Mirosław Kokoszkiewicz (kokos26): Koniec rzeźbienia w gównie


To nie tak miało być, zupełnie nie tak, śpiewała kiedyś „Budka Suflera” i zapewne te słowa jak mantrę powtarza sobie dzisiaj pod nosem całkiem pokaźna gromadka konstruktorów oraz beneficjentów Magdalenki i okrągłego stołu. Po 25 latach od zaprzedania duszy komunistycznemu diabłu i podzieleniu się z nim władzą oraz złodziejskim rozdysponowaniu owoców pracy całego narodu usilnie pracowano nad wypromowaniem i zatwierdzeniem nowych „narodowych bohaterów”. Ich niezłomność i rzekomy żarliwy antykomunizm musieli całymi latami uwiarygodniać i suflować Polakom sami komunistyczni oprawcy oraz zdrajcy narodu typu „człowiek honoru” Kiszczak i „ojciec demokracji” Jaruzelski. Ot, taka kombinacja operacyjna.

Ileż to się namęczono przy nadymaniu tych różnych opozycyjnych, pełnych tandetnego patosu balonów typu Bolek Wałęsa lewitujący nad murem Stoczni Gdańskiej, czy Zbigniew Bujak ukrywający się w afro peruce czy mylący trop ścigającym go gończym psom z SB. Bujak był chyba pierwowzorem Ryszarda Ochódzkiego przebranego za powabną Szwedkę w komedii Barei, „Rozmowy kontrolowane”. Ale co tam Bujak czy dajmy na to taki szofer-intelektualista Władek Frasyniuk, w zestawieniu z wielkim prorokiem Geremkiem, którego każde wydobywające się z jego złotych ust słowo niczym czysty brylant pakowano w cenne puzderko i przekazywano maluczkim za pośrednictwem mediów w nadziei, że porażeni jego geniuszem masowo padną na kolana. No i ten Kuroń w kucharskiej czapce, w rzadkich chwilach trzeźwości, rozlewający chochlą zupę okradanym w tym samym momencie rodakom. Nie zapominajmy również o Adamie Michniku, którego bohaterską szarpaninę na więziennym korytarzu z umundurowanymi funkcjonariuszami reżimu rejestrowano kamerami tylko po to by później zaprezentować ten clip reklamowy obywatelom III RP. Tylko w głowach największych i niepoprawnych niedowiarków rodziło się już wtedy pytanie, skąd resortowy kamerzysta wiedział, że akurat tego dnia i dokładnie w tym momencie Michnik zademonstruje swoją niezłomność zaś on wiedziony jakimś dodatkowym zmysłem znał dzień, godzinę i minutę tego wybuchu patriotyzmu i akurat znalazł się na wyznaczonym miejscu by włączyć w kulminacyjnym momencie kamerę?  Czyżby już w tamtych czasach realizowany był plan wystrugania nam nowych nieskazitelnych bohaterów?

Co by dzisiaj nie mówić wszystkie plany Systemu III RP zaczynają brać w łeb. Dlaczego na stadionach młodzi ludzie zamiast wielkich „sektorówek” z wizerunkami stręczonych im latami, „Bolka”, Bujaka, Michnika, Kuronia, Frasyniuka czy dzielnej tramwajarki Krzywonos wolą czcić i oddawać hołdy „Ince”, rotmistrzowi Pileckiemu i innym Żołnierzom Niezłomnym? Dlaczego spośród tej całej plejady pompowanych latami opozycyjnych herosów, którzy chełpią się tym, że obalili komunę młodzież nikogo nie bierze na swoje sztandary, a woli zakładać koszulki z wizerunkami „Inki”, „Ognia”, „Łupaszki”, „Warszyca”, „Bohuna”, „Młota”, „Ponurego” „Roja” czy „Zagończyka”?

Na nieszczęście dla „rycerzy okrągłego stołu” młodzi ludzie instynktownie wyczuwają gdzie jest prawda, a gdzie podłe propagandowe kłamstwo i fałsz. Oni bez pudła rozszyfrowali, którzy Polacy rzeczywiście z narażeniem własnego życia walczyli bohatersko z komunistycznymi okupantami i dążyli do odzyskania Polski, a którzy tylko za bohaterów się podawali korzystając na dodatek z alibi udzielonego im przez namaszczonych przez okupanta zdrajców narodu. Najlepszym przykładem upadku mitu opozycyjnego bohatera jest dzisiaj Stefan Niesiołowski powszechnie postrzegany, jako nieobliczalny szaleniec, któremu zamiast wymaganego i oczekiwanego szacunku młodzi na internetowych forach całkiem słusznie oferują najczęściej kaganiec, dobrego psychiatrę, zastrzyk z valium, albo kaftan bezpieczeństwa.

PRL-bis ponosi identyczną klęskę jak PRL. Nie da się na stałe zainstalować na cokołach pseudo bohaterów rekrutujących się głównie z kolaborantów, miernot, złodziei i zwykłych zdrajców.
Każdy kiedyś dorasta i osiąga w końcu ten wiek, w którym zaczyna dostrzegać, że ten odwiedzający go sympatyczny święty Mikołaj, owszem uśmiecha się szeroko, ale jego broda i wąsy są tylko nieudolnie przyklejoną jakąś tandetną imitacją z waty, spod płaszcza wyglądają mu wojłokowe walonki, zaś w worku z rzekomymi prezentami jest tylko stek zwykłych propagandowo opakowanych kłamstw.

Chciałoby się ten cały wywód podsumować jakimś mądrym, mocnym i wzniosłym cytatem, ale po co skoro młodzi mają na to swoje własne celne i dosadne określenie? Po prostu najwyższy czas skończyć z rzeźbieniem w gównie.
Tekst ukazał się w ogólnopolskim tygodniku Warszawska Gazeta – www.warszawskagazeta.pl

A tutaj dowody na to, że „Bronkobus wróży nieszczęście”.   


Mirosław Kokoszkiewicz (kokos26)

Publicysta tygodników Warszawska Gazeta i Polska Niepodległa oraz miesięcznika Zakazana Historia

Źródło:   http://blogpublika.com/2015/03/18/koniec-z-rzezbieniem-w-gownie/ , 18 marzec 2015.

Zdjęcie: Jacek Kuroń w czasie swojej akcji „zupa”. Fot. Inter / wybor wg.pco

Polecamy książki Mirosława Kokoszkiewicza, „Polacy, już czas” ozdobioną rysunkami śp. Arkadiusza „Gaspara”  Gacparskiego i  „Jak zabijano Polskę”.

Sprzedaż: www.polskaksiegarnianarodowa.pl, United Express, Warszawa, ul. Marii Konopnickiej 6.

Przeczytaj więcej tekstów Mirosława Kokoszkiewicza na naszym portalu  >  >  >  > TUTAJ . 

POLISH CLUB ONLINE, 2015.03.18

Mirosław Kokoszkiewicz

Autor: Mirosław Kokoszkiewicz