Izabela Brodacka Falzmann: Małżeństwa dynastyczne


Izabela Brodacka Falzmann Fot. naszeblogi.pl
Izabela Brodacka Falzmann
Fot. naszeblogi.pl

W historii znane jest zjawisko małżeństwa dynastycznego zawieranego w imię interesów kraju. Jak świat stare są również małżeństwa zawierane dla interesu czy pieniędzy. Szczególnym przypadkiem takiego małżeństwa jest związek, do którego jedna strona wnosi kapitał a druga nazwisko i arystokratyczne parantele. Za klasyczny przykład takiego małżeństwa można współcześnie uważać związek ( bodajże już passé ) córki Kulczyka i wywodzącego się z książęcego rodu Jana Lubomirskiego Lanckorońskiego.

W Polsce pojawiło się zjawisko innych małżeństw dynastycznych. Są to małżeństwa pomiędzy osobami z opozycji i osobami ze sfer twardej ubecji czy esbecji, najczęściej prowadzące do „porozumienia ponad podziałami” tych rodzin, a tylko czasami do tragedii.

W czasach Solidarności znana była historia działacza opozycji, którego podczas sprzeczki przy świątecznym stole zastrzelił teść, pospolity, jak to się u mnie w domu mówiło, ubelok.

W większości jednak przypadków międzyśrodowiskowa, że tak powiem rodzina nie tylko potrafiła żyć w symbiozie, lecz ubecka proweniencja teściów dopomagała w karierze osoby wżenionej. Zabawne, że w takiej sytuacji mezalians staje się pojęciem obrotowym.

Jak przez mgłę pamiętam Henryka Wujca. Był to bardzo miły chłopak z wiejskiej rodziny, przejęty chęcią czynienia dobrze. O ile pamiętam wyprowadzał na spacer psy w schronisku dla bezdomnych zwierząt mieszczącym się wówczas na Polu Mokotowskim. Nie upieram się, mogłam go z kimś pomylić. Profesor Dakowski wyprowadzał jednak z nim na spacer jakiegoś staruszka z Alzheimerem z ulicy Wilczej i to dobrze pamięta. Były to lata siedemdziesiąte, wszelkie wolontariaty nie były jeszcze w modzie, politycy i artyści nie poprawiali – jak dziś – nagminnie swego wizerunku akcjami charytatywnymi. Takie akcje w jakich uczestniczył Wujec były zupełnie prywatną inicjatywą, podejmowaną z potrzeby serca nie dla poklasku. Jaki jest dzisiaj Wujec każdy widzi. Niespodziewanie dla nas znalazł się po innej stronie mocy. Jak twierdzą wtajemniczeni stało się to za przyczyną jego małżeństwa z Ludwiką Okrent

Ludwika Okrent urodziła się we Lwowie w rodzinie żydowskiej, jako córka Oskara i Reginy Okrentów. Jej ojciec Oskar Okrent był oficerem polityczno – wychowawczym w stopniu kapitana w II Armii WP. Zginął 25 kwietnia 1945 roku pod Dreznem , w trakcie tak zwanej Operacji Łużyckiej (czyli forsowania Nysy Łużyckiej) dowodzonej przez generała Karola Świerczewskiego. Podczas Operacji Łużyckiej z przyczyny nieudolności, niekompetencji i alkoholizmu generała zginęło 4902 żołnierzy WP, 3000 uznano za zaginionych a 10000 zostało rannych.

Matka Ludwiki Okrent, z zawodu krawcowa pracowała w UB w Łodzi jako kierowniczka warsztatu krawieckiego. W Warszawie, do której się przeniosła z Łodzi, pracowała w Radiu. Najpierw w dziale kadr , a potem, aż do marca 68 roku, w dziale listów. Kadry i biuro listów były to newralgiczne miejsca tej instytucji, najbardziej spenetrowane przez SB.

W 1972 Ludwika została absolwentką Wydziału Matematyki, Fizyki i Chemii na Uniwersytecie Łódzkim. Uczyła matematyki i fizyki w szkole. W latach 1965–1978 należała do PZPR. W 1976 została współpracowniczką KOR. W 1980 zapisała się do Solidarności. W stanie wojennym była internowana. Współpracowała z Prymasowskim Komitetem Pomocy , była członkiem redakcji podziemnego Tygodnika Mazowsze . Była również asystentką Tadeusza Mazowieckiego, sekretarzem UD i UW, oraz znalazła się w zarządzie gminy Warszawa Centrum. Była członkinią komitetu poparcia Bronisława Komorowskiego zarówno w czasie poprzednich jak i ostatnich wyborów. Klasyczny „piękny życiorys”.

Popierany przez nią Bronisław Komorowski też zawarł małżeństwo z osobą wywodzącą się z autentycznej ubeckiej rodziny. Jest to fakt powszechnie znany i wielokrotnie opisywany,więc nie będę się nad nim rozwodzić. Jaki miało to wpływ na osiągnięcie przez niego stanowiska prezydenta nie umiem powiedzieć.

Dobrym przykładem małżeństwa dynastycznego jest związek pewnego działacza chłopskiego, którego nazwisko litościwie przemilczę dlatego, że nie pcha się do władzy i zajmuje się swoimi sprawami. W okolicach stanu wojennego prawie w każdej audycji Wolnej Europy opisywano jego prześladowania i pobicia przez MO. Odwiedzał nas często w sprawie kolportowania nielegalnych wydawnictw, był pomocny i skuteczny. Ku swemu zdumieniu dowiedziałam się, że ożenił się się z córką jakiegoś powiatowego komendanta milicji. Było to długo przed 89 rokiem, gdy podziały, szczególnie na niższym szczeblu były silniejsze. Nie wiem czy dyskutował z teściem przy świątecznym stole o perspektywach Solidarności. W każdym razie milicyjny „teściu” go nie zastrzelił, bo jak słyszałam żyje i ma się dobrze.

Rozmiękczanie potencjalnie opozycyjnych środowisk przez małżeństwa to stara strategia NKWD. Na kresach przed wojną znane były małżeństwa działaczy lewicy z naiwnymi, rozegzaltowanymi panienkami z dworów. Taki rewolucjonista, gołodupiec chętnie korzystał z rozkoszy dworskiego życia. Po zwycięstwie komuny odpłacał swojej wybrance przywilejami notabla demokracji socjalistycznej. Lewicowcem, który grasował w środowisku ziemiańskich córek był Piotr Jaroszewicz, urodzony w Nieświeżu nauczyciel wiejski, który stał się w PRL komunistycznym dostojnikiem. Karierę zrobił zaiste błyskawiczną . Generałem LWP został w wieku 36 lat przesłużywszy w wojsku tylko 28 miesięcy. Inny działacz lewicowy Franciszek Blinowski ożenił się z poznaną w Brześciu koleżanką z pensji mojej matki. Po wojnie Blinowski zajmował kolejno wysokie stanowiska w partyjnej nomenklaturze zapewniając swej rodzinie luksusowe życie. Typowy partyjny beton, do 1954 roku zastępca członka KC , potem awansował na pełnoprawnego członka. Zanim mój ojciec zniecierpliwiony ekonomicznymi bredniami, które opowiadał Blinowski nie wyrzucił go z domu miałam okazję obserwować na żywo jak funkcjonuje panienka z dobrego domu w małżeńskim związku z partyjnikiem. Były to – zapewniam – bardzo niemiłe obserwacje.

 

Izabela Brodacka 

Na zdjęciu głównym: Ludwika Wujec (z domu Okrent) z mężem Henrykiem Wujcem. Fot. Sławomir Kamiński, PAP/AG. Za natemat.pl / wybór wg.PCO


Więcej felientonów pani Izabeli Brodackiej Falzmann na naszym portalu   
>   >    TUTAJ .


POLISH CLUB ONLINE
, 2015.07.07

Izabela Brodacka Falzmann

Autor: Izabela Brodacka Falzmann