CZY POLSCY BISKUPI SĄ GOTOWI DO NAWRÓCENIA ?


Od Redakcji PCO:

Cytowany poniżej artykuł opisuje spostrzeżenia i odczucia autora po wysłuchaniu Rozmów Niedokończonych w Radiu Maryja w której to audycji w ramach katechezy odczytano „Oświadczenie prezydium Konferencji Episkopatu Polski z 4 lutego 2015 roku”. Na pytania radiosłuchaczy odpowiadał ks. bp dr Stanisław Stefanek, biskup senior diecezji łomżyńskiej.

Autor krytyczne ocenia wyjaśnienia ks. Biskupa, którego odpowiedzi wpisują się w słowa Świętego Jana Pawła II wypowiedziane w czasie pierwszej pielgrzymki ówczesnego Papieża do Meksyku w przemówieniu na otwarcie Konferencji Episkopatów Ameryki Łacińskiej:

Nie oszukujmy się, zwykli prości wierni, jakby wiedzeni instynktem ewangelicznym, rozpoznają od razu, kiedy w Kościele służy się Ewangelii, a kiedy się ją zuboża i przytłumia przez inne sprawy. – Jan Paweł II.

Tym którzy nie mieli możliwości bezpośrednio uczestniczyć w audycji proponuję jej wysłuchać zanim przeczytają poniższy tekst zawierający wiele ostrych ale jakże istotnych uwag i refleksji.

Waldemar Glodek, PCO

 

*          *          *

 

CZY POLSCY BISKUPI SĄ GOTOWI DO NAWRÓCENIA ?

Ten wpis został zainspirowany przez komentatora o pseudonimie „Pablo”, który w opinii wyrażonej pod moim poprzednim tekstem zwrócił uwagę na rozmowy na antenie Radia Maryja przeprowadzone w ramach jednej z katechez.  Pablo napisał, że tematyka katechezy korespondująca z tematem mojego tekstu, że głosy słuchaczy podobne w wymowie treści do moich tez i konkluzji, że odpowiedzi  obecnego w studiu Radia Maryja księdza biskupa – seniora Stanisława Stefanka dość wymijające.

Ponieważ informacja była intrygująca, a wcześniej wspomnianej katechezy nie słuchałem, musiałem więc jej odsłuchać. To audycja z dn. 07.02., w ramach katechezy, a jej tytuł – „ Oświadczenie Prezydium Konferencji Episkopatu Polski z 04.02.2015r.”

– Właściwie to wspomniany Komentator dał impuls do wysłuchania audycji, natomiast bezpośrednią inspirację do napisania tego tekstu stanowił wywód księdza biskupa Stefanka, za co jestem Ekscelencji niewymownie wprost wdzięczny.

Po odczytaniu treści oświadczenia Prezydium Konferencji Episkopatu Polski w sprawie Konwencji „przemocowej”, nastąpiły telefony od słuchaczy.

Jako pierwsza dodzwoniła się Pani Kazimiera z Głogówka, która m.in. stwierdziła, że posłowie głosujący na takie, jak ta ustawy są przez księży promowani na spotkaniach („to jest coś nienormalnego”), a często zajmują pierwsze ławy w kościele. Słuchaczka dodała że to, co robią politycy opcji rządzącej jest złe, a zatem Kościół nie może tego akceptować; Kościół musi zajmować stanowisko konsekwentne, gdyż inaczej ludzie nie wiedzą, czy dobre jest to, co wprowadzają rządzący i ich urzędnicy, czy to, co głosi Kościół. W przeciwnym razie ludzie są ogłupiani.

Co na to ksiądz biskup Stanisław Stefanek ?  Otóż, był łaskaw wziąć w obronę posłów, którzy głosowali za zbrodniczą ustawą. Wielu posłów – powiada Ksiądz Biskup – „którzy głosowali za ratyfikacją, nie wiedzą za czym głosowali, a często mówią wręcz – ja byłem przecież przeciw przemocy”.
Zdaniem Księdza Biskupa czeka nas ( duchownych ?) praca nad świadomością posłów.
Czy to zapowiedź kolejnych  przedwyborczych, spektakularnych rekolekcji dla „nieświadomych” sług Złego ? I przyjacielskich – oczywiście w ramach nawracania, a jakże – spotkań z nimi ?
Przekonamy się niebawem. Lecz chyba należy tego oczekiwać, skoro biskup Stefanek wytłumaczył słuchaczce, iż jest dobrym zwyczajem, że poseł jest osobą szanowaną w terenie, i dobrze żeby ten zwyczaj podtrzymywać, a ponadto to nie ten, czy inny proboszcz wybrał swego kandydata, tylko wybrała Polska, a proboszcz wyrażając szacunek dla posła, odpowiednio też go wita. Biskup odbił piłeczkę zarzutu pytając : „co ze świadomością Polaków (przy urnach) ?”

Kolejnym głosem słuchacza, był głos pana Jurka z Torunia. Pan Jurek zwrócił uwagę, aby Ksiądz Biskup nie usprawiedliwiał posłów, że oni nie wiedzieli za czym głosują, bo „to jest podpowiadanie tym zdemoralizowanym posłom linii obrony, a to są dorośli ludzie.”
Słuchacz dodał, że „ten ksiądz, czy biskup, czy kardynał, który fotografował się z tymi kłamcami podczas kampanii wyborczej powinien dziś umieć powiedzieć katolikom zwykłe „przepraszam””. [To minimum! MD]
Pan Jurek znakomicie odpowiedział też Księdzu Biskupowi na jego zapytanie odnośnie tego, co się stało z narodem, że dokonuje takich, a nie innych wyborów: „(…) no właśnie, takich mamy w dużej mierze przywódców moralnych, którzy nie potrafią narodowi pokazać jasnej drogi.”

Jakiej odpowiedzi udzielił Ksiądz Biskup ? Biskup Stefanek postanowił dalej brnąć w linię obrony sprzedajnych łajdaków. Bo z jednej strony, według  Księdza Biskupa – „prawdą jest, że każdy poseł musi wiedzieć za czym podnosi rękę”, ale jednak – „tego jest tak dużo, język jest tak zawikłany, produkuje się tyle tego, że nasz poseł nie chwyci, nawet, jak jest pracowity”. Biskup Stefanek zatem bardzo wczuł się w rolę adwokata diabła.
Następnie Ksiądz Biskup powołał się na swoje sytuacje osobiste. Stwierdził, że wielokrotnie zaprzyjaźnił się z wieloma ludźmi ze sfery publicznej i niejednokrotnie rozczarował się, czy nawet został dotknięty zdradą sprawy najważniejszej, dotyczącej Boga i wiary, a zdradzający „przyjaciel” ( tak nadal nazywa się zdrajcę  Boga i wiary ?), tłumaczy się, że ciągle ma jakieś sprawy finansowe na karku .
„I co ja mam teraz powiedzieć ?  Ogłosić publicznie, że ten mnie zdradził, tamten mnie zdradził ?” – pyta Biskup Stefanek. I zaraz odpowiada : „wtedy to byłaby stygmatyzacja osobista.”
I dalej : „ Nie stygmatyzujemy człowieka imiennie (…), Kościół realnie chroni każdego do końca, żeby mu stworzyć szanse na głębsze myślenie albo wręcz na powrót do Boga.”
„ My stosujemy o wiele głębsze mechanizmy obrony godności ludzkiej, aniżeli czysto formalny zabieg ( biskup przywołał tu przykład zasłaniania wizerunku i ukrywania nazwiska osoby podejrzanej – przypis mój, A.W.), który w prawie, czy mediach się stosuje.”
„To nie tylko, że on źle głosuje, a jak on żonę rzuci, albo majątek zdefrauduje, albo na czyjeś życie się rzuci…, i co ten proboszcz ma zrobić ? Ogłosić na ambonie, że ten jest wyklęty, tamten wyklęty ?”- pyta „ niewiedzący” Biskup.
Doda jeszcze, że „ w tym miejscu Kościół znalazł się w pedagogice Chrystusa, która nie jest taka łatwa do pojęcia w kategorii czarno – białej ‘’
Zatem, żadne tam  „ tak, tak – nie, nie”, biskupi  „wchodzą głębiej”.

Po tym wywodzie, dodzwoniła się pani Benigna ze świętokrzyskiego. Zauważyła, że możemy być radykalni, bo Pan Jezus był radykalny , gdy mówił o „grobach pobielanych”, czy wypędzając handlarzy ze świątyni . Możemy i powinniśmy napiętnować konkretne postawy, bo jeżeli poseł dla mamony, która pochodzi od diabła, głosuje przeciwko życiu, a potem przychodzi do kościoła to możemy zareagować („pan bezcześci to miejsce ‘’).
„Ktoś taki się musi obudzić, my musimy nimi wstrząsnąć. Musimy nazwać po imieniu, bo inaczej to oni myślą, że robią dobrze. (…)Czy prezydenta Komorowskiego, czy panią Kopacz nie wolno wpuścić do Kościoła, bo tu jest Pan Jezus. Kościół się musi jasno określić.’’ – stwierdziła słuchaczka.
Dodała też, że Kościół cieszył się z przemian po 1989 roku, lecz zaserwowana nam prywatyzacja to rozbój w biały dzień i zniewolenie społeczeństwa, a Kościół musi to wyartykułować.
Zadała też, zasadne w tym kontekście  pytanie : „Gdzie był Kościół 10, 15 lat temu.”

Biskup Stefanek rozpoczął od sprowadzenia kwestii do absurdu : „ Wobec tego , przy wejściu do kościoła powinniśmy przebadać wszystkie poglądy: co myślisz o zabijaniu dzieci , o zdradzie małżeńskiej, o kradzieży ?; czyli spowiedź przed kościołem, a dopiero potem wpuszczam.”
Następnie Ksiądz Biskup upomniał się o „pełny obraz Jezusa”, który „ma bogaty wizerunek i nie tylko wypędzał ze świątyni, czy mówił o grobach pobielanych”.
„Jezus dokładnie przyglądał się grzesznikowi i, gdy widział szansę, to On go podnosił, i nawet przy publicznych błędach udzielał przebaczenia, pod jednym warunkiem, „nie grzesz więcej!”- powiada Ksiądz Biskup.
Pomijając już kwestię, że biskup Stefanek słuszne spostrzeżenie o  naturze Pana Jezusa wykorzystuje w sposób nietrafiony, chciałoby się zapytać, czy – „idź i nie grzesz więcej” ,to absolutnie wyłączny warunek wybaczenia ? Naprawdę – według Księdza Biskupa -nie jest wymagany żaden warunek wstępny ?
O tym jednak w dalszej części tekstu.
Biskup Stefanek nie ustawał w wygłaszaniu mowy obronnej w stosunku do obecnie rządzących łajdaków; usiłował usprawiedliwiać glosujących za Konwencją, powołując się przy tym na historię  poprzednich kadencji Sejmu, kiedy to przeróżne opcje polityczne w  głosowaniach „odwracały się plecami do Boga’’, a wówczas sprawy z zakresu katolickiej moralności przegrywały..
Winni są zatem – zdaniem Biskupa –  w jakiejś  mierze wszyscy. Biskup Stefanek nie zauważa żadnej różnicy ?

Nie wiadomo, wątek nie został poprowadzony, natomiast jakiś zakres usprawiedliwienia dla dzisiejszej władzy wyraźnie został zaakcentowany.
Dlatego, zdaniem Biskupa :„nie drzwi kościoła, tylko przy urnie wyborczej ; znamy tych ludzi, nazwiska są nawet w prasie ogłaszane, powiedzieć takim „nie”, „nie jesteś człowieku godzien, aby być wybranym””.
Słusznie, tylko, że to zaledwie jeden akt dramatu ; w takim ujęciu, akt drugi to „umycie rąk” przez Pasterzy.
Biskup słusznie jednak zauważył, że społeczeństwo, w większości przeciwne rządowi, nie potrafiło jednakowoż wyłonić na tyle licznej reprezentacji, aby przypilnować liczenia głosów; a potem krzyczymy – „oszukali nas !”.
Czy jednak, Księże Biskupie, demokracja  polega na przemianie społeczeństwa w policję i nadzorowaniu procesu liczenia głosów; czy ma polegać na aż tak skrajnym zaniku zaufania do rządzących?
Czy, jeśli występuje taka konieczność, to w ogóle mamy jeszcze do czynienia z demokracją ?
I czy hierarchowie Kościoła katolickiego jako Pasterze ludu, a przecież także obywatele, nie widzą w takiej sytuacji również dla siebie pola do aktywności ?

Tak więc, według Księdza Biskupa, potrzebna jest aktywność społeczna .
„Ale nie przy drzwiach kościoła; wycinam go, nie ma go na liście, nie wybrany” – zakończył ksiądz Biskup tę część wypowiedzi.

Ostatnią słuchaczką dzwoniącą do audycji była pani Elżbieta z Gdyni. Pani  Elżbieta zaapelowała o większe poparcie hierarchów Kościoła dla tego, co Kościół głosi ,poprzez pokazanie wyraźnego stosunku do ludzi władzy, którzy się nauczaniu Kościoła sprzeniewierzają.
„Jak widzę księdza Biskupa Nycza ,zawsze obok prezydenta Komorowskiego, obok pani Gronkiewicz – Waltz, która robi tak dużo złego dla Kościoła (…); nie było głosu biskupa Nycza [ w sprawie prof. Chazana ], tam nie zabrał głosu jasno; jeśli my nie widzimy jasnego stanowiska hierarchii kościelnej w obronie nas – katolików, to jak ma być dobrze, kiedy widzimy hierarchów obok tych, którzy nas niszczą ?’’

Biskup Stefanek przyznał, że gdyby podsumować głosy słuchaczy, dyskusję przegrał cztery do jednego.  „ Gdybyśmy dalej porozmawiali, może okazałoby się, że wyszło pięć do zera” – powiedział Biskup. Nie dodał tylko, czy dopuszcza możliwość zmiany stanowiska własnego, czy też dalej byłby usiłował „przeciągnąć ’’ słuchaczy na swoją stronę.
Ale „najzabawniejsze’’ padło za chwilę : „Kardynał metropolita Nycz jako biskup miejsca ma obowiązek, musi się w pewnym momencie po prostu publicznie pokazać (…) Pokazuję tylko szerszą płaszczyznę argumentacji i właściwych postaw.”
I to jest właśnie ta zakłamana jedność polskich hierarchów, o której już pisałem. Dokładnie taka, jak solidarność  zawodowa w różnego rodzaju korporacjach.

I już na sam koniec dyskusji  Biskup dodał : „Postulat jaśniejszej postawy z naszej strony jest w pełni uzasadniony.” Trochę to mało, zbyt mało, jak na ten czas i  uwzględniwszy wiele straconych lat.
Trzeba przyznać, że Ksiądz Biskup był bardzo elegancki , grzeczny i kulturalny w stosunku do adwersarzy. Ważna jest jednak treść, nie uprzejmości.
Dla porządku dodam , iż niektóre fragmenty rozmów cytowałem z pamięci,  lecz zaręczam, że sens został oddany wiernie. Zresztą, każdy może audycji odsłuchać . Trwa godzinę, a pominąwszy tekst oświadczenia Episkopatu, sama dyskusja niecałe 40 minut.
Zacytowałem wszystkie głosy słuchaczy; innych telefonów nie było.

Właściwie powinienem wyrazić wdzięczność Komentatorowi , który w opinii do mojego poprzedniego tekstu dał impuls do wysłuchania tej audycji.
Sama audycja wiele mi wyjaśniła. Lecz nie w kwestii stanowiska Następców Apostołów ( Biskup Stefanek bronił  Episkopatu oraz postępowania poszczególnych hierarchów, więc możemy chyba przyjąć, że jest on głosem reprezentatywnym), gdyż sposób postępowania tego gremium jest mi znany i stanowił już w moich tekstach, także w ostatnim, przedmiot oceny bardzo krytycznej.
Trzeba powiedzieć wprost : manipulacje Biskupa w ogóle mnie nie zaskoczyły. A jednak jego wypowiedzi wywarły wrażenie przygnębiające. Dlaczego ? O emocjach nieco później…

Pokrętność argumentacji Księdza Biskupa polega na tym, iż powołując się  na nauczanie i katolickie zasady, które wszyscy uznajemy za święte, odnosi je  do sytuacji zupełnie nieadekwatnych.
Tego typu manipulacyjny zabieg zastosowany przez Biskupa może także wywoływać efekt przygnębiający, bo wiemy przecież, że szatan w celu uwiedzenia gotów jest posłużyć się autentykiem , aby pod jego osłoną przemycić treści, które stanowić będą falsyfikat prawdy, lub też, wykorzystując pozytywne ludzkie emocje będzie usiłował wdrożyć zło w życie społeczne .
Jaskrawym przykładem są  działania niejakiego Owsiaka i jego wspólników, hochsztaplerów i demoralizatorów, którzy za pomocą cynizmu  przebranego w pozory altruizmu  oraz przy użyciu metody emocjonalnego szantażu ogłupiają ludzi.
A czyż przegłosowana Konwencja nie wykorzystuje analogicznej metodologii, swym opakowaniem odwołując się do szlachetnych ludzkich uczuć przeciwko przemocy, by pod tym zewnętrznym woalem zainfekować życie społeczne  najbardziej toporną przemocą właśnie, czyli tym, z czym rzekomo ma walczyć ?

Zatem, jeśli Ksiądz Biskup powiada, że Jezus pochylał się nad grzesznikami, nawet grzeszącymi publicznie, to odwołuje się do Bożego miłosierdzia, więc musimy się z tym zgodzić. Jeśli natomiast chce Biskup zastosować takie chrześcijańskie wybaczenie w stosunku do postaw obecnie rządzących łajdaków, to trzeba przypomnieć Księdzu Biskupowi, że nie jest prawdą, iż jedynym warunkiem odpuszczenia jest warunek „idź i nie grzesz więcej”.

Właściwie to nawet nie jest warunek, lecz wskazanie drogi przyszłego postępowania.
Warunkiem odpuszczenia jest zawsze, w pierwszej kolejności, uznanie swej winy i wynikająca stąd pokorna skrucha.
W działaniach rządzących nami zdrajców i złodziei, choćby Ksiądz Biskup nie wiem, jak głęboko szukał, nie znajdujemy – póki co – nic z postawy skruszonego celnika, który „nie śmiał nawet oczu podnieść ku niebu, ale  bił się w piersi, mówiąc „Boże, bądź miłościw mnie, grzesznemu.” ( Łk., 18, 13).
Widzimy natomiast pełnych pychy faryzeuszów, którzy – jak ten z Chrystusowej przypowieści – powinni odejść nieusprawiedliwieni.
Nikt nie jest z góry pozbawiony łaski nawrócenia, jeśli więc ten, czy inny zdrajca, złodziej, czy łajdak szczerze się nawróci, uznając swe grzechy i wykazując skruchę, to wtedy hierarchowie mogą rozpatrywać zakres miłosierdzia względem niego. Wybaczenie już na  etapie, który proponuje Ksiądz Biskup, to jakaś błędna nauka wynikająca najpewniej z uwikłania  w więzy niezbyt jawnego sojuszu z doczesnym „tronem”.
Trzeba  uzmysłowić Księdzu Biskupowi, że Jezus był łagodny , ale dla skruszonych grzeszników, w stosunku do pełnych pychy  faryzeuszów był bardzo surowy.

Nie da się też łatwo umyć biskupich, czy kardynalskich rąk stwierdzając, że to społeczeństwo wybrało swoich przedstawicieli. Bo, choć to formalnie prawda ( pomińmy w tym miejscu  ewidentne fałszerstwa wyborcze ), to jednak nie można abstrahować od rzeczywistości propagandowo- finansowej III RP, nie narażając się , także i w tym wypadku, na zarzut manipulacyjnego używania jako argumentu  zjawiska formalnie prawdziwego do sytuacji zupełnie nieadekwatnej.
Ponadto, jeśli Biskup odbija piłeczkę w kierunku winy społeczeństwa, to może wypada też wzbudzić w sobie iskrę refleksji, dlaczego  społeczeństwo w swej przeważającej większości nie słucha swoich biskupów ?
A może chciałoby słuchać, lecz przekaz nie dość jednoznacznie konsekwentny ?
A może zostało przez, przynajmniej niektórych Pasterzy, zwiedzione  na manowce ?
Czy w tym stanie faktycznym, hierarchowie nie znajdują powodów do uderzenia się we własne, biskupie i kardynalskie piersi ?

Podążajmy dalej tropem biskupiego wywodu.  Formalnie to fakt, że ludzie wybrali, a nie proboszcz, czy kardynał, ale zarzuty są przecież takie, że częstokroć to właśnie duchowni promowali właśnie tych, którzy występują przeciwko nauczaniu Kościoła.
Czyżby  już Ksiądz Biskup całkowicie zwątpił w szacunek i zaufanie katolików w stosunku do duchownych, oraz  we wpływ Pasterzy na wiernych, że wyklucza możliwość oddziaływania  na wyborców poprzez  wykorzystanie autorytetu Kościoła ?
Wszyscy doskonale pamiętamy, że tak się jakoś składa, iż na najwyższych szczeblach władzy centralnej bezpośredni gest poparcia ze strony najbardziej prominentnych hierarchów otrzymują zawsze  delikwenci szkodzący Kościołowi , fałszywi katolicy podważający Jego nauczanie .
Nie mówiąc już o tym , że są to osobnicy swymi działaniami szkodzący Polsce i Polakom. Nie trzeba chyba wymieniać w tym kontekście nazwisk, ani tych uwikłanych hierarchów, ani tych politycznych , społecznych i religijnych szkodników.
Trzeba też zacytować , chociaż fragment, niedawno opublikowanego listu arcybiskupa – seniora Jana Pawła Lengi :
„W dzisiejszym świecie biskupi muszą wyzwolić się ze wszystkich ziemskich więzi i – odprawiwszy pokutę – nawrócić się do Chrystusa, aby umocnieni Duchem Świętym mogli Go odważnie głosić jako jedynego Zbawiciela. Na końcu każdy będzie musiał złożyć Bogu rachunek z tego, co uczynił i czego zaniechał.”

Gdy biskup Stefanek powołuje się na swoje przykre osobiste doświadczenia, gdy sam został zdradzony przez osoby, którym ufał, to znowu odwołuje się do uczuć szlachetnych : do uczucia przyjaźni, czy do pięknej idei wybaczania. Ale i tu także szlachetność serca Biskupa nie ma nic do rzeczy, bo ma się nijak do kwestii poruszanych.
Sytuacja jest zupełnie jasna i żadne dzielenie włosa na czworo nic tu nie zmieni.
Jeżeli Ksiądz Biskup został zdradzony w sprawie osobistej i to on jest pokrzywdzony, wówczas ma prawo wybaczyć, zapomnieć, zachować dyskrecję, a nawet nie wymagać zadośćuczynienia i nie przenosić poczucia doznanej zdrady na dalsze relacje z wiarołomcą.
Ale zarzut dotyczy sytuacji zupełnie innej. Jeżeli  zdrada dotyka nauczania Kościoła,  w jej wyniku cierpi społeczeństwo i państwo, a do osiągnięcia profitów z wiarołomstwa przyczynił się duchowny, obojętne proboszcz, czy kardynał, to gdzie  tu jest miejsce na dylemat, jak należy postąpić ?
Proboszcz, który promował kandydata – zdrajcę, świadomie lub nieświadomie przyczynił się do wielopoziomowej krzywdy, więc ma publicznie zadośćuczynić poprzez ogłoszenie cofnięcia poparcia dla tego, który zaufania nadużył.
Tak samo ma uczynić kardynał. Przy czym siła zadośćuczynienia powinna być proporcjonalna do siły uprzedniego złego oddziaływania wynikającego z rangi pozycji zajmowanej w hierarchii.
A przecież zadośćuczynienie jest ważnym elementem Spowiedzi Świętej.
 I dlatego – to też jest zupełnie oczywiste – kardynał Dziwisz, czy arcybiskup Kowalczyk wciąż noszą na sobie piętno niezadośćuczynienia, a kardynał Nycz grzęźnie w grzech ciężki coraz głębiej.
Warunkiem ważnej spowiedzi jest skrucha i mocne postanowienie poprawy. Zatem każda spowiedź kardynała Nycza jest nieważna, a przyjmowanie Komunii Świętej, świętokradcze. Mamy zatem Kardynała – świętokradcę i żadne błędne pojmowanie lojalności i jedności przez innych hierarchów tej prawdy nie zakłamie.

Warto Biskupowi Stefankowi uzmysłowić, bo najwyraźniej ma z tym problem, że lojalność wobec wiarołomcy i litość nad nim nie mogą być stawiane wyżej niż troska o nienarażanie wiernych na zamęt i zgorszenie.
Okazywanie miłosierdzia, gdy delikwent nie wyraża skruchy i nie zamierza wykazywać poprawy, czyli, gdy nawet warunek „idź i nie grzesz więcej” nie zostaje spełniony, jest nieuprawnionym majstrowaniem przy Chrystusowej nauce. To  demoralizujące rozzuchwalanie, a  autorem takiego podszeptu może być tylko  zły duch. Taki akt fałszywego miłosierdzia nie kieruje bowiem wiarołomcy ku nawróceniu, lecz utrzymuje go na drodze do potępienia.
Biskupi tych prawd najoczywistszych nie znają ?

Tłumaczenie, w odniesieniu do głosowania  nad ratyfikacją Konwencji , że przynajmniej niektórzy posłowie nie wiedzieli nad czym głosują, bo myśleli, że głosują przeciwko przemocy w rodzinie zostało już zdyskredytowane przez słuchaczy

Można chyba jednak uzupełnić tę kwestię o zapytanie Księdza Biskupa, po co wobec tego było wydane oświadczenie Episkopatu w sprawie tego głosowania i tej Konwencji ?  Głosu biskupów też nie zrozumieli ?
Zarzuty nie dotyczą przecież posłów – jawnych bezbożników, lecz takich, którzy deklarują się jako katolicy – i jak już było przypomniane – są popierani przez część kościelnej hierarchii.
Być może Ksiądz Biskup liczył na wyjątkową naiwność  słuchaczy, lecz ,sądząc po wypowiedziach osób do radia dzwoniących, a także brak jakiejkolwiek ingerencji w treść krytycznych ocen pod adresem hierarchów ( w RM bywało z tym różnie), te czasy chyba właśnie mijają.
Otóż, posłowie głosujący za ratyfikacją Konwencji  doskonale wiedzieli za czym głosują, ale jeszcze lepiej wiedzą , z której strony ‘chlebek obficie posmarowany’’.
Warto też odesłać Księdza Biskupa Stefanka ( innych hierarchów także ) do listu pasterskiego Prymasa Hlonda, który stanowił punkt odniesienia dla mojego poprzedniego tekstu.

Prymas Hlond bez mataczenia i ogólników wskazuje zasady postępowania dla katolickich – posłów i urzędników państwowych. Są one wciąż nadzwyczajnie aktualne.
Jeżeli zaś Ksiądz Biskup tak pochyla się nad wiarołomcami na szczytach władzy i wzdraga przed ich „publiczną stygmatyzacją”, to jest to  wyrozumiałość dla najpodlejszego łajdactwa i fałszywa litość niezgodna z nauczaniem Kościoła.
Można publicznie okazywać poparcie dla kandydata do urzędu, ale gdy okaże się zdrajcą, to już publiczna nagana niewskazana ?
Bo co ? Bo pozbawi się takiego, możliwości czerpania korzyści ze zdrady, oderwie się go od koryta możliwości nieuczciwego zdobywania mamony ?
Kościół naprawdę powinien troszczyć się o zachowanie pozorów  dobrego imienia łajdaka i złodzieja, a nie troszczyć się o tych, których taki okrada, oszukuje i działa na ich szkodę, a czasem także na szkodę  Polski i następnych pokoleń jej obywateli ?
Księża, także hierarchowie naprawdę powinni  umożliwiać fałszywym katolikom wykorzystywanie świętej celebry jako trampoliny do zdobycia mandatu, czy funkcji, do naciągania katolickich wyborców, a następnie użyczać autorytetu Kościoła do utrzymania stanowiska, gdy prominent działa na szkodę katolików ?
Czy duchowni, także najwyżsi w hierarchii, promocję  Judaszy mają prawo  tłumaczyć troską o szacunek dla Urzędu, zapomniawszy, iż raczej spoczywa na nich obowiązek dbałości o oczyszczanie motywacji w życiu publicznym ?
Wyjątkowo pokrętna ta „troska”  Księdza Biskupa, a jak należy sądzić po czynach, także znacznej większości polskiej hierarchii.

Warto  w takich przypadkach odsyłać do  „Evangelium Vitae”  Świętego Jana Pawła II , a tam do akapitu, w którym jest mowa o ekskomunice oraz czemu ta kara ma służyć.
Chyba, że polskich hierarchów obowiązuje już wykładnia Bronisława Komorowskiego, który stwierdził, że ekskomuniki się nie boi, bo „jest to instytucja trochę już z innej epoki.”

Trzeba też zwrócić uwagę na posługiwanie się przez Księdza Biskupa najzwyklejszą demagogią.
Przykładowo wypowiedziane przez Ekscelencję „rzucenie żony” , „defraudacja majątku” , czy „atak na czyjeś życie’’,  to w przypadku zdeklarowanego katolika także wiarołomstwo przeciwko przykazaniom.  Jest oczywiste, ze żaden duchowny nie może udzielać komuś takiemu poparcia.
Ksiądz Biskup, zapewne dość nieopatrznie użył tych przykładów przeciwko własnym poglądom, bo nie chciał chyba powiedzieć, żecudzołożnik, złodziei, czy zabójca może w przypadku ubiegania się o funkcje publiczne liczyć na poparcie duchowieństwa.
Dlaczego zatem wiarołomni wobec Ewangelii, nauczania Kościoła, zdrajcy wyborców i państwa, o ile sprawują wysokie funkcje władzy mogą liczyć na wyrozumiałość hierarchów ?
Czy hierarchia Kościoła katolickiego już całkowicie stanowi element sparszywiałego krajobrazu tworu o nazwie III RP, skoro naucza nas, że zdrada żony to grzech ciężki, lecz jednocześnie propagowanie cudzołóstwa przez rządzących można zbyć milczeniem ? Że defraudacja majątku osoby , czy firmy prywatnej to grzech ciężki, ale defraudacja majątku państwa ( obywateli) już na potępienie nie zasługuje ?
Czy chce się nam powiedzieć, że zabicie człowieka to zbrodnia, ale zbrodnicze ustawy wprowadzane przez rządzących nie mogą skutkować wyklęciem przez Kościół, a nawet powodować cofnięcia  hierarchicznego poparcia dla promotorów takiego barbarzyństwa ?
Litościwym milczeniem potraktujmy  porównanie zakresu kręgu poszkodowanych w takich jednostkowych, czy nawet osobistych sprawach, jakie przykładowo wywołał Ksiądz Biskup ( choć to ich nie tłumaczy), z wymiarem szkody ( i ilością pokrzywdzonych ) wynikającej ze złodziejstwa i zdrady  władzy wykonawczej i ustawodawczej.

Kolejna demagogia w ustach Biskupa to odpowiedź na postulat słuchaczki, aby tych, którzy wprowadzają prawa niszczące katolików wypraszać z kościoła.
Ja ten postulat rozumiem jako głos skierowany do księży, aby nie popierali fałszywych katolików, a w przypadku osób publicznie deklarujących łamanie Bożych praw nie udzielali Komunii Świętej, bo przecież to świętokradztwo.
Ksiądz Biskup też zapewne rozumie o co chodzi, więc sprowadzanie kwestii do absurdalnego wniosku , że wobec tego należałoby spowiadać przed wejściem do kościoła, a dopiero potem wpuszczać ,nie nadaje się do poważnego dyskutowania. Ksiądz Biskup wie przecież doskonale, że chodzi o prominentów oraz ich grzechy publiczne popełniane na szkodę Kościoła i wiernych.
Podobnie, nie nadaje się do dyskusji kolejny argument w obronie posłów grupy rządzącej, który poprzez odwołanie do jakichś zadawnionych grzechów obecnej opozycji ma  relatywizować , a przez to w jakiejś mierze usprawiedliwiać absolutnie antykatolickie ustawy i codzienną urzędniczą praktykę ostatnich lat rządów koalicji PO – PSL.
Także i ten sofizmat trzeba jednak dopisać „do rachunku” Księdzu Biskupowi, a po dokonaniu bilansu, z przykrością stwierdzić, ze w łącznie kilkunastominutowym wywodzie Biskup Stefanek, będący przecież w jakiejś mierze głosem hierarchii kościelnej, użył tylu argumentów na korzyść ZŁA, że musiało to wywrzeć wrażenie przygnębiające. Na mnie wywarło.

Od błędów nawet Biskupi wolni nie są, lecz jest coś jeszcze bardziej przygnębiającego w tym biskupim wywodzie.

Otóż to, co mnie poraża najbardziej, to nie sam fakt, że Biskup usprawiedliwia grzech rządzących, że nie daje jasnej wykładni postępowania, że relatywizuje postawy, że kluczy, że wykazuje błędnie pojętą lojalność  wobec  grzechów innych hierarchów, że wszystko jest w stanie wytłumaczyć, nawet wiarołomstwo za mamonę.
Mnie najbardziej poraża i przygnębia zarazem, że Ksiądz Biskup, będący dobrotliwym człowiekiem, uważa, że te wszystkie uwikłania, wiarołomstwa, sprzedajność , układy wielkie i układziki mniejsze, powiązania, kłamstwa, relatywizm, interesowność…, że tak już po prostu jest , tak być musi i tak już będzie, i że nic się na to nie poradzi, więc trzeba się jakoś przystosować.
Oczywiście Ekscelencja tego nie powie tekstem otwartym, ale przecież to całe Jego tłumaczenie do tego w istocie się sprowadza.
I właśnie to jest najbardziej przygnębiające, zwłaszcza, gdy mówi nam to Następca Apostołów występujący dość często w Radiu Maryja.

Mnie w ogóle nie przygnębia ktoś taki, jak Nycz, bo zrozumiałem, że jedyne dobro, które może nas od niego spotkać  nastąpi wówczas, gdy nałoży pokutny wór, zrezygnuje z funkcji i uda się do jakiegoś zamkniętego zakonu, aby tam , dożywotnio odpokutowywać zło, jakie wyrządził.
 Dopóki właśnie taki przełom  nie nastąpi, to ja się spodziewam po nim zła narastającego, które jednak mnie przygnębić nie zdoła. Nawet, gdyby ogłosił któregoś dnia, za jednym zamachem, boskość Komorowskiego oraz objawienie pełni łaski Ducha Świętego w pani Bufetowej.
Natomiast uświadomienie sobie motywacji biskupa Stefanka, a zapewne także motywacji wielu innych hierarchów,  było naprawdę przygnębiające.
A następnym  krokiem, który – chcąc zachować wierność samemu sobie oraz intelektualną uczciwość  – trzeba było wykonać na drodze tej przygnębiającej analizy, było zadanie sobie pytania, czy wobec tego rodzaju oportunizmu, i zgody na kolonialną rzeczywistość, wobec wrośnięcia w ten zwyrodniały krajobraz i dostosowanie się do obowiązujących w nim reguł, można w ogóle liczyć na obudzenie entuzjazmu do radykalnych, a nie kosmetycznych zmian,  pogodzonych z układami hierarchów ?
I nawet nie o wiek tu chodzi, tylko o ugruntowaną  przez lata mentalność.
Czy można jeszcze wierzyć w nawrócenie hierarchów, którzy najwyraźniej sądzą, że oni wcale nawrócenia nie potrzebują ?
Ksiądz Biskup Stanisław Stefanek powiedział o głosach słuchaczy, z którymi polemizował w audycji : „Te głosy są cudownym wstępem do poważnej dyskusji społecznej. ‘’ Sądzę, że na taką dyskusję było ostanie dwadzieścia pięć lat. To zostało zmarnowane.
Teraz jest czas otwartego opowiedzenia się po jednej ze stron : czarnej lub białej.
Bo wbrew temu, co sugeruje Biskup , są tylko dwie strony : Dobro lub zło.
Na rozwlekłe dyskusje nie ma już czasu.
Nadszedł  już czas podążać , choćby za wskazaniami  Biskupa Athanasiusa Schneidera z Kazachstanu, który w niedawno opublikowanym tekście wzywa katolików do działania, także poprzez pisanie do Ojca Świętego, do swoich biskupów, do odpowiednich dykasterii Kurii Rzymskiej, wskazując na heretyckie lub gnostyckie wydarzenia i wypowiedzi osób obecnych w życiu Kościoła.
Nadszedł już czas, aby katolicy świeccy zaczęli wymagać od swoich Pasterzy jasnego świadectwa.

Jako epilog tego tekstu niech więc posłużą  słowa księdza biskupa Schneidera  :

„ To smutna prawda: jesteśmy w czasach wielkiego kryzysu w Kościele. Jednak Bóg jest z nami.(…)
Musimy stworzyć grupę szczerych katolików, uczonych, rodzin, duchownych, którzy będą odważnie rozpowszechniać pełną katolicką prawdę, zwłaszcza nauczanie Kościoła dotyczące rodziny, natury i przykazań Bożych. (…)
Walka, którą prowadzimy, to więcej niż walka z ignorancją. To walka przeciwko mocodawcom i siłom. Nie może odnieść sukcesu, jeżeli nie zorganizujemy się w wielką narodową i międzynarodową siatkę modlitwy, poprzez adorację Najświętszego Sakramentu, pielgrzymki, pobożne Msze, procesje wstawiennicze i pokutne. Powinny mieć takie tematy jak ‘Świętość rodziny i małżeństwa; Wezwanie do czystości; Piękno i szczęście czystego życia; Naśladowanie Chrystusa w życiu rodzinnym; Zadośćuczynienie za grzechy przeciwko rodzinie i małżeństwu.”

 

Andrzej W. / NASZEblogi.pl

 

Źródło: http://naszeblogi.pl/52863-czy-polscy-biskupi-sa-gotowi-do-nawrocenia ,  19.02.2015

  • Na zdjęciu:  prezydent Bronisław Komorowski, ks. kard. Kazimierz Nycz i premier Donald Tusk w czasie uroczystości 69. rocznicy Powstania Warszawskiego, 1 sierpnia 2013. Fot. za premier.gov.pl / wybór zdjęcia wg.pco

POLISH CLUB ONLINE , 2015.02.21

Znalezione w sieci

Autor: Znalezione w sieci