Aleksander Ścios: NOWE ROZDANIE – W DRODZE DONIKĄD


Bez Dekretu       

 

-„Chcę tylko wyrazić swoje oburzenie, podzielane jak myślę przez miliony Polaków, wobec władzy, która nas lekceważy i ma za nic. Zrobili nam kino, Disneyland, a od pewnego czasu mam wrażenie że oglądamy tylko jedną kreskówkę, jak Kaczor z Donaldem łapią się za dzioby, my z tego kina wyjść nie możemy i każą nam za to płacić”.

– „Co za różnica, kto rządzi czy raczej – „nie-rządzi”. Massmedia zmuszają nas do opowiadania się tylko za złym „Kaczorem” lub dobrym Donaldem”.

– „To wszystko -to ten sam teatr, ci sami aktorzy komedii politycznej – od 22 lat. Czasem zmienią maski i stroje lub nawet odważnie stwierdzą, że inną sztukę grają. Ale to ta sama komedia, re-adaptowany dramat lub „wojna domowa -trochę na gesty, trochę na słowa”- bez żadnego kroku naprzód”.

– „A ja wiem jedno, gdyby Kaczor zniknął to Donald, by go sobie wymyślił. I odwrotnie. Bo to jest system naczyń połączonych, który działa w myśl zasady „dziel i rządź”!

– „Poszczególne partie polityczne różnymi sposobami starają się umacniać swoją pozycję w mediach, także publicznych, aby móc je wykorzystywać w swoich celach propagandowych, wykazują jednak niewiele troski o to, aby media publiczne służyły społeczeństwu, jego edukacji i kulturze”.

– „Panowie Politycy – Panowie Posłowie –Panie Prezydencie. Jest jeszcze Naród – są Obywatele. Dopóki oni są – jest Polska. Inicjujemy budowę prawdziwego Państwa Obywatelskiego”.

 – „My już wygraliśmy; wygramy jesienią, zmienimy konstytucję i przywrócimy Polskę obywatelom”.

– „Nic się nie zmieni, jeśli najbliższe wybory wygra PiS. Poza tym ja nie wiem jakie są intencje Kaczyńskiego. Czy intencją Kaczyńskiego jest naprawa Rzeczpospolitej czy intencją Kaczyńskiego jest spacyfikowanie i zemsta na Tusku. Nie wiem. Czasem odnoszę wrażenie, że to drugie”.

– „Czy rzeczywiście pan Kaczyński chce wygrać wybory, czy naprawdę chce rządzić naszym krajem? Czy przypadkiem nie woli być męczennikiem opozycji”.

Znawcom „myśli politycznej” pana Pawła Kukiza oraz piewcom jego antysystemowości, proponuję rozstrzygnąć – które w powyższych cytatów są autorstwa ich idola, które zaś należą do twórcy „Samoobrony” (z dzieła A. Leppera “Każdy kij ma dwa końce. Nowa droga dla Polski”) i do Ryszarda Opary- australijskiego biznesmena i właściciela portalu „Nowy Ekran”. Dla ułatwienia dodam, że w tym skromnym zestawieniu cztery wypowiedzi są autorstwa muzyka zespołu „Piersi”.

Przyznam, że gdy po raz pierwszy usłyszałem przedwyborcze dywagacje Kukiza, doznałem nieodpartego wrażenia, że oto wróciliśmy do roku 2011 i projektu budowy „trzeciej siły”, realizowanego wówczas nieudolnie przez środowiska „ludowych oficerów”, przy udziale „Nowego Ekranu”. Wrażenie było tym mocniejsze, gdy powróciłem do moich ówczesnych tekstów na ten temat i porównałem retorykę „kukizowców” z wypowiedziami członków „Samoobrony” oraz z tekstami blogerów „Nowego Ekranu”.

A ponieważ język jest najważniejszym atrybutem i pozwala dostrzec wiele istotnych różnic lub podobieństw, nie mam cienia wątpliwości, że również dziś mamy do czynienia z kombinacją służącą kreowaniu fałszywej opozycji. Opiewana zaś w „wolnych mediach” antysystemowość P. Kukiza jest tej samej miary, jak antykomunizm Komorowskiego, prawicowość Giertycha, czy prawdomówność D.Tuska.

Tego typu inicjatywy, podejmowane zwykle na kilka miesięcy przed wyborami, wpisują się w szereg podobnych akcji przeprowadzanych w przeszłości, których celem była dezintegracja środowisk opozycyjnych lub uszczuplenie elektoratu partii zagrażającej reżimowi. Sposób budowania tych inicjatyw oraz autorament postaci, działających zwykle w tle owych „naturalnych procesów politycznych”, pozwalał rozpoznać w nich typowe kombinacje operacyjne z udziałem ludzi związanych ze służbami III RP lub z peerelowską bezpieką.

Na szczególną uwagę zasługują projekty, które przez nieświadomych odbiorców były kojarzone z „prawicą” bądź identyfikowane jako antysystemowe i opozycyjne. Zasady takich gier nie są oczywiście nowe. Ich genezę można wywieść z lat 20. i 30. ubiegłego wieku, gdy w ramach sowieckich kombinacji „Trust” tworzono struktury fałszywej opozycji. W latach późniejszych, wyznaczały ją prowokacje bezpieki związane z V komendą WiN, utworzenie Klubu Krzywego Koła czy budowanie środowiska „komandosów” i tzw. opozycji demokratycznej. Taktykę postępowania wobec rzeczywistych przeciwników reżimu wyznaczano w kategoriach gier operacyjnych, sterowanych przez policję polityczną. Najczęściej stosowano metodę polegającą na zastąpieniu autentycznej opozycji ludźmi tworzącymi „polityczną alternatywę” wśród których następnie poszukiwano partnerów do rozmów z władzą. Zapewniało to pełną kontrolę inicjatyw społecznych i stwarzało pozory działań żywiołowych, oddolnych.

W realiach III RP, pierwsza z metod polegała na „delegowaniu” w odpowiednim czasie i z odpowiednim przekazem ludzi nowych, nieznanych wyborcom. Owi „trybuni ludowi” posługując się nośnymi, populistycznymi hasłami, szybko gromadzili wokół siebie rzeszę zwolenników. Tę metodę można dostrzec w casusie  Stana Tymińskiego czy Andrzeja Leppera. Druga polegała na organizowaniu ruchów politycznych wokół ludzi znanych, kojarzonych z określonym środowiskiem lub posiadających pewien autorytet. Na takim fundamencie organizował swoje inicjatywy Andrzej Olechowski, zaś w wyborach prezydenckich 2000 r. startował gen. Tadeusz Wilecki. Dziś ta metoda służy wykreowaniu stowarzyszenia NowoczesnaPL.

W obu modyfikacjach, w proces budowania „politycznych alternatyw” włączały się osoby z kręgu służb specjalnych, zaś dla uwiarygodnienia projektu angażowano postaci z „dobrym nazwiskiem” i konotacjami.

Ten ogólny schemat uzupełniają rozwiązania właściwe do wymogów aktualnej sytuacji. Czasem, w celu przyciągnięcia elektoratu wprowadzano element biznesowy i retorykę liberalną, innym razem grano na uczuciach bogoojczyźnianych i patriotycznych lub epatowano wyborcę „troską o skrzywdzonych”. W zależności od modyfikacji, mamy więc do czynienia ze środowiskiem KLD-PO, z kanapowymi „partiami prawicowymi” lub z demagogią działaczy Samoobrony. Wspólnym mianownikiem są hasła typu – „wszyscy oni tacy sami”, ostra krytyka „układów partyjnych” i establishmentu politycznego III RP, odwoływanie do „głosu ludu” oraz zapowiedzi radykalnych zmian i „przywracania Polski obywatelom”.

Dopiero po latach okazywało się, że „przybywający na ratunek Ojczyźnie” emigrant-patriota notorycznie korzystał ze ściągawek pisanych przez ludzi w brązowych butach, a wokół „ludowego trybuna” zgromadzono tylu esbeków i komunistycznych kapusiów, że można byłoby z nich utworzyć osobny wydział MSW.

Uważni obserwatorzy dostrzegą też szczególną analogię, dotyczącą oceny działalności politycznej Antoniego Macierewicza. Przedstawiciele owych środowisk (P. Kukiz nie jest tu wyjątkiem), mniej lub bardziej negatywnie przedstawiają postać likwidatora WSI i krytykują działania byłego ministra spraw wewnętrznych.

Ważnym probierzem tego typu inicjatyw były tzw. wyniki sondażowe. Ponieważ w realiach III RP „sondaże” spełniają dwojaką rolę i anonsują intencje reżimu lub służą propagandowej mistyfikacji, to narzędzie jest szczególnie przydatne w kombinacjach kreowania fałszywej opozycji lub tworzenia „nowych rozdań”. Gdy 18 stycznia 2001 roku (dzień przed oficjalnym powołanie Platformy Obywatelskiej) PBS przeprowadził tzw, sondaż i zapytał -„Czy, gdyby powstała formacja polityczna Tuska, Olechowskiego, Płażyńskiego, udzieliłby jej Pan poparcia wyborczego?„, okazało się, że ponad 23 procent respondentów chętnie zagłosuje na nieznaną im „partię postępu”. Ten sam mechanizm zastosowano w roku 2010, podczas „rozprowadzania” B. Komorowskiego. Nim D. Tusk nabawił się hamletycznych „rozterek” i zrezygnował z kandydowania w wyborach prezydenckich, tzw. sondaże dawały Komorowskiemu 4-5 procent poparcia. Wizja rezygnacji Tuska sprawiła, że notowania BK poszybowały nagle do poziomu 46 procent i pozwoliły wykreować polityka PO na głównego rywala Lecha Kaczyńskiego.

Nie powinno zatem dziwić, że według obecnych „sondaży” Polacy nie tylko nie wierzą „starym’ partiom, uznając, iż nie reprezentują one ich interesów, ale gremialnie (70 proc) i z utęsknieniem oczekują na „nową siłę polityczną”, która wyzwoli ich z partyjniactwa PO i PiS-u. (Milward Brown SA. dla TVN i TVN24 z 1 czerwca 2015).

Ponieważ mitologia sondażowa święci dziś tryumfy wśród zwolenników opozycji, wykreowanie poparcia dla nieistniejącej partii Kukiza na poziomie 24 proc. (IBRIS z 7 czerwca br.) i uczynienie z tego środowiska „znaczącej siły politycznej”, jest zadaniem wyjątkowo łatwym. Tym bardziej, gdy partia pana Kaczyńskiego nie przedstawiła własnego raportu na temat rzetelności wyników wyborów prezydenckich (zdając się tym samym na werdykt PKW), a w promowaniu niepartyjnej partii Kukiza ochoczo biorą  udział żurnaliści „wolnych mediów”.

Wydaje się, że efektem „nowego rozdania” będzie nie tylko powstanie politycznej alternatywy dla PiS-u, ale też (w przypadku wygranej w wyborach parlamentarnych) skazanie partii Kaczyńskiego na przymusowego koalicjanta. Nie przypadkiem, kreowany dziś układ przypomina zagrywkę z Samoobroną i LPR-em z roku 2006, a zatem wskazuje również na reżyserów tego spektaklu.

Jeśli zostanie on zrealizowany, środowiska rządzące III RP uzyskają mocną gwarancję wpływu na sytuacje polityczną i zapewnią sobie prawo do dokonywania dowolnych modyfikacji.

Tym samym, „droga donikąd” – jedyna, w jaką wiodą „polityczne alternatywy” i rozmaite „trzecie siły” – zostanie ponownie otwarta.

 

Aleksander Ścios
bezdekretu.blogspot.com     

 
Zródło:  http://bezdekretu.blogspot.com/2015/06/nowe-rozdanie-w-drodze-donikad.html  , 10 czerwca 2015

 


Więcej artykułów Aleksandra Ściosa na naszym portalu 
  
>   >   >   TUTAJ.


POLISH CLUB ONLINE
, 2015.06.11

Avatar

Autor: Aleksander Ścios