Jakub Siemiątkowski: POLSKA NIEMOC


Nieco ponad wiek temu trzech najbardziej wnikliwych spośród ówcześnie żyjących komentatorów stanu polskiego społeczeństwa doszło do bliźniaczych wniosków. Roman Dmowski, Stanisław Wyspiański i Stanisław Brzozowski, bo o nich mowa, w polskiej niemocy, w bierności, lenistwie i braku konsekwencji dopatrywali się przyczyn stanu, w jakim znalazł się nasz naród. Ich recepta na ten marazm była zgoła niekonserwatywna – miało być nią wykształcenie nowego typu Polaka, „nowoczesnego Polaka”, charakteryzującego się żelazną siłą woli, Polaka solidnego w wykonywaniu swoich zadań, twardo stąpającego po ziemi, choć przecież nie wyzutego ze spuścizny (należycie rozumianego) romantyzmu.

 

 

Polacy są tu narodem dobrodusznym, szlachetnie myślącym, ale nie potrafiącym żadnej sprawy doprowadzić do końca. Dają sobą manipulować jak dziećmi, bo i polskość jest „zdziecinniała”, niezdolna do wyciągania ze swojej tradycji tego co naprawdę wartościowe i przekuwania tego w czyn. Nawet z wielkiego dorobku romantyzmu Polacy biorą to co najbardziej jałowe (użalanie się nad sobą), o etosie heroicznej walki o utrzymanie polskości, jaki krzewili tworzący w oddaleniu od ojczyzny nasi emigranci, jakby zapominając. Polacy od setek lat marnują wszelkie nadarzające się szanse wybicia się na wielkość, bo zawsze coś stawało na przeszkodzie – prywata, bierność, obojętność ogółu, niechęć do zmian, liczenie na innych. „Wyzwolin ten doczeka się dnia, kto własną wolą wyzwolony”, pisał Wyspiański. Ale my, rzadko o tym pamiętamy.

 

Wątek ten podejmuje później w stopniu chyba największym RNR Falanga, zupełnie nie godząca się z sentymentalnym, leniwym pojmowaniem tradycji narodowej, obecnym wśród niektórych odłamów ruchu narodowego. Celem nacjonalizmu miało być umundurowanie duszy i stworzenie nowego człowieka – takiego, który będzie w stanie bić się o interesy Polski. Nieprzypadkowo to właśnie w tym kręgu silnie odwoływano się nie tylko do (obcych filisterskiej interpretacji polskości) korzeni ruchu wszechpolskiego, ale i właśnie Brzozowskiego.

 

Kształtowanie rzeczywistości narodowej, formowanie elit a następnie samego narodu – oto nacjonalizm. Przywołująca na myśl najgorsze momenty czasów sarmackich, niczym nie uzasadniona narodowa megalomania, połączona z najpłytszym sentymentalizmem, mitem wiejskiej sielanki i szlacheckiego dworku, wręcz godzenie się z naszymi wadami narodowymi – to wszystko w najlepszym razie sprzymierzeńcy pewnego typu patriotyzmu, zupełnie nietożsamego z rozumnym, twórczym nacjonalizmem.

 

Polski charakter narodowy jest miękki i niekonsekwentny, ale jak pisał Dmowski, nie musi być on takim wiecznie. Lider endecji duże nadzieje wiązał z włączeniem się nie uczestniczących wcześniej w procesie degeneracji państwa mas chłopskich w życie narodowe. Jak wiemy, mylił się – jako naród, mimo że jesteśmy w większości potomkami mas ludowych, dziedziczymy i kultywujemy w stopniu najwyższym wszystkie te cechy, które pogrzebały dawną Rzeczpospolitą, a później utrudniały jej odrodzenie. Widać oczywiście i jaśniejsze punkty – takimi były pokolenia II RP, a do pewnego stopnia i „Solidarności”. W nich urzeczywistniało się dążenie narodu do wzięcia swoich spraw we własne ręce. Niestety duch ten jest w dzisiejszych Polakach widoczny w bardzo niewielkm stopniu.

 

Dlatego też przesłanie „Myśli nowoczesnego Polaka” jest w swoim najważniejszym punkcie wciąż aktualne. Nacjonalizm musi postawić sobie za cel przekształcenie charakteru narodowego Polaków. Zacząć musi od kadr organizacji narodowych, w niektórych zresztą widać pozytywne zmiany na tym polu. W innych środowiskach wciąż jednak modne jest podejście zadowolenia z samego faktu, że ktoś wyznaje patriotyczne, bo często nawet nie nacjonalistyczne, poglądy, połączone z brakiem realnych dążeń do uformowania postaw samodoskonalenia. Polski nacjonalizm ma w tej materii spore tradycje, by wspomnieć działania Wincentego Lutosławskiego na rzecz doskonalenia narodowej elity. Czas nawiązać do tej tradycji i wreszcie zacząć w pełni zwracać uwagę na tę kwestię. Ospałość i brak dyscypliny powinny być systematycznie eliminowane, jeśli mamy za lat kilkanaście czy kilkadziesiąt brać odpowiedzialność za naród. Nie chodzi w żadnym wypadku o hamowanie swobody myśli – to zabija inwencję i szybko kończy się intelektualnym wyjałowieniem. Celem musi być także również uporządkowanie ram, w jakich odbywa się dyskusja, podporządkowanie jej wyższemu celowi – dziś niekoniecznie politycznemu, a przede wszystkim ideowo-formacyjnemu.

 

Jakub Siemiątkowski

  • Artykuł ukazał się w „Polsce Niepodległej” 13.05.2015 r. 

 

Za:   http://narodowcy.net/publicystyka/11195-polska-niemoc , 19 czerwiec 2015

 

POLISH CLUB ONLINE , 2015.06.20

 

Znalezione w sieci

Autor: Znalezione w sieci