kosztem samego państwa.

Uprawnienie, wbrew protestowi Kościoła, rujnujące ludność chrześcijańską lichwy żydowskiej pod zastaw w stosunku 108 1/2% rocznie (3) (nie uprawniona sięgała do 300% ), wydzierżawianie ceł, bogactw naturalnych kraju do eksploatacji, a czasem nawet poboru podatków i mennicy — oto ich zdobycz.

Protektorem Żydów był Mieszko Stary. Wszelkie odruchy przeciwżydowskie surowo karał, miał żydowskich mincarzy (z tych czasów pozoslały monety polskie z hebrajskimi napisami), a prawdopodobnie i żydowskich poborców podatków, którzy podług kroniki bł. Wincentego okrutnie, na podobieństwo wilków, obdzierali ludność (4).

Upadek władzy monarszej, jej powagi, siły i zasobności materialnej popchnął książąt dzielnicowych na fatalne tory.

Jeden z tych książąt, i to z najlepszych, Bolesław Pobożny kaliski, wydał pierwszy przywilej żydowski (16. VIII. 1264 r.). Przyciśnięty prawdopodobnie trudnościami finansowymi, w ustawicznych walkach o przyszłość państwa, uległ inspiracjom żydowskim i wydal przywilej na wzór zachodnio-europejskich, ułożony wyraźnie na korzyść Żydów, z krzywdą chrześcijan, a nawet samego państwa.

Na trzydzieści sześć jego artykułów niemal wszystkie są nieopatrznym faworyzowaniem elementu żydowskiego.
Są tam punkty ułatwiające Żydom koniokradztwo, paserstwo, a nawet fałszowanie monety, wykazujące lekkomyślne zaufanie żydowskiemu świadectwu i żydowskiej przysiędze, nie mówiąc już o uprawnieniu lichwy i ochronie Żydów przed możliwymi ekscesami zrozpaczonej ludności nieżydowskiej (5).

Dokument ten wykazuje zupełną nieznajomość ducha i charakteru żydowskiego, prostoduszną prawie ufność w stosunku do Żydów. Co więcej — czuć w nim redakcję rabinów żydowskich, tym bardziej, że szereg punktów jego zadziwiająco się zbiega z uchwa­łami synodu rabinów francuskich powziętymi po drugiej krucjacie na Zachodzie.

W tych warunkach jedynym zdecydowanym i wytrwałym obrońcą wyzyskiwanej ludności chrześcańskiej był Kościół.

Duchowieństwo polskie zjechało się do Wrocławia (r. 1267) i obradując pod przewodem legała papieskiego powzięło szereg uchwał, mających na celu obronę wartości duchowych (religijno-moralnych), a także gospodarczych (materialnych).

Uchwały te starały się odseparować chrześcijan od Żydów, ażeby nie przejęli ich „przewrotności i nieobyczajności”; zabraniały Żvdom uczęszczania do łaźni i gospód chrześcijańskich, zabraniały im posiadania niewolników, sług i mamek chrześcijańskich; nakazywały karanie Żydów za wykroczenia przeciwko czystości obyczajów. Zakazywały obejmowania ceł
i innych urzędów publicznych, a nade wszystko potę­piały lichwę żydowską (6).

Niestety uchwały te, jak i liczne następne powzię­te na szeregu synodów (r. 1279, 1285, 1331, 1340), nieraz bardzo surowe, wzbraniające np. handlu i stosunku z Żydami pod karą odsunięcia od Kościoła, mogły mieć tylko skutek częściowy. Hierarchii duchownej brakowało należytej egzekutywy. Władza państwowa, brachium seculare, nie działała, przeciwnie, ustawodawstwo cywilne oraz immunitety królewskie uprawniały lichwę żydowską i stosunki handlowe z narodem „wybranym”, a chrześcijanie nie znajdujący dostatecznej opieki i gwałtem sięgający po swoją własność zastawioną u Żydów, byli karani surowo „jako rozbójcy książęcego skarbu” (art. 29 przywil. kalisk.).

Jednakże i w tym nieszczęsnym przywileju znalazł się artykuł, który bronił podstaw bytu nie-Żydów, surowo bowiem zakazywał Żydom pożyczania pieniędzy na zastaw nieruchomości, broniąc własności miejskiej i ziemskiej chrześcijan (art 25).

Kiedy Kazimierz Wielki (1333— 1370 r.) zwyczajem średniowiecznym zatwierdzał Żydom przywilej macierzystego dziada (r. 1334), rozciągając go na całe pań­stwo, utrzymał w pełnej mocy ten zbawienny artykuł.

Wielki monarcha wbrew później wytworzonej legendzie nie był filosemitą. Jako skrzętny gospodarz, dźwigający materialny byt narodu, odbudowujący pań­stwo, starał się tę drobną liczbę Żydów, jaka wówczas w Polsce się znajdowała, wykorzystać na swój sposób, poza odziedziczony jednak przywilej nie wykroczył. Przeciwnie, w r. 1347 w Wiślicy (dla Małopolski) i w
Piotrkowie (dla Wielkopolski) artykuł ten wraz z panami umocował i obostrzył, przy czym Małopolanie zniżyli uprawniony procent lichwiarski do 54% . Wystąpiono też przeciwko dawaniu przez Żydów pieniędzy nieletnim (7).

W tym czasie zaczęły się pierwsze „pogromy” (8) Żydów (od r. 1349). W ludnej i bogatej stolicy państwa, Krakowie, liczącej zaledwie kilkuset Żvdów, potrafił wywołać je wyzysk dwudziestu lichwiarzy. Bezwzględność w ściaganiu długów lichwiarskich była tak wielka, że sam papież Bonifacy IX musiał stanąć w obronie jednego z gnębionych rycerzy polskich.

Lichwiarze żydowscy, rażeni pogromami, nie uzyskawszy pomocy od Kazimierza W., próbowali uciekać się również do Stolicy Apostolskiej.

Zresztą tzw, „pogromy” polskie były zaledwie słabym echem ich pierwowzorów z Zachodu. Cierpliwa i dobrotliwa natura polska nie od razu wybuchała, a wybuchnąwszy szybko gasła, zapominając o krzywdach i uciskach. Toteż choć co pewien czas przez następne wieki zdarzały się te wybuchy, nie tyle „pogromami” ile tumultami należy je nazywać. Polska nigdy nie wypędzała swoich Żydów. Ta miękkość charakteru polskiego musiała podsunąć Żydom myśl całkowitego w przyszłości opanowania Polski. (Myśl tę dosadnie scharakteryzował w w. XVIII pseudo-wychrzta Frank Doorucki) (9). Celem ułatwienia sobie realizacji zamysłu Żydzi przystąpili do fałszowania przywilejów i usuwania art 25 już w końcu XIV wieku.

Za następców Kazimierza W. powoływali się oni na trzy przywileje rzekomo przez tego króla nadane. Dwa pierwsze, datowane rokiem 1364 i 1367, podrobione były bardzo ostrożnie i z wyjątkiem artykułu 25 prawie niczego me zmieniały z poprzedniego nadania. Ta jedna zmiana natomiast tyczyła się rzeczy zasadniczej, bo zawierała prawo obdłużenia i zagarnienia nieruchomości chrześcijan w razie niewypłacalności dłużnika.
Trzeci, całkowicie sfałszowany, bez daty, w swoich 46 artykułach wręcz całą ludność Polski z jej majętnością ruchomą i nieruchomą oddaje w sposób bezwzględny na pastwę lichwiarzy żydowskich (10).

Wszystkie te rzekome nadania pozostają w sprzeczności ze Statutem Wiślickim. Toteż Jagiełło, monarcha rozważny, gorliwy katolik, otoczony mądrymi doradcami w rodzaju Oleśnickiego, pomimo zabiegów, żydowskich dokumentów tych jako sfałszowanych nie zatwierdza. Przeciwnie, w Statucie Wareckim (1432) ochronę chrześcijan wzmacnia, nie pozwalając Żydom
pozyczać pieniędzy „na listy a zapisy” (weksle), lecz jedynie na zastaw ruchomości.

Udało się Żydom czasowo uzyskać zatwierdzenie swych sfałszowanych nadan u Kazimierza Jagiellończyka. Wprawdzie rychło pod wpływem nacisku opinii publicznej, Oleśnickiego i okoliczności, król zmienił swe stanowisko w Statucie Nieszawskim-Opockim (1454 r.) ale tu nastąpił pierwszy wyłom, który powtórzywszy się w wieku XVI, utorował drogę do potwierdzeń wszystkich królów obieralnych, aż do końca Rzeczypospolitej szlacheckiej.

Panowanie Kazimierza Jagiellończyka (1447— 1492) jest przełomowym w sprawie żydowskiej na ziemiach Polski, teraz bowiem dopiero zaczyna się prawdziwy napływ Żydów do Polski.

Do drugiej połowy XV stulecia, przy zdrowym chrześcijańsko-korporacvjnym ustroju średniowiecznym, w dobie równowagi stanów, w okresie monarchicznomożnowładczym, pod czujną opieką Kościoła, nieliczny żywioł żvdowski mimo swej dokuczliwości nie mógł zasadniczo ujemnie zaważyć na życiu gospodarczym, społecznym i kulturalnym narodu. Miasta posiadały mocne, unaradawiające się mieszczaństwo. Wieś Żydów nie znała zupełnie.

Teraz otwarto szeroko podwoje napływowi żydowskiemu, do czego walnie się przyczyniła przemiana gospodarcza.
Po pokoju toruńskim (r. 1466) odzyskawszy wybrzeże morskie, Polska wzmaga produkcję i eksport
zboża, przechodzi do gospodarki folwarcznej. Wzrasta zapotrzebowanie na kredyt i kapitał, który mogą zaoferować Żydzi. Jednocześnie słabnie powaga i siła Kościoła w Polsce wobec przeprowadzonego w tym czasie uzależnienia hierarchii duchownej od wtadzy świeckiej, co w następstwie ułatwiło załamanie się „reformacyjne”.

Żydzi, bezwzględnie prześladowani na Zachodzie, śpieszyli do Polski, w której koniunktury ekonomiczne,  nieopatrzni i dobrotliwi monarchowie, dochodząca do władzy młoda warstwa szlachecka o miękkim i ufnym słowiańskim charakterze, a bujna i zamaszysta w swych zamierzeniach, nastręczały przybyszom wielkie możliwości.

Szlachta jednak niezupełnie jeszcze była skażona ciasnotą poetyki kastowej i przez znaczną część panowania Zygmunta I (1506— 1548) większą okazywała przezorność i energię w sprawie żydowskiej od swego monarchy. Wzrastający, masowy napływ obcego żywiołu wywoływał gwałtowne wrzenia i ścieranie się sprzecznych prądów.

Król-gospodarz, mając możnych neofitów w swoim otoczeniu (Abraham Ezofowicz), zależny od nich finansowo, obstawał za Żydami (11). Szlachta występowała przeciwko Żydom, łącząc się w tej sprawie z mieszczaństwem. Żydzi nie poprzestają już na lichwie: wdzierają się do handlu. Miasta bronią się i łączą, czasowo nawet zdobywają przywileje ochronne (r. 1521).

Żydzi jednak łamię lub obchodzę zakazy. „Ufni w swe wpływy na dworze, utrzymuję dawne stosunki” (12), a zarazem „umieję zyskać dla siebie urzędników i szlachtę drogą okupu” (13), staję się szerzycielami korupcji.

Szlachta raz po raz występuje przeciwko Żydom w obronie nie-Żydów. Szczególnie na sejmie piotrkowskim r. 1538 przedsiębierze uchwały przeciwko paserstwu żydowskiemu, zabrania Żydom targów „na wsiach”, wprowadza ograniczenia co do przedmiotów handlu żydowskiego, odsuwa Żydów od ceł i urzędów, przy tym jednak bierze ich w obronę przeciwko ekscesom tumultów „antysemickich”.

W ogóle ówczesna polityka szlachecka w tych sprawach przedstawia obraz mędrego i konsekwentnego działania (14).

Niestety, nie trwało to długo. Już rok następny, 1539, przyniósł zasadniczy przełom. Król uczynił posunięcie, możliwe za inspirację żydowskich radców, które całą postawę szlachty wobec Żydów z gruntu zmieniło.

Do tego czasu wszyscy Żydzi byli bezpośrednimi i wyłącznymi poddanymi króla, jego sługami (servi camerae).

Teraz następuje rozdział zwierzchnictwa nad Żydami. Król Żydów w miasreczkach i wsiach szlacheckich oddaje ich posiadaczom — szlachcie. Szlachta zaczęła ze „swoich Żydów ciągnąć pożytki”, a przeto od nich się uzależniać (15).

W rezultacie nie tyle szlachta miała swoich Żydów, ile Żydzi — swoję szlachtę. Pacht nabiałowy, zbożowy, karczmy szlacheckie — wszystko to wchodziło do rąk żydowskich. Rozpoczęł się najazd Żydów na dwory, dworki i wieś.

Konsekwentna obrona kraju przed Żydami słabnie. Wprawdzie bywały jeszcze uchwały sejmowe, mające na celu ochronę nie-Żydów przed Żydami, ale już ich nie wykonywano. Poczucie praworządności chwiało się i zamierało, ustrój państwowy Polski paczył się wiotczał.

W tym samym czasie społeczność żydowska coraz liczniejsza krzepła i na swój sposób potężniała.

Zygmunt I dla celów fiskalnych położył podwaliny pod centralizację dotąd rozproszonego w gminach kierowanych kahałem ustroju Żydów w Polsce, mianował zwierzchników: seniorów generalnych spośród Żydów. Żydzi zrazu nadaremnie protestowali przeciwko tej narzuconej
centralizacji.

Zygmunt August ustąpił Żydom i nadał im zupełną autonomię z prawem wyboru seniorów, przy tym wytworzył rodzaj sejmów żydowskich: koronnego, litewskiego i białoruskiego. Rychło te zjazdy zagarnęły całą władzę nad Żydami w Polsce, a mając do swej pomocy i wykonania postanowień ustrój kahalny, wykonywały ją sprężyście.

Ten rząd żydowski wydawał prawa obowiązujące, ustalał linię postępowania politycznego wobec Rzeczypospolitej Polskiej, strzegąc niezależności swej organizacji wobec państwa, uchwalał podatki, regulował całokształt życia wewnętrznego społeczności żydowskiej pod względem sądowym, handlowym, oświatowym, dobroczynnym i religijnym, a nawet bez wiedzy i poza plecami prawowitego rządu kierował imigracją żydowską.

Było to państwo w państwie (16).

W czasach nowożytnych nigdzie nie działo się Żydom tak dobrze jak w Polsce, nigdzie nie mieli takich swobód i takich praw, ani takich warunków dla masowego bytowania. Toteż Polskę XVII i XVIII wieku zwano: Paradisus Judaeorum. 

Mimo to nie byli wierni tej, którą nawet niektórzy z ich pisarzy wysławiali. W najcięższych chwilach Rzeczypospolitej największa ilość szpiegów rekrutowała się spośród Żydów. Czarniecki był zmuszony wieszać ich setkami za zdradę na rzecz Szwedów. To samo zresztą
powtarza się i później, w okresie powstań i aż do dni dzisiejszych (17).

Z szeregu przyczyn, wywołujących upadek dawnej Rzeczypospolitej, jedną z najważniejszych był niedorozwój i zanik stanu średniego, mieszczaństwa. Otóż Żydzi, opanowawszy miasteczka, w nich handel i rzemiosła, wytworzyli niezdrową, bo na tandecie opartą
konkurencję miastom wolnym królewskim i ubożyli je. Sami tworzyli obcy surogat mieszczaństwa. Oparci na własnej mocnej organizacji hamowali rozwój rodzimego.

Równocześnie doprowadzali do nędzy wieś, głównie przez rozpajanie ludu, gdyż „karczma stała się ostoją ich bytu (18). Demoralizowali społeczeństwo i rozprzęgali państwo dla własnych celów, a zarazem w wysłudze wrogim sąsiadom Polski.

Drogą przekupstwa zrywali sejmy. W r. 1738 tym sposobem nie dopuścili do pomnożenia armii polskiej (19). W połowie XVIII w. zalewali przez siebie pod opieką króla Fryderyka II fałszowaną monetą (20). Jednocześnie podstępnie werbowali i wyprowadzali poza granice państwa młodzież wiejską, ażeby ją sprzedawać do wojska pruskiego tegoż Fryderyka (21).

Za panowania ostatniego króla podejmowano próby rozwiązania sprawy żydowskiej, ale sejm czteroletni za­łatwić jej nie zdążył (22). Polska w tym czasie miała 900.000 Żydów czyli 10 1/2% ogółu ludności (23).

Stulecie „Oświecenia” i rozwielmożnienia się sekty masońskiej jak na Zachodzie tak i u nas przyniosło ideę asymilacji Żydów. Jednak w okresie upadku państwa obok lekkomyślnych filosemitów, pod wpływem niezłomnego stanowiska Kościoła oraz odrodzenia narodowego
zaczęli się zjawiać ludzie należycie oceniający rolę Żydów w dziejach i życiu Polski, a zarazem szukający praktycznych rozwiązań tej ciężkiej sprawy. Wśród nich najwybitniejszym niezawodnie był Stanisław Staszic.

Wydał on w r. 1818 dzieło „O przyczynach szkodliwości Żydów „, po raz pierwszy rzucając należyte światło na istotę zagadnienia.

Mimo to ruch w kierunku asymilacji nie ustawał. Polska już w XVIII stuleciu wchłonęła spory zastęp wychrzczonych Żydów, tzw. frankistów. Na Zachodzie w wyniku wielkiej rewolucji nastąpiło całkowite równouprawnienie Żydów. W granicach Królestwa Kongresowego stało się to pod zarządem margrabiego Wielopolskiego.

Dopiero też po powstaniu styczniowym w okresie pozytywizmu i pracy organicznej rozwinęło się szybkie przenikanie Żydów do życia kulturalnego narodu z jednoczesnym opanowywaniem placówek gospodarczych wielkokapitalistycznych zarówno w handlu
jak i przemyśle. Procent Żydów w Kongresówce podnosił się (do 13V2%). Niemniej zapełniona była żydowskim elementem Galicja, a najbardziej Kresy Wschodnie. Jedynie tylko Wielkopolska i Pomorze walczyły pomyślnie z naporem żydowskim, szybko redukując
ich procent z 7.5 do 1.5, a nawet 1/2% (24).

Pod koniec ubiegłego stulecia Żydzi w Królestwie zasileni agresywnym elementem, wypartym z Rosji, tzw. litwakami, przybrali wobec ludności polskiej postawę wręcz napastliwą. To musiało jeżeli nie zakończyć, to w każdym razie osłabić złudzenia asymilacyjne. Złudzenia te doszły do największego nasilenia i opanowały prawie całkowicie opinię publiczną inteligencji polskiej w ósmym i dziewiątym lat dziesiątku ubiegłego
stulecia. Szereg najwybitniejszych publicystów i powieściopisarzy szerzył nastroje filosemickie.

Ale w r. 1882, w którym E. Orzeszkowa podniosła głos „O Żydach i kwestii żydowskiej” (filosemicki) i w którym też formufował pierwsze zarysy nowoczesnego
nacjonalizmu żydowskiego odeski lekarz L. Pinskier — został zrobiony stanowczy, odważny wyłom we mgle złudzeń i rozpoczęło się godne podziwu dzieło należytego nastawienia świadomości narodu w sprawie żydowskiej.

Wystąpił z własnym tygodnikiem Jan Jeleński (1845— 1909) (25), twórca nowoczesnej obrony narodu polskiego przed zalewem żydowskim pod hasłem „swój do swego”, i to obrony zarówno kulturalnej jak i gospodarczej. W ybitny publicysta, niezmożenie czynny,
w najcięższych warunkach rozwinął działalność tak wszechstronną, wytrwałą i pełną odwagi cywilnej, a zarazem owianą duchem kultury katolickiej i głęboką rozwagą, że stał się postacią przełomową, pionierem w tej dziedzinie.

Tygodnik jego „Rola” przez ćwierć stulecia budził i krzepił instynkt samoobrony narodowej, uświadamiał, oświecał w sprawie niebezpieczeństwa żydowskiego, a zarazem szukał dróg rozwiązania i wskazywał je. Tworzenie stanu średniego, kupiectwa polskiego, wzmacnianie
rzemiosła, ruch spółdzielczy, wszystko to zawdzięczało nieobliczalnie wiele Jeleńskiemu.

Należy uświadomić sobie, że nawet najwięksi krzepiciele narodu, jeżeli nie brali w obronę Żydów, to milczeli w tej sprawie, jak Sienkiewicz. Budzący się zaś właśnie nacjonalizm polski jeszcze w on czas sprawy żydowskiej nie doceniał.

Stopniowo w około Jeleńskego i jego „Roli” zaczęli się grupować współpracownicy tacy, jak uczony i świetny stylista ks. biskup Niedziałkowski, pełen temperamentu T. Jeske-Choiński, Wacław Gąsiorowski, Antoni Skrzynecki i inni. Ale w każdym razie przez długie lata była to garstka pisarzy, którzy musieli uporczywie borykać się z prądem błędnej opinii. Wreszcie zwyciężyli w opinii publicznej i w praktyce, doczekali się chwili, kiedv po prowokacyjnych wyborach żydowskiego posła do Dumy petersburskiej ze stolicy Polski nastąpił szybki zwrot od wszelkich złudzeń filosemickich i asymilacyjnych, kiedy wybitni publicyści prożydowscy zaczęli się wycofywać ze swoich stanowisk, a wódz i jeden z twórców ruchu narodowego Roman Dmowski (26) podjął sprawę żydowską jako sprawę główną życia narodu polskiego.

Sprawa ta w Polsce weszła w nowy okres, okres świadomej i energicznej walki z niebezpieczeństwem żydowskiej przewagi gospodarczej i zachłanności kulturalnej. Naród otrzeźwiał i tak zwany ekonomiczny „bojkot Żydów ” został wprawdzie przerwany przez wybuch wojny wszechświatowej, a wielkie przesunięcia w życiu narodu zaszłe w wyniku odzyskania własnego państwa, zwróciły uwagę i energię na czas pewien w innym kierunku, niemniej jednak przerwa w rozwią­zywaniu tej najdonioślejszej sprawy była tylko czasowa
i częściowa.

Żydzi popróbowali jeszcze zagarnąć poważniejsze wpływy w odrodzonym państwie polskim, jednak próby te z konieczności muszą być już tylko chwilowym zjawiskiem. Z jednej strony czujność narodu polskiego, jego energia gospodarcza i kulturalna, pobudzona wzrostem potrzeb społecznych, a zarazem ostrzeżeniem przykładu sąsiedniego państwa komunistycznego, z drugiej — realizacja ideałów syjonizmu pod postacią uzyskanej przez Żydów Palestyny — stanowią czynniki, które muszą doprowadzić do rozwiązania kwestii żydowskiej, zarówno na ziemiach Polski, jak i całej Europy.

Dwie pozorne antytezy — kapitalizm i socjalizm żydowski — podsycane błędnym mesjanizmem, traktujące teren Polski jako rezerwuar sił biologicznych żydowskich, opóźniają to rozwiązanie, ale właściwy syjonizm, wspierany naciskiem rozwijającej się świadomo­ści i energii nie-Żydów, musi zwyciężyć. Zwycięstwo to leży w interesie zarówno narodów chrześcijańskich, jak i nieszczęsnego narodu żydowskiego, który z okaleczałego, pasożytniczego tułacza będzie mógł się zamienić w normalny, w pełni rozwinięty naród osiedlony na własnej ziemi.
Ludomił Czerniewski. 

 

Odnośniki  DO PRZEMOWY:

1) Pomimo iż w najwcześniejszych źródłach brak jakichkolwiek wzmianek o Żydach w Polsce, kilku historyków żydowskich, piszących po polsku, próbowało zasugerować nauce i publicystyce naszej prawieczną (przedchrześcijańską) osiadłość Żydów w Polsce, nieomal autochtonizm, posługując się pseudohistorycznymi i pseudofilologlcznymi dociekaniami.
Dr M. Gumpiowicz (Początki religii żydowskiej w Polsce, Warszawa 1905) czynił to w sposób naiwny, czasem nawet wprost śmieszny (wywody o możliwości panowania księcia żydowskiego w Polsce przed Piastem)
Dr I. Schipper (Studia nad stosunkami gospodarczymi Żydów w Polsce podczas średniowiecza, Lwów 1911) przystąpił z bardziej „naukowym ” aparatem, ale aparat ten w zakresie poszukiwania pradawnej osiadłości Żydów w Polsce okazał sią tak powierzchownym, że całkowicie zawiódł (dalsze studia autora przyniosły nieco rzeczy trafnych).
Obydwaj autorowie zdążali do tego, żeby udowodnić, że Polska, podlegając wpływom lub naweł bezpośredniemu panowaniu Chazarów(?), otrzymała dopływ Żydów chazarskich ze wschodu w charakterze załóg wojskowych, jak i kolonistów rolnych, że nawet między szlachtą jeszcze za Hermana było niemało Żydów, wreszcie że mozaizm czy talmudyzm był w Polsce wcześniejszym od chrześcijaństwa i szerzył się wśród rdzennych Słowian.
Wszystkie te fantastyczne wywody, bez żadnych danych źródłowych, aż nadto wyraźne miały cele, z właściwymi badaniami naukowymi zupełnie nie związane.
2) Bielowski, Monumenta Polonica historica, t. 3, Lwów 1864 r. T. I (Kronika Galla).224
3) Helcel, Starodawne prawa polskiego pomniki, t. I. Prawa polskie Kazimierza W. i Władysława Jagiełły przełożone na język polski przez Świętosława z Wojcieszyna r. 1449. Nakład Biblioteki Kórnickiej.
4) Bielowski, Monumenta Poloniae historica (Kronika Kadłubka).
5) R. Hube, Przywilej żydowski Bolesława, Biblioteka Warszawska r. 1080, marzec.
Hirsch Gratz, Historia Żydów, przełożył St. Szenhak, Warszawa 1929.
6) Kodeks Wielkopolski, t. I, nr 423.
Helcel, Starodawne prawa polskiego pomniki, t. I, 417 (Synodyki).
7) Świętosław z Wojcieszyna, Statut Wiślicki (homeograficzne wydanie). Poznań 1877.
Z. A. Helcel: Starodawne prawa polskiego pomniki, t. I.
(Statut Wiślicki Kazimierza W., Synodyki, Księgi Sądowe Krakowskie). Kraków 1857.
R. Hube: Ustawodawstwo Kazimierza Wielkiego. Warszawa 1881 r.
8) Dr I. Schipper, I. c., str. 141 i 65.
9) Frank-Dobrucki, znany żyd sekciarz, pseudowychrzta i przewódca sekty żydowskiej z XVIII wieku, uważał Polskę za dziedzictwo boskie narodu żydowskiego:
„Jest to kraj, który przyrzeczono Patriarchom. Gdyby mi dano wszystkie kraje, kosztownymi kamieniami napełnione, nie wyszedłbym z Polski, bo to jest sukcesja Boga i sukcesja ojców naszych” (Księga Słów Pańskich, frag. 1328).
Dalej co do metody postępowania:
„Zapewne, będę się starał iść z wielką mocą i siłą, lecz około tej mocy musimy krążyć ze słodkimi słowy i oszukaństwem, póki wszystko nie przejdzie do rąk naszych” (frag. 1876).
Cytowane podług Al. Kraushara, Frank i Frankiści polscy, t. I. str. 28. Kraków 1895 r.
10) Pomimo udowodnienia fałszerstwa Przywileju Wielkopolskiego (bez daty) przez historyków tej miary co R. Hube, St. Kutrzeba, E. Müller, Żydzi piszący po polsku L. Gumplowicz, M. Schorr, I. Schipper, F. Bloch obstają uporczywie przy ¡ego autentyczności.
O fałszerstwie wiedział już Zbigniew Oleśnicki (wystosował w tej sprawie list do Kazimierza Jagiellończyka) oraz Długosz.
Legenda o rzekomym żydofilstwie Kazimierza Wielkiego została rozwiana przez R. Hubego w Przywileju żydowskim Bolesława, oraz przez J. K. Kochanowskiego w Kazimierzu Wielkim, Warszawa 1900 r.
11 ) Zygmunt I stale korzystał z pomocy pieniężnej i rad Abrahama Ezofowicza, syna Joska Rochejewicza, najbogatszego Zyda litewskiego, który dorobił się na handlu skórami, solą i wódką, oraz na dzierżawach podatków i myt. Wychrzczony jako Jan Józefowicz, uzyskał od króla szlachectwo (herb Leliwa); jeszcze w r. 1507 nie przestał gorliwie popierać dawniejszych swych współwierców. Otrzymał od króla cło i sól w Koronie i Smoleńsku, myto mińskie, mennicę litewską, komorę wileńską, brzeską, łucką, włodzimierską, a w końcu przywilej na dwór henrykowski i rozległe dobra w powiecie trockim, i został wreszcie podskarbim wielkim litewskim.
12) Dr I. Schipper I. c.
13) H. Nussbaum, Żydzi w Polsce.
14) A. Marylski, Dzieje sprawy żydowskiej w Polsce.Warszawa r. 1912, str. 91 i nast.
15) A. Marylski, I. c., str 93.
16) M. Schorr, Organizacja żydów w Polsce od najdawniejszych czasów, aż do r. 1772. Kwartalnik Historyczny, r. XIII, zeszyt IV.
17) A Marylski, I. c.
T. Jeske-Choiński, Historja Żydów w Polsce. Warszawa r. 1919.
18) A. Marylski, I. c., str: 117.
19) L. Glattman, Szkice historyczne: Jak Żydzi zrywali sejmy , Kraków 1906.
20) T. Jeske-Choiński, I. c.
21) T. Jeske-Choiński, op. c., str. 146— 147.
32) A. Marylski, op. c., str. 133.
23) T. Korzon, Wewnętrzne dzieje Polski za Stanisława Augusta, t. I, (tablica statystyczna).
24) B. Wasiutyński, Ludność żydowska w Królestwie Polskim, Warszawa 1911.
Dr St. Gruiński, Materjały do kwestyi żydowskiej w Galicji, Lwów 1910.
Dr J. Buzek, Historia polityki narodowościowej rządu pruskiego wobec Polaków, Lwów 1900.
25) Jan Jeleński, twórca podstaw nowoczesnej samoobrony narodu polskiego wobec Żydów i jego samopomocy, był też wybitnym i typowym przedstawicielem tej samopomocy. To selfmademan. Urodzony w Łagiewnikach (w p. stopnickim), ukończył gimnazjum w Kielcach, a następnie jako urzędnik kolei terespolskiej rozpoczął swoją wielką planową akcję publicystyczną rzucającą nowe, nieoczekiwane światło na sprawę żydowską.
Umieścił znaczną ilość artykułów w „Wieku”, wydawał broszury, aż założywszy własne pismo „Rolę”, wysunął się na czoło działaczy społecznych i narodowych.
Główne jego prace, jeszcze z okresu poprzedzającego zało­żenie „Roli” są następujące: O samopomocy w kształceniu się, (Warszawa 1873), O skierowywaniu Żydów ku pracy w rolnictwie, Nasz świat finansowy (1874 r.), Niemcy, Żydzi i my (1876 r.), Dworacy Żydów (1878), Pomoc własna klas niezamożnych. Już same tytuły wskazują zdecydowanie na linie zapatrywań Jeleńskiego. Ten, jeden z prekursorów nowoczesnej Polski, powinien otrzymać swoją monografię.
26) Roman Dmowski napisał: Separatyzm żydów i jego źródła. Poza tym liczne artykuły w organach swego stronnictwa.
Przeprowadził organizację masowego bojkotu ekonomicznego Żydów bezpośrednio przed wojną wszechświatową i tą drogą powołał do planowego i systematycznego czynu cały naród.

*       *       *

Źródło: „Izrael – jego przeszłość i przyszłość„, autor: H. De Vries De Heekelingen, wydawnictwo: Księgarnia Św. Wojciecha, Poznań-Warszawa-Wilno-Lublin.

 

  • Na zdjęciu scena ze spektaklu „Skrzypek na dachu” granego w Teatrze Powszechnym w Radomiu. Fot. K. Strudziński, za: freeradom.pl / wybór zdjęcia wg.pco

POLISH CLUB ONLINE, 2015.01.29 / Aktualizacja 2015.02.04

Materiały nadesłane

Autor: Materiały nadesłane