Izabela Brodacka Falzmann: Wystrugani ze styropianu


Izabela Brodacka Falzmann Fot. naszeblogi.pl
Izabela Brodacka Falzmann
Fot. naszeblogi.pl

Pewien znajomy naukowiec pomógł mojej córce napisać streszczenie jej pracy dyplomowej po angielsku. Nie chodziło o język lecz o specyficzny styl takich resume, w którym to stylu jako autor licznych publikacji był niezwykle biegły. Kiedy mu dziękowała, być może niezręcznie, albo zbyt chłodno, powiedział. ”Mały Murzynek cały dzień skakał i śpiewał z radości, że biała pani taka dobra”. Ten żart miał jej zapewne uświadomić że poczuł się potraktowany jak ten przysłowiowy Murzyn, który zrobił swoje i może odejść. Przypomniało mi się to gdy nasz minister spraw zagranicznych, po sporej porcji ośmiorniczek, powiedział coś na temat murzyńskości swoich rodaków. Nie była to wypowiedź elegancka, a jej autor z całą pewnością nie jest postacią z mego sztambucha, ale wydaje mi się że rozumiem co miał na myśli. Częstość z jaką dziennikarze i publicyści cytują inne błyskotliwe powiedzonka prominentów systemu, na przykład o „kupie kamieni”, czy „teoretycznie istniejącym państwie”, świadczy o tym, że ośmiorniczki dobrze działają na szare komórki.

Chodzi tu oczywiście nie o murzyńskość w sensie dosłownym, ani o wykorzystywanie rodaków przez zachodnie koncerny i korporacje, w których harują jak biali niewolnicy, lecz o stereotyp murzyńskości, o postawę Kalego z „W pustyni i puszczy” czy murzynka Bambo, który boi się, że się od kąpieli wybieli, czyli o specyficzną naiwność oraz służalczość naszych polityków wobec możnych tego świata. Choćby o szkodliwe dla kraju działania Tuska, które zostały nagrodzone poklepaniem go przez Merkel po plecach jak posłusznego psa. Tusk nie jest najlepszym przykładem murzyńskości, bo nie poprzestał na klepaniu i chwycił tłusty kąsek z pańskiego stołu. Murzyńskość w rozumieniu Sikorskiego to służalczość bezinteresowna, wynikająca z kompleksów. Wydaje mi się, że wielu ludzi o dobrych intencjach popełniało i popełnia ten sam błąd. Ten syndrom ma różne oblicza. Niektórzy nazywają go syndromem sztokholmskim czyli przywiązaniem prześladowanego do oprawcy. W czasach PRL wiele osób z uwielbieniem odnosiło się do krytykujących system socjalistyczny jego twórców i prominentów. Powtarzano powiedzenie Ochaba: „co oni zrobili z tym krajem” wielkodusznie zapominając, że Ochab był pierwszy na liście „onych” i że chciał odrąbywać ręce podniesione na władzę ludową. Inni publicyści widzą w tym kult cargo. Kult cargo, rozwinął się na wyspach Oceanu Spokojnego. Ludność tubylcza zaczęła tam budować z gałęzi i liści atrapy lądowisk i pasów startowych w nadziei, że dzięki temu samoloty wysłane – w ich mniemaniu – przez bogów przywiozą im żywność i wszelkie dobra. Przejmujący obraz kultu cargo można zobaczyć w powstałym w 1962 roku filmie „Mondo cane”. W naszym rozumieniu kult cargo to niczym nie usprawiedliwione przeświadczenie, że wystarczy bezmyślnie imitować sprawdzone (lub co gorsza nie sprawdzone) gdzie indziej rozwiązania, a kraj zostanie obsypany manną z nieba. Również przeświadczenie, że z zachodu, a obecnie z UE będą spływały na nasz kraj same dobra. Przeświadczenie to zostało mocno nadwątlone brutalną kolonizacją naszego kraju przeprowadzoną przy współudziale lokalnych namiestników przez zachód , ale nadal różne grupy obywateli usiłują oprzeć swoją egzystencję na unijnych dotacjach.

Murzyńskość czy murzynizm (powiem za poetą – brakuje już mi rymów na izm) umożliwia stalinowskiej grupie interesu odwieczną grę. Ludowi pracującemu miast i wsi podkłada się jako odgromnik jakiś autorytet moralny, albo trybuna ludowego. W pierwszej edycji jedni i drudzy byli dość prymitywnie wystrugani ze styropianu. Taki trybun, przy najlepszej nawet woli, nie mając wystarczającego zaplecza, nie mając Pierwszej Kadrowej, skazany jest na przekonywanie do swoich koncepcji prominentów systemu. Skazany jest na ryzykowne sojusze oraz najczęściej na wyprowadzenie go w pole. Za czasów PRL wielu opozycjonistów było przeświadczonych, że partyjni rewizjoniści, a z całą pewnością zbuntowane resortowe dzieci są po ich stronie. Jak twierdził Kuroń uwłaszczony komunista natychmiast zaczyna myśleć jak ziemianin albo kapitalista. Jak się okazało uwłaszczony komunista myśli raczej jak folwarczny parobek, który pod nieobecność państwa rabuje pałac, a potem wyprzedaje za grosze ukradzione srebrne łyżeczki. Teorie Kuronia służyły rozmiękczaniu społeczeństwa, przyzwyczajaniu go do myśli, że zbrodnie komunistyczne nie zostaną ukarane, a komuniści zostaną kupieni za narodowy majątek.

Rzeźbiarzy w styropianie łączyło przede wszystkim (wyniesione chyba z autopsji) przeświadczenie, że każdy jest do kupienia, każdy ma swoją cenę. Jeżeli ktoś okazał się jednak nie do kupienia w sukurs przychodziły niezwykłe zbiegi okoliczności. Można zatańczyć się na śmierć, można wpaść pod walec drogowy, kierowca tira przypadkiem może zasnąć za kierownicą i zasypiając przypadkiem nacisnąć gaz. Ten kierowca również zupełnie przypadkiem ma kabinę nie tylko wzmocnioną, ale po prawej stronie i zupełnie przypadkiem zostaje po wypadku (choć zginął w nim europoseł Adwent oraz 5 innych osób) zwolniony do domu..

W pierwszym okresie niepodległości wszystkie co do jednego „autorytety” były topornie wystrugane ze styropianu. Karta opozycyjna miała przesłonić przeszłość. Gdy spod styropianu zaczęła wyłazić nie tylko zwykła słoma lecz partyjne legitymacje i wojskowe onuce, wybrano słomę w butach jako znak rozpoznawczy trybuna ludowego, czyli swojaka , który bezceremonialnie wali prawdę prosto w oczy.

Taki był przecież wizerunek Leppera , który niefortunnie dla siebie uwierzył w swoją rolę i usiłował wybić się na niezależność.

Teraz takim języczkiem uwagi (zamiast „u wagi” – to freudowskie, ale znamienne przejęzyczenie pewnego komentatora) stał się Kukiz. Nie ma mu czego zazdrościć. Zabrakło u jego boku zmarłego profesora Przystawy natomiast namnożyło się takich fałszywych sojuszników, jak prezydent Komorowski. Do hrabiego rola trybuna ludowego  jednak zupełnie nie pasuje. Pomimo słomy w butach i onuc wystających spod mocno zwietrzałego styropianu.

  • Tekst drukowany w ostatnim numerze Warszawskiej Gazety

 

Izabela Brodacka Falzman
Blog autorski

Źródło: http://naszeblogi.pl/55010-wystrugani-ze-styropianu , 2015-05-25

  • Zdjęcie: Tadeusz Mazowiecki, Lech Wałęsa, Lech Kaczyński, Jacek Kuroń. Fot. Arch. TGF / Wybor wg.PCO


Więcej felientonów pani Izabeli Brodackiej Falzmann na naszym portalu   
>   >    TUTAJ .


POLISH CLUB ONLINE
, 2015.05.26

Izabela Brodacka Falzmann

Autor: Izabela Brodacka Falzmann