Tomasz A. Żak, Stanisława Wiatr-Partyka: „Opowieść o Kresach – Dwa domy” (5)


WIRTUALNA POLONIA

Przeczytaj:        Część 1.   Część 2.    Część 3.   Część 4.

 

ballada-o-utraconym-domu

Stanisława Wiatr-Partyka, Ballada o utraconym domu. Warszawa 2013 

 

Piosenka dla Janka i Oli

 

Małe miasteczko na wschodzie,
Biały twój dom pośród drzew.
Trąbki głos leci po wodzie,
Z koszar żołnierski brzmi śpiew.

Biały twój dom pod kasztanem,
Szyb kryształowych drży blask
I czyjaś twarz zapłakana,
Błysk spadających gwiazd.

Echem powraca wspomnienie,
Pachnie maciejka i bez.
Czyjeś cichutkie westchnienie,
Oczy błyszczące od łez.

Szmer czyichś kroków na ścieżce,
Zgrzyt starej bramy i sad.
Szum starych drzew, noc i świerszcze
I drżenie rąk, słodycz warg.

Błądzi wciąż echo twych kroków,
Pachnie maciejka i bez.
Pierwsze latarnie o zmroku,
Mokra chusteczka od łez.

Małe miasteczko na wschodzie.
Biały dom pośród drzew.
Księżyc przegląda się w wodzie.
Z koszar nie płynie już śpiew.

Nie ma w koszarach żołnierzy –
Szumi katyński im las.
Ktoś inny w twoim Nieświeżu
Przestawił zegar i czas.

Ktoś inny w parku na ścieżce
Śle swe wyznania do gwiazd
I tylko drzewa tam jeszcze
Wciąż pamiętają Was.

Tarnów 2007

.


.

Tomasz A. Żak, Dom za żelazną kurtyną. Tarnów 2013

 

Rozdział V

 

Wanda i Janek   

Fwd__w_NOWY_ROK_-_wglodek_polishclub_org_-_PolishClub_org_Mail 

Losy tych dwojga praktycznie definiują polską triadę: „Bóg – Honor – Ojczyzna”. Mam stuprocentową pewność, że bez Boga i bez miłości Ojczyzny nie byliby w stanie wytrzymać tych prób, jakie los im zgotował. Wiemy, jak trudno jest żyć bez własnego kąta, bez gniazda, z którego się w świat wyfrunęło. Jak trudno – po prostu – żyć z dala od rodzinnego domu. I Wanda i Janek tego właśnie doświadczyli.

 

(…)

Co w białoruskim Nowogródku jest polskiego? Niemal codziennie zajeżdżają tutaj różne wycieczkowe autokary, dzisiaj zagraniczne, choć polskie.  Turyści… (a jak ich nazwać?) przebiegają trasę pomiędzy dawnym rynkiem a farą, bo „przecież tutaj On został ochrzczony”. On, czyli Adam Bernard, syn Mikołaja i Barbary z Majewskich. Co bardziej ambitni wdrapują się na wzgórze zamkowe, a nieliczni nawet na „Jego” Mickiewicza Kopiec. Na przełomie lat 20 i 30 XX wieku usypali go w hołdzie poecie ludzie, których określa się we wszystkich relacjach mianem: naród.  I znów pytanie: Jakinaród? Nowogródek w owym czasie był miastem wojewódzkim II Rzeczypospolitej; inicjatorem całego przedsięwzięcia był sędzia Leon Doboszyński; powołanemu w tym celu komitetowi przewodniczył Władysław Raczkiewicz, wojewoda nowogródzki (późniejszy prezydent RP na uchodźctwie); patronat nad budową objął Prezydent Rzeczypospolitej Stanisław Wojciechowski; poświęcił kopiec biskup piński Zygmunt Łoziński, a  akt erekcyjny ułożył Stanisław Pigoń, profesor historii literatury polskiej na Uniwersytecie Stefana Batorego w Wilnie. I pewnie ten pan profesor nie miałby wątpliwości, jakiej odpowiedzi udzielić panu pisarzowi Bełzie na jego drugiepytanie: Jaki znak twój?

Wróćmy do centrum Nowogródka, ale nie po to, żeby odwiedzić atrapę domu rodziny Mickiewiczów (skądinąd urokliwą). Oryginał – jak wiemy – spłonął w drugiej połowie XIX wieku i choć państwowe białoruskie muzeum, dedykowane synowi tej ziemi, jest pieczołowicie utrzymywane, to ja po prostu nie lubię muzeów. Szczególnie tych urządzanych we wnętrzach, w których kiedyś toczyło się normalne ludzkie życie.  Są niczym cmentarze, na których zapomniano poodmykać groby. Bo albo coś żyje, albo tego nie ma. Przekazywana z ojca na syna dubeltówka, choć już z niej się nie strzela, może wciąż być relikwią rodzinną, gdy otoczona jest estymą potomków i wiedzą o jej pochodzeniu. Gdy przyczepimy do niej prostokąt papieru z opisem i nie pozwolimy dotykać, to już jej nie ma. Pewnie właśnie dlatego, moja droga Pani S., najdłużej (wiecznie?) żyją święte obrazy i inne przedmioty religijnego kultu. Także kościoły. Dopóki wierzymy w Boga, dotąd wszystko, co na Jego chwałę powstało, ma siłę ogromną i moc zwyciężania zła. I tak pewnie jest i z Ojczyzną, albo skromniej – ojcowizną.

(…)

Wanda i Janek byli niemal rówieśnikami  – on urodził się w roku 1906, a ona w 1907 (różnica wynosiła zaledwie sześć miesięcy). Oboje urodzili się więc w parę lat potem, jak Bełza napisał swój „katechizm…” i oboje ochrzczeni byli w kościele parafialnym p.w. św. Michała Archanioła w Nowogródku. Wanda urodziła się w nieodległym od miasta folwarku Nowa Kamionka, a Janek w samym mieście. (…) 1 września 1939 roku.  Dla chłopaka z Nowogródka rozpoczyna się najważniejszy egzamin w życiu. Najważniejszy i trwający wiele lat. Podczas niego Janek odpowie, dokładnie tak jak u Bełzy, na dwa chyba najtrudniejsze pytania, na które przychodzi czasem odpowiedzieć każdemu z nas: „Czem ta ziemia? Mą Ojczyzną. Czem zdobyta? Krwią i blizną”.

(…)

[Wanda Boniszewska] w roku 1933 złożyła śluby wieczyste i skierowana została do domu zakonnego w Pryciunach koło Wilna. Dla tej dziewczyny z nowogródzkiej ziemi, nadszedł czas prawdziwego życiowego egzaminu, który miał trwać długie lata.  I kto wie, czy to ona swym życiem nie musiała udzielić odpowiedzi na trudniejsze pytania, niż te, na które odpowiadali polscy żołnierze, tacy jak Jan Tabortowski. Trawestując tekst Bełzy, pytania te mogłoby brzmieć następująco: „Boga kochasz? Kocham szczerze. A w co wierzysz? W Boga wierzę!”

(…)

Dwa lata później [Jan Tabortowski] awansuje na stopień kapitana i jest odznaczony Krzyżem Walecznych. W tym czasie przyjmuje pseudonim „Bruzda”.  Działa i walczy w okolicach Suwałk. W październiku 1943 r. jest ponownie odznaczony Krzyżem Walecznych (trzeci Krzyż otrzyma w maju roku następnego).

Wreszcie przychodzi czas akcji „Burza”, czyli polska próba przeciwstawienia się nowej okupacji. Na przedwojenne tereny Polski wkraczają Sowieci. W połowie sierpnia w okolicach Wizny oddział majora Bruzdy (w międzyczasie był awansowany) zostaje podstępem rozbrojony przez Rosjan, a sam dowódca aresztowany przez NKWD. Ucieka i znów trafia do lasu (okolice Grajewa i Łomży), walczy. Jest odznaczony Krzyżem Virtuti Militari. 

A potem nadchodzi czas ukrywania się i walki z Sowietami i ich polskojęzycznymi sojusznikami.  Major Bruzda staje się jednym z Wyklętych.

 

Od 1934 r. siostra Wanda nosiła na ciele stygmaty Męki Chrystusa; dokładnie takie same jak św. Ojciec Pio. Starannie je ukrywała. Prosiła też Zbawiciela, aby jej nie udzielał tego daru. Za radą nadzwyczajnego spowiednika, arcybiskupa wileńskiego Romualda Jałbrzykowskiego, zgodziła się je jednak przyjąć. Zastrzegła sobie zachowanie ścisłej tajemnicy o tym niezwykłym darze aż do śmierci. Miała rany w miejscu gwoździ, lewego i prawego boku, nad lewą piersią, trzynaście ranek dookoła głowy, rany lewego i prawego ramienia, guzy i sińce od pobicia oraz szramy po biczowaniu na całym ciele, krwawy pot i łzy. Poza bólem w miejscach ran siostra Wanda przeżywała kolejno przebieg Męki Chrystusa, znosząc rozmaite cierpienia. Otwierała się też rana na prawym boku, prawe ramię miała starte do krwi, a tułów, pokryty szramami.

(…)

W czas Wielkanocy roku 1950-go siostra Wanda została aresztowana. Spod budy „czarnego kruka” po raz ostatni widziała Pryciuny. „Czarnymi krukami” zwano pod okupacją sowiecką ciężarówki NKWD, które przyjeżdżały nocą i „połykały” kolejnych niepasujących systemowi komunistycznemu ludzi. Połykały i „mieliły” w kazamatach i łagrach.

Najpierw więzienie na Łukiszkach w Wilnie, potem łagierWierchnyj Ural.  Siostrę Wandę przesłuchiwano wielokrotnie. Kopano, bito, obnażano, rażono prądem i drwiono z jej wiary i dolegliwości chorobowych: „Ot i święta, kuglarka”, „Wyleczyć was nie potrafi żadna medycyna”.

(…)

Wanda walczy o życie w sowieckim łagrze, Janek w walce ze zdrajcami Ojczyzny walczy o honor, a w mieście Adama Mickiewicza postępuje bolszewicka normalizacja, której jednym z efektów zaplanowanych było „wyprodukowanie” nowej rasy niewolników – „homo sovieticus”.  Taki twór przede wszystkim nie może wierzyć w Boga („religia to opium dla ludu”), a więc kościoły należy zamykać, a jeszcze lepiej zbezcześcić.  Zgodnie z tą teorią w roku 1948 kościół św. Michała Archanioła odebrano katolikom i zamieniono na zwykły magazyn mebli.  W latach 70-tych został podpalony przez tzw. „nieznanych sprawców”. Nieremontowany, jako częściowa ruina doczekał lat 90-tych.

(…)

Janek, Wanda, Nowogródek, cały ten splot wydarzeń i skojarzeń z tego wynikających, jest niczym przysłowiowa zegarowa bomba podłożona pod „pozamiatany świat”. 

Ona ze swoim przesłaniem tak niepasującym do modernizmu współczesnego Kościoła, do jego „światowości”, pewnie jeszcze długo nie doczeka się takiego rozgłosu jak inna kresowa zakonnica – siostra Faustyna. Podobno kapucyn, ojciec Gabriel Bartoszewski, który prowadzi w Polsce procesy beatyfikacyjne, zajmuje się też przypadkiem stygmatyczki Wandy Boniszewskiej, za której wstawiennictwem dokonywane są już cuda. Podobno… 

On – wyklęty podwójnie, też nie nadaje się na ikonę, boprzecież „nasz bohater musi być kryształowy”, a tutaj tyle rys i cieni, które wróg może wykorzystać przeciwko nam. I jeszcze ta śmierć, prawie samobójcza, a więc obciążona grzechem śmiertelnym…

(…)

Kościół św. Michała w Nowogródku w roku 1993 władze Białorusi oddały miejscowym katolikom. Po blisko 10-letnich pracach restauracyjnych, prowadzonych pod przewodnictwem proboszcza, Antoniego Dziemianki, świątynia wygląda równie pięknie, jak może i 100 lat temu.

Babcia, która modliła się przed obrazem Matki Bożej w bocznej nawie kościoła pewnie jeszcze nie ma 100 lat. To ona, maleńka, w chustce na głowie, podpierając się laską podeszła do mnie i złapawszy mnie za rękę, popatrzyła w oczy. A potem zaczęła recytować „Katechizm polskiego dziecka”. Wers po wersie, piękną polszczyzną, aż do puenty definiującej naszą relację wobec Ojczyzny:

„Coś ty dla niej? Wdzięczne dziecię. Coś jej winien? Oddać życie”.

 


 

Książkę Tomasz A. Żaka „Dom za żelazną kurtyną. Listy do Pani S.” można nabyć m.in. w księgarni internetowejmultibook.pl, korzystając z adresu:

 http://multibook.pl/pl/p/tomasz-a-ak-dom-za-elazn-kurtyn-listy-do-pani-s/4950 

 

Wirtualna Polonia

Źródło:  http://wirtualnapolonia.com/2015/01/03/tomasz-a-zak-stanislawa-wiatr-partyka-opowiesc-o-kresach-dwa-domy-5/ , 2015-01-03

  • Na zdjęciu samochód NKWD służący do transportu więźniów, tzw. cziornyj woron (czarny kruk). fot. za:  Cortois S., Werth N., Panne J. – L., Paczkowski A., Bartosek K., Margolin J. – L., Czarna księga komunizmu. Zbrodnie, terror, prześladowania, Warszawa 1999 – Galeria fotografii Stalin: Big Brother (Stalin: Wielki Brat). www.stalin.tv. © Krzysztof Bar 2005 / wybór zdjecia wg.pco

POLISH CLUB ONLINE , 2015.02.28

Znalezione w sieci

Autor: Znalezione w sieci