Stanisław Bulza: „Poznacie ich po ich owocach” – Część II.


Przeczytaj:           Część I.

 

 

Współczesny komunizm to humanizm w praktyce

 

Schaff stwierdza, że człowiek nie może być szczęśliwy, gdy grozi mu śmierć na wojnie, gdy jest w niewoli narodowej, gdy jest pozbawiony wolności w różnych jej formach itd. itp. Pisze: „I oto została stworzona realna podstawa dla działania na rzecz szczęścia ludzkiego: nie w tym sensie, by czynić człowieka szczęśliwym, lecz w tym, by usuwać przyczyny jego nieszczęścia występujące w skali masowej. Walczący charakter humanizmu marksowskiego jest ściśle związany z tą koncepcją szczęścia: wzywa on do nieprzejednanej walki przeciw przyczynom ludzkiego nieszczęścia jako zjawiska masowego, a więc przeciw jego przyczynom społecznym”.

Współczesny komunizm to humanizm w praktyce. Adam Schaff pisał: „Jeśli komunizm jako cel społeczny jest pomyślany jako humanizm w praktyce, to cel ten wiąże się organicznie z charakterem rewolucji, która do tego celu prowadzi – rewolucji społecznej. Jest ona w swej istocie – wedle Marksa – protestem przeciw nieludzkiemu życiu, aktem autoemancypacji człowieka, który świadomie jest skierowany na realizację humanizmu”. Według filozofa, nieludzkie życie to wiara w Boga, wyznawanie Dekalogu i religii chrześcijańskiej, życie w rodzinie i państwie. Bo są to wszystko twory człowieka. Schaff stwierdza:

Człowiek staje się istotą ujarzmioną, poniżoną, a w pewnym sensie godną pogardy, gdy dostaje się pod panowanie sił odeń niezależnych, gdy te siły – nawet gdy są to własne jego twory – narzucają mu sposób jego bycia”. Człowiek jest wówczas nieszczęśliwy. Humanizm marksowski to kompletna demoralizacja.`

Według Schaffa:

„Komunizm, jako skończony naturalizm = humanizmowi, jako skończony humanizm = naturalizmowi; stanowi on prawdziwe rozwiązanie konfliktu między człowiekiem a przyrodą oraz między człowiekiem a człowiekiem…”.

W filozofii kultury naturalizm to egzystencja, w której podstawowe wartości to przyjemność zmysłowa, życie w zdrowiu i dobrobycie. Stanowią one przeciwieństwo przykrości, choroby i śmierci. Najgorszą sytuacją jest jednak nie śmierć, lecz życie w ciężkiej chorobie i nędzy, będąc zdanym na opiekę innych. Taka hierarchia wartości powoduje, że w naturalizmie zezwala się na eutanazję (śmierć jest lepsza od cierpienia) oraz aborcję, a także wszelkie inne działania poprawiające jakość życia (np. eksperymenty na embrionach). Naturalizm w etyce przejawia się w liberalizmie (http://pl.wikipedia.org/wiki/Naturalizm_%28filozofia%29). Gender również ma swoje źródło w humanizmie marksowskim. To nowy, bardzo poważny problem. Do Polski wchodzi prawodawstwo oparte na radykalnej ideologii feministycznej, która obecnie jest określana terminem „gender”.

 

 

Demoralizacja dzieci

 

Komunistyczna walka o wychowanie nowego człowieka przebiega na wielu płaszczyznach, ale przede wszystkim prowadzona jest w szkołach. Marksowski humanizm w praktyce wszedł do polskich szkół. Przecież dzieci też muszą być „szczęśliwe”. W Polsce wprowadzono wychowanie seksualne już od piątej klasy szkoły podstawowej. Doprowadzono do sytuacji, w której dzieci już od najmłodszych lat są nakłaniane do inicjowania erotycznych zachowań. Obecnie udział w lekcjach wychowania seksualnego nie jest obowiązkowy. Zaczynają się one w piątej klasie szkoły podstawowej, prowadzone są też w gimnazjum i trzy lata w szkole średniej. To czternaście godzin w ciągu roku. To też wystarczy, aby zdemoralizować młodzież. W ten sposób zabrano dzieciom dzieciństwo, lecz to jeszcze nie koniec demoralizowania dzieci.

Demoralizacja dzieci i młodzieży jest zgodna z wykładem IX, punkt 11. „Protokołów Mędrców Syjonu” mówi o fałszywych teoriach: „Ogłupiliśmy, odurzyliśmy i zdemoralizowaliśmy młodzież gojów przy pomocy wychowania w zasadach, znanych nam, jako fałszywe lecz wpajanych przez nas” („Protokóły mędrców Syjonu”, na podstawie opracowania Bolesława Rudzkiego z 1937 r.). Niech ktoś powie, że „Protokoły…” to fałszywka. Jest to również postulat zakonu Iluminatów. Brzmi on następująco: Propagowanie seksu, nałogów i rozprężenia moralnego jako środków służących do ogłupiania i podporządkowania mas ludzkich.

22 kwietnia 2013 r. w siedzibie Polskiej Akademii Nauk pod patronatem MEN oraz resortu zdrowia odbyła się konferencja pod agendą ONZ ds. rozwoju oraz polskiego biura Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), podczas której przedstawiono rekomendacje WHO dotyczące edukacji seksualnej w Europie. „Standardy edukacji seksualnej w Europie”. Treścią propozycji są m.in. zalecenia, aby dzieciom w wieku czterech do sześciu przekazywać treści o „uczuciach seksualnych jako części ludzkich uczuć” oraz „stosownym języku seksualnym”, a także nakazy, by w ramach tematów obowiązkowych informować dzieci w wieku od pierwszego do czwartego o „różnych rodzajach związków”, czy „prawie do badania tożsamości płciowych”.

Na konferencji wystąpił prof. Zbigniew Lew-Starowicz, konsultant krajowy w dziedzinie seksuologii. W swoim wystąpieniu między innymi powiedział, że między dziewiątym a dwunastym rokiem życia dziecko powinno nauczyć się „skutecznie stosować prezerwatywy i środki antykoncepcyjne w przyszłości”, a także „brać odpowiedzialność za bezpieczne i przyjemne doświadczenia seksualne”. „Natomiast od dwunastego roku życia powinno uczyć się samodzielnie kupować środki antykoncepcyjne”. Jest to niesłychany skandal.

Gilberte Côté-Mercier na temat wychowania seksualnego w szkołach pisał: „W szkołach polskich seksuologia nie powinna być nigdy wykładana. Jest to niesłychana zbrodnia. Dzieci i nastolatki, które sprowokowano do inicjacji seksualnej, tracą równowagę psychiczną i zachowują się jak osoby obłąkane. Potrzeba wręcz cudownego uzdrowienia, aby mogły odzyskać zrównoważenie, gdy osiągną wiek dojrzały” (Gilberte Côté-Mercier, „Wychowanie seksualne w szkole deprawuje uczniów? Aplikowanie tego przedmiotu dzieciom jest sadyzmem” („Michael”, sierpień-wrzesień 2000). Do tego trzeba jeszcze dodać, że młodzież ma łatwy dostęp w internecie do stron pornograficznych. Inną, coraz powszechniejszą formą demoralizacji dzieci i młodzieży jest prostytucja oraz pedofilia.

Negatywne informacje o wychowaniu seksualnym napływają z Wielkiej Brytanii i Szwecji. W tych państwach przekazywanie w szkole wiedzy o życiu seksualnym jest w rzeczywistości promocją demoralizacji w sferze seksualnej, bowiem występuje tam największy odsetek nastolatków chorych wenerycznie, a także najwyższy w Europie odsetek nastolatek w ciąży i aborcji wśród nieletnich. Mimo wszystko, i przeciw wszystkim, MEN jakby był głuchy na te doniesienia. W polskich szkołach nadal demoralizuje się dzieci, aby w przyszłości, już jako dorosłymi ludźmi, łatwiej było nimi rządzić.

Żeby szybko zmienić mentalność ludzi, zaczyna się od narzuconego z góry genderowego wychowania dzieci. Rodzice mają być pozbawieni prawa do wychowywania swoich dzieci zgodnie ze swoimi przekonaniami. Sprzeciwianie się genderowemu wychowaniu ma być karane jako forma poważnej dyskryminacji. Za tym idzie legalizacja związków tej samej płci i w ramach „równych praw” zezwolenie na adopcję i wychowywanie dzieci. W szkołach od najmłodszych klas ma obowiązywać edukacja seksualna, zawierająca promocję zachowań homoseksualnych, pełną swobodę seksualną oraz prawo do „wolnego wyboru” (aborcji). Ideologia ta niszczy rodzinę, która jest fundamentem społeczeństwa. Niszczy też dzietność. Jest skierowana przeciwko chrześcijaństwu, a zwłaszcza przeciwko nauce Kościoła katolickiego. Gender to nowe wydanie komunizmu.

 

 

Walka z rzekomym polskim antysemityzmem

 

Konstant Gebert vel Dawid Warszawski w swoim artykule pisze o antysemityzmie: „Antysemityzm został zmarginalizowany do księżycowych peryferii”. Adam Schaff w książce „Marksizm a jednostka ludzka” między innymi nawołuje do walki z polskim nacjonalizmem. Dla autora jest to najważniejszy postulat, i wzywa do walki społeczeństwo socjalistyczne, a w szczególności partie marksistowskie w stopniu tym większym, im poważniejsze jest niebezpieczeństwo nacjonalizmu. Według niego, „bez ukształtowania bowiem internacjonalistycznego oblicza człowieka socjalizmu, a więc bez przezwyciężenia wpływów nacjonalizmu i rasizmu na jego psychikę i zachowanie, nikt nie potrafi zbudować komunizmu w marksowskim znaczeniu tego słowa”.

Ideolog nie pisze na czym ta walka ma polegać, ale stwierdza, że „szczególne znaczenie ma walka z antysemityzmem i odpowiednia akcja wychowawcza wśród społeczeństwa”. Zapytuje: „Dlaczego właśnie antysemityzm, gdy występuje tyle innych odmian nacjonalizmu i nienawiści narodowej? Sam sobie odpowiada: „Dlatego, że jest to typowa dla tych krajów forma rasizmu (a więc nacjonalizmu połączonego z pogardą dla ludzi innej narodowości, jako rasy „niższej”, co szczególnie ostro narusza zasadę, iż człowiek jest „summum bonum”), że jest ona historycznie zakorzeniona, że posiada zawsze ultrareakcyjne implikacje polityczne, co zaostrzyło się jeszcze w związku z hitleryzmem i jego następstwami”. Schaff w książce powołuje się na Lenina, który „natychmiast po rewolucji za jedno z głównych zadań uznał walkę z antysemityzmem”.

Władimir Putin 13 czerwca 2012 r.. Podczas wizyty w Moskiewskim Muzeum Żydów i Tolerancji stwierdził: „Pomyślałem teraz o jednej rzeczy: decyzja upaństwowienia tej biblioteki została podjęta przez pierwszy sowiecki rząd, składający się w 80-85% z Żydów”. Prezydent miał na myśli bibliotekę rabina Josefa Schneersona, zmarłego lidera ruchu Chabad Lubawicz. Jeżeli pierwszy sowiecki rząd składał się z 80-85 % z Żydów, to zrozumiała staje się ich walka z antysemityzmem.

Według poglądów Schaffa, Polakom należy wmawiać antysemityzm tak długo, dopóki nie zostanie przezwyciężony nacjonalizm. Czynią to publicyści, pisarze, politycy, redaktorzy programów telewizyjnych. W swoich publikacjach, książkach, programach telewizyjnych, zarzucając Polakom antysemityzm, posługują się fałszem. Prawda w ogóle ich nie interesuje, gdyż antysemityzmem pragną dokopać Polakom, a może nawet ich zastraszyć i rzucić na kolana, by wyrzekli się polskości. Obecnie walka z rzekomym antysemityzmem Polaków przybrała obrzydliwe formy.

Prof. Andrzej Paczkowski w 2013 r. na międzynarodowym sympozjum „Pamięć Europy” stwierdził znaczny antysemityzm wśród Polaków: Z rąk polskich chłopów, często za kilo cukru lub litr wódki wręczany przez niemieckiego policjanta, zginęło zapewne kilkadziesiąt tysięcy Żydów uciekających z „likwidowanych” gett, a drugie tyle wydano w ręce niemieckich oprawców

Trudno patrzeć bez obrzydzenia na piejące z zachwytu polskojęzyczne media i naszych czołowych polityków z okazji nagrodzenia antypolskiego filmu „Ida”, któremu żydowski Hollywood przyznał Oskara za najlepszy nieanglojęzyczny film. I tak oto na oczach całego „cywilizowanego” świata, żydowska prokurator Wolińska, zbrodniarka mająca na sumieniu setki Polaków, w tym przywódcę Kedywu AK gen. Fieldorfa „Nila”, stała się dzięki „Gnidzie” biedną skrzywdzoną ofiarą prześladowań Polaków. To wielkie kłamstwo i wielka manipulacja, w których z premedytacją Polacy sprowadzani są do roli pół zwierząt. Polska to „anus mundi”, w którym mieszka szlachetna żydowska mniejszość narodowa, prześladowana przez polskich antysemitów. Merdia głównego ścieku zachłystują się z zachwytu i piszą, że cała Polska jest dumna (Ze wstępu do Biuletynu PRP nr 356).

Opluwa się więc Polaków, polską historię, polskość, patriotyzm, bohaterów narodowych, literaturę, jak między innymi bohaterów z książki „Kamienie na szaniec” Aleksandra Kamińskiego. Elżbieta Janicka z Instytutu Slawistyki PAN uważa, że to jedna z najbardziej mitotwórczych książek w polskiej historii. Janicka w lekturze doszukała się m.in. wątków homoseksualnych i antysemickich. Danuta Rossman, w czasie wojny łączniczka Tadeusza „Zośki” Zawadzkiego i przyjaciółka całej trojki z „Kamieni na szaniec” w rozmowie z natemat.pl stwierdziła: „To jest coś tak obrzydliwego. To są bzdury zupełne! I wszyscy, którzy pamiętają tamte czasy, to potwierdzą”.

Od ponad roku w Sejmie RP, w marszałkowskiej „zamrażarce”, czeka projekt ustawy (druk sejmowy nr 1958), zawierający między innymi następujący zapis: „Kto publicznie używa słów „polskie obozy śmierci”, „polskie obozy zagłady”, „polskie obozy koncentracyjne” lub innych, które stosują przymiotnik „polskie” wobec niemieckich nazistowskich obozów koncentracyjnych i ośrodków zagłady, podlega grzywnie, ograniczeniu wolności lub karze pozbawienia wolności do lat 5. Wyrok podawany jest do publicznej wiadomości.”

 

 

„Polski cud gospodarczy”

 

Konstant Gebert vel Dawid Warszawski w swoich wizjach pisze, że „polskie lobby żydowskie wzrośnie w siłę powiązaną z zadziwiającym rozwojem polskiej gospodarki, pomagając w stworzeniu polskiego cudu gospodarczego”.

Reformy przeprowadzone w 1990 r. przez Leszka Balcerowicza, ekonomisty ze Szkoły Głównej Planowania i Statystyki w Warszawie, nie miały nic wspólnego z ekonomią. Było to niszczenie potencjału przemysłowego Polski i doprowadzenie milionów Polaków do skrajnej nędzy. Program Balcerowicza polegał głównie na podporządkowywaniu polskiej gospodarki zaleceniom Międzynarodowego Funduszu Walutowego i radom harwardzkiego profesora Jeffrey’a Sachsa, oraz radom George Sorosa. „Terapia szokowa” zastosowana przez Sorosa, Sachsa i Balcerowicza była oszustwem, bo pozostawała w bezpośrednim konflikcie z pragnieniami przeważającej większości wyborców, którzy oddali 4 czerwca 1989 r. swoje głosy na „Solidarność” .

Przedsiębiorstwa polskie, które były konkurencyjne dla zachodnich, były wykupywane przez kapitał obcy, i następnie były doprowadzane do bankructwa, w niemałym stopniu było to także efektem „doradztwa” serwowanego przez wysoko opłacanych doradców zagranicznych, nierzadko powiązanych z konkurencją zagraniczną. „The Economist” pisał na ten temat: „Pesymiści obawiają się, że te firmy państwowe, które nie znikną, mogą poważnie zagrozić polskiej reformie gospodarczej i jej polityce”. Dlatego bardzo niepokoiły ich dobre wyniki osiągane przez niektóre przedsiębiorstwa państwowe. Zniszczono stocznie i gospodarkę morską. W ramach bitwy o handel polski uprzywilejowano hipermarkety, przeważnie niemieckie, co doprowadziło do likwidacji małych i średnich sklepów, a nawet dużych przedsiębiorstw mięsnych i przetwórczych. Była to druga bitwa o handel polski, pierwszą przeprowadził Hilary Minc w latach 40. XX w.

Pod hasłami urynkowienia i demokratyzacji Polska była krajem bezkarnej korupcji i zorganizowanej grabieży majątku narodowego, którym patronowali przedstawiciele najwyższych władz. Była to „epoka afer”, ale nikt nie został osądzony i ukarany (Oświadczenie Zarządu Głównego Stronnictwa Narodowego wydane w sprawie prób zatuszowania afery alkoholowej, 7. 06.1991).

Reformy wprowadzone po 1989 r. głównie polegały na niszczeniu i wysprzedaży majątku narodowego. Wywłaszczono Polaków z majątku narodowego. Sprzedawano więc całe przedsiębiorstwa, nawet te dobrze prosperujące, ale najpierw doprowadzano je do bankructwa.

Jeden z posłów z trybuny sejmowej stwierdził: „Polska może zostać uwikłana w peryferyjny rozwój zależny, typowo trzecioświatowy, prowadzący do zacofania, do pozycji kraju nisko kwalifikowanej pracy fizycznej i przemysłu o niskich szczeblach technologicznego przetwórstwa, a do tego prowadzi obecny proces uwłaszczania obcego kapitału na majątku narodowym”. Przeciwko takiej formie prywatyzacji wypowiadało się również Polskie Lobby Przemysłowe. Na spotkaniu w czerwcu 1995 r. z udziałem związków zawodowych i ekonomistów, „krytyce poddano obecny model prywatyzacji. Twierdzono, że zamykane są polskie sprywatyzowane przedsiębiorstwa, w celu wyeliminowania konkurencji, a na rynek sprowadzane są towary produkowane za granicą” (Zygmunt Wrzodak, „Wrzodak”, Wydawnictwo WERS, Poznań 1997).

Lista poszczególnych rządów prywatyzujących polską gospodarkę:

 

rząd Mazowieckiego UW od 12.09.1989r. rządził 16 m-cy, przygotował ustawę o restrukturyzacji i prywatyzacji;

rząd Bieleckiego KLD od 12.01.1991 rządził 11 m-cy i 11dni – sprzedał 1208 zakładów;

rząd Olszewskiego ROP od 23.XII.1991 rządził 6 miesięcy i 18 dni – sprzedał 1 zakład;

rząd Suchockiej UD od 11.07.1993 rządził 15 m-cy i 14 dni – sprzedał obcym 21 zakładów;

rząd Pawlaka PSL od 26X.1993r rządził 16 m-cy i 12 dni – sprzedał obcym 2269 zakładów;

rząd Oleksego SLD od 7.03.1995r. rządził 14 miesięcy – sprzedał 598 zakładów;

rząd Cimoszewicza SLD 7II.96 rządził 20 m-cy,18 dni – sprzedał 992 zakładów;

rząd Buzka AWS od 31.X.1997 rządził 47 m-cy 19 dni – sprzedał 1311 zakładów;

rząd Milera SLD od 19X.2001r. rządził 30 m-cy 15 dni – sprzedał 548 zakładów;

rząd Belki SLD od 2 V 2004r. rządził 17 m-cy 29 dni – sprzedał obcym 477 zakładów;

rząd Marcinkiewicza PIS 31X05r rządził 8 m-cy 15 dni – sprzedał 271 zakładów;

rząd Kaczyńskiego PIS od 14.07.2006 rządził 15 m-cy 24 dni – sprzedał 18 zakładów;

rząd Tuska PO rządzi od 7.XI.2007 r. – sprzedał 724 zakłady do 31.12.2010.

 

Państwo Polskie do 1990 r. było właścicielem około 8,5 tysiąca zakładów produkcyjnych. Na początku lat 90. XX w. majątek narodowy został wyceniony na około 400-500 mld. dolarów.

W latach 1990-2010, według raportu Ministerstwa Skarbu Państwa, przekształceniami objęto 5 tys. 992 państwowe przedsiębiorstwa. Władza postkomunistyczna, zaczęła od uwłaszczenia siebie samej, bo w latach 1988–1989 powstało ok. 12 tys. spółek, które były zakładane na bazie państwowego majątku przez dyrektorów zakładów. Proceder ten odbywał się przy współudziale działaczy partyjnych, urzędników czy członków rodzin. Wiele fortun ludzi, którzy są dziś na listach najbogatszych Polaków, wyrosło ze spółek nomenklaturowych. Często postkomunistyczne służby specjalne wysysały aktywa z państwowych firm poprzez firmy zagraniczne lub polonijne (http://www.historycy.org/index.php?showtopic=103502&st=0).

Jakby tego było mało, 29 stycznia br. sprzedano Polskie Nagrania. Istniejącą od blisko 60 lat wytwórnię płytową kupił amerykański gigant Warner Music. Bo trzeba Polakom zabrać wszystko, wywłaszczyć z majątku narodowego, pozbawić kontroli nad własną gospodarką. Bo żeby nad Polakami zapanować, to trzeba ich najpierw sprowadzić do roli niewolnika.

Likwidacja polskiego przemysłu miała na celu nie tylko wywłaszczenie Polaków z majątku narodowego, ale przede wszystkim ich demoralizację. Zygmunt Bauman, socjolog żydowskiego pochodzenia, zwolennik ponowoczesności w książce „Dwa szkice o moralności ponowoczesnej” pisał „Dla każdego, kto przywykł myśleć o moralności jako o produkcie końcowym przemysłu etycznego (a więc dla nas wszystkich, nauczonych tak właśnie o moralności myśleć), zmierzch Wieku Etyki (a więc wieku ferowania praw dla moralności) zwiastuje zmierzch (kres?) moralności. Wraz z rozmontowaniem taśm produkcyjnych dostawa dóbr musi wszak ustać? Na miejsce świata trzymanego w ryzach przez przykazania Boże i świata administrowanego przez Rozum, nadciąga oto świat zaludniony przez mężczyzn i kobiety zdane na własny spryt i pomysłowość. Mężczyźni, kobiety puszczone luzem… Mężczyźni i kobiety luźnych obyczajów? Życie, jak w Hobbesowej prehistorii, na powrót nieznośne, brutalne i krótkie?”.

Po 1989 r. zmiany, których dokonano okazały się dla bytu państwa i narodu tragiczne. Ich efektem jest wysokie bezrobocie, głębokie rozwarstwienie społeczeństwa, zwiększanie się podziałów i niesprawiedliwości, zubożenie i degradacja licznych grup ludności, permanentne obniżanie się ogólnej jakości życia, brak perspektyw dla młodych ludzi, często dobrze wykształconych, brak mieszkań. W Polsce nastał kryzys moralności. Stan ten spowodował zachwianie wartości i porządku moralnego, niezbędnego do równowagi psychicznej i samorealizacji osoby. Zatarcie bądź zniesienie granic między dobrem a złem w pewnych kręgach społecznych spowodowało dezorientację moralną i problemy na większości płaszczyzn życiowych. Przyjęto zasadę, że jednostka nakazom etyczno-moralnym nie musi się podporządkowywać.

 

 

Już tylko nędza i rozpacz

 

W wydanym w 1984 r. przez Niezależny Ośrodek Myśli Politycznej w ramach Zeszytów Edukacji Narodowej opracowaniu pt. „Polska lat osiemdziesiątych. Analiza stanu obecnego i perspektywy rozwoju sytuacji politycznej w Polsce”, autorzy piszą:

„System komunistyczny wyróżnia się spośród innych systemów totalitarnych tym, że podstawą deprywacji obywatela czyni deprywację na płaszczyźnie ekonomicznej”. Autorzy definiują „deprywację ekonomiczną” w sposób następujący: „Komuniści dążą do maksymalnej deprywacji, tj. do zdegradowania obywatela – zarówno jako członka społeczeństwa, jak też osoby prywatnej – do roli quasi-niewolnika, utrzymywanego co prawda przy życiu, ale pozostającego w stałym poczuciu zagrożenia, na pograniczu możliwości przetrwania”. Z takim zjawiskiem mamy właśnie do czynienia po 1989 r. Upadła dyktatura (państwo totalitarne), ale na jej miejsce weszła tyrania, jeszcze bardziej groźniejsza, a mianowicie deprywacja ekonomiczna, która ubrana w szaty demokracji daje pozory legalności. Zabija nie setki, nie tysiące, ale miliony ludzi, nie fizycznie, lecz psychicznie.

Wprowadzony w Polsce w 1990 r. nieludzki system wyrzuca co roku na margines życia olbrzymią ilość Polaków. Jest to zbrodnia na narodzie polskim.

W latach 90. XX wieku Polska zanotowała największy wzrost ubóstwa spośród wszystkich 175 państw sklasyfikowanych przez ONZ-towski program rozwoju UNDP. Kojarzyła sie z biednymi krajami Afryki. W 2011 roku Polska w rankingu HDI (Human Development Index) zajmuje 39 miejsce. Z punktu widzenia statystycznego to właśnie nierówności społeczne tłumaczą stosunkowo niską pozycję Polski w tym rankingu na tle innych krajów europejskich. W 2007 r. Komisja Europejska opublikowała raport, w którym wykazano, że wśród wszystkich krajów UE w Polsce najwięcej dzieci żyje w biedzie, bo aż 29 proc. Wzywa ona Polskę do bardziej konkretnych działań na rzecz integracji społecznej i wzrostu zatrudnienia. Niestety, kolejno zmieniające się rządy nic nie robią, by zwiększyć zatrudnienie, i polepszyć sytuację rodzin i dzieci polskich.

W połowie października 2011 r. podano komunikat w „Wiadomościach” TVP1, że w 2011 r. w skrajnym ubóstwie w Polsce żyje 2,1 mln osób, w tym 600 tys. dzieci. To, że w Polsce w skrajnym ubóstwie żyje 2,1 mln osób nie oznacza wcale że reszta społeczeństwa żyje zasobnie. Na skraju ubóstwa żyją miliony Polaków, a reszta żyje na kartach kredytowych. Według ostatniego raportu InfoDług za listopada 2011 r. długi, którymi może zająć się komornik i firmy windykacyjne ma dzisiaj 2,080 mln. Polaków. Znaczna część z nich to kredyty hipoteczne.

W końcu stycznia 2015 r. liczba bezrobotnych zarejestrowanych w urzędach pracy wyniosła 1 mln 918,6 tys. osób (w tym 976,3 tys. kobiet) i była większa niż przed miesiącem o 93,4 tys. osób. Bezrobotni zarejestrowani w urzędach pracy w końcu stycznia 2015 r. stanowili 12,0 proc. cywilnej ludności aktywnej zawodowo.

Brak perspektyw dla młodych ludzi, choćby w sensie uzyskania jakiegokolwiek zatrudnienia, niekoniecznie zgodnego z aspiracjami i kwalifikacjami. 2 mln 700 tys. młodych Polaków pracuje w Anglii, Irlandii i Szkocji, Norwegii i Finlandii, w Niemczech. Czy taka ma być przyszłość Polaków?

Utrzymywanie ludzi w stałym poczuciu zagrożenia powoduje u ludzi odpowiednie uczucia strachu: przed utratą pracy, przed wyrzuceniem z mieszkania na bruk, a więc niepewność przyszłości, niepokój i niebezpieczeństwo. Samobójstwa to siódma przyczyna zgonów w Polsce. Ludzie nie wytrzymują psychicznie, dlatego gwałtownie wzrasta ilość samobójstw. Od reform Balcerowicza, na wskutek utraty pracy i źródeł utrzymania co roku ponad 5 tys. Polaków popełniało samobójstwa, i liczba ta rośnie. W 2011 r. na swoje życie targnęło się niemal 5,9 tys. Polaków, niemal tyle, ile co roku ginie w wypadkach drogowych. W 2013 roku na swoje życie targnęło się 8,5 tysiąca osób. Zginęło ponad 6 tysięcy.

 

 

GUS manipuluje danymi

 

„Dziennik Gazeta Prawna” w dniu 8 maja 2012 r. podał informację, że oficjalne dane podane przez GUS, dotyczące liczby osób pracujących, są inne niż wyniki spisu powszechnego. Według gazety, pracuje nie 15,9 mln Polaków, tylko 14,2 mln, a więc o 1,7 mln mniej niż podał GUS. Różnica jest szokująca. Według spisu powszechnego na koniec pierwszego kwartału 2011 r. pracowało 14,2 mln osób, wliczając w to szarą strefę. Bezrobotnych było w tym czasie 2,1 mln, co oznacza, że faktyczna stopa bezrobocia wynosiła 12,9 proc. Była zatem aż o 2,9 pkt proc. wyższa, niż wynika to z oficjalnych publikacji GUS – według urzędu w tym samym czasie ubiegłego roku stopa bezrobocia wyniosła dokładnie 10 proc.

Według „Dziennika Gazeta Prawna” podobna sytuacja miała miejsce w 2002 r. Na podstawie danych ze spisu powszechnego gazeta wyliczyła, że stopa bezrobocia rejestrowanego była zaniżona o 2 pkt proc. Dwa miesiące później obliczenia się potwierdziły, GUS podniósł wskaźnik bezrobocia z 18 proc. do 20 proc. (PAP, WP.PL, 8-05-2012 r.).

W Polsce zagrożonych biedą i wykluczeniem społecznym jest 10 mln Polaków. Zgodnie z danymi Eurostatu w 2008 roku takie osoby stanowiły 30,5 proc. populacji, w 2010 – 27,8 proc., a w 2011 r. – 27,2 proc.

Natomiast według najnowszego raportu GUS, aż 17 proc. Polaków zagrożonych jest ubóstwem. Ponad 5 proc. obywateli żyje za mniej niż wynosi tzw. minimum egzystencji, co oznacza, że nie wystarcza im na zaspokojenie podstawowych potrzeb.

Jeżeli GUS zaniża dane o bezrobociu, oraz o polskiej biedzie, to jak można traktować poważnie dane o polskim cudzie gospodarczym, czyli „zielonej wyspie”? Nie dawajmy się ogłupiać.

 

 

Jaka elita?

 

Naród polski musi posiadać własną elitę intelektualną, ale tylko taką, która myśli i czuje po polsku, która jest czuła na los narodu, która będzie bronić życia, będzie walczyć o życie i prawa człowieka, rodziny i całego narodu, nie będzie podżegać do wojny z Rosją, bo Naród Polski ciężko doświadczył skutki II wojny światowej, w której zginęło ponad 3 mln Polaków (brak danych z Kresów). Elita, która będzie podnosić morale narodu, która będzie umacniać, budować a nie burzyć. Polacy oczekują od elit wierności Bogu i Ojczyźnie, wierności kulturze narodowej i religijnej oraz zachowania godności i dumy narodowej. Katolicyzm zobowiązuje do dumy i godności, w pokorze i w miłości do prawdy.

22 czerwca 1952 r. Prymas Tysiąclecia, Sługa Boży Stefan Wyszyński pisał o inteligencji: „Polska dotąd nie miała właściwie katolickiej inteligencji. Zawsze bowiem sfery wykształcone ulegały relatywizmowi umysłowemu i moralnemu. Widać to szczególnie w chwilach przełomowych, kiedy inteligencja znika z pola walki o ideał katolicki. Inteligencja polska odczuwa sentyment katolicki, ale nie ma życia katolickiego”. Dzisiaj jest mało ludzi o jasnym obliczu. Wielu polityków, publicystów posługuje się etykietą „chrześcijańską”, bo tak im jest wygodnie, by pozyskać opinię czy elektorat katolicki. Jednak ich oblicze moralne nie idzie w parze z tym określeniem.

 

Stanisław Bulza

Na zdjęciu: Jedna z hal produkcyjnych Zakładów Mechanicznych „Ursus” pod Warszawą. Zdjęcie pochodzi ze strony TEORIA URBEKSU, fot. Adi Cherryson, 2012.  / wybór zdjęcia wg.pco

Przeczytaj więcej artykułów Stanisława Bulzy na naszym portalu  >   >   > TUTAJ .


POLISH CLUB ONLINE, 2015.03.11

Avatar

Autor: Stanisław Bulza