GI KWORUM: Wywiad z Janem Pietrzakiem


KWORUM-logo

jan-pietrzak-zeby-polska-byla-polska-fot-kworumJan Pietrzak, satyryk, autor wielu znanych patriotycznych pieśni i książek, twórca Kabaretu „Pod Egidą”, założyciel Towarzystwa Patriotycznego, autor wielu wspaniałych inicjatyw, aktualnie, pomysłodawca wybudowania w setną rocznicę Bitwy Warszawskiej, wielkiego Łuku Triumfalnego w Warszawie, zgodził się na udzielenie wywiadu dla Gazety Internetowej KWORUM. Przed rozmową wręczyłem Panu Janowi obraz z karykaturą, wykonaną przez Artura Żukowa, od wielu lat rysującego na naszych łamach. Pan Artur początkowo ociągał się, tłumacząc, że zbyt dużym szacunkiem darzy Jana Pietrzaka, żeby w ten sposób rysować. Ale w końcu dał się namówić. Mogę zapewnić, że podczas przekazywania obrazu, Pan Jan złego słowa nie powiedział, wprost przeciwnie, stwierdził, dobrze, że się uśmiecha. Korzystając z okazji pragnę poinformować, że Artur Żukow niebawem narysuje 1000 rysunek i będzie okazja do świętowania. (ZS)

 

Zbigniew Skowroński: Minęło 26 lat III RP, w głównych mediach mówi się, że mamy wolny kraj a prawdziwa historia Polski nadal traktowana jest po macoszemu. Co musi się stać, żeby nareszcie obowiązywał jeden oficjalny i prawdziwy przekaz. Czy taka sytuacja jest możliwa?

Jan Pietrzak: Oficjalny, to jest przekaz państwowy , bo państwo jest po to by oficjalne funkcje pełnić. Różnice zawsze będą, na wszystkie tematy, różnice w ocenie historii, jak i w ocenie spraw bieżących zawsze są, to jest normalne, natomiast na ile państwo polskie broni polskiego interesu narodowego to jest odrębny problem. Właśnie obecne państwo tego nie robi.

Z.S. – No właśnie, czy nastąpi taki moment kiedykolwiek w Polsce…

J.P. – Jeżeli wybierzemy dobre władze, jeżeli Polską będą rządzić ludzie mądrzy uczciwi a przede wszystkim kochający swój kraj a nie kochający sąsiednie stolice i pieniądze z Brukseli. To są wszystko sprawy bardzo istotne, kto rządzi krajem.

Z.S. -A czy już, jeśli będą takie władze w Polsce, które kochają, miłują Ojczyznę i chcą pokazać prawdę, czy ktoś z zewnątrz nie będzie przeszkadzał z kolei, bo nie jesteśmy gdzieś na wyspie tylko w środku Europy, w miejscu, gdzie ciągle ktoś chce nas… przydusić?

J.P. – No tak, ostatni incydent z ambasadorem, który w celach prowokacyjnych opowiadał jakieś bzdury jak to Polacy wywołali wojnę z Niemcami i Rosją , właściwie wypowiedzieli wojnę w 1939 roku, pokazuje jak potężne są emocje u sąsiadów naszych, którzy od wieków przyzwyczaili się, że Polacy są pod rozbiorami . Ostatnio znowu Niemcy i Rosjanie nie potrafią się pogodzić z suwerenną Polską. Pokazują jak bardzo potrzebne są Polsce odpowiednie władze, żeby pilnować suwerenności. Wszystko zależy od nas, jeżeli będziemy mieli rząd, który będzie odpowiadał za naszą historię, za nasz los, to wszystko jest łatwe do przewalczenia.

Z.S. -I chyba czasu też potrzeba, zanim zrealizujemy to co zamierzamy…

J.P. – Tak, ale np. wystarczy kilka przemówień, co tydzień w telewizorze, mówiących wyraźnie i dobitnie o pewnych sprawach, tak jak mówił prezydent Duda w ONZ o prawie i pokoju. Bardzo piękne przemówienie, mądre, wynikające z głębokiej wiedzy. Więc tego rodzaju programy, gdyby były w mediach głównych, wydaje mnie się, że bardzo szybko można przywrócić przynajmniej pewną wyobraźnię narodowi, jak ma być, jak powinno być i czego się trzymamy. A trzymać się trzeba platońskich zasad: piękna, dobra i prawdy , oraz chrześcijańskich dziesięciu przykazań … i wtedy sprawy pójdą dużo lepiej w Polsce niż obecnie.

Z.S. -Ja tu nawiążę do ambasadora Rosji, bo Pan przed chwilą wspomniał, ale również i Jan Gross ostatnio popisał się pewnym sformułowaniem…

J.P. – wyjątkowo bezczelna kreatura…

Z.S. -przekroczył chyba już pewną barierę, bo do tej pory pisał jakieś wypociny, co niektórzy już nawet do tego się przyzwyczaili, że to Gross to „musi”, bo…

J.P. – nic nie musi, jest stymulowany, takiego człowieka nie powinno się do Polski wpuszczać, po prostu – persona non grata i nikt nie powinien jego książek wydawać. On żyje z tego, że obraża Polaków…

Z.S. -Można zaryzykować stwierdzenie, że te ataki na Polskę stały się coraz bardziej zaciekłe, dobrze, że działa od kilku już lat Reduta Dobrego Imienia – Polska Liga przeciw Zniesławieniom, Macieja Świrskiego, która ma już spore zasługi w piętnowaniu oszczerców.

J.P. – Tak, bardzo ważna akcja, my (Towarzystwo Patriotyczne – przyp. red) czasami się przyłączamy do niego w różnych akcjach też, bardzo potrzebna akcja, ale oczywiście taka mała Fundacja czy Stowarzyszenie tego nie załatwi, muszą władze państwowe chronić Polski, dlaczego one są obojętne na obelgi w stosunku do naszego kraju i narodu, to jest zdumiewające…

Z.S. -No właśnie, dlaczego?

J.P. – No bo są z tej samej strony, co nasi wrogowie…

Z.S. -Czy są szantażowani?

J.P. – To jest antypolska władza!

Z.S. -No, ale nie do końca to jest jasne, dlaczego tak jest? Dlaczego, przed duże „D”. Czy rzeczywiście ktoś stoi za plecami i każe mówić tak, bo inaczej pokaże jakieś papiery, które gdzieś tam są?

J.P. – Być może, ja przecież mechanizmów nie znam, ja tylko mogę widzieć po skutkach, co się dzieje. Od 25 lat walczy społeczeństwo, walczą Polacy o to, żeby wreszcie była Polska suwerenna i nie penetrowana przez agentury, no ale to się nie udaje, jak na razie.

Z.S. -Ktoś torpeduje cały czas te poczynania

J.P. – No, tak! I będą torpedować. Felieton ostatnio napisałem o tym, że teraz szprotek nie będą kupować Rosjanie za karę. To ma być retorsja za zburzenie cmentarza rosyjskich żołnierzy, którego zresztą dokonali prowokatorzy rosyjscy. Rosja, wielki kraj, który chce decydować o losach świata, raptem ukarze Polskę tym, że szprotek naszych nie będą brać. To są kpiny jakieś, co to za myślenie jest, co za głupi ludzie… Takich mamy sąsiadów, od stuleci męczymy się z nimi. Musimy mieć władzę, która to będzie rozumieć i będą z tego wyciągać wnioski.

Z.S. -Wbrew pozorom, to nie jest takie trudne, bo jeżeli mamy z tamtej strony taki prymitywizm,

J.P. – Straszny!

Z.S. – – jeśli można tak powiedzieć, to my jako mądrzy Polacy powinniśmy to jakoś okiełznać i spowodować to, że będziemy mieli wreszcie wolny, suwerenny kraj.
Panie Janie, aktualna jeszcze koalicja rządowa, dzierżąca waadzę, jak to Pan mówi w „Kabarecie pod Egidą”, rzutem na taśmę, desygnuje swoich ludzi m.in. do Trybunału Konstytucyjnego. Czy może to utrudnić przyszłemu rządowi (a wszystko na to wskazuje, że będzie to PiS i Zjednoczona Prawica) rządzenie? TK może rzucać kłody pod nogi nowemu rządowi.

J.P. – Przerabialiśmy już takie momenty, że różne organa władzy utrudniają sobie życie. Największy, jak dotychczas był konflikt pomiędzy prezydentem Lechem Kaczyńskim a Tuskiem i Platformą rządzącą. Widzieliśmy do czego to prowadzi, obstrukcja władzy następuje, wszystko jest możliwe, nawet zamach przy pomocy Putina.

Z.S. -A gdyby tak się stało, bo takie są przewidywania, co wtedy z rządzeniem?

J.P. – Trzeba sobie dawać radę! Jak ktoś się zabiera do rządzenia, musi być przygotowany na to, że Polacy nie mają łatwo, że wrogowie będą nam zawsze przeszkadzać. Chodzi o poziom tego przeszkadzania i chodzi o refleksję ludzi czynu i decyzji, którzy będą z tym potrafili coś zrobić. To nie jest jakaś nowa sytuacja, zawsze mamy przeszkody, zawsze mamy zdrajców w naszej historii. Przecież łobuzeria, która po prostu niszczy Polskę – chociażby niektóre tytuły prasowe, niektórzy ludzie są skandaliczni, powinni być natychmiast wyrzuceni z Polski, żeby nie przeszkadzali, bo są fragmentem wojny z Polską, propagandowej wojny, w tej wojnie „hybrydowej” toczonej przez Putina. No, ale są i przeszkadzają, co mamy zrobić, musimy żyć dalej, bo jesteśmy szczerymi demokratami i im krzywdy nie robić, bo będzie wielka awantura. To nie jest łatwe…

Z.S. -Nie jest łatwe… tym bardziej będzie słodsze zwycięstwo, gdy się uda przeforsować ten próg, który wydawało się miesiąc wcześniej, że jest nie do przeskoczenia.
Panie Janie, kilka dni temu dowiedzieliśmy się, że Telewizja – przepraszam za wyrażenie, „Publiczna”, postanowiła nie zapraszać więcej przedstawiciela prezydenta do programu „Woronicza 17”, tłumacząc to nową formułą. Jest to niesamowite, jeszcze pamiętamy jak prof. Nałęcz brylował w TVP, niemalże nie wychodził ze studia.

J.P. – No tak, Nałęcz, Wujec, Lityński, wszyscy doradcy tamtego prezydenta, to były główne gwiazdy telewizji, byłego Komorowskiego, bo byli po prostu odpowiedni, wyznaczeni.

Z.S. – I oto po wyborze Andrzeja Dudy na prezydenta, TVP nagle zmienia formułę programu, teraz mają być tylko przedstawiciele partii i znawca tematu, socjolog, politolog itp. , a dlaczego?, bo oczywiście jesteśmy w kampanii wyborczej i nie może być tak, że jedna strona będzie miała przewagę… Tak sobie myślę, czy nie powinien przedstawiciel PiS w najbliższym programie wygłosić oświadczenie i wyjść ze studia?

J.P. – To nic nie pomoże, jakieś tam oświadczenie przedstawiciela. Ograniczają ludzi niezależnych, po prostu, żeby nie wypowiadali się ludzie niezależni od władzy

Z.S. -Ale to jest Publiczna… rzekomo Telewizja!

J.P. – Rzekomo… wszystko jest rzekomo i rzekomo suwerenna jest Polska. Nie może zbudować pomnika, Łuku Triumfalnego od 25 lat, bo Moskwa zabrania. Wszystko jest teoretyczne. A ja jestem zakazany w wolnej Polsce, jak panu wiadomo. Przecież nie jestem ani doradcą prezydenta żadnego, jestem prywatnym człowiekiem, nie na etacie, w żadnej partii nie jestem, mam swoje poglądy znane od pół wieku, mimo to moje poglądy są zakazane. Bez fałszywej skromności powiem, gdybym miał pół godzinny w tygodniu swój program w telewizji i mówił to co uważam, jako wolny Polak, to Polska byłaby inna. Po paru moich monologach w różnych czasach, jak się przedarły przez cenzury i dotarły, miały wpływ na wielu ludzi. Nie można się poddawać terrorowi mediów. Te władze trzech wielkich telewizji służą innemu panu, nie Polakom .Wszystko jedno czy ona nazywa się publiczna czy ona jest taka czy owaka. To są trzy wrogie Polsce media, które mają za zadanie zniszczyć polską tożsamość, niszczyć polską politykę, niszczyć rodzinę, lansować gender… itd. One są wszystkie z jednej strony i walczą z naszą wizją Polski.

Z.S. -Wczoraj wypowiadał się również doradca Komorowskiego, pan Wujec , może siłą rozpędu, mają go jeszcze w notesie i dzwonią z przyzwyczajenia.

J.P. – Może dowiemy się chociaż, który z nich te obrazy ukradł z Kancelarii, może śledztwo podejmą i będą szukać „Gęsiarki” i „Bydła na pastwisku”, bo ukradli sobie na pamiątkę jak to na polskim pastwisku to bydło się trzymało, no i setki mebli i urządzeń… Do Instytutu ukradli!

Z.S. -Jak zobaczyli na odwrocie cenę 2.50 zł, to pomyśleli, to jakiś nic nie znaczący rysunek i sobie wzięli.

J.P. – Idiota który to powiedział – 2.50 było wycenione, bo on tak zobaczył. Po prostu żenujący ludzie, to jest strasznie przykre, że Polską mogli przez 5 lat tacy ludzie rządzić a w dodatku, o tym się rzadko mówi, ale ukradli pół budżetu z tego roku i na kadencję Andrzeja Dudy zabrakło pieniędzy. Jak zobaczyli, że odchodzą to wzięli sobie całą kasę. Co to za ludzie są?
Ja pana pytam teraz, jak pan mógł do tego dopuścić jako obywatel polski, dlaczego pan się na to zgadza?

Z.S. -Zatkało…

J.P. – Oczywiście przesadzam, chodzi mi o publiczność, która nas teraz słucha, dlaczego na to pozwalamy, żeby takie typy bezczelne rządziły Polską i robiły nam szkody.

Z.S. -No, ja też zadaję sobie to pytanie, nie tylko od 5 lat, ale od bardzo dawna, chociaż gdy tak człowiek cofnie się np. o 20 lat to widzi, że wiele rzeczy można było zrobić inaczej…

J.P. – Tak. Polacy są dobrotliwym narodem, miłosiernym, tolerancyjnym, niezwykle tolerancyjnym. Wmawiają nam brak tolerancji a my tolerujemy różnych szubrawców w Polsce. My tolerujemy, co się wokół nas dzieje, na szkodę Polski, to naprawdę świadczy o naszej niezwykłej cierpliwości i miłosierdziu Bożym. I właśnie mamy tego skutki.

Z.S. -Niedawno napisał Pan nową, wspaniałą pieśń „Niech żyje Polska”, wielokrotnie już mieliśmy możliwość wysłuchania jej i przeżywania, m.in. w Warszawie podczas Koncertu na Rynku Nowego Miasta 16 sierpnia, kiedy to zaszczycił nas swoją obecnością prezydent Andrzej Duda i na Rondzie Dmowskiego 1 września. Jest też taka możliwość wysłuchania jej na łamach GI KWORUM.
Czy pojawienie się tej pieśni, jeśli oczywiście po 25 października, kiedy to najprawdopodobniej dojdzie do zmiany władzy, oznacza, że legendarna pieśń – hymn Solidarności „Żeby Polska była Polską” zostanie złożona do archiwum?

J.P. – Nie! Pieśni żyją swoim życiem, nie ma takiej możliwości, żeby to składać do archiwum czy nie składać, dopóki istnieją ludzie, którzy pamiętają te pieśni. Do dziś śpiewamy pieśni o Legionach „My Pierwsza Brygada”, jak jesteśmy w emocjach, albo śpiewamy Rotę „Nie rzucim ziemi skąd nasz ród”. Jest pewna składnica pieśni patriotycznych, która się społeczeństwu bardzo przydaje przy różnych okazjach.
– Niech Pan się o tę piosenkę nie martwi, ona sobie daje radę od blisko 40. lat, niezależnie od wszystkiego. To nie jest nasze zmartwienie.

jan-pietrzak-smiech-i-zlosc-kworum

Z.S. -Oczywiście, że tak. To chciałem usłyszeć.
„Śmiech i złość”, to tytuł ostatniej Pańskiej Książki, w której znalazły swoje miejsce znakomite Pana felietony z ostatnich 8 lat, czyli rządów Tuska i Kopacz, którzy zapewne mieli nadzieję, że ich niecne występki zostaną zapomniane, ale Pan to wszystko na bieżąco opisywał, wrzucił do grubej księgi i ona już jest. Czytając ją ma się wrażenie, że się czyta podręcznik do historii, mamy datę, kontekst i wtedy przypominamy sobie, co w tym czasie się działo, co robiliśmy. Ta książka to hit na rynku, może nawet być tak, że gdy już skusi się taki zatwardziały leming i tę książkę przeczyta, to może ruszy go sumienie i inaczej zagłosuje w najbliższych wyborach.

J.P. – Dobrze pan kombinuje, właśnie o to chodzi, ale tę książkę trzeba wziąć do ręki i pokazać. Ona ma jedną zaletę, że można ją czytać od dowolnej strony, można ją przeglądać, człowiek nie ma przymusu, żeby od początku do końca śledzić akcję, tylko można na dowolnej stronie otworzyć i czytać. Warto tu również podkreślić rolę wydawnictwa, które to szybko wykonało: „Biały Kruk” , a chciałbym powiedzieć, że wcześniej do trzech wydawnictw kołatałem, żeby wydano mi taką książkę. Odpowiadano mi, ee felietony, kto to kupi a po co, one już były w gazetach. Zgromadzone w jednym miejscu od 8 lat te felietony, na niektórych ludziach, którzy są otwarci, robią duże wrażenie, bo to jest pewne nagromadzenie tych idiotyzmów, jakimi przez 8 lat byliśmy karmieni i skomentowane przeze mnie. Wydawnictwo „Biały Kruk” w Krakowie pozdrawiam bardzo i dziękuję.

Z.S. -Ja również pozdrawiam, ponieważ GI KWORUM również współpracuje z tym Wydawnictwem od kilku lat i bardzo to sobie ceni.
Ale powracając do książki, czy gdy przeglądał Pan te starsze felietony, nie było pokusy aby coś zmienić albo dodać?

J.P. – Nie, to nie ma sensu, wtedy musiałbym pisać od nowa, tak się nie robi. Nie mam takiej mentalności ani takiej potrzeby. Wiele moich utworów, jak się teraz przegląda, ma jakieś tam z punktu widzenia obecnego, skazy, czyli dzisiaj napisałbym inaczej, ale nie ma sensu poprawiać tego. Ja pracuję za intensywnie, za dużo mam roboty codziennie, żeby zajmować się poprawkami swojego życiorysu i swojej twórczości w ten sposób. To mnie nie interesuje w tym sensie. Redaktorzy oczywiście są, którzy zwracają uwagę na jakieś pomyłki, jeśli wyłapią jakieś głupstwo, no to poprawiają. Natomiast to, co się napisało to już funkcjonuje i niech będzie tak drukowane.

Z.S. -Książka kończy się felietonem, gdy Andrzej Duda został prezydentem a do wyborów mamy jeszcze miesiąc. Czy będzie aneks do tej księgi?

J.P. – Nie! Aneksu nie będzie, będzie następna książka. Są nowe okoliczności, piszę codziennie felietony. Jest dużo do powiedzenia na bieżące tematy. Jak się nazbiera trochę to możemy wydać kolejną książkę.

Z.S. -Przy okazji chciałbym wspomnieć i przede wszystkim podziękować, że również na łamach GI KWORUM mamy przyjemność drukować Pańskie znakomite felietony już od przeszło roku. Nasi czytelnicy cenią sobie możliwość obcowania z Pańską twórczością, co często wyrażają to pod artykułami w formie komentarzy. Cieszę się, że współpracujemy również i na tej płaszczyźnie.

J.P. – Ja również się cieszę, sama radość.

Z.S. -Na zakończenie naszej rozmowy chciałbym się dowiedzieć, jakie są najnowsze informacje w sprawie budowy Łuku Triumfalnego, czy doszło do zapowiadanych pod koniec września rozmów z władzami Warszawy w sprawie lokalizacji. Niedawno przypadkowo natknąłem się na artykuł na ten temat na Portalu, można by rzec, mało przychylnym Panu, i trudno mi było cokolwiek zrozumieć. Proszę powiedzieć jaka jest aktualnie sytuacja?

J.P. – Końcowych rozmów nie było, czekamy na decyzję w październiku, ale rozmowy we wrześniu były również dotyczące lokalizacji, bo to jest klucz do jakiejkolwiek działalności. Jeżeli nie ma wyznaczonego miejsca to trudno mówić jaki będzie Łuk Triumfalny. Musimy rozpisać konkurs, ale wcześniej trzeba mieć dane techniczne, lokalizację, itd. W każdym razie liczymy na to, że jeszcze przed wyborami, bo to dla władzy jest haczyk, będą chcieli podjąć decyzję, żeby rzutowało to pozytywnie na ich wynik wyborczy. Myślę że pod pewnym przymusem, obecne władzy Warszawy zrozumieją, że to jest dla nich pewna korzyść i ta inicjatywa ruszy dalej. Uważam, że trzeba krok po kroku, robić fakty dokonane, żeby nie było z tego odwrotu. Jeśli będzie formalna decyzja stołecznego Urzędu ruszymy dalej. I następnym krokiem będzie ogłoszenie konkursu światowego. Do pracowni architektonicznych na całym świecie roześlemy zaproszenia i wtedy już będą dalsze tego konsekwencje.

Z.S. – Setna rocznica Bitwy Warszawskiej dopiero za 5 lat, ale wbrew pozorom to nie jest zbyt dużo czasu na realizację tego przedsięwzięcia.

J.P. – To nie jest dużo, sam konkurs powinien trwać rok, jak mówią architekci, którzy uczestniczyli w tego rodzaju pracach. To łatwo nie idzie, potem trzeba ten konkurs oceniać. Ja bym chciał bardzo, żeby to była sprawa publiczna, społeczna, żeby te projekty Łuku Triumfalnego, makiety, jak się pojawią, były wystawione na jakiejś wystawie, żeby mogli Warszawiacy, Polacy przyjść i oglądać to, żeby był spór nawet na ten temat, co wybrać, bo to jest narodowa sprawa. To nie może być jakaś urządzona przez geszefty urzędnicze historia, że zbudujemy pomniczek na skwerku i damy kolesiowi zarobić. Chodzi o to, żeby to była sprawa społeczna, bo dotyczy milionów Polaków i naszej prawdziwej, niezwykle ważnej historii, wielkiej historii polskiego bohaterstwa, polskiej walki. W Warszawie nie ma żadnego pomnika polskiego zwycięstwa. Proszę jechać do każdej stolicy czy większego miasta Europy, ilu wodzów siedzi tam na koniach, na kolumnach stoją generałowie, marszałkowie, jak się pysznią ile bitew powygrywali. Polska wygrała I Wojnę Światową, nie ma pomnika tego zwycięstwa. Pokonaliśmy trzech zaborców. Pokonaliśmy komunizm i faszyzm! A pyszni się tu Pałac Stalina… Hańba.

Z.S. – Krótki był okres międzywojenny…

J.P. – No właśnie o tym mówię, ale teraz jest długi okres. Minęło 25 lat, Bitwa Warszawska w Warszawie pomnika nie ma? Jak to jest? Jest wiele rzeczy do odrobienia, fragment naszej pamięci narodowej. Trzeba to nadrabiać, czego nie było można robić przez dziesiątki lat bo okupanci nie pozwalali, jestem pełen dobrych myśli. Zainteresowanie jest duże, oczywiście zbieranie pieniędzy nie jest łatwe, jeżeli media nas ignorują, ale przyjdzie czas, że i media zaczną się interesować tym projektem i będą nas popierać. I wtedy zebranie iluś milionów na budowę tego Łuku nie powinno stanowić problemu. Przykładem tutaj jest Owsiak, pomijając to, jak go oceniamy, ale mówię o samej technicznej stronie zagadnienia, przez jeden tydzień zbiera 30 mln, więc to pokazuje jaka jest potencja w mediach. Jeżeli media zechcą służyć Polsce, to wtedy zbierzemy te pieniądze tak, żeby nie naruszały budżetu państwa, bo to powinna być składka obywateli..

Z.S.  -Oby tak się stało, bardzo dziękuję za rozmowę

 

Rozmowę z Panem Janem Pietrzakiem przeprowadził Zbigniew Skowroński
Wszystkie zdjęcia fot.: KWORUM

 

Źródło:   http://www.kworum.com.pl/art6474,jan_pietrzak_dla_gi_kworum.html , 6 października 2015

 

 

Polish-Club-Online-PCO-logo-1

, 2015.10.07

Materiały nadesłane

Autor: Materiały nadesłane