Aleksander Ścios: ANEKS I BÓL EGZYSTENCJALNY


Bez Dekretu         

 

Jest pewne, że tożsamość gen. Dukaczewskiego na wieki wieków będzie wypełniona istotnym elementem – bólem egzystencjalnym po utracie WSI. No trudno, gen. Dukaczewski będzie się musiał z tym pogodzić – był szefem WSI, ale WSI zostały zlikwidowane, w mojej ocenie zresztą za późno. Zachowanie zdrowego dystansu do formacji, w której się pełni lub pełniło służbę, jest warunkiem zachowania zdrowia psychicznego, i to radzę gen. Dukaczewskiemu. Nie wszystko, co robiły WSI, było świetne, profesjonalne. Wysoki profesjonalizm WSI to mit” – mówił w czerwcu 2011 roku płk Grzegorz Reszka, były p.o. szefa Służby Kontrwywiadu Wojskowego, w wywiadzie udzielonym „Gazecie Polskiej”.

Od dnia klęski wyborczej lokatora Belwederu, ów „egzystencjalny ból po utracie WSI” stanie się nieodłącznym towarzyszem całego środowiska byłych służb wojskowych oraz dziesiątków tajnych współpracowników i medialnych „sierot” po WSI. Porażka politycznego patrona tej formacji oznacza bowiem, że nie ma szans na uchwalenie nowelizacji ustawy – przepisy wprowadzające ustawę o Służbie Kontrwywiadu Wojskowego oraz Służbie Wywiadu Wojskowego oraz ustawę o służbie funkcjonariuszy Służby Kontrwywiadu Wojskowego oraz Służby Wywiadu Wojskowego, według projektu MON z 16 października 2012 roku.

Przypomnę, że projekt ten powstał w związku z orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego z dnia 27 czerwca 2008 r. (sygn. akt K 51/07), w którym trybunał orzekł o niekonstytucyjność art. 70a ustawy, dotyczącym sporządzenia przez Przewodniczącego Komisji Weryfikacyjnej Raportu o działaniach żołnierzy i pracowników WSI. Zdaniem TS, poprzednia ustawa nie gwarantowała zainteresowanym osobom dostępu do akt sprawy, odmawiała prawa do wysłuchania w przedmiocie zebranych informacji oraz nie zapewniała środków prawnych umożliwiających uruchomienie sadowej kontroli decyzji o podaniu do publicznej wiadomości danych osobowych objętych Raportem Komisji Weryfikacyjnej.

Od 2012 roku projekt noweli służącej „określeniu na nowo procedury weryfikacji treści raportu”był przedmiotem rozlicznych ustaleń i konsultacji, do których zaproszono też stowarzyszenie „SOWA”, reprezentujące byłych żołnierzy WSI. Środki prawne przewidziane w nowelizacji miały ułatwić ponowną weryfikację żołnierzy i funkcjonariuszy oraz przygotować ewentualne „uzupełnienia” raportu. Dla osób „pokrzywdzonych” „raportem Macierewicza” (tak w projekcie noweli nazywano dokument przyjęty postanowieniem Prezydenta Lecha Kaczyńskiego z 16 lutego 2007 i ogłoszony w Monitorze Polskim nr 11) przewidywano nadzwyczajne sądowe postępowanie rehabilitacyjne.

Nim pojawił się projekt MON, środowisko byłych WSI prowadziło ożywioną „działalność lobbingową”.

W liście z maja 2011 roku skierowanym do Donalda Tuska, gen. Marek Dukaczewski pisał: „Pragnę podkreślić, ze do chwili obecnej nasze problemy nie zostały rozwiązane mimo deklaracji przedwyborczych partii Pana Premiera oraz oburzenia wyrażonego w tzw. „Antyraporcie”, jak również mimo uchwalenia przez posłów Platformy Obywatelskiej zmian w ustawie znoszącej WSI w dniu 25 lipca 2008 r., która nie uwzględnia zapisów zawartych w wyrokach Trybunału Konstytucyjnego”. Miesiąc później, Dukaczewski w piśmie do premiera wyraził nadzieję, że „sprawa skrzywdzonych przez Raport Antoniego Macierewicza i Komisje Weryfikacyjną żołnierzy i pracowników WSI zostanie w końcu rozwiązana zgodnie z zasadami obowiązującymi w demokratycznym państwie”.

Warto zauważyć, że pretensje byłego szefa WSI do ludzi  Platformy Obywatelskiej, były mocno niesprawiedliwe. Wprawdzie brylujący wówczas w rządowych mediach, M. Dukaczewski tworzył obraz całkowicie odmienny od faktów i twierdził, że „oficerowie WSI znaleźli się w drugim obiegu, potraktowano ich bardzo źle, wielu ma problemy ze znalezieniem pracy, mają negatywne sygnały w swoich środowiskach, w swoich rodzinach”, to oficjalne statystyki przeczyły tym słowom. Od chwili powstania, rząd D. Tuska szczególnie zabiegał o reaktywację wpływów WSI i przywrócił do służby wielu żołnierzy i funkcjonariuszy tej formacji.

Z informacji sekretarza stanu w MON Czesława Mroczka, udzielonej w marcu 2012 roku, w związku z interpelacją posła Stanisława Pięty wynikało, że w okresie od października 2006 r. do 31 grudnia 2011 r. na stanowiska służbowe w jednostkach organizacyjnych MON wyznaczono 195 byłych żołnierzy WSI, spośród których 141 nadal pełniło służbę. W tym samym czasie do Służby Wywiadu Wojskowego skierowano 264, a do Służby Kontrwywiadu Wojskowego – 461 byłych żołnierzy WSI. Łącznie na stanowiska służbowe wyznaczono lub skierowano w celu wyznaczenia 920 byłych żołnierzy WSI. Ponieważ WSI liczyły ok. 2,5 tys. żołnierzy i funkcjonariuszy, dane te świadczyły, że za czasu powstania koalicji PO-PSL do służby przywrócono prawie połowę stanu tej formacji, zaś wojskowy wywiad i kontrwywiad był zdominowany przez ludzi WSI. Z odpowiedzi C. Mroczka wynikało również, że w służbach wojskowych nadal pozostawało 35 żołnierzy przeszkolonych przez sowieckie GRU lub służby innych krajów Bloku  Sowieckiego.

Nie powinno zatem dziwić, że również postulaty byłego szefa WSI, zawarte w listach do D. Tuska zostały uwzględnione i w szybkim tempie podjęto prace nad nowelizacją ustawy o reaktywacji WSI (jak wówczas nazwałem ten dokument). We wrześniu 2012 roku Marek Dukaczewski zaproponował nawet, by ministerstwo przesłało stowarzyszeniu „SOWA” nie tylko projekt noweli, ale również projekty innych dokumentów „dotyczących tematyki: wywiadu, rozpoznania, kontrwywiadu, ochrony informacji niejawnych i bezpieczeństwa teleinformatycznego oraz zmian struktur jednostek organizacyjnych zajmujących się tymi obszarami”. Zdaniem Dukaczewskiego „duża wiedza i doświadczenie” ludzi WSI „mogą być pomocne i wydatnie przyczyniać się do podniesienia jakości prawa”.

Przypominam dziś o projekcie tej ustawy oraz propozycjach środowiska byłych WSI, bo nie można wykluczyć, że w tamtym czasie podjęto też decyzje dotyczące aneksu do Raportu z Weryfikacji.

Po wygranej Andrzeja Dudy wielu publicystów zastanawia się, czy dokument ten nadal znajduje się w tajnej kancelarii, a coraz częściej pojawiają się głosy, że nowy prezydent powinien niezwłocznie ujawnić treść aneksu.

Premier Jan Olszewski wyraził niedawno nadzieję, że „tak się stanie” i stwierdził – „uważam, że aneks powinien zostać opublikowany. (…) Przecięłoby to krążące w przestrzeni publicznej nieprawdopodobne i nieprawdziwe o nim informacje”. Podobnie uważa Antonii Macierewicz i dodaje – „Czy raport WSI istnieje tego nie wiem. Wiem, że istniał do 10 kwietnia 2010 roku, istniał też do momentu objęcia Pałacu Prezydenckiego przez Bronisława Komorowskiego. Co się z nim stało później – trudno powiedzieć. Istnieje wiele spekulacji, podobno mieli go oglądać dawni koledzy z WSI. Liczę na to, ze rzeczywiście istnieje, bo istniał tylko w jednym egzemplarzu, wszystkie kopie, poza prezydenckim egzemplarzem, zgodnie z przepisami, zostały zniszczone”.

Myślę, że można dziś pokusić się o pewne przypuszczenia na temat losu tego dokumentu. Wśród pism związanych z pracami MON prowadzonymi nad nowelizacją ustawy o Służbie Kontrwywiadu Wojskowego oraz Służbie Wywiadu Wojskowego z roku 2012, na szczególną uwagę zasługuje wielostronicowe stanowisko stowarzyszenia „SOWA” z 28 listopada 2012 roku.

Nie powinno dziwić, że środowisko byłych WSI było wyjątkowo zainteresowane utajnieniem aneksu i doradzało włączenie tej sprawy do nowelizacji ustawy. Na stronie 5 pisma można było przeczytać:

Zakres przewidywanej regulacji nie odnosi się do sprawy pierwszego uzupełnienia raportu tzw. Aneksu sporządzonego przez Przewodniczącego Komisji Weryfikacyjnej Antoniego Macierewicza, który w listopadzie 2007 roku został przekazany Prezydentowi RP i do dziś nie został opublikowany. Na wstępie należy przypomnieć, że opublikowanie raportu i ocena jego wartości spotkała się z krytyką wielu środowisk, ze względu na jego zbyt małą wartość merytoryczną oraz liczne błędy faktograficzne i życzeniowe oceny podanych faktów. Opublikowanie raportu oraz jego krytyczne oceny spowodowały, że sporządzony Aneks i przekazany Prezydentowi RP nie został odtajniony i opublikowany pomimo, że tak nakazywały zapisy ustawy. Prezydent RP Lech Kaczyński stwierdził, że Aneks nie zostanie opublikowany, gdyż skutki tego mogły być podobne jak w przypadku raportu. Kolejny Prezydent RP również nie podjął decyzji odtajnienia i opublikowania raportu.

Trwanie takiego stanu jest nie do przyjęcia i grozi wykorzystywaniem istniejącej sytuacji w grze politycznej, co jest nie tylko naganne ale stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa”.

Po dokonaniu tej oceny, żołnierze WSI wnioskowali:

„Sprawa istniejącego problemu związanego z Aneksem powinna znaleźć się w treści dokumentu: „Założenia do projektu ustawy o zmianie ustawy…”. Istnieją dwa sensowne rozwiązania tego problemu. Pierwsze: Niejawny dokument Aneks o klauzuli „ściśle tajne” otrzymuje kategorię archiwalną „A” i zostaje przekazany do archiwum centralnego, np. Archiwum Akt Nowych z zastrzeżeniem, że może być udostępniony po 50 latach, tj. po 2056 roku. Drugie: Niejawny dokument Aneks o klauzuli „ściśle tajne” otrzymuje kategorię archiwalną „Bc”, co oznacza, że dokumentacja ma krótkotrwałe znaczenie praktyczne i po pełnym jej wykorzystaniu (co już nastąpiło), jest przekazywana na makulaturę – Aneks zostaje zniszczony”.

Wprawdzie postulat „SOWY” nie został uwzględniony i do noweli ustawy nie wprowadzono zapisów dotyczących postępowania z aneksem, nie sposób wykluczyć, że z „dobrej rady” ludzi WSI mógł skorzystać Bronisław Komorowski. Człowiek, który urzędowanie na stanowisku marszałka Sejmu rozpoczął od słów – „muszę zobaczyć aneks przed publikacją” i przez wiele miesięcy uczestniczył w kombinacji operacyjnej, nazwanej przeze mnie aferą marszałkową, musiał w pełni podzielać stanowisko „SOWY”.  Można nawet przypuszczać, że lektura aneksu była pierwszą czynnością, jakiej oddał się Komorowski po zagarnięciu prerogatyw prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Jeśli dokument ten zawierał istotne informacje o związkach Komorowskiego z WSI, lokator Belwederu był szczególnie zainteresowany, by aneks nie został nigdy opublikowany.

Przed kilkoma dniami, Antonii Macierewicz przypomniał  – „Gdyby się okazało, że dokument już nie istnieje, to sankcje prawne na osoby, które tego nie dopilnowały są bardzo surowe”.

Co stało się z aneksem – dowiemy się dopiero, gdy stanowisko prezydenta obejmie Andrzej Duda. Jeśli jednak B. Komorowski (będący przez 5 lat jedynym dysponentem dokumentu) skorzystał z porad przyjaciół z WSI, może się okazać, że aneks od dawna nie istnieje.

W tej sytuacji – pozostanie praca nad sporządzeniem kolejnego aneksu (umożliwia to obowiązująca nadal ustawa z roku 2006)  oraz wiara, że prezydent Duda i nowy (oby) rząd PiS-u będą zainteresowani całkowitą likwidacją wpływów środowiska WSI.

Nawet, gdyby wśród beneficjentów III RP wywoływało to dolegliwy „ból egzystencjalny”.

 

Aleksander Ścios
bezdekretu.blogspot.com     

 
Zródło:  http://bezdekretu.blogspot.com/2015/06/aneks-i-bol-egzystencjalny.html  , 16 czerwca 2015

 


Więcej artykułów Aleksandra Ściosa na naszym portalu 
  
>   >   >   TUTAJ.


POLISH CLUB ONLINE
, 2015.06.16

Avatar

Autor: Aleksander Ścios