Leszek Żebrowski: Relatywizm moralny i ordynarny cynizm: masakra w Koniuchach.


29 stycznia 1944 r. w polskiej wsi Koniuchy na Wileńszczyźnie doszło do ohydnej zbrodni na ludności cywilnej. Bandy sowieckich „partizanów”, o przeważającym składzie żydowskim, dokonały masakry ludności cywilnej. Zginęło co najmniej 38 osób (w tym dużo kobiet oraz małych dzieci), kilkanaście było rannych. Jedna z wielu z tamtego okresu podobnych operacji pacyfikacyjnych, ale chyba najlepiej udokumentowana. Dostępne są bowiem liczne źródła niemieckie, litewskie, sowieckie i polskie, ale przede wszystkim żydowskie.

koniuchy-pomnik

Historiografia zachodnia i żydowska zrobiła z tej masakry… bojową akcję antyniemiecką, zdobyto jakoby silnie ufortyfikowany garnizon niemiecki a „faszyści” ponieśli ogromną klęskę, albowiem miało ich zginąć aż 300, przy czym „partyzany” żydowscy nie ponieśli żadnych strat! Śledztwo w IPN zostało wszczęte kilkanaście lat temu (po zgromadzeniu licznych dowodów i ustaleniu danych personalnych aż kilkudziesięciu uczestników przez Kongres Polonii Kanadyjskiej), ale rezultatów nie ma i zapewne już nie będzie… Gdyby to byli inni sprawcy i inne ofiary, to tak. Sprawa byłaby od dawna znana w całym świecie.

Do tego wątek powojenny. Genrikas Zimanas (Henoch Ziman), wówczas I Sekretarz Południowego Obwodowego Komitetu Komunistycznej Partii Litwy, a jednocześnie dowódca tzw. Południowej Brygady Partyzanckiej (zmarły w 1985 r.) otrzymał od władz PRL Krzyż Wojenny Orderu Virtuti Militari. Także za tę zbrodnię… Wielu uczestników masakry działało po wojnie jako zasłużeni kombatanci i historycy, pokazując ją jako ważną akcję bojową, którą można i należy się publicznie chwalić.

Gdy prawdziwy przebieg wydarzeń został ustalony i ujawniony, zapanowało prawie milczenie. Prawie, bo co jakiś czas pojawia się kwestionowanie zbrodni i jej relatywizowanie. Oddajmy więc głos naocznemu świadkowi i uczestnikowi masakry polskiej wsi, Polowi Bagriańskiemu:
„Gdy dotarłem do oddziału, aby przekazać nowe rozkazy, zobaczyłem straszny, przerażający obraz. […] Na małej polance w lesie leżały półkolem ciała sześciu kobiet w różnym wieku i dwóch mężczyzn. Ciała były rozebrane i położone na plecach. Padało na nie światło księżyca. Jeden po drugim partyzanci strzelali trupom między nogi. Gdy kule dosięgały nerwów, trupy reagowały jak żywe. Drgały i wykrzywiały się przez kilka sekund. Trupy kobiet reagowały w bardziej gwałtowny sposób niż mężczyzn. Wszyscy partyzanci z tego oddziału brali udział w tej okrutnej zabawie, śmiejąc się w dzikim szaleństwie. Najpierw przestraszyłem się tym przedstawieniem, ale potem zaczęło mnie ono w chory sposób interesować. […] Im się nie spieszyło i dopiero jak trupy przestały reagować na kule, przemieścili się na nową pozycję”.

„Wioska Koniuchy stała się tylko wspomnieniem pełnym popiołów i trupów. Dostała nauczkę. Dowódca zebrał wszystkie oddziały, podziękował im za ich dobrze spełnione zadanie oraz rozkazał przygotować się do powrotu do bazy. Ludzie byli zmęczeni, ale z ich twarzy wyzierała satysfakcja i szczęście z wykonanego zadania. Tylko niewielu zdawało sobie sprawę, że popełniono straszliwy mord w ciągu godziny. Ci nieliczni wyglądali ponuro, smutno i mieli poczucie winy. […] Dotarliśmy do bazy późno w nocy. Byłem zmęczony i zmordowany, a więc zasnąłem od razu, tak jak większość z naszego oddziału. Jak się dowiedzieliśmy następnego dnia, pozostałe oddziały zostały przywitane jak bohaterowie za zniszczenie Koniuchów. Pili, jedli i śpiewali całą noc. Sprawiło im przyjemność zabijanie i niszczenie, a najbardziej picie”.

 

Źródło: Leszek Żebrowski – FB , 29 stycznia 2015

 

Dr Leszek Zebrowski na Facebook .

 

Artykuły, wykłady i prelekcje video historyka dr. Leszka  Żebrowskiego  na naszym portalu znajdziesz   >    >    >   TUTAJ .

 

POLISH CLUB ONLINE, 2015.03.10

Leszek Zebrowski

Autor: Leszek Zebrowski