Artur Łoboda: Głupcy dla „kultury”


Polskie Niezależne Media

 

mkidnNa Świecie, wokół granic Polski i w samym Kraju, rozgrywają sie wydarzenia, które budzą społeczny niepokój i wielką aktywność niezależnych dziennikarzy.
Ja w tym czasie zajmuję sie – z pozoru mało istotnymi tematami kultury.
Jest to oczywista konsekwencja mojej życiowej edukacji.
Kiedy dwadzieścia lat temu – prawie wszyscy Polacy żyli w amoku medialnego ogłupienia – przepowiadałem wszystko to – co ma dzisiaj miejsce.
Z braku jakiegokolwiek głosu wsparcia moich przewidywań – po wielokroć zadawałem sobie oczywiste pytanie: czy nie mam jakichś zwidów i po raz kolejny weryfikowałem swoje poglądy.
Dopiero w erze Internetu trafiłem na ludzi, którzy wyrażali podobne – do moich obawy.

Czarne przepowiedni stały się faktem, a jednocześnie żerem dla najemnych dziennikarzy, którzy obrócili swoje poglądy o 180 stopni i dziś idą w pierwszym szeregu naprawiaczy świata.
Ironizując słowa błazna o nazwisku Bauman – ja przechodzę do etapu „postnowoczesności”, by robić to – co jest dla mnie oczywistym.
Warunkiem odzyskania suwerenności państwowej – jest w pierwszym rzędzie odrodzenie narodowej kultury.

Po 1989 roku – łatwo zniewolono Polskę dzięki temu obniżono standardy kultury – sprowadzając do nas zagraniczne łajno, a w pewnym momencie: wręcz zatrzymano istotę polskiej kultury – uruchamiając w jej miejsce zagraniczne montownie. Dokładnie tak samo – jak to ma miejsce w wypadku przemysłu.
Jednak pewna grupa ludzi – wśród których i ja się znajdowałem – wysadziła bramy więzienia Polskiej Kultury Narodowej.
Wtedy nasi wrogowie zainspirowali grupę „separatystów” którzy – podobnie jak ci na Ukrainie – wystąpili o oddzielenie kulturowe ich rejonu działania.
Ukraińskich separatystów wspiera Putin, a naszych Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego.
Dzięki ministerialnym wsparciu finansowym – zaatakowano fundamentalne tradycje polskiej kultury. A ponieważ przez stulecia – sztuka europejska rozwijała się w obrębie wiary – to pierwsze uderzenia poszły na wiarę Polaków.
Po erze zdrojewszczyzny w kulturze – nastał czas Omilanowskiej, która stara się stwarzać pozory jakiejś znajomości kultury.
Bezmyślnie cytuje infantylne wypowiedzi swoich podwładnych, którzy z braku rzeczywistych kwalifikacji – ubarwiają swoje wywody pseudo mistyką i otoczką tajemniczości w kulturze.
Doskonałym dowodem są na to wypowiedzi Omilanowskiej – wokół prymitywnego happeningu o nazwie „Golgota piknik”. Wypowiadała – napisane jej kwestie – których w ogóle nie rozumiała.

Brutalność działania w strefie kultury – przez neostalinowski Rząd Platformy Obywatelskiej – dostosowana jest do wymogu czasów – w których żyjemy.
Przypomnę więc dla porządku – jak to w czasach stalinowskich było.
Dla wywołania wrażenia dbałości o kulturę – stalinowcy budowali teatry i kina, a największym w historii Polski – symbolem obłudy – był Pałac Nauki i Kultury imienia Józefa Stalina.
Dziś kolos ten straszy Warszawiaków, ale jest jednocześnie pomnikiem zniewolenia.
W tym samym czasie – gdy stalinowcy tworzyli mit dbałości o kulturę – eksterminowali wszystkich nieprzydatnych im, bądź „wrogich klasowo” artystów.
W cyklu reportaży „Errata do biografii” – dowiedzą się Państwo więcej o tym – jak potraktowano wtedy polskich artystów.

Idąc tą samą drogą – współcześni neostalinowcy budują filharmonie i teatry, ale jednocześnie stworzyli listę artystów zakazanych i równolegle – rzekomych „autorytetów kulturowych”, których należy pokazywać w mediach.
W Polsce mamy kilkadziesiąt tysięcy artystów – różnych specjalności. A w reżymowych mediach na okrągło pokazuje się tylko kilku wybranych.

Przy okazji propagandy medialnej – służącej tworzeniu wizerunku nowej Minister Kultury – występuje ona w różnych miejscach – wykazując ogromne „parcie na szkło”.
Gdyby sama się tym nie chwaliła – to bym pewnie nie wiedział, że wystąpiła w programie Telewizji Polskiej, o jakże kulturalnym tytule „Kultura głupcze!”
Kultura głupcze! (TVP 2, 28.09.2014) – film zamieszczony na profilu Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Kto ma być wedle autorów programu głupcem?
Moim zdaniem – to oni sami są nie tylko głupcami – co pospolitymi chamami, którzy mają czelność innych pouczać – gdy sami nie reprezentują podstawowych norm kultury.

Otóż w programie tym wystąpiły – miedzy innymi trzy brylujące w mediach „autorytety kulturowe”, które dowodziły Polakom – jakimi to są „głupcami”.
Była tam więc Anda Rottenberg, Jan Klata i Małgorzata Omilanowska.

W całej swojej publicystyce, sprowadzam używane słownictwo – do najprostszych zwrotów i unikam naukowych określeń – stosowanych przez specjalistów.
Wszystko po to – by większa grupa ludzi zrozumiała sens moich wypowiedzi. Skutkuje to czasem topornością formy, ale mnie to nie przeszkadza.
(Irytują mnie za to – zbyt częste literówki o połknięcia wyrazów, które wypaczają treść moich wypowiedzi. wynikają one z braku czasu na ponowne przeczytanie tekstu.)

Otóż błazen o nazwisku Klata chciał we wskazanym programie wystąpić przeciwko „petryfikacji kultury” – używając określenia z dziedziny geologii, a potem stwierdził „nie bójmy się tego słowa powiedzieć”, że jesteśmy Narodem.
Ja nigdy – nie bałem się powiedzieć o Moim Narodzie, ale z pewnością do niego – nie należą kreatury pokroju Klaty, albowiem Naród – to w pierwszym rzędzie wspólnota w kulturze.
Ja natomiast – nie zauważam żadnego powinowactwa kulturowego z ludźmi pokroju Klaty, Rottenberg, Omilanowskiej, którzy w swoim prostactwie – czują się władni pouczać innych – jak powinni postępować.

Mimo ogromnego doświadczenia w kulturze – nigdy nie pozwalałem sobie – na pouczanie innych, chyba że są to agresywni politycy i pseudoautorytety kulturowe.
Pytany często przez twórców o moją opinię – staram się pomoc i doradzić – dla poszerzenia horyzontów patrzenia na ich twórczość, ale nigdy – nie narzucałem swojego zdania.
W przeciwieństwie do ludzi, którzy realizują politykę propagandową – neostalinowskiego Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Odkąd Polską rządzi Platforma Obywatelska – doświadczamy niebywałego prymitywizmu członków Rządu.
Skompromitowali się wszyscy dotychczasowi ministrowie.
Bardzo bym chciał – by dokonał się choć jeden wyłom – w kulturze.
Z początku milczałem i czekałem na zaprezentowanie się nowej Minister. Nie różni się ona od swojego poprzednika – Zdrojewskiego, ani najsłynniejszej Muchy w Rządzie Tuska.
Jedynie lepiej zamaskowała swoich „doradców fryzjerów”.
I tą smutną wiedzą dzielę się z Rodakami.

 

Artysta i teoretyk kultury
Artur Łoboda
Fundacja Promocji Kultury
www.fundacja.zaprasza.eu

11 luty 2015

Źródło: http://zaprasza.net/a.php?article_id=33022 , 11 luty 2015

Zdjęcie:  Budynek Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Fot. YT / wybór wg.pco

 

Przeczytaj więcej tekstów Artura Łobody na naszym portalu >    >    >    TUTAJ .

POLISH CLUB ONLINE, 2015.02.14

Artur Łoboda

Autor: Artur Łoboda