Nocne starcie chuliganów przed meczem Lecha z FK Sarajewo.


Przy okazji meczu w ramach eliminacji o Ligę Mistrzów UEFA rozgrywanego przez poznańskiego Lecha z FK Sarajewo w bośniackiej miejscowości Wogoszcza  doszło do bijatyki grup chuliganów. Jedni z nich podają się za kibiców Lecha a drudzy za sympatyków klubu z Sarajewa. Bójka wybychła wieczorem i trwała do późnych godzin nocnych.

Jak informuje Radio RFM FM starcie potwierdził rzecznik resortu MSZ Marcin Wojciechowski. Na miejscu jest konsul RP wraz z dyrektorem ds. bezpieczeństwa Lecha Poznań. Z komunikatu wynika, że są osoby ranne i uszkodzone samochody.

Zwykłych chuliganów, czasami nawet bandziorów udających się na mecze trudno nazywać kibicami. Bez względu na to czy wydarzenia odbywają się w Polsce czy w Bośni. Używanie nazwy KIBIC dla żuli podwórkowych, którzy korzystając z okazji zgromadzenia się większej ilości osób mogą sobie ulżyć i porozrabiać w chamski sposób jest obrazą kibiców do których od ponad pół wieku należę sam, moje dzieci, znajomi i wiele innych ludzi zainteresowanych oglądaniem sportowych zmagań na stadionach a nie uczestnictwem w rozróbach.

Chuliganeria była jest i będzie nadaktywna wszędzie tam gdzie ma ona na to przyzwolenie. Głównie tam gdzie jest ona potrzeban do odwracania uwagi od machlojek władz zarówno państwowych jak i miejscowych, stąd też stosowna wilekość rozrób, burd i zamiszania przed, w czasie i po zawodach. Ta forma oddziaływania na społeczeństwo dotyczy nie tylko zawodów sportowych. W polskich okolicznościach, mogą to być dla przykładu Marsze Niepodległości lub inne patriotyczne wydarzenia jak chociażby czczenie Żołnierzy Wyklętych, które szczególnie mierzią władzę, najczęściej nie mającą społecznego poparcia. Dziwnym zbiegiem okoliczności stosownym resortom często trudno dojść któż to personalnie narozrabiał, nie mówiąc aby znaleźć tych co zorganizowali takie chuligańskie ekscesy. Warszawa ma swój przypadek, kiedy zatrzymany w czasie sportowych rozrób człowiek siedzi już chyba kilka lat a ciągle sądowej rozprawy nie widać.

Władzy, która w podstępny sposób sprawuje swoje czynności jest na rękę utożsamianie różnych żuli z obrazem Polaka, czy też kibica z polski, również z Poznania. Potwierdzają to słowa rzecznika MSZ Wojciechowskiego, który nie mówi o chuliganach na gościnnych występach a o polskich kibicach i Polakach zachowujących się agresywnie.

Pokazywania Polaków w złym świetle i rozdmuchiwanie takich sensacji po świecie odbywa się nie tylko za sprawą kolonialnych władz ale również z powodu braku w stosownej ilości polskich środków masowego przekazu.

Miejmy nadzieję, że chuligańskie ekscesy nie staną na przeszkodzie zarówno Lechowi jak i pozostałym polskim drużynom do udziału w finałowych rozgrywkach UEFA, a polskich kibiców nie pozbawią oglądania zawodów na trybunach.

 

 

Waldemar Glodek
www.polishclub.org

 

 

POLISH CLUB ONLINE, 2015.07.14

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek