Tomasz Gabiś – Odwrócony kolonializm: jak Polska zostanie rezerwuarem ludności dla Zachodu


ARCANA.pl

 

Tomasz Gabiś, publicysta, tłumacz. Fot. DM
Tomasz Gabiś, publicysta, tłumacz. Fot. DM

„Odwrócony kolonializm to śmiertelne zagrożenie dla krajów oddających swoich mieszkańców innym krajom; małe narody, jak Estończycy, mogą zostać całkowicie zaabsorbowane. Większe, jak np. Polacy, tracą swoich najbardziej wykwalifikowanych i przedsiębiorczych obywateli, czyli takich, którzy decydują o przyszłości narodu” – pisze Tomasz Gabiś w 121 numerze Arcanów.

15.04.2015

(…)

W Niemczech następuje spadek liczby ludności, dzietność jest na katastrofalnie niskim poziomie. Wskaźnik urodzeń w Niemczech Zachodnich już od 1972 r. był jednym z najniższych na świecie, a po zjednoczeniu trend ten objął także b. NRD. Obecnie w Niemczech na jedną kobietę przypada 1,38 urodzin, przy czym jedna trzecia urodzonych dzieci ma pochodzenie imigranckie. Trwa wewnętrzna migracja z b. NRD na zachód; w Niemczech Zachodnich niektórym rejonom także grozi, choć w mniejszym zakresie, odpływ ludności, np. z Górnego Palatynatu, Północnej Hesji czy Kraju Saary. Tych emigrantów przyciągają silne gospodarczo regiony w Bawarii, Fryburgu, Szwabii, Kolonii i Lüneburgu.

W okresie od 1990 do 2006 r. z b. NRD wywędrowało 1,7 mln ludzi, przede wszystkim młodych, było wśród nich więcej kobiet niż mężczyzn. Ta wewnętrzna migracja pozostawia puste przestrzenie: do 2030 r. liczba ludności na tamtych terenach skurczy się o 1/3, a w niektórych rejonach np. w saksońskiej Hoyswerdzie o ponad połowę. Demograficznie ustabilizują się Lipsk, Drezno, Jena, ale tylko dzięki temu, że wysysają otaczające je regiony. Zasilanie centrów przez mieszkańców prowincji jest regułą, nowością obecnej sytuacji jest to, że migracja do miast oznacza wyludnienie prowincji, ponieważ wskaźnik urodzin spada poniżej wartości niezbędnej do utrzymania liczby ludności.

(…)

arcana-121-okladka-jpgNiewykluczone, że koszty utrzymania infrastruktury i usług publicznych w niektórych wyludnionych regionach staną się w przyszłości tak wysokie, ze będzie się płacić tamtejszym mieszkańcom premie za przeprowadzkę; pozostanie „Niemandsland”.

Obecna migracja wewnątrz Niemiec na zachód (proces ten obserwujemy także wewnątrz innych państw i pomiędzy państwami europejskimi) nie wynika z zewnętrznego nacisku demograficznego, ale z siły przyciągania niektórych centrów; ruchy te nie rodzą się z nadmiaru ludności poszukującej „pustej przestrzeni” do zasiedlenia, lecz tę pustkę zostawiają po sobie, zamiast „narodu bez przestrzeni” mamy „przestrzeń bez narodu”. Według znanego demografa prof. Herwiga Birga obszar dawnego NRD będzie w roku 2050 wyłącznie pojęciem geograficznym.

(…)

Migracja wewnątrz państw spowoduje wyludnianie się prowincji, natomiast migracja ponad granicami sprawi, że całe kraje i grupy krajów staną się wyludnioną prowincją. W Europie ruchy migracyjne odbywają się zgodnie z różnicą poziomów: ze wschodu na zachód, z południa na północ, ze świata prawosławnego i katolickiego do protestanckiego. Obecnie strumienie migracji w Europie wyglądają następująco: Wielka Brytania zaopatruje się w ludzi czerpiąc z rezerwuaru Polski, Łotwy i Litwy, Niemcy z rezerwuaru Polski, Litwy i Rumunii, Hiszpania z rezerwuaru Rumunii i Bułgarii, Włochy z rezerwuaru Rumunii i Polski, Szwajcaria, Austria i Norwegia z rezerwuaru Niemiec, Europa Środkowa z rezerwuaru Ukrainy i Mołdawii, Łotwa z rezerwuaru Rosji i Białorusi. Kraje Europy Wschodniej mają do dyspozycji tylko rezerwuar azjatycki i islamski. Państwa położone najdalej na północny zachód przyciągają najlepiej wykształconych i wykwalifikowanych, im bardziej na wschód i na południe leżą państwa przyjmujące imigrantów, tym bardziej muszą zaniżać kryteria kwalifikacji, ponieważ zmuszone są sięgać po imigrantów będących coraz dalej od europejskiej kultury i europejskich metod gospodarczych.

(…)

Obecna imigracja jest rodzajem odwróconego kolonializmu. Stary kolonializm polegał na wtargnięciu kolonizatorów do przestrzeni ludu kolonizowanego; przyciągała ich ziemia, praca, surowce, ale także przestrzeń jako taka, przestrzeń działania, osiedlenia i strategiczna rezerwa. Dzisiaj, kiedy własna przestrzeń nie jest zapełniona, zawłaszczanie obcej nie ma najmniejszego sensu; dawne sposoby opanowania i wykorzystania ludów kolonizowanych wraz z ich przestrzenią są już nieaktualne. Teraz chodzi głównie o zasysanie obcej ludności do własnej przestrzeni, aby wyrównać deficyty demograficzne, wypełnić stary teren osiedleńczy i zapewnić mu funkcjonowanie. Klasyczny kolonializm polegał na wprawieniu w ruch własnych ludzi, nowy kolonializm to wprawienie w ruch kolonizowanych. Stary kolonializm rabował ludom skolonizowanym, w najgorszym przypadku, część ich kulturalnej tożsamości narzucając im własny język, ale ponieważ tworzyły one zwartą masę ludnościową w danej przestrzeni, zwykle zachowywały własną kulturę i sposób życia.

(…)

Odwrócony kolonializm to śmiertelne zagrożenie dla krajów oddających swoich mieszkańców innym krajom; małe narody, jak Estończycy, mogą w ciągu niedługiego czasu zostać całkowicie zaabsorbowane. Większe, jak np. Polacy, tracą swoich najbardziej wykwalifikowanych i przedsiębiorczych obywateli, czyli takich, którzy decydują o przyszłości narodu. Od momentu przystąpienia Polski do Unii Europejskiej, w latach 2004 do 2008, wywędrowało z Polski ponad 1,2 mln ludzi, głównie do Wielkiej Brytanii, Irlandii, Francji, Finlandii, Holandii i Niemiec. Dla tych krajów Polska jest kolonią, rezerwuarem ludzi. Z punktu widzenia Polski i innych krajów leżących od niej dalej na wschód Brytyjczycy, Irlandczycy itd. to narody-kanibale.

Kwestie demograficzne i kwestie imigracji są kwestiami władzy. Po pierwsze górą będą ci, którym uda się zachować wysoki wskaźnik urodzeń i zachować demograficzny potencjał, co pozwoli zminimalizować napływ obcych. Po drugie, spośród narodów zmuszonych do czerpania z rezerwuaru ludnościowego innych narodów, górą będą te, które przyciągną ludzi najbliższych im przestrzennie i kulturowo, czyli najwyżej wykształconych i wykwalifikowanych, najłatwiej integrujących się i asymilujących.

Tak jak klasyczny kolonializm nakierowany był na najbogatsze źródła surowców naturalnych, tak „odwrócony kolonializm” celuje na najcenniejszy surowiec dzisiaj, czyli „kapitał ludzki”, który, podobnie jak surowce, jest różnej ilości i jakości. Chodzi więc o przyciągnięcie tego najcenniejszego „kapitału”, a zahamowanie przyjazdu grup niezdolnych do integracji lub jej niechętnych, ciągnących do krajów o najhojniejszym systemie świadczeń socjalnych i o najniższej sile kulturowo-psychologicznego oporu.

Tomasz Gabiś

Cały artykuł dr. Tadeusza Gabisia można przeczytać w 121 numerze Dwumiesięcznika ARCANA.

Więcej artykułów dr. Tomasza Gabisia na naszym portalu   >    >    >   TUTAJ .

  • Zdjęcie główne za Inter / wybór wg.pco

POLISH CLUB ONLINE , 2015.04.15

Tomasz Gabiś

Autor: Tomasz Gabiś