Dr Jerzy Jaśkowski: „ATOM dla nauki” – kolejne ogłupianie studentów.


Z cyklu: „Państwo istnieje formalnie” – 57a

 

PAMIĘTAJ, TYLKO TE IDEE ŻYJĄ, KTÓRE WEDŁUG STARSZYCH I MĄDRZEJSZYCH ŻYĆ MAJĄ. jj

Od tygodnia mamy w Polsce kolejny cyrk, za podatnika pieniądze, serwowany mam przez powszechne nauczanie, czyli masową dezinformację.
Spółka PGE ELEKTROWNIA JĄDROWA 1 RUSZYŁA w Kraj z serią lekcji propagandowych na temat elektrowni atomowych.
Oczywiście, jak to zwykle bywa, występować będą ci sami ludzie, co w poprzednich przedstawieniach, tym się różniący od przeciętnego śmiertelnika, że zostali mianowani na stanowiska ekspertów. O ile dobrze szukałem, to żaden z tych ekspertów nie posiada licencji na budowę elektrowni atomowych, czyli praktycznie opowiada to, co mu pozwolono zobaczyć, czy przeczytać. Nie ma przecież cienia wątpliwości, że wszelkie sprawy związane z energetyką jądrową są pod skrzydłami wojskowych służb specjalnych, czyli przed przeczytaniem spalić.
Zajęcia, czyli tumanienie młodzieży, będzie się odbywało w miastach uniwersyteckich, aby to poważniej wyglądało, w takich jak Poznań, Kraków, Szczecin, czy Łódź. Ośrodki te są przecież znane z wysokiego poziomu atomistyki.
A tak przy okazji, Polska jako 38-milionowy kraj patentuje rocznie tylko nieco ponad sto wynalazków, a taka Korea Południowa 14.500, Niemcy 17 000. To tak na marginesie, Szanowny Czytelniku, abyś mógł wiedzieć, w jakim to miejscu politechnizacji jesteśmy. Czyli, z czym do Gościa.
Oczywiście, wymienione rekwizyty marketingowe wskazują jednoznacznie na to, jaki cel ma ta propaganda. Sam możesz sprawdzić na wwww.cire.pl z 15 maja 2015r.
Dziwnym trafem, zbiegło się to z informacją, ile kosztuje nas, podatników, ta cała zabawa z atomem.
Otóż podano, że tylko wice prezes pan Zdzisław Gawlik, przez pół roku zajmowania stanowiska w firmie, wyciągnął z kasy podatnika aż 500 000 złotych. Chłopcy pracując w państwowej firmie PGE od 2009 roku i przez minione 6 lat skubiąc kasę, muszą się przecież wykazać jakąś działalnością.
P.  Zdzisław Gawlik w 2013 roku odszedł ze spółki prosto do Ministerstwa Skarbu, zarządzanego przez p. Aleksandra Grada, poprzednio prezesa w/w spółki. Pan Grad po odejściu z rządu został prezesem spółki energetycznej Tauron, z pensją roczną ponad milion złotych.
Przypomnę, że w maju GUS ogłosił, że przeciętny Polak na rękę dostaje 1330 złotych. No, ale przeciętny Polak nie ma zielonego pojęcia o atomie.
Co prawda z panem Gradem też tak może być, ponieważ z wykształcenia jest inżynierem geodetą.
Jakie są zarobki 13 osobowej grupy kierowniczej nie wiadomo, chociaż to nie jest prywatna spółka, tylko państwowa, a więc wynagrodzenie powinno być jawne. Odejście poprzedniego prezesa kosztowało skarb państwa tylko 6 900 000 złotych.
Tak wiec miłość do atomu ma realne, jak najbardziej materialne podłoże i jest jednoznaczna.

 

W tym miejscu trzeba przypomnieć trochę nie tylko historię, ale i uzasadnienie takich decyzji personalnych i inwestycji.
Pierwszym ministrem od atomu w PRL-u był krawiec ciężki z zawodu, niejaki pan Jerzy Bilik. Po 1968 roku, obywatel Izraela. To on nadawał stopnie profesorskie późniejszym specjalistom i ekspertom. Trzeba o tym pamiętać, bo to jest właśnie poziom i historia „polskiej” atomistyki.
W tej sytuacji nie należy się dziwić wykształceniu obecnych primi inter pares w atomie. To już tradycja w kraju istniejącym formalnie. Od razu widać, kto i dlaczego został mianowany. Tylko czemu nie możemy zapoznać się z tym na oficjalnych stronach atomistów z Instytutu w Świerku, czy Krakowie?
Przypomnę, że do dnia dzisiejszego nie rozliczono wydatków, jakie poniosło społeczeństwo w związku z całością ery atomowej stanu wojennego w Polsce.
A historia nieujawniona lubi się powtarzać. Świadczy o tym powołanie obecne pełnomocnika do budowy elektrowni jądrowej w randze ministra. Proszę popatrzeć, jedna budowla i od razu minister. Jakie to koszta! W dodatku zatrudniono tych samych specjalistów od dezinformacji, którzy działali 30 lat temu.
Taki na przykład dr A. Strupczewski, odpowiedzialny za awarię reaktora w Świerku w 1979 roku – do dnia dzisiejszego raport komisji o tej awarii jest tajny – ma permanentny głos w mass mediach głównego nurtu dezinformacji.
Dr A. Strupczewski to w ogóle ciekawy osobnik. Koło roku 1981 publikował prace udowadniające, że reaktor WWR jest przestarzały i nie powinien być budowany. W rok później, już w składzie ekipy żarnowieckiej, twierdził coś wręcz przeciwnego [Zeszyty Naukowe Instytutu w Świerku].
Zresztą mieliśmy całą gamę takich użytecznych trolli, dezinformujących w stanie wojennym społeczeństwo odnośnie energetyki jądrowej, jak np. prof. Marecki z Gdańska, czy Jaworowski z Warszawy, lub Hrynkiewicz z Krakowa, zresztą wybitny fachowiec, odznaczony Orderem Czerwonego Sztandaru. A swoją drogą ilu „Polaków”  otrzymało ten order?
Obecnie dr A. Strupczewski jest szeroko nagłaśnianym, przez określone media, reklamowcem energetyki jądrowej w Polsce. Aż wierzyć się nie chce, że większość witryn wciąż powiela jego wypowiedzi. Do takich należy na przykład www.cire.pl, nie wspominając o stronie internetowej stowarzyszenia reklamującego energetykę jądrową. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, że nieznane są wciąż źródła finansowania tego rodzaju witryn.

 

Ile mamy elektrowni atomowych na świecie?
Liczba elektrowni atomowych na świecie spada w gwałtownym tempie i obecnie już tylko 388 znajduje sie w 31 państwach. Od 2002 roku wyłączono pięćdziesiąt reaktorów. Dodatkowo w samej Japonii 43 reaktory zostają w stanie długotrwałego wyłączenia. Czyli faktyczna liczba jest jeszcze niższa o te 43 reaktory.
Systematycznie spada produkcja energii elektrycznej w elektrowniach atomowych z 2660 TWH w roku 2006, do 2359 TWH w roku 2013.
Udział energii elektrycznej z elektrowni atomowych spadał z 17.5% w roku 1996 do 10.8% w roku 2013.
W zastraszającym tempie wzrasta wiek elektrowni atomowych. Wszystko wskazuje na to, że właściciele chcą wykorzystać istniejące reaktory, bez względu na konsekwencje stabilnej pracy. Przypomnę, że elektrownia w Fukushimie miała być wyłączona 5 lat wcześniej, tylko „dziwnym” trafem przedłużano jej zezwolenie. Skutki takiego lekceważenia procesów technologicznych znamy.
Pomimo, że trzęsienie ziemi było w Fukushimie mniejsze o 3 rzędy wielkości od wytrzymałości teoretycznej budowli, a fala o 5 metrów niższa, aniżeli zabezpieczenia, to 3 reaktory zostały zniszczone, a czwarty dziwnym trafem stoi nienaruszony!
1600 millisievert na godzinę na bloku nr 3
zgłoszone w Tokio nadania audycji g Systemu , w którym
jest najwyższy odczyt na bieżąco do reaktora nr 3.
W połowie 2014 roku średni wiek istniejących elektrowni wynosił 28.5 roku. Ponad 170 jednostek działało już ponad 30 lat [44% istniejących]. 39 bloków miało już ponad 40 lat pracy.
W 2014 roku w budowie było 69 bloków. Ale niektóre spośród nich – osiem, budowane były już ponad 20 lat. Budowa 49 reaktorów przebiega z poważnym opóźnieniem, vide Finlandia, czy Anglia. Z 28 reaktorów budowanych w Chinach 21 ma opóźnienia kilkuletnie.
Z pozostałych 18 w budowie, nie podano czasu rozpoczęcia pracy, więc trudno ocenić opóźnienie. W Polsce samo planowanie opóźnione jest już o 5 lat. Ale ile można zarobić na permanentnych planowaniach, bez obawy ryzyka, że coś wybuchnie.
Aż 43 reaktory w budowie znajdują się w Rosji, Chinach i Indiach. Wątpliwe jest, czy kiedykolwiek zostaną ukończone. Budowa elektrowni w Królewcu już od trzech lat jest wstrzymana. Kryzys ekonomiczny w Rosji stawia pod znakiem zapytania jej dokończenie. Poza tym, wymienione kraje należą do rzędu tych, w których pojawia się kryzys ekonomiczny.
Średni czasu budowy 37 elektrowni przekroczył 10 lat, ale niektóre „rzekomo buduje” się już 36 lat. Piszę rzekomo, ponieważ nie wiadomo, czy i w ogóle jakiekolwiek prace budowlane trwają. Nie wiadomo więc, czy się je buduje, czy tylko pobiera kasę.
Ciekawe, czy te podstawowe informacje będą prezentowane na spędzie studenckim, w wybranych miastach akademickich. Zauważ Szanowny Czytelniku, że tak jak we wszystkich innych sprawach, rzekomy rząd przedstawia, za podatnika pieniądze, tylko jedną, swoją opcję. A potem twierdzi, że trzeba podatki podnosić, ponieważ brak na …..[wpisać właściwe tematy, uzasadniające na obecnym etapie rozwoju dalsze okradanie społeczeństwa poprzez system podatkowy].

 

Cała ta zabawa z atomem, jak wiadomo, zaczęła się z powodu żałosnej zbieraniny, realizującej za sumę kilku miliardów dolarów projekt „Manhattan”, mający zakończyć się budową bomby atomowej.
Oczywiście, obecnie przedstawia się to nam jako rewolucję techniki, ale nie zapominajmy, że w samym USA pracowało nad tym projektem ponad 85 000 ludzi. Powstały 3 niezależne ośrodki Hanford, Los Alamos i …..
A firmy zaangażowane w budowę, to m.in. takie jak Du Point i jego filia Monsanto, znana z trucia ludzi obecnie poprzez GMO.
W Japonii projekt nosił nazwę Wielki Wojownik – Genzai Bakudan i pracowało nad nim 40 000 ludzi. Podobna ilość ludzi pracowała przy niemieckim projekcie zakończonym wybuchami jądrowymi. W sierpniu 1945 roku Sowieci ponad 5000 techników i inżynierów z japońskiego projektu przetransportowali do siebie. Stąd sławetna bomba Stalina, zbudowana rękami japońskich specjalistów, a nie żadnych fizyków sowieckich. Pamiętajmy, że słynny „prof” Kurczatow, to pułkownik NKWD, który zbierał niemieckich naukowców w Europie.

 

Drodzy Studenci, zapytajcie owych entuzjastów „Atomu dla nauki” o te projekty i czy cokolwiek na ten temat wiedzą, na przykład jakie były koszty, ile ludzi zginęło itd. Ile tak naprawdę ofiar pochłonął ten wyścig budowy bomby atomowej.

 

Sam fakt rozpoczęcia programu dla wojska wskazuje na militaryzację kraju. Jedna centralna jednostka energetyczne wymaga olbrzymiego zabezpieczenia antyterrorystycznego. A wiec wszystko musi być poddane inwigilacji państwa.
Już przed ponad 2500 lat Arystoteles pisał, że podstawowym celem państwa jest obrona instytucji własności prywatnej przed wrogami.
Arystoteles pisał o niemożliwości realizacji swoich planów przez jednostki, w ramach wspólnej własności. Proszę zauważ, że obecnie wszystko właśnie dąży do tego, aby to jakaś bezimienna grupa, zwana państwem, decydowała za Ciebie, jak masz wychowywać dzieci, jakie i kiedy masz brać lekarstwa. Musisz się szczepić, bo to dla twojego dobra.
Nawet swoje dzieci nie możesz nazywać „mój synu”, czy „moja córko”, ponieważ rząd uważa, że dopiero po którymś tam roku życia osobnik będzie opowiadał, czy chce być chłopcem, czy dziewczynką, a potem może sobie zresztą to zmienić. Już narzucają Tobie, czy masz siusiać na stojąco, czy na siedząco.
Arystoteles pisał, że nieruchomości nie mogą być wspólne, można wspólnie korzystać z pewnych  budynków, ale one muszą mieć swojego właściciela.
Jeszcze dalej poszedł w 2500 lat później znany autorytet Mises. Opisał stosunek do własności w socjalizmie. Rozszerzenie podziału pracy zapewnia więcej możliwości do bogacenia się i tworzenia pieniądza, a jest to kluczem do racjonalnej kalkulacji ekonomicznej w nowoczesnej gospodarce. Bez prywatnej własności dóbr kapitałowych, pisze Mises, nie ma nadziei na rozwiązanie problemów, przed jakimi stoi społeczeństwo.
Przypomnę, że te teorie powstawały w okresie rozkwitu tzw. socjalizmu. Mises podkreślał, że koniec prywatnej własności jest tak naprawdę końcem wolności. Każdy niedoszły tyran zawsze odbierał własność prywatną, nie dlatego, że ona mu przeszkadzała albo że miał za mało. Po prostu, bardziej uzależniał ludzi od „centrali”. Stad komunizm zabierał wszystko wszystkim, z wyjątkiem Rady Starszych.
Prywatna własność zawsze przeszkadzała rządzącym w kontroli mas. W przypadku braku prywatnej własności, kontrola społeczeństwa jest znacznie prostsza. Prywatna średnia klasa zawsze była problemem dla rządzącej oligarchii. Bez tej warstwy społecznej nie ma prywatnej prasy, ani wolności religii, ani wolności zrzeszania się.
Dlaczego obecnie Kościół chce zgodzić się na centralne pobieranie podatku na religię? Przecież to jest typowy cezaropapizm, istniejący w różnych sektach, a w USA w tzw. Radzie Kościołów. Czyli zamiast wiary i religii ma powstać departament ds. ideologii.
Pisałem o tym wielokrotnie. Ustawa o Stowarzyszeniach wcale nie ma zwiększyć możliwości działań oddolnych, ale wręcz przeciwnie, ma je poddać odpowiedniej kontroli. Przecież środki na utrzymanie takiego stowarzyszenia, to właśnie granty rozdzielane przez urząd. Wiem to z własnego doświadczenia, działając w takim systemie. Najmniejsze niepodporządkowanie się powoduje zabieranie grantów, nawet w kilka lat po ich rozliczeniu.
Prowadzone przez nas jedyne w Polsce MUZEUM SYBIR PRO MEMENTO nie tylko nie może być dofinansowane, chociażby poprzez rozliczanie opłat za energię, czy ogrzewanie, ale jest szykanowane odcinaniem wody do toalet, poprzez rzekome naprawy sieci. Stąd przymus przynależności do rozmaitego rodzaju ”Izb”, całkowicie kontrolowanych przez państwo. Przecież jesteśmy państwem tylko formalnie. Ustawy działają w jedną stronę.

 

To wszystko było dokładnie przeciwne filozofii Platona o komunistycznej utopii.
Zauważ Czytelniku, że od kilku pokoleń usiłuje się zniszczyć klasę średnią. W Polsce od 1920 roku niszczy się wszystko, co było poprzednio. Zniszczono warstwę przywódczą, zwaną szlachtą, jednym pociągnięciem pióra narzuconego Polsce. Nie było to nic nowego, w 1856 roku, także jednym pociągnięciem pióra, zlikwidowano szlachtę, czyli samurajów w Japonii. Sposób niszczenia samurajów w Japonii był o wiele bardziej represyjny, aniżeli w Polsce.
Śmiertelność niemowląt jest najbardziej czułym wskaźnikiem zanieczyszczenia radioaktywnego „, według Leuren Moret. Moret poinformował, że kiedy elektrownia jądrowa w Rancho Seco został zamknięty, śmiertelność dzieci spadła o 20 procent, a kiedy Diablo  Canyon  reaktor został włączony miejscowej ludności był narażony na takie promieniowanie jonizujące, że wspólczynnik zachorowań na raka u dzieci w okolicy wzrósł o  80 procent.
Dr Jerzy Jaśkowski
Gdańsk, 8 czerwca, 2015

 

Więcej opracowań dr. Jerzego Jaśkowskiego na naszym portalu   >    >    >  TUTAJ.

 

 

POLISH CLUB ONLINE, 2015.06.08

Dr Jerzy Jaśkowski

Autor: Dr Jerzy Jaśkowski