Jan Engelgard: Jak Kopacz Orbana „do porządku przywołała”


Myśl Polska

 

Triumfalnie oznajmił o tym Jacek Rostowski, wykazując przy okazji po raz kolejny, że jest bezczelny i nie ma pojęcia czym jest dyplomacja. Pani premier odczytała grzecznie podczas briefingu to, co napisali jej nowi współpracownicy.

Powiedziała m.in.: „Jedność Unii Europejskiej i potępienie agresji jest dla nas rzeczą fundamentalną. W szczerej i trudnej rozmowie oznajmiłam to premierowi Orbanowi. Dziś zarówno Polska jak i Węgry mogą same decydować o swoim losie. Wielki naród, jakim są Ukraińcy również ma prawo do decydowania o swoim losie”. I dalej o historii: „Polskę i Węgry łączyła zawsze prawdziwa, a nie tylko przysłowiowa przyjaźń. Doskonałym tego przykładem jest postać bohatera Polski i Węgier, generała Józefa Bema, w nim splata się wspólnota historii, wspólnota wartości. Jestem dumna, że oba naszej kraje po latach niewoli są dziś członkami wspólnoty Zachodu”. Było również, a jakże, o rewolucji 1956 roku w Budapeszcie.

W tym wywodzie, odczytanym przez premier Kopacz, widać rękę Grzegorza Schetyny lub Michała Kamińskiego. Ten przekaz jest bowiem dosyć jasny – co wy robicie? Nie pamiętacie stłumienia przez Rosję powstania węgierskiego w 1849? Nie pamiętacie rozjechania czołgami Budapesztu w 1956? Spoufalacie się z Putinem zapominając o ich zbrodniach? Tak to pewnie odczytał Orban, który nie dał się sprowokować i mówił językiem dyplomacji. Pewnie jednak był zdumiony jednym – do jakiego poziomu służalstwa i głupoty doszła Warszawa? Jeśli tak nas martwi jedność Grupy Wyszehradzkiej, to jak to się stało, że trzy państwa w niej uczestniczące (Węgry, Czechy i Słowacja) mają całkowicie odmienne spojrzenie na politykę wobec Rosji? To kto w takim razie rozbił jedność tej Grupy? My czy oni?

Nasz rząd nawołuje do tzw. jedności europejskiej, która jest fikcją i krytykuje przywódcę, który wiedząc o tym, prowadzi politykę suwerenną, zgodną z interesami swojego narodu. I co robi rząd w Polsce, co robi obłudna opozycja spod znaku PiS? Wprost głosi nową odmianę doktryny o ograniczonej suwerenności. No bo jak to oceniać – Warszawa wprost kwestionuje prawo Węgier do własnej polityki, co jest tym bardziej kuriozalne, że sama nie ma nic do powiedzenia nawet w takiej sprawie, jak podniesiona sztucznie do niebotycznego znaczenia kwestia ukraińska. Już od dawna Warszawa za wszelką cenę stara się być bardziej „europejska” niż takie kraje, jak Niemcy czy Francja. Budzi to pewnie uśmieszek politowania wśród niejednego z polityków tych państw.

W usta pani premier włożono też zdanie o prawie „wielkiego narodu ukraińskiego” do decydowania o swoim losie. Przepraszam bardzo, ale jest to pompatyczny slogan naładowany emocjami piszącego to przemówienie. Słowo „wielki” jest tu co najmniej nie na miejscu. Na takie miano zasługują narody, które coś w historii stworzyły – można mówić jako o wielkim narodzie francuskim, niemieckim, rosyjskim (tak!), amerykańskim, polskim a nawet węgierskim (1000 lat państwowości), ale mówienie jako o „wielkim” o narodzie ukraińskim (pomijając już to co to oznacza „naród ukraiński”) – jest uderzającą niezręcznością. I można spytać tylko – po co to wazeliniarstwo i dmuchanie w ukraiński balonik? Po co te niezdrowe emocje?

Przy okazji – bije w oczy niekonsekwencja. Orbanowi podsuwa się pod nos różne historyczne analogie, tak jakby historia była decydującym czynnikiem kształtującym współczesną politykę, a jednocześnie w przypadku Ukrainy historia nie ma dla polskiego rządu i mediów żadnego znaczenia, nawet wtedy, kiedy polityka historyczna Kijowa, oparta na kulcie OUN-UPA i Bandery, uderza nie tylko prawdę, ale i w godność narodu polskiego. Orbanowi nakazujemy pamiętać o czołgach sowieckich (rosyjskich) rozjeżdżających rewolucję węgierską, a Polakom nakazuje się zapomnieć o ludobójstwie na Wołyniu i Podolu. Dlatego udzielanie takich „lekcji” historii, jak ta w wykonaniu Ewy Kopacz – jest nie tylko nie na miejscu, ale świadczy o głębokiej obłudzie takich lekcji udzielających.

Jan Engelgard 

  • Na zdjęciu Budapeszt w 1956 roku.

Źródło:  http://mysl-polska.pl/node/369 , luty 2015

 

Przeczytaj więcej artykułów tego autora na naszym portalu   >    >    >   TUTAJ .

 

POLISH CLUB ONLINE, 2015.02.20

 

Znalezione w sieci

Autor: Znalezione w sieci