Kazimierz Murasiewicz: Grecka lekcja


Od ostatnich wyborów parlamentarnych w Grecji minęło już trochę czasu, ale ich wyniki odbijają się czkawką w eurolandzie i UE. O ile starożytna Grecja nadal zachwyca osiągnięciami nauki i sztuki, to współczesna budzi niepokój zwłaszcza u budowniczych utopii na naszym kontynencie.

Jeszcze w czasach przedwojennych (tzn. przed II Wojną Światową, a nie obecnie) nauczano w gimnazjach starożytnej greki. Wiedza o zdobyczach naukowych i poziomie sztuki starożytnej Grecji była powszechna wśród ówczesnych maturzystów. Dziś dzięki ciągłym reformom systemu oświatowego ta wiedza zamarła. Kto z nauczycieli śmiałby się narażać wytycznym programowym, uczniom i ich rodzicom? Wszak nawet własna nasza historia i literatura popadły w niełaskę w drodze ku bez stresowemu wychowaniu. Jednak żałosny stan naszej oświaty nie zmienia faktu, że osiągnięcia starożytnej Grecji stanowią jedną z podstaw naszej cywilizacji. W pędzie do samounicestwienia tejże pamięć o tym zeszła przynajmniej na dalszy plan.

Dzisiejsza Grecja z kolei spędza sen z oczu nie tylko swoim obywatelom, ale i rządom państw UE. To sytuacja finansowa z gigantycznym zadłużeniem nie do spłacenia, upadek przemysłu i olbrzymie bezrobocie stały się wizerunkiem współczesnej Grecji. Czy winą za tę sytuację obarczy się samych Greków, czy pazerne banki i międzynarodowe korporacje, to obraz Grecji dzisiejszej daleki jest od starożytnej idylli, wręcz katastrofalny. Budzi niepokój o jutro – tak Greków pragnących żyć godnie, jak i wiecznie nienasyconych banksterów i wszelkiej maści spekulantów spragnionych krociowych zysków cudzym kosztem.

W Grecji, tej starożytnej wymyślono m.in. demokrację, której wyobrażenie starożytnych znacząco różniło się od praktyki dzisiejszej pod tym samym określeniem stosowanej. Jednak współczesna demokracja, co by się pod tym terminem współcześnie rozumiano, funkcjonuje poprzez wybory dokonywane przez obywateli poszczególnych państw. Z możliwości tej skorzystali też Grecy. I stało się – ku przerażeniu współczesnych znawców słusznej demokracji wygrała je bardzo lewicowa SYRIZA sprzeciwiająca się dalszemu drenowaniu Grecji. Dla dopełnienia trwogi utopistów i rabusiów w celu utworzenia rządu lewacy Aleksisa Ciprasa do koalicji zaprosili Niezależnych Greków (ANEL) Panosa Kamenosa. Ku zgrozie „ekspertów” i obserwatorów zaproszenie zostało przyjęte, a komentatorzy jedyne na co mogli się zdobyć, to określenie zarówno lewaków, jak i narodowych konserwatystów mianem populistów, co miało stanowić subtelną inwektywę. A przecież populizm wpisany jest niejako w demokrację, gdyż w obu terminach chodzi ponoć o lud.

Póki co trudno prognozować przyszłość lewicowo-prawicowej koalicji. Podobnież co do losów polityków tę koalicję tworzących. Zapewne sępy światowej finansjery i kreatorzy NWO nie ograniczą swych apetytów, nie zatrzymają się na inwektywach i mają swoje sposoby wdrażania właściwej demokracji, choćby pomagając jej poprzez samobójstwa czy nieszczęśliwe wypadki, czy oddolne „spontaniczne” protesty mogące przerodzić się w anarchię dla której opanowania niezbędna będzie bratnia pomoc.

Dla nas jednak ważne są nauki płynące ze współczesnej greckiej lekcji jaką dały wybory z 25.stycznia br. Otóż wynika z niej, że jest coś ważniejszego niż trzymanie się dogmatów lewicowości bądź prawicowości. Tym co dla nich okazało się ważniejszym ponad ideowymi podziałami okazała się być Grecja. Czy potrafimy z ich lekcji wysnuć wniosek dla naszych wyborów w tym roku, że jest „Coś” ważniejsze co powinno nas łączyć, choćby na czas odzyskiwania suwerenności i odbudowy zrujnowanego państwa?
Kazimierz Murasiewicz
8.02.2015

Na zdjęciu:  Protesty w Grecji.  Fot.  AFP/GETTY

POLISH CLUB ONLINE, 2015.02.09

Materiały nadesłane

Autor: Materiały nadesłane