Tomasz A. Żak, Stanisława Wiatr-Partyka: „Opowieść o Kresach – Dwa domy” (11)


WIRTUALNA POLONIA

 

Przeczytaj poprzednie odcinki . . . 

 

ballada-o-utraconym-domu

Dwie książki wyróżnione w ubiegłorocznej edycji Literackiej Nagrody im. Józefa Mackiewicza łączy arcypolski łańcuch pokoleń, które odwołują się do najświętszej i najbardziej heroicznej tradycji kresowej, a jednocześnie czynią to w sposób dotąd niespotykany, prawdziwy po prostu. To się chce czytać i być w tych zaklętych w literaturę uczuciach. Pamiętać również należy, że obie książki, a szczególnie „Dom za żelazną kurtyną…”, to także dzieła wyjątkowej urody edytorskiej, czego zamieszczane na naszym portalu wyimki nie są w stanie oddać nawet w połowie. Zapraszamy wiec na Kresy, zapraszamy do Polski. 

Stanisława Wiatr-Partyka, Ballada o utraconym domu. Warszawa 2013 

 

 

Nieśwież I

 

„Chwalcie łąki umajone” –

Z klasztoru

Nad wodą

Głos trąbki srebrzyście się ściele…

Z drugiej strony

Przez wodę

Słychać dzwony –

To w farnym kościele…

A tam znowu

Od koszar

„Ułani, ułani

Malowane dzieci…”

I po wodzie

Daleko

Głos leci…

 

Światełka…

Światełka!

To gondole kolorowe na jeziorze!

Dziś jest Święto Morza!

A w Słuckiej Bramie –

Znicze…

Okna Nowego Miasta oświetlone…

Ogniska na Kolonii Urzędniczej…

 

A nad wszystkim –

Ratusz!

Przed ratuszem –

Róże!

Dalej – sklep Brechałki,

Okienka w murze…

Kasyno,

Grobla,

Zamek,

Ulica Senatorska.

 

Pachnie maciejka.

Ganek.

Tam była Polska.

Tarnów, 1960

 

 

Tomasz A. Żak, Dom za żelazną kurtyną. Tarnów 2013

dwa-domy-11
Parkowa grobla wiedzie na zamek

 

 

 

 

 

 

 

Rozdział XI

Miasto i łańcuch

 

(…)

To oczywiste, że dla mnie spotkanie z Nieświeżem od samego początku było wypatrywaniem małej dziewczynki z jasnymi loczkami, a może z warkoczykami „tańcującymi” przy twarzy. Zdawało mi się, że widzę ją raz z tej, raz z tamtej strony jadącego autokaru. W którą uliczkę skręciła? A może idzie tam z przodu, tam gdzie zaczyna się grobla? Wjeżdżaliśmy do Nieświeża od strony Nowego Miasta i teraz wiem, że każda inna droga byłaby zła. Wjeżdżaliśmy więc przez groblę: na lewo jezioro Panny, na prawo Zamkowe. Za wodą i drzewami wieże zamku, a blisko już Słucka Brama… (…)

Matko Boska za Słuckiej Bramy!

Daj zapomnieć ten dom błękitny.

Ten dom, który ciągle udaje,

że jest.

Pani tak kiedyś napisała, bo pamiętanie boli, a to przecież niemożliwe, żeby zapomnieć. Bo ani zapomnieć się nie da, ani nie myśleć, ani nie mówić o tym błękicie nurzającym się w jeziornej toni. Ot, to właśnie jest nasza Kresowa Arkadia: drewniany ganek, maciejka, świecące okna za wodą, z chmur utkane ogrody dzieciństwa, smak tamtej Ojczyzny Odrodzonej, którego nie znajdziesz dzisiaj nad Wisłą. To wszystko jakby na wyciągnięcie ręki.

(…)

Na nieświeskim cmentarzu ze zniszczonego kamienia odczytuję słowa Jana Kochanowskiego: „A jeśli komu droga otwarta do nieba, Tym co służą ojczyźnie”. Kiedy w 1919 r. miasto zajęli bolszewicy, to nieświeżanie podjęli decyzję o zbrojnym oporze. W nocy z 14 na 15 marca opanowali najważniejsze budynki i zlikwidowali miejscowy tzw. sowiet, rozstrzeliwując naczelnika policji politycznej (Czeka) i komisarzy – Rozenbluma i Grynblata. Niestety, powstanie, na którego czele stał profesor Gimnazjum – Mieczysław Wołnisty, zostało zdławione, a aresztowanych przywódców rozstrzelano. W II RP postawiono w Nieświeżu dwa pomniki ku czci ofiar. Ponadto w gimnazjalnej auli (wówczas zwanej salą rekreacyjną) odsłonięto marmurową tablicę z wizerunkiem profesora Wołnistego, na której pod portretem zostało wyryte zdanie: „Umarłeś dla Ojczyzny – ucz nas dla niej żyć”. Pomnik wystawiony obok Ratusza zburzyli okupanci sowieccy już w 1939 r., a drugi, postawiony na cmentarzu, przetrwał, choć w 1944 r. odkuto z niego napis: „Zamordowani przez bolszewików”. Oprócz sentencji mistrza z Czarnolasu zachowały się jednak nazwiska zamordowanych: Mieczysław Wołnisty, Polikarp Kolenda, Józef Januszkiewicz, Konstanty Szydłowski, Stanisław Iwanowski oraz adnotacja: „Pięciu Poległym Związek Młodzieży Polskiej Gimn. im. Wład. Syrokomli 21 marca 1926”. Kwaterę, zwaną Grobem Pięciu Poległych, otacza łańcuch o grubych potężnych ogniwach, którym wciąż daleko do zerwania, choć rdza pomalowała je już kolorowo.

(…)

Możemy już teraz pójść parkową groblą na zamek. W roku 2012 przeszło tędy nie mniej jak 300 tysięcy odwiedzających. I nie mniej jak 300 tysięcy nie mogło się powstrzymać od komiksowego: Wow! To „wow!” wywołuje widok zamku, który jest dla wszystkich niespodzianką: Coś takiego, tutaj, na tej Białorusi?! Tymczasem nim przejdziemy przez bramę i zobaczymy dziedziniec ze studnią, to warto uświadomić sobie, czym jest to odbudowane historyczne cacko. Oto przed nami największa (zespół pałacowo-parkowy zajmuje ok. 100 ha powierzchni!), najdroższa (55 milionów dolarów!) oraz najbardziej spektakularna w XXI wieku rekonstrukcja – odbudowa polskiego zabytku na całym świecie (wliczając w to także prace konserwatorskie i renowacyjne na terenie III RP). (…)

Na pewno jest w tym coś irracjonalnego: taka decyzja, takie pieniądze i taki obiekt, który w zasadzie mógłby firmować sobą inne państwo, niż Białoruś. Efekt tej „mitycznej” decyzji, który można oglądać po 10 latach, jest w każdym bądź razie niesamowity. Szczególnie z naszego, polskiego punktu widzenia, bo nawet nie chodzi tutaj o te wszystkie zabiegi, które z tzw. żywej ruiny uczyniły obiekt „klasy zero”, a właśnie o fakt, że zadbano tutaj z niebywałą pieczołowitością o wszelkie szczegóły, które odtwarzają stan zamku sprzed II wojny światowej; stan, który jednoznacznie eksponuje historyczną polskość tego obiektu. Z racji patronatu państwa, pierwszą osobą, która obejrzała odbudowany zamek w Nieświeżu był prezydent Białorusi, Aleksander Łukaszenko. Natomiast uroczystego otwarcia wraz z prezydentem dokonali przybyli z zagranicy potomkowie książęcego rodu Radziwiłłów – Michał i Mikołaj. Zaskoczenie? Tak Pani S., to wszystko na pewno nie pasuje do obowiązującej „w temacie” Białorusi narracji, którą wdrukowuje się u nas obecnie Polakom do głów. A łańcuch rdzewieje coraz bardziej, choć ogniwa wciąż mocne…

(…)

A dwa dni później przyszła do mnie muzyka. Było to 1 lipca, w dniu Święta Niepodległości Białorusi. Specjalnie dla przybyłej z Polski grupy nieświeżan przygotowano koncert, oczywiście na zamku. I znów zobaczyłem studnię zwieńczoną kutym w żelazie pelikanem i dziedziniec otoczony zewsząd zabudowaniami. Na program zaproponowanego nam koncertu składały się w większości standardy europejskiej opery i operetki oraz rozpisane na fortepian i żeński kwartet skrzypcowy kompozycje mistrzów romantyzmu i baroku. Wykonawcami byli artyści z różnych kontynentów biorący udział w wielkim białoruskim projekcie „Młoda muzyka”. Dawno nie otrzymałem takiej dawki twórczej energii, jak właśnie wtedy. Zwykło się w takich sytuacjach mówić o „uczcie duchowej”, a mnie po prostu było wstyd. Tak, Pani S., wstyd – wstyd za polską kulturę, która zeszła do poziomu grilla i pieśni biesiadnej. I efekt jest taki, że – szczerze mówiąc – nie wyobrażam sobie, aby np. w moim mieście – Tarnowie, jego władze takim koncertem chciały firmować swą kulturalną kondycję. Z tym wstydem w sercu, a nawet z zazdrością, dziękowałem za ten koncert, za tak poważne nas potraktowanie.

(…)

A jak ktoś chce, to się dowie, że np. zbudowana w Mińsku w 2006 r. Biblioteka Narodowa Białorusi jest jedną z największych i najbardziej niezwykłych bibliotek świata. Tutaj znajdują najliczniejsze zbiory białoruskich materiałów drukowanych, a także trzecia na świecie co do wielkości kolekcja książek w języku rosyjskim, choć sławę miejsce to zdobyło najpierw ze względu na swój kształt architektoniczny. 23-piętrowa Biblioteka została zbudowana w kształcie kryształu diamentu (wysokość ponad 70 metrów). Jej ogólna powierzchnia wynosi ponad 100 tys. m2. Na górze budowli znajdują się punkty widokowe (otwarty i zamknięty), skąd można obserwować cały Mińsk. (…)

A jak ktoś chce, to dowie się również, że wyższe wykształcenie na Białorusi można otrzymać w 45 państwowych i 10 prywatnych uczelniach, a stosunek ilości studentów do ogólnej liczby ludności jest jednym z najwyższych w Europie. Jeżeli ktoś studiował tutaj bezpłatnie, to państwo przewiduje obowiązkowe skierowanie takiego studenta do pracy na dwa lata (dodajmy, że po tzw. zawodówce czy po technikum skierowanie obowiązuje na Białorusi przez jeden rok). Dzięki temu systemowi gwarantowana jest praca w zawodzie i zdobycie doświadczenia. Po dwu latach można albo dalej pracować w tym samym miejscu, albo zmienić pracę. Oczywiście, nie każdy może być zadowolony ze skierowania. W takim przypadku wnioskuje się o zmianę miejsca, ale można też w ogóle zrezygnować z tej opcji, choć wtedy trzeba zapłacić za lata bezpłatnych studiów. Studenci, którzy mają bardzo dobre stopnie w nauce, mogą sami wybierać miejsce skierowania do pracy. I ważna dodatkowa informacja: jeżeli osoba kierowana do pracy jest w stanie małżeńskim, to komisja uczelni skieruje ją w miejscu zamieszkania lub pracy małżonki czy małżonka. Na Białorusi studiują ludzie z całego świata (odnotowano ostatnio, że z 88 krajów). (…)

A u nas w tym czasie zbudowano Stadion Narodowy. A nasi absolwenci aplikują o pracę „na zmywaku” w Londynie, albo przy zbiorze kapusty w Niemczech. Ktoś z uporem piłuje nasz łańcuch. Jeszcze trochę, a ogniwa pękną.

(…)

Tam polski świat nie tyle odszedł, co go zamordowano. Nie tyle fizycznie, co duchowo. I tutaj paradoks, tzw. poznawczy, związany z tym, kto – tak naprawdę – docenia polską przeszłość? Dwadzieścia lat temu białoruska muzykolog – dr Olga Dadiomowa wyruszyła do Polski na poszukiwania zaginionych muzycznych rękopisów Radziwiłłów. Ku swemu zaskoczeniu w bibliotekach Warszawy i Krakowa odnalazła nuty nieświeskich kompozytorów dworskich z XVIII wieku. Odkrycie to zmieniło dotychczasową opinię badaczy, że na Białorusi nie było elitarnej kultury muzycznej. Natomiast osobista ocena tej sprawy przez panią Olgę dodatkowo „odczarowuje” sowieckie schematy: „W społeczeństwie radzieckim istniał stereotyp szlachcica krwiopijcy i ciemiężyciela ludu, o dawnej kulturze świeckiej nie mówiono. Wychodziło na to, że w środku Europy leży „trójkąt bermudzki”, który wszystkie nurty kulturalne — renesans, klasycyzm, barok — ominęły”. Pani doktor zajęła się tworzeniem naukowego wizerunku muzycznego Białorusi, a znani działacze kultury postarali się o to, aby unikatowe partytury nie wylądowały tylko w jakimś muzeum czy na bibliotecznych półkach.

Wiktor Skorobogatow, reżyser Teatru Opery i Baletu w Mińsku, wraz z kompozytorem Włodzimierzem Bajdowym i dramatopisarzem Sergiuszem Kuzniecowem podjęli się pracy nad jedną z odnalezionych oper – „Cudze bogactwo nikomu nie służy”, autorstwa Jana Dawida Hollanda. Napisano partie dla instrumentów orkiestry, dopracowano dramaturgię, utracone fragmenty partytury uzupełniono muzyką Hollanda z innych utworów, wreszcie ze szlacheckiej polszczyzny tekst przetłumaczono na język białoruski. Podkreślam to ostatnie: „przetłumaczono na język białoruski”. Szef muzyczny operowego projektu „open air” w Nieświeżu, Wiaczesław Wolicz, nie namyślał się długo i właśnie ten utwór uczynił głównym punktem programu. Po 200 latach na zamku znów zabrzmiała muzyka kapelmistrza zamkowego Radziwiłłów. A dziennikarka czasopisma „Belarus”, Wiktoria Kamiendowa, recenzując to wydarzenie, zauważyła przy okazji rzecz wyjątkowo istotną:

„Czas jak gdyby się cofnął, publiczność przypomniała sobie o dawnej świetności, była dumna ze swojego kraju, w którym teraz również jest wielu zdolnych i wrażliwych ludzi. Przyczyna uczucia, które wszystkich ogarnęło, jest prosta, po wsze czasy osoby twórcze są wierne jednej zasadzie — być źródłem inspiracji i wychowywać zamiłowanie do piękna. Póki żyje w nich natchnienie i wyobraźnia, będą aktywni i kreatywni”.

I tak, Pani S. wygląda moja niespodzianka. A może raczej lekcja pokory, którą warto by też aplikować wielu, wielu Polakom. Tylko czy uda się z niej wyciągnąć wnioski?

(…)

 

Książkę Tomasz A. Żaka „Dom za żelazną kurtyną. Listy do Pani S.” można nabyć m.in. w księgarni internetowejmultibook.pl, korzystając z adresu:

http://multibook.pl/pl/p/tomasz-a-ak-dom-za-elazn-kurtyn-listy-do-pani-s/4950

 

Wirtualna Polonia

Źródło:  http://wirtualnapolonia.com/2015/02/14/tomasz-a-zak-stanislawa-wiatr-partyka-opowiesc-o-kresach-dwa-domy-11/ , 2015-02-07

  • Zdjęcie główne: Wjazd do Nieświeża. 25.04.2010. Fot. Mariusz Proskien – skyscrapercity.com / wybór zdjęcia wg.pco

 

POLISH CLUB ONLINE , 2015.04.10

Znalezione w sieci

Autor: Znalezione w sieci