Stanisław Tymiński: KORWIN


Kiedy w 1990 roku zostałem zarejestrowany jako kandydat na prezydenta  postanowiłem nawiązać kontakty z tzw. antysystemową opozycją. Między innymi w kawiarni „Ambasador” w Warszawie spotkałem się z 10-osobowym aktywem Unii Polityki Realnej, który „na pięć minut” przed wyborami porzucił swego lidera, Janusza Korwina Mikke. Dlatego nie doszło do rejestracji jego kandydatury. Byłem zdziwiony kiedy niedługo potem w dworku w Pęcicach pod Warszawą, gdzie wynajmowałem kilka pokoi, pojawił się sam Korwin  bez zapowiedzi. Nie można było jednak poważnie rozmawiać z facetem, którego właśnie opuściła cała jego organizacja i został osamotniony. Widziałem go później w tłumie na kilkunastu wiecach wyborczych, ponieważ jeździł za mną po całym kraju.

Przypomniałem sobie tę sprawę, ponieważ obecnie na krótko przed wyborami na prezydenta Korwina znowu opuściła jego włąsna partia Nowa Prawica, a jej kandydatem stał się prawnik ekonomista Jacek Wilk.  Historia się powtórzyła – Janusz Korwin Mikke aby znowu być kandydatem musiał założyć nową organizację „Korwin” tuż przed wyborami.

Budowanie skutecznych zespołów ludzkich jest priorytetem w nowoczesnej armii amerykańskiej. Nie wystarczy dać żołnierzom dobrą broń i po fizycznym przeszkoleniu oczekiwać od nich zwycięstwa. Konieczna jest umiejętność zbudowania takiego zespołu, który będzie wygrywał bitwy podobnie jak zespoły piłkarskie wygrywają mecze. Do tego potrzebne są wrodzone i nabyte umiejętności kierowania ludżmi. Dobry lider zespołu buduje przede wszystkim lojalność i zaufanie swoich ludzi aby niezawodnie współpracowali ze sobą na polu walki. Z moich obserwacji Korwin takiego szkolenia nigdy nie przechodził, ponieważ nie potrafi budowac ludzkich zespołów. A przecież prezydent musi mieć zgraną grupę specjalistów w swojej kancelarii na których może polegać.

Faktem jest, że Korwin nigdy normalnej pracy nie miał. Urodzony w przysłowiowym czepku żyje z majątku pozostawionego mu przez rodzinę oraz publikacji tygodnika „Najwyższy Czas”, do którego prawdopodobnie trzeba stale dokładać pieniędzy ponieważ trudno oczekiwać aby był z tego jakiś zysk. Odnoszę wrażenie, że Janusz Korwin Mikke, jako urodzony arystokrata chciałby podawać rękę ludziom pracy w rękawiczkach, aby się nie ubrudzić. Nie wiem jak ludzie tacy jak Jarosław Kaczyński czy Korwin, którzy nigdy nie mieli normalnej pracy mogą mieć empatię dla ciężko pracującego ludu.

Mimo wszystko lubię Korwina za jego rozrywkowość,  błyskotliwą inteligencję oraz energię, która go motywuje do dalszego kandydowania w wyborach mimo podeszłego wieku. Sam fakt, że jest on mistrzem Polski w grze w brydża świadczy, że jest dobrym strategiem. Jednak nieszczęściem ludzi wybitnie inteligentnych jest brak emocji oraz serca. Często mają oni zwyczaj promocji niepraktycznych pomysłów, które wybitna inteligencja podsunie im w danym momencie. Wiele z tych pomysłów ma sens tylko dla nich. W odróżnieniu od inteligencji mierzonej wskażnikiem IQ (Intelligence Quotient) bardzo ważna jest też inteligencja emocjonalna, ponieważ wiele decyzji z powodu braku danych trzeba podejmować „na wyczucie”. Tak jak to zauważył Adam Mickiewicz: Dziewczyna czuje, – odpowiadam skromnie – A gawiedź wierzy głęboko; Czucie i wiara silniej mówi do mnie; Niż mędrca szkiełko i oko. Martwe znasz prawdy, nieznane dla ludu, Widzisz świat w proszku, w każdej gwiazd iskierce. Nie znasz prawd żywych, nie obaczysz cudu! Miej serce i patrzaj w serce!”. Czy też Shakespeare:Zdaje mi się, że widzę…. gdzie? Przed oczyma duszy mojej. W tradycji szamańskiej: „Jedyna droga warta trudu to ta co ma serce”.

Niewątpliwie możliwość odczucia duszy własnego narodu jest jedną z podstawowych umiejętności kandydata na prezydenta. Ewidentnie taką włąśnie zdolność miał kontrowersyjny Marszalek Piłsudski, co czyniło go wodzem nadprzeciętnym. Uważny czytelnik jego książki „Rok 1920” dowie się, że Piłsudski w czasie wojny z bolszewikami „czuł” tysiąc kilometrowy front walki „telepatycznie”. Praktycznie nie miał innych narzędzi, ponieważ nie było wtedy możliwości szybkiej komunikacji z powodu braku praktycznych urządzeń telekomunikacyjnych.

Dlatego wymagam od nowego prezydenta takich zdolności wyczucia aby nastąpiła odnowa naszego narodu i sanacja polskiej sceny politycznej. „Ein folk, ein Fuhrer” to przepis na sukces aby tak jak w jednej ze zwrotek naszego hymnu narodowego: „Moskal, Niemiec nie osiędzie, gdy jąwszy pałasza: Hasłem naszym zgoda będzie i ojczyzna nasza.

Ze wszystkich kandydatów prawicy odnoszę wrażenie, że jedynie Marian Kowalski ma zdolność wyczucia naszego umęczonego narodu i wystarczającą charyzmę aby być naszym prezydentem. Jest on moim bohaterem od 2012 roku kiedy to w czasie Marszu Niepodległości w krytycznym momencie z mikrofonem w ręku utrzymał porządek między uczestnikami marszu i policją  i tym samym ocalił wielu ludzi od kalectwa i śmierci, ponieważ sytuacja wtedy była wybitnie niebezpieczna. Przypadkowo to ja ufundowałem wtedy nagłośnienie Marszu Niepodległości w odpowiedzi na desperacki apel:

Przyjaciele! Zwracamy się z gorącym apelem o pomoc. Do Święta Niepodległości pozostały już tylko trzy dni. Pozostały dwie pilne kwestie organizacyjne, których nie rozwiążemy bez Waszego wsparcia. Do opłacenia wszystkich kosztów tegorocznego Marszu wciąż brakuje ok. 10 000 zł. W ostatnim czasie zapłaciliśmy m.in. 2900 zł za komunikację dla Straży Marszu, samochody które będą wiozły nagłośnienie – 3000 zł. Kolejne wydatki to megafony, sprzęt medyczny, oznakowanie Straży, zabezpieczenie sektorów, produkcja banerów itd.. Przed nami opłacenie największego wydatku – nagłośnienia”.

 Od tamtej pory miałem zaszczyt osobiście poznać Pana Mariana i jego żonę Agatę. Na uroczystym bankiecie 11-go listopada 2014 z ramienia Kapituły wręczyłem mu Order Patriota wraz z dyplomem.

Nie mam najmniejszej wątpliwości, że Pan Marian Kowalski jest prawym Polakiem, naszym patriotą, gotowym nawet oddać swoje życie dla dobra ojczyzny. To jest człowiek, który nigdy nie zdradzi naszej Racji Stanu. Przede wszystkim jest to osoba z ogromnym wyczuciem i wielkim sercem. A tego właśnie nam brakuje w polityce od wielu lat, ponieważ większość ustaw jest produkowana i uchwalana na naszą niekorzyść.

Wracając do Korwina, jako inteligentny strateg, mógłby on być jednym z Sekretarzy Stanu w kancelarii prezydenta, gdzie jego pomysły i propozycje byłyby odpowiedno przefiltrowane i ocenione przed wyjściem na świat. Z pewnością byłaby to była dla niego lepsza sytuacja ponieważ jako człowiek, który coś obmyslił nie musiałby tego wdrażać w życie i pilnować. Byłby wolny w sensie swojej natury do tworzenia inteligentnych pomysłów i kuluarowych strategii. Mógłby też pozostać europosłem.

Nie często dany kraj ma szczęście aby jednym z kandydatów na prezydenta był człowiek takiego formatu jak Pan Marian Kowalski. Dlatego na niego oddam mój głos w tych wyborach. Aby Polska, nasza ojczyzna była prawdziwą matką, a nie złośliwą macochą.

 

Stanisław TymińskiActon, Kanada, 7 kwietnia 2014
www.rzeczpospolita.com

 

  • Na zdjęciu Janusz Korwin Mikke w Bielsku Białej. 11 marca 2010. Fot. za BB365.info / Wybór zdjęcia wg.pco

 

Źródło: http://wirtualnapolonia.com/2015/04/07/stanislaw-tyminski-korwin/ , 2015.04.07.

 

Przeczytaj więcej artykułów Stanisława Tymińskiego na naszym portalu  >   >   >   TUTAJ .

 

POLISH CLUB ONLINE, 2015.04.08.

Znalezione w sieci

Autor: Znalezione w sieci