Aleksander Ścios: KAMPANIA POD SKRZYDŁAMI SOWY


Bez Dekretu        

 

„W  bieżącym  roku  przed  nami  jako  obywatelami  stoją  ważne  polityczne  wybory.  Wybory prezydenta Rzeczpospolitej Polski i wybory parlamentarne. Jeśli  chodzi  o  prezydenta,  to sprawa  jest  na  tyle  jasna,  że  nie  ma  kandydata,  który zagroziłby  Bronisławowi Komorowskiemu.  I  słusznie,  jest  to  najlepszy  kandydat  na  to najważniejsze stanowisko w państwie”– napisał niedawno jeden z „wojskowych emerytów” na stronie internetowej stowarzyszenia Sowa.

 

Ci, którzy pamiętają słowa Dukaczewskiego o „otwieraniu szampana” na wieść o wygranej Komorowskiego i znają obopólną sympatię lokatora Belwederu i ludzi WSI, nie mogą być zaskoczeni taką deklaracją. Od roku 2010 środowisko WSI (wespół z kremlowskimi decydentami), należy do najgorliwszych zwolenników tej prezydentury i będzie zabiegało o reelekcję Komorowskiego.
Dzisiejsze dywagacje Komorowskiego na temat orzeczenia Sądu Okręgowego i radość, z jaką powitał „naprawianie” kwestii odpowiedzialności Antoniego Macierewicza, są nie tylko wyrazem troski o „pokrzywdzonych” z WSI, ale zapowiadają działania wpisujące się w scenariusz kampanii prezydenckiej i plany związane z drugą kadencją.  Ponieważ na „wiedzy i doświadczeniu” ludzi byłych WSI są budowane fundamenty reżimu prezydenckiego, lokator Belwederu musi też zabiegać o pomoc tego lobby w prezydenckiej reelekcji.

Wielokrotnie przypominałem, że jednym z narzędzi legislacyjnych służących reaktywacji wpływów środowiska WSI, jest nowelizacja ustawy – Przepisy wprowadzające ustawę o Służbie Kontrwywiadu Wojskowego oraz Służbie Wywiadu Wojskowego oraz ustawę o służbie funkcjonariuszy Służby Kontrwywiadu Wojskowego oraz Służby Wywiadu Wojskowego.

Projekt MON (z 16 października 2012 roku) ma  burzliwe dzieje i nadal jest przedmiotem konsultacji i uzgodnień, do których zaproszono żołnierzy byłych WSI skupionych w stowarzyszeniu „Sowa”. Nowela powstała w związku z orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego z dnia 27 czerwca 2008 r. (sygn. akt K 51/07), w którym trybunał orzekł o niekonstytucyjność art. 70a ustawy. Zdaniem TS, poprzednia ustawa nie gwarantowała zainteresowanym osobom dostępu do akt sprawy, odmawiała prawa do wysłuchania w przedmiocie zebranych informacji oraz nie zapewniała środków prawnych umożliwiających uruchomienie sadowej kontroli decyzji o podaniu do publicznej wiadomości danych osobowych objętych raportem Komisji Weryfikacyjnej

W zaprojektowanej w MON noweli przewidywano „określenie na nowo procedury weryfikacji treści raportu”, a jej zakres miał się odnosić do instytucji „uzupełnienia raportu”. Proponowane tam środki prawne miały ułatwić ponowną weryfikację żołnierzy i funkcjonariuszy byłych WSI oraz przygotować ewentualne „uzupełnienia”. Dla osób „pokrzywdzonych” treścią „raportu Macierewicza” (tak w projekcie noweli nazywa się dokument przejęty postanowieniem Prezydenta Lecha Kaczyńskiego z 16 lutego 2007 i ogłoszony w Monitorze Polskim nr 11) przewiduje się wyjątkowe w polskim prawie postępowanie rehabilitacyjne. Osoby te będą mogły wystąpić do sadu z wnioskiem „o wydanie orzeczenia ustalającego sytuację prawną zainteresowanego w kontekście opublikowanego już raportu”. Sądem właściwym będzie Sąd Okręgowy w Warszawie, orzekający w składzie trzech sędziów. Samo postępowanie byłoby jednak farsą, ponieważ nowela przewiduje zastosowanie trybu nieprocesowego, w którym sąd wydawałby końcowe postanowienie wyłącznie na podstawie wniosku osoby „pokrzywdzonej”.

21 października ub. roku prezes stowarzyszenia „Sowa” M. Dukaczewski zwrócił się z pismem do sekretarza stanu w MON Czesława Mroczka, w którym przypomniał, iż przyjęcie ustawy miało nastąpić we wrześniu 2014 roku i prosił o przekazanie „kopii projektu przyjętego przez Radę Ministrów, kopii pisma skierowującego projekt do Sejmu i numer druku sejmowego„ oraz „informacji, dlaczego Stowarzyszenie nie otrzymało przygotowanego projektu do konsultacji przed jego zatwierdzeniem przez Rade Ministrów”.

Udzielona Dukaczewskiemu odpowiedź jest niezwykle interesująca i może świadczyć o poważnej grze interesów w łonie grupy rządzącej.  Z pisma podpisanego przez podsekretarza stanu w MON M. Jankowskiego wynika, że prace nad nowelizacją są nadal prowadzone, zaś Rządowe Centrum Legislacyjne (RCL) zaproponowało uchylenie art. 70d ustawy zakwestionowanej przez TS. W załączonej do pisma opinii RCL podkreśla się, że „Rozwiązanie to nie będzie oznaczać co prawda realizacji wyroku Trybunału Konstytucyjnego z dnia 27 czerwca 2008 r., jednak spowoduje, że realizacja tez tego wyroku stanie się bezprzedmiotowa.” W związku z tą propozycją, MON prosiło stowarzyszenie „Sowa” „o zajęcie stanowiska w przedmiotowej sprawie”.

Wspomnę, że art.70 d ustawy dotyczy sporządzania tzw. aneksów do Raportu z Weryfikacji WSI  i stanowi, że „jeżeli […] ujawnią się nowe okoliczności, które powinny zostać objęte Raportem lub  wpływają  na  jego  treść,  Przewodniczący  Komisji  Weryfikacyjnej, niezwłocznie po ujawnieniu nowych okoliczności, sporządza odpowiednie uzupełnienie Raportu.”

Uchylenie tego przepisu oznaczałoby, że jedynym dokumentem z procesu likwidacji i weryfikacji WSI pozostanie Raport z Weryfikacji (opublikowany 16 lutego 2007 r) i nie zostaną sporządzone żadne inne uzupełnienia (aneksy) do Raportu. Żołnierze byłych WSI nie mogliby liczyć na satysfakcjonujące ich „uzupełnienia”, a procedura przewidziana w noweli ustawy stałaby się zbędna. Mówiąc wprost – jest to propozycja zamknięcia tematu na obecnym stanie prawnym oraz zakończenia całego procesu weryfikacji byłych WSI.

Reakcja szefa „Sowy” była mocno zaskakująca. Nim zacytuję treść pisma Dukaczewskiego, przypomnę, że we wcześniejszym stanowisku (z 2013 roku) „Sowa” żądała m.in. prawa do postępowania sądowego dla każdej osoby „pokrzywdzonej” Raportem oraz postulowała „ograniczenie lub usunięcie art.70d ust.2 i 3 ustawy”. Znajdowała się tam również propozycja dotyczącą Aneksu z Weryfikacji WSI, przekazanego prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu w listopadzie 2007 roku. Ludzie WSI proponowali, by dokument pozostający dziś w dyspozycji Komorowskiego został przekazany do tajnego archiwum, z zastrzeżeniem, że może być udostępniony po 50 latach, tj. po 2056 roku, lub otrzymał „kategorię archiwalną Bc” i był„przekazany na makulaturę”.

Tymczasem w piśmie z 5 stycznia 2015 r. M.Dukaczewski poinformował MON, że dla stowarzyszenia propozycja uchylenia art.70 d „jest nie do przyjęcia”, przypomniał szefowi MON o obowiązku  „przygotowania dokumentu, który ma wypełnić wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 27 czerwca 2008 r. w sposób profesjonalny” i stwierdził, że jest to „próba obejścia istniejącego od ponad sześciu lat problemu stworzonego przez władze naszego państwa, którym jest naruszenie godności i honoru wielu żołnierzy, pracowników i tajnych współpracowników WSI, których nazwiska znalazły się w Raporcie Przewodniczącego Komisji Weryfikacyjnej niezgodnie z prawem, a czego niezaprzeczalnym dowodem jest Postanowienie Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie z dnia 30 grudnia 2013 r. o umorzeniu śledztwa o sygn. akt Ap V Ds. 49/09.”

Z perspektywy wczorajszego orzeczenia Sądu Okręgowego, który uwzględnił zażalenia „pokrzywdzonych” (w tym Dukaczewskiego) i uchylił wspomniane postanowienie prokuratury, można jedynie podziwiać zdolność antycypacji wydarzeń oraz celność argumentacji przewodniczącego „Sowy”.

To orzeczenie z pewnością nie doprowadzi do skazania Antoniego Macierewicza, staje się jednak narzędziem pomocnym w realizacji celów środowiska byłych WSI.

Można zakładać, że zaistniała sytuacja prawna zaważy na decyzjach legislacyjnych RCL i doprowadzi do rezygnacji z uchylenia art. 70d. Wzmocni to szansę na przeforsowanie noweli zgodnie z propozycjami Belwederu. Wiele miesięcy temu, szef BBN Stanisław Koziej opiniując projekt nowelizacji „poddał pod rozwagę” ministrowi obrony narodowej, iż ustawa powinna umożliwiać występowanie do sądu wszystkim osobom, o których wspomina Raport z Weryfikacji WSI, nie tylko zaś tym, które posiadają wcześniejsze orzeczenie sądowe. Jest to stanowisko zgodne z postulatami środowiska WSI. Publikacja postanowienia sądowego w Dzienniku Urzędowym, byłaby, zdaniem Kozieja – „zadośćuczynieniem idei uzupełnienia treści raportu, który w tym dzienniku został już ogłoszony”. Koziej zwracał wówczas uwagę, że „część osób zainteresowanych publicznym ,oczyszczeniem’ z zarzutów zawartych w ‘Raporcie’[…] może dysponować innymi dokumentami i dowodami, które pozwolą sądowi zweryfikować treść ‘Raportu’ w odniesieniu do wnioskodawcy”.

Wyrażone dziś przez Komorowskiego wyjątkowe „zainteresowanie” śledztwem w sprawie tworzenia Raportu z Weryfikacji WSI, wydaje się mieć całkiem konkretny wymiar. Podobnie jak w roku 2010, tak w walce o drugą kadencję, lokator Belwederu potrzebuje wsparcia ze strony lobby WSI.

To wsparcie ma wymierną cenę i nie należy jej mierzyć wyłącznie efektem propagandowym.

Sądowo – prokuratorski spektakl wokół „nielegalnych działań Macierewicza”, byłby nie tylko aktem zemsty, ale inscenizacją prowadzącą do całkowitej rehabilitacji i rewalidacji WSI. By tak się stało, potrzeba ustaw i konkretnych decyzji politycznych. Te zaś zostaną podjęte tylko wówczas, gdy powstanie zadowalająca atmosfera „oczyszczenia” ludzi WSI i możliwość „zweryfikowania treści Raportu”. Decyzja sądu i nowela ustawy o SKW i SWW stanowią element tej samej kombinacji.

Społeczeństwo ma się dowiedzieć, że likwidacja WSI była nie tylko błędem, ale wiązała się z szeregiem poważnych przestępstw i zagroziła bezpieczeństwu państwa. Raport z Weryfikacji oraz aneks do raportu, okażą się dokumentami niewiarygodnymi, sporządzonymi na polityczne zamówienie i opartymi na „tezach publicystycznych Macierewicza”. Medialna eksploatacja takich wniosków zostanie wykorzystana w trakcie kampanii wyborczej i będzie służyła reelekcji lokatora Belwederu.
Aleksander Ścios
bezdekretu.blogspot.com     

 
Zródło: http://bezdekretu.blogspot.com/2015/02/kampania-pod-skrzydami-sowy.html , 3 lutego 2015

Wybor zdjęcia wg.pco

Więcej artykułów Aleksandra Ściosa na naszym portalu   >   >   >   TUTAJ.

POLISH CLUB ONLINE, 2015.02.03

Avatar

Autor: Aleksander Ścios