Krok o wiele za późno – rozmowa z Leszkiem Żebrowskim


Nasz_Dziennik-logo

 

 

Z Leszkiem Żebrowskim, publicystą historycznym, rozmawia Rafał Stefaniuk.

 

Bronisław Komorowski podpisał nowelizację ustawy, która umożliwia ekshumację i godny pochówek ofiar terroru z lat 1944-1956. Umożliwić ma to m.in. zakończenie poszukiwań na tzw. powązkowskiej Łączce.

– Od strony formalnej prawdopodobnie jest to przełom. Jednak straszne jest to, że dopiero klęska w wyborach prezydenckich i perspektywa klęski w wyborach parlamentarnych skłania to ugrupowanie do robienia rzeczy, które powinny być robione od wielu lat. To nie były sprawy skomplikowane od strony prawnej, żeby przyjąć uchwały, które pomogą w przeprowadzeniu ekshumacji. Tu nie chodzi o pojedyncze zabójstwa kryminalne, ale o masowe zbrodnie dokonane przez komunistów, którzy rządzili Polską po 1944 r. To nie jest wydarzenie lokalne, będące sprawą techniczną, ale jest to sprawa będąca fundamentem naszego istnienia, a także trwania etosu polskiego. Jeśli my nie troszczyliśmy się o swoich bohaterów, jeżeli te ofiary były pozostawione same sobie, a rodziny nie mogły nic zrobić, to nie najlepiej to świadczy o postawie ekipy rządzącej. Jeżeli teraz te sprawy zamiata się pośpiesznie, i to w ostatniej chwili, to oznacza to, że można to było zrobić dużo wcześniej. Nic nie stało na przeszkodzie, żeby zrobić to 5 lat temu. Bylibyśmy wtedy o wiele dalej, niż jesteśmy w tej chwili. Teraz tak naprawdę jesteśmy na początku tych badań. Jest to bardzo przykre.

18 czerwca 1949 r. rozpoczął się jeden z najgłośniejszych procesów pokazowych w powojennej Polsce –Adama Doboszyńskiego. Doboszyński był przede wszystkim politykiem. Wrogiem dla tamtego ustroju był każdy, kto nie wierzył w komunizm?

– Adam Doboszyński był wrogiem szczególnym. Był to wielki polski intelektualista i humanista. Był żołnierzem i na polu walki zaświadczył o oddaniu Ojczyźnie, przelewając własną krew. Był więc zdolny do zbrojnej obrony Ojczyzny. Jednak przede wszystkim był wielkim myślicielem i takich ludzi nam po wojnie zabrakło. Komuniści pośpiesznie mordowali każdego, kogo złapali. W ten sposób chcieli mieć pewność, że normalna Polska się nie odrodzi. Niestety w znacznym stopniu to się udało. To pokolenie zostało tak mocno wymordowane, że pozostały nieliczne osoby i te elity nie mogły się odtwarzać. Uniemożliwiono kontakt, prowadzenie dyskusji i wolne formułowanie myśli. W tej sferze komuniści panowali niepodzielnie.

Przykład Doboszyńskiego pokazuje, że Sowieci, podobnie jak Niemcy, dążyli do eksterminacji inteligencji polskiej…

– Sowieci, jak również komuniści w Polsce. To było zadanie numer jeden. Chciano pozbyć się elit tylko po to, żeby nastąpiło tzw. obezhołowienie społeczeństwa, czyli pozbawienie głowy. Wtedy tą masą, która pozostaje, łatwo jest kierować, wprowadzając pseudoelity własne. Ten system znakomicie funkcjonuje do dziś.

Nauka również potrzebuje weryfikacji?

– Tak. Z komunistycznych ciemniaków porobiono profesorów. Pomijam nauki techniczne, bo tam trzeba było się wykazać wiedzą, przynajmniej elementarną. W dziedzinie nauk humanistycznych, jak w historii, polityce itd., nie były to prace naukowe, które oni pisali. W związku z tym wszystkie tytuły, które nabyli, powinny być zweryfikowane, ale nie były. Do dzisiaj ci ludzie są tak tytułowani i tak odbierani. Po 1989 r. nawet instytucje ściśle partyjne, takie jak Akademia Nauk Społecznych przy KC PZPR czy Instytut Podstawowych Problemów Marksizmu-Leninizmu itp., włączono do polskich uczelni. Ci ludzie, którzy tam pracowali i wpędzali nas w debilizm komunistyczny – bo to nie była ani wiedza, ani nauka – funkcjonują dalej bądź ich wychowankowie. Teraz ich się bardzo ceni, chwali, przypomina. Tak jakby to byli zupełnie normalni ludzie. W normalnym kraju towarzysz mjr Zygmunt Bauman jako komunistyczny profesor byłby zweryfikowany. Jaka była jego praca doktorska i habilitacyjna. Czy w ogóle miał magisterium, bo z tym w czasach komunistycznych różnie bywało. Dopiero wtedy normalnie moglibyśmy o takich ludziach rozmawiać. Jego się teraz pokazuje jako jednego z najwybitniejszych polskich humanistów. A był to humanista, który jeździł z grupami operacyjnymi w teren i mordował polskich niepodległościowców. Co do tego nie mamy wątpliwości. Niekoniecznie robił to osobiście, ale był dowódcą zorganizowanej bandy zbrojnej i za taką jego zgrupowanie KBW powinno być uznane. Ale to wszystko jest oczywiście przed nami.

Odnalezienie szczątków Niezłomnych i inteligencji oraz zapewnienie im godnego pochówku to absolutne minimum, które możemy dla nich zrobić?

– Ależ oczywiście, i to nie jest wszystko. To jest coś, co jest niezbędne. Minęło ponad 25 lat od transformacji, a my jesteśmy na samym początku. Do tej pory spotykaliśmy się z różnego rodzaju obstrukcjami. Jeszcze urzędujący, a już odchodzący prezydent obiecywał, że 27 września 2014 r., w Dzień Podziemnego Państwa Polskiego, będzie panteon narodowy i będą godziwe pochówki dla tych ludzi. Oni gdzieś leżą w magazynie i czekają. Nie zrobiono nic. Teraz, skoro idą wybory, jest strach i przerażenie, więc pośpiesznie się pewne rzeczy robi. Ale to jest wiele lat za późno. Lecz lepiej późno niż wcale. Oni wiedzą, że każda następna ekipa zrobi to z powodów zupełnie oczywistych, a oni są do tego tylko i wyłącznie zmuszeni.

Ile jeszcze grobów inteligencji i Żołnierzy Niezłomnych musimy odnaleźć?

– Tego nie wiemy i olbrzymiej ilości z nich nie odnajdziemy. Dlatego że tych ludzi chowano nie tylko na cmentarzach, ale także w różnych, często przypadkowych miejscach. Na szczątkach tych ludzi stoją dziś zakłady przemysłowe, obiekty, osiedla mieszkaniowe, a nawet drogi. To są szczątki nie do odnalezienia. Ale tam wszędzie, gdzie można, należy to zrobić.

Dziękuję za rozmowę.

Rafał Stefaniuk

Źródło: http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/139039,krok-o-wiele-za-pozny.html , 19 czerwca 2015.

Fot. PAP / Tomasz Gzell za wiadomosci.wp.pl / wybór zdjęcia wg.pco

 

 

Artykuły, wykłady i prelekcje video historyka Leszka  Żebrowskiego  na naszym portalu znajdziesz   >    >    >   TUTAJ .

 

POLISH CLUB ONLINE, 2015.06.21

Leszek Zebrowski

Autor: Leszek Zebrowski