Stanisław Bulza W 31 rocznicę zamordowania księdza Jerzego Popiełuszki. Ofiara i kaci (Część IV.)


Przeczytaj          Część I,        Część II,       Część III.

 

 

 

Możliwi inspiratorzy

Agent NKWD

 

Od tej potwornej zbrodni niebawem minie 30 lat, i nadal nie wyjaśniono, kto był inspiratorem porwania i śmierci księdza Jerzego Popiełuszki, i jakie inne cele chciano w ten makabryczny sposób uzyskać.

 Fakt, że w krótkim czasie wszystkim oskarżonym o zamordowanie ks. Jerzego Popiełuszki, rok po roku złagodzono kary pozbawienia wolności, a następnie zmieniono ustawą kodeks karny tak, by następnie skrócić oskarżonym o połowę karę pozbawienia wolności, zakrawał na kpinę. Świadczyło to o tym, że oskarżeni mieli mocnych protektorów. Tak więc wszyscy mordercy opuścili szybko więzienia, zmienili nazwiska, miejsca zamieszkania a nawet wygląd. Cieszą się wolnością i korzystają z dobrodziejstw wolnego rynku. Wujek repatriant Pietruszki sprawuje opiekę nad jego rodziną, która pozbawiona środków do życia, szybko stanęła na nogi i stała się zamożna.

W błędzie są jednak ci co twierdzą, że ta straszliwa zbrodnia była inspirowana przez Kiszczaka czy Jaruzelskiego. Oni w ogóle nie byli wówczas zainteresowani tym, by w Polsce w 1984 r. były jakiekolwiek niepokoje społeczne. Natomiast zainteresowani tym byli inni członkowie KC PZPR, tzw. partyjny „beton”.

5 października 2004 r. prasa krajowa doniosła, że znany historyk prof. Andrzej Paczkowski ujawnił, powołując się na nieznany dokument pozostający w prywatnych rękach, że inspiratorem porwania księdza Jerzego był ówczesny sekretarz KC PZPR gen. Mirosław Milewski.

Jedną z najbardziej wpływowych osób w Polsce w okresie komunistycznym był właśnie gen. Mirosław Milewski, który był człowiekiem Moskwy i był powiązany wcześniej z NKWD. Posługiwał się fałszywym życiorysem. Przed drugą wojną światową w miasteczku Lipsk na Suwalszczyźnie mieszkała rodzina Milewskich. Mieli jednego synka Mirosława. Jego matka była nauczycielką. Kiedy do miasteczka wkroczyli Niemcy wymordowali cała rodzinę i spalili ich dom. W 1945 r. na Suwalszczyźnie i w Lipsku pojawiło się NKWD. Ich dowódca twierdził, że tu mieszkał i nazywa się Milewski. Jednak ludzie, którzy znali i pamiętali rodzinę Milewskich twierdzili, że oficer NKWD nie był Mirosławem, synem Milewskich. Jakim więc sposobem dokumenty rodziny Milewskich zamordowanych przez Niemców trafiły do NKWD. Wcześniej były w posiadaniu gestapo. Oficer ten po wojnie pozostał w Polsce i pełnił wiele różnych odpowiedzialnych funkcji państwowych. Założył nawet towarzystwo przyjaciół Lipska. Wybudowaną w miasteczku szkołę nazwano imieniem Milewskiej, rzekomej jego matki. Jeden z doradców Czesława Kiszczaka twierdził, że miał w rękach teczkę gen. Mirosława Milewskiego założoną przez NKWD (Witold Bereś i Jerzy Skoczylas, „Generał Kiszczak mówi…”, Polska Oficyna Wydawnicza „BGW”, Warszawa 1991).

Według otrzymanych dokumentów po zamordowanej polskiej rodzinie, Mirosław Milewski twierdził, że urodził się 1 maja 1928 w Lipsku na Suwalszczyźnie. Prawdą natomiast jest fakt, że od lipca 1945 r. był funkcjonariuszem stalinowskiego aparatu bezpieczeństwa. Przeszedł wszystkie szczeble kariery. Zaczynał w Urzędzie Bezpieczeństwa w Augustowie, gdzie związany był z obławą augustowską. Od początku lat 60. Pracował w Wojewódzkim Urzędzie MSW w Białymstoku. W latach 70. był dyrektorem I Departamentu MSW, wiceministrem i ministrem MSW do 1981 r. Gen. Mirosław Milewski w czasie porwania i zabójstwa księdza Jerzego Popiełuszki był członkiem Biura Politycznego i sekretarzem KC, miał nadzór polityczny nad wojskiem i MSW. Na te stanowiska został powołany w czasie IX zjazdu PZPR. W czasach komunistycznych rząd był marionetką, a rzeczywistą władzę sprawował Komitet Centralny PZPR. Czesław Kiszczak, w tamtym czasie minister MSW, wykonywał polecenia sekretarza KC. Nie musiał też wiedzieć o innych działaniach podjętych przez sekretarza KC. Poza tym w MSW istniały nieformalne powiązania, układy, które najważniejsze były na szczeblu dyrektorów departamentów. Za Kowalczyka, a potem za Kiszczaka wiceministrem MSW był gen. Stachura. Ściągnął on z terenu Konrada Straszewskiego, który został dyrektorem IV Departamentu. On z kolei ściągnął do siebie Płatka, a potem Piotrowskiego, który był naczelnikiem w Łodzi. Wyróżniał się tam w bardzo prowokacyjnych akcjach. Potem Straszewski został wiceministrem, a dyrektorem departamentu IV został Płatek. Formalnie nadzorował departament IV Ciastoń, też wiceminister, ale Straszewski miał tam duże wpływy.

Stanisław Kania w grudniu 1980 r. został po Gierku I sekretarzem PZPR. Premierem został Wojciech Jaruzelski, a Czesław Kiszczak został ministrem MSW. Dla Stanisława Kani Milewski był geniuszem wywiadu i kontrwywiadu. Łączyły ich bliskie kontakty. Potem Milewski chciał rozegrać sprawy zgodnie z wytycznymi Moskwy i w czerwcu 1981 r. na plenum KC miał obalić Kanię i Jaruzelskiego. Po tym zdarzeniu stosunki Kani i Milewskiego się ochłodziły. Przed tym słynnym plenum KC PZPR z Moskwy przyszedł list. Nie do Kani, nie do Jaruzelskiego, ale do Komitetu Centralnego PZPR, czyli ponad ich głowami. Był to list bez precedensu, z bardzo surową krytyką tego, co się w Polsce wówczas działo, a mianowicie, że dopuszcza się do głosu opozycję, że grozi utrata władzy, że toleruje się wrogą działalność Kościoła… Cały szereg tego typu uwag. W liście były wymienione tylko nazwisko Jaruzelskiego i Kani. Na tym plenum przeciw Jaruzelskiemu i Kani między innymi wystąpiło dwóch generałów, a mianowicie gen. broni Włodzimierz Sawczuk, członek KC PZPR, wcześniej szef Głównego Zarządu Politycznego WP i gen. broni Eugeniusz Molczyk, zastępca naczelnego dowódcy Zjednoczonych Sił Zbrojnych Układu Warszawskiego. Obaj zaatakowali ich z ogromna wściekłością. Na sali nastroje im sprzyjały. W czasie przerwy Tadeusz Grabski chcąc przechylić szalę na stronę partyjnego betonu, powołał się na towarzyszy radzieckich. Później jednak zwolennicy Jaruzelskiego i Kani zaczęli bronić ich polityki. Nie doszło do wystąpienia gen. Milewskiego i agenci sowieccy przegrali. Milewski był kandydatem niektórych sił w Moskwie na I sekretarza PZPR.

Czesław Kiszczak, szef MSW, w maju 1984 roku, a więc na pięć miesięcy przed porwaniem księdza Jerzego Popiełuszki, wyciągnął na wierzch aferę „Żelazo”, tajnej akcji z lat 70. XX w. I Departamentu MSW, którego szefem był wówczas generał Mirosław Milewski. Objęła swym zasięgiem czasowym czterech byłych ministrów spraw wewnętrznych, kilku wiceministrów i kilkudziesięciu kierowniczych funkcjonariuszy MSW, i tym sposobem usiłował zniszczyć Milewskiego. Akcja „Żelazo” prowadzona była w latach 70. XX wieku w Zachodniej Europie. Polegała na przeniknięciu do przestępczych struktur i poprzez przestępczą działalność (napady rabunkowe, kradzieże, a nawet morderstwa – w jednej z takich „akcji” zginął francuski policjant) zdobywanie pieniędzy, złota (stąd kryptonim akcji), dzieł sztuki, a także samochodów. Z akcją „Żelazo” związani byli trzej bracia Janosze: Jan, Mieczysław i Kazimierz, którzy prowadzili przestępczą działalność w zamian za zapewnienie bezkarności w PRL oraz udział w zrabowanych łupach. Osoby związane z aferą „Żelazo” miały kontynuować działalność przestępczą w tzw. gangu młotkarzy.

Milewski od początku miał świadomość, że musi odejść ze wszystkich stanowisk: członka Biura Politycznego, sekretarza KC nadzorującego MSW i stosunki państwo-Kościół. Zagrożeni się poczuli jego bliscy przyjaciele w MSW, w tym płk Pietruszka, który należał do towarzystwa przyjaciół Lipska założonego przez Milewskiego. Prawdopodobnie towarzystwo przyjaciół Lipska był zasłoną dymną, za którą prowadzono całkowicie inną działalność. Kilka dni po porwaniu księdza Jerzego Popiełuszki Milewski został odwołany przez Jaruzelskiego, który wówczas był I sekretarzem PZPR. Zmarł 23 lutego 2008 r. w Warszawie.

Sekretarze KC PZPR i członkowie Biura Politycznego Mirosław Milewski, Tadeusz Grabski i Stefan Olszowski zaliczani byli do partyjnego „betonu” i byli ludźmi Moskwy. Stefan Olszowski inspirował np. założenie konwersatorium „Doświadczenie i Przyszłość”, ale nie tylko. Żeby poznać początki tzw. polskiej opozycji i ich kontakty z komunistami trzeba cofnąć się do lat pięćdziesiątych XX wieku.

 

Masoneria

 

Od czasu powstania pierwszej loży masońskiej w 1739 r. w Dukli k. Krosna i w 1743 r. w Wiśniowcu przez Mniszchów, masoneria w Polsce odegrała bardzo negatywną rolę. Obecnie po tzw. upadku komunizmu Polska nadal jest w kleszczach masonerii. Okres od zawiązania pierwszej loży masońskiej dla narodu polskiego jest niebytem. Jak długo będziemy lekceważyć masonerię, tak długo będzie trwał niebyt. Przed masonerią przestrzegali Polaków: św. Maksymilian Maria Kolbe, św. Józef Sebastian Pelczar i wielu innych. Prymas Polski Sługa Boży Kardynał August Hlond 6 listopada 1926 r., tuż po zamachu majowym, powiedział: „Wyprzeć się ma Polak na wszystkich szczeblach hierarchii państwowej, każdego bezprawia, każdej anarchii, każdego rozkładu. A przede wszystkim zerwać powinna Polska z masonerią, której ostatecznym celem jest usuwanie systematycznie ducha Chrystusowego z życia Narodu. Tym więc bardziej zerwać z nią musi Polska, że masoneria to konspiracja zagraniczna, której nie tylko na Polsce nie zależy, ale która potężnej Polski nie chce. Zerwać z laicyzmem znaczy to w pierwszym rzędzie zrzucić masońskie jarzmo”.

Jednym z pierwszych założonych stowarzyszeń, gdzie mogli się spotykać tzw. opozycjoniści, był klub „Krzywego Koło”. Został on założony w 1955 r. w mieszkaniu Ewy i Juliusza Garzteckich, przy ulicy Krzywe Koło na Starym Mieście w Warszawie. Witold Jedlicki pisał: „Istnieją poważne powody żeby przypuszczać, że Klub Krzywego Koła był powołany do życia w roku 1955 nie tylko nie wbrew władzom – i to władzom policyjnym – ale raczej za ich wyraźną zachętą”. Garzteccy byli członkami partii. Ponadto Garztecki był pracownikiem Informacji Wojskowej. Wśród założycieli Klubu były osoby związane z samym Komitetem Centralnym PZPR. Gdy pod koniec działalności Klubu jego członkowie poprosili prof. Stefana Żółkiewskiego o wzięcie udziału w jakiejś inicjowanej przez Klub akcji powiedział on: „Nie będę nawet o słuszne cele jednoczył się z policją”. Aleksander Małachowski przyznaje w swoich wspomnieniach, że wiele osób twierdziło w tamtych latach, iż „sponsorem politycznym Klubu był Komitet Centralny PZPR”.

Klub „Krzywego Koła” stał się, jak wszystko na to wskazuje, miejscem, gdzie komunistyczna, a więc kosmopolityczna część elit PZPR dogadywała się wstępnie z masonerią przeciw wypaczeniom komunizmu. Ten układ reprezentowały z opozycyjnej strony środowiska tworzące loże obrządku szkockiego, KSS KOR, a potem Unię Wolności. Tkwił w nim i to praktycznie od dziecka Adam Michnik, którego Lipski przyprowadził do Klubu Krzywego Koła, jako aktywnego społecznie ucznia szkoły podstawowej.

Już od 1957 r. dialog z polskimi komunistami podejmowała masoneria z Wielkiego Wschodu Francji. Polskiego ambasadora w Paryżu odwiedził między innymi Paul Blanc będący wówczas jej Wielkim Sekretarzem ds. Stosunków z Zagranicą. Tak relacjonował to spotkanie ambasador PRL w swojej nocie do polskiego MSZ-u: „Pan ten, po długim wstępie, w którym wyjaśnił mi znaczenie i rolę, jaką masoneria odegrała we Francji w walce przeciwko wpływom Watykanu, wyłuszczył swoją propozycję: Masoneria francuska z wielkim zainteresowaniem i sympatią śledzi rozwój wydarzeń w Polsce. Strona socjalna i polityczna tego co się u nas dzieje nie ma dla nich znaczenia (we Francji również komuniści są członkami lóż). Niepokoi ich natomiast perfidna gra kościoła, wobec czego chcieli się dowiedzieć, czy rząd polski nie myśli, że byłoby słuszne aby masoneria również wznowiła swoją działalność w Polsce nawiązując do wielkich, postępowych tradycji tego ruchu. Oczywiście inicjatywa musiałaby wyjść od braci polskich, z którymi nie jest on w żadnym kontakcie. Wręczył mi załączoną broszurkę i biuletyn. Oświadczył, że chciałby sam wygłosić dla braci odczyt o Polsce, prosił o materiały itp. Pragnąłby z nami podtrzymać kontakt”, (Za: Stanisław Krajski, „Internetowa Gazeta Katolików”, 5.09.2007).

Loża Wielki Wschód Francji jest bardzo niebezpieczna i jest najbardziej antyklerykalna ze wszystkich lóż, gdyż odrzuca ona nawet masońskie pojęcie Wielkiego Budowniczego Wszechświata. Przyjmuje natomiast zasadę, że „Bóg nie jest dawcą życia, lecz jest ono materiałem, którym się gospodaruje”. Wielki Mistrz tej loży J. R. Ragache w latach 90. XX wieku szukał wszelkich sposobów aby wykończyć Polaków za to, że według niego, są „podlegli szatańskiej mocy katolicyzmu”. Był zaniepokojony tym, że „Kościół katolicki podejmuje próby reewangelizacji społeczeństw w celu zastąpienia jednego totalitaryzmu innym, zwłaszcza w dziedzinie obyczajów”, (P. Kasznia, „Wolnomularze w cieniu władzy”, „Rzeczpospolita” 1997 r.). W walce z Kościołem loża posiada w swej dyspozycji stowarzyszenie o nazwie: Europejska Liga Przeciwko Nacjonalizmowi i Rasizmowi. Były przewodniczący prezydium Konwentu Europejskiego Valery Giscard d’Estaing, były prezydent Francji, jest członkiem tej loży. Konstytucja Europejska została opracowana przez członków Wielkiego Wschodu Francji. Obecnie Wielkim Mistrzem jest Bernard Brandmeyer. Zwalcza on symbole religijne w szkołach francuskich.

Nigdy nie wyjaśniono, jaką rolę w porwaniu i zamordowaniu ks. Jerzego Popiełuszki odegrała masoneria. Szczególnie członkowie loży „Kopernik” którzy aktywnie uczestniczyli w życiu politycznym a niektórzy z nich inspirowali przemiany. Loża w latach osiemdziesiątych pozyskała wielu nowych członków.  (Ludwik Hass, „Masoneria polska w XX wieku”, Wydawnictwo KOPIA Sp. z o.o., Warszawa 1996 r.). Co robili wśród księży katolickich osoby związane z antykatolicką lożą masońską „Kopernik”?

Została reaktywowana w Paryżu po dwudziestu kilku latach od formalnego „uśpienia” polskiej masonerii w 1938 r. jako polska loża „Kopernik”. Była to pierwsza loża masońska w powojennej historii Polski. Miało to miejsce 12 lutego 1961 r. W ceremonii tej wziął udział Mieczysław Bartoszkiewicz, który przed wojną był sekretarzem Rady Najwyższej Polski, 33 stopnia wtajemniczenia rytu szkockiego. Po tygodniu inicjowano trzech nowych członków, m.in. Jana Józefa Lipskiego, byłego prezesa Klubu Krzywego Koła, dziennikarza „Po Prostu”, który uchodził za czołowego opozycjonistę.

W 1963 r. wznowiono w Warszawie działalność tej loży o tej samej paryskiej nazwie. Loża ta miała być zachowana w tajemnicy, natomiast na zewnątrz masonerię polską reprezentowała loża paryska. W 1962 r. Polskę odwiedził wielki mistrz Wielkiego Wschodu Francji Jacques Mitterand (nie był spokrewniony z prezydentem Francji). Nie był on poinformowany, że w Paryżu wznowiono działalność loży „Kopernik”. W Polsce miał znajomych, których poznał w Moskwie na Światowym Kongresie na rzecz Powszechnego rozbrojenia i Pokoju (w dniach 9-14 lipca 1962 r.). Rozmawiał on tam z niektórymi uczestnikami Kongresu z Europy Środkowo-Wschodniej o wznowieniu w ich państwach działalności masonerii. W Warszawie podobno spotkał się z ówczesnym I sekretarzem KC PZPR, Władysławą Gomułką. Mitterand przekonywał go, że w swoich trudnościach i konfliktach z hierarchią Kościoła Katolickiego mógłby mieć cennego sojusznika w masońskich lożach polskich, jeśli zezwoli na ich utworzenie i działalność. (Ludwik Hass, „Masoneria polska w XX wieku”, Wydawnictwo KOPIA Sp. z o.o., Warszawa 1996 r.).

Loża „Kopernik” przez cały okres PRL działała w ścisłej konspiracji przed władzami (nie ujawniała się także w międzynarodowym środowisku masońskim, ze względu na swój opozycyjny względem władz charakter) i była nieliczna, po prostu podtrzymywano w ten sposób światło masońskie, aby nie została (przez wymarcie) zupełnie zerwana łączność z masonerią przedwojenną. Loża skupiała głównie osoby związane z Klubem Krzywego Koła, który został zamknięty przez władze w 1962 r. i opozycją demokratyczną, a m.in. Janem Olszewskiem. Gdy powstał KOR (1976 r.), wielu jego współpracowników z kręgu znajomych Jana Józefa Lipskiego, Edwarda Lipińskiego i Jana Kielanowskiego należało do wolnomularstwa.

W roku 1978 powstaje konserwatorium „Doświadczenie i przyszłość”. Inicjatywę zwołania DiP-u przypisywano konkurentowi politycznemu I sekretarza KC PZPR Edwarda Gierka, Stefanowi Olszowskiemu, członkowi KC PZPR. Stefan Olszowski z Grabskim i Milewskim zaliczani byli do grupy partyjnej promoskiewskiej, czyli do „betonu”. A czołowymi postaciami DiP-u byli Stefan Bratkowski, Bogdan Gotowski i Andrzej Wielowieyski. Na pierwszym spotkaniu DiP-u zjawili się działacze PZPR, działacze katoliccy, a nawet intelektualiści współpracujący z wydawnictwami i czasopismami opozycyjnymi. Do następnego zebrania plenarnego już nie doszło, a niektórzy członkowie PZPR się wycofali. Główną jednak rolę odgrywał wyłoniony na plenarnym spotkaniu Zespół Usługowy, w skład którego między innymi weszli Stefan Bratkowski, Kazimierz Dziewanowski, Jan Malanowski, Klemens Szaniawski, Andrzej Wielowieyski, Andrzej Zakrzewski, Witold Zalewski. Z zespołem współpracowali także socjolog Jan Strzelecki i prawnik Jerzy Stembrowicz. Komitet zyskał szybko duży autorytet. Przedstawiciele  Komitetu brali udział w rozmaitych próbach mediacji między opozycją a władzami. Jednak gorąca atmosfera jesieni 1981 r. wzmogła napięcia między Komitetem a władzami. W dniach 11-13 grudnia 1981 r. zwołano Kongres Kultury Polskiej. Pierwsze dwa dni obrad stały się manifestacją wolnej myśli i nadziei na przekształcenie systemu. Do trzeciego dnia obrad nie doszło, gdyż w nocy 13 grudnia został wprowadzony stan wojenny. Obrady rozwiązano, a uczestników Kongresu internowano.

Tutaj nasuwa się następujący wniosek, że jeżeli inicjatywa powołania DiP-u pochodziła od sekretarza KC PZPR, Stefana Olszowskiego, to niektórzy, tak zwani opozycjoniści musieli mieć z nim dobre kontakty. Te kontakty musieli mieć też z innym sekretarzem KC z gen. Mirosławem Milewskim, gdyż Olszowski i Milewski zaliczani byli do grupy promoskiewskiej, która konkurowała z Jaruzelskim i Kiszczakiem.

Byli obecni wsród sygnatariuszy „Apelu 64” intelektualistów z 1980 roku popierającego postulaty strajkujących i wzywającego władze do podjęcia rozmów. Zasiadali w specjalnej komisji Senatu UW potępiającej czystki polityczne w 1968. W Komitetcie Obrony Więzionych za Przekonania powołanego przez KKP NSZZ „Solidarność”; uczestniczyli w mediacjach konfliktu bydgoskiego i strajku w Wyższej Szkole Pożarnictwa, współorganizowali Kongres Kultury Polskiej, przerwany wprowadzeniem stanu wojennego.

 

Ile odsiedzieli zabójcy ks. Popiełuszki ?

Leszek Pękala odsiedział 6 lat, wyszedł w 1990 r. Pękala jako Paweł Nowak pracował m.in. w biurze reklamy „Przeglądu Sportowego”, a następnie w biurze reklamy „Życia Warszawy”. W październiku 2004 roku po ujawnieniu tych faktów przez dziennik „Życie”, wydawca „Życia Warszawy” – Dom Prasowy Sp. z o.o. zakończył współpracę z firmą PANO Paweł Nowak. Waldemar Marek Chmielewski odsiedział 4,5 roku. Opuścił więzienie jeszcze za komuny w lutym 1989, w 1993 wrócił na pół roku. Zmienił nazwisko. Grzegorz Piotrowski odsiedział w więzieniu 15 lat, wyszedł w sierpniu 2001 roku. Po wyjściu z więzienia Piotrowski m.in. współpracował z tygodnikiem Fakty i Mity, publikując pod pseudonimem Sławomir Janisz, nie będąc jednak etatowym pracownikiem tego pisma. W 2005 występując pod tym nazwiskiem został rozpoznany przez brata Krzysztofa Gotowskiego, zamordowanego w 2003.

 

Przypisy

 

W latach 1939-1945 mordy Polaków osiągnęły nieznany przedtem w historii rozmiar. W lutym 1946 r. ludność Polski wynosiła 23,9 mln osób. W 1936 r. ludność Polski wynosiła 33 mln 823 tys. osób, a w 1939 już ponad 35 mln. osób. Według spisu z 1931 r. ludność Polski o języku ojczystym polskim stanowiła 68,9 proc., a o innym języku ojczystym 31,1 proc. ogółu mieszkańców, których było wówczas 32 mln. 133 tys. (język ukraiński i ruski 13,9%, żydowski lub hebrajski 8,6%, białoruski 3,1%, niemiecki 2,3%, rosyjski 0,4%, litewski 0,3%). W porównaniu z ludnością Rzeczypospolitej przed wojną, oznaczało to spadek o ponad 12 mln. osób. Należy jednak zaznaczyć, że te wielkości nie są właściwie porywnówalne ze względu na przesunięcie granic, olbrzymie straty ludnościowe oraz migracje na ziemiach polskich podczas drugiej wojny światowej i po jej zakończeniu. Rozmiary tych zmian można oszacować tylko w przybliżeniu. Straty ludnościowe Polski zostały podane w 1947 r. przez polskie Biuro Odszkodowań Wojennych i ogólna liczba zabitych wynieść miała 6 mln 28 tys. obywateli RP, z czego około 3 mln stanowili Żydzi. Straty poniesione w czasie wojny przez obywateli RP narodowości innych niż polska i żydowska są trudne do oszacowania. Dane te zostały zaniżone z co najmniej 8 mln. do 6 mln, (Za: „Głos Polski”, nr 49 z 12-18 XII 2007). Do liczby podanej przez Biuro Odszkodowań Wojennych dodać należy około 680 tys. ludności cywilnej i 150 tys. żołnierzy i oficerów wymarłych lub wymordowanych w ZSRR w latach 1939-1941 oraz drugie tyle osób, które wyginęły tam w latach 1941-1945. Zbliżałoby to ogólny szacunek do około 7,6 mln ofiar, ale nadal do stanu z 1939 r. brakowało 4 mln. osób.

Tutaj nasuwa się następujący zatrważający wniosek, że 2 mln. lub więcej obcych obywateli (Niemcy, Żydzi, Rosjanie i Ukraińcy), dla przyszłych planów niemieckich, uzyskało obywatelstwo polskie na podstawie przejętych dokumentów Polaków wymordowanych przez Niemców. Później ci ludzie popierali komunizm i tępili polskość na Śląsku, Warmii i Mazurach. Niemcy ostatecznie wojnę przegrali, ale w Polsce zostawili „puszkę pandory”. Była też między gestapo a NKWD jakaś cicha zmowa, gdyż potem te dokumenty były w posiadaniu NKWD. W moim bloku mieszkała rodzina Stawińskich. Mieli jednego syna, Romana. Jak sami twierdzili to do Wałbrzycha przyjechali ze Śląska. Stawiński ponoć pod pachą miał wytatułowany znak „SS”. Taki znak nosili esesmani. W 1971 r. wyjechali do RFN, gdzie czekał na nich dom jednorodzinny z ogrodem. W RFN zamieszkali pod swoim prawdziwym niemieckim nazwiskiem. Takie też dokumenty po polskiej rodzinie otrzymał Mirosław Milewski, agent NKWD.

 

Bibliografia

 

  • Komitet Obrony Praworządności, „Praworządność”, nr 5 (specjalny), 7 grudnia 1984 r.
  • Krystyna Daszkiewicz, „Uprowadzenie i morderstwo ks. Jerzego Popiełuszki”, Kantor Wydawniczy SAWW. Poznań, ul. Piekarska 4a, 1990 r.
  • Ludwik Hass, „Masoneria polska w XX wieku”, Wydawnictwo KOPIA Sp. z o.o., Warszawa 1996 r.
  • Witold Bereś i Jerzy Skoczylas, ”Generał Kiszczak mówi…”, Polska Oficyna Wydawnicza „BGW”, Warszawa 1991 r.
  • Jerzy Holzer, „Solidarność 1980-1981, geneza i historia”, Wydawnictwo KRĄG, Warszawa 1984.
  • Andrzej Albert, „Najnowsza Historia Polski”, część III, Warszawa 1986.

 

Stanisław Bulza

 

Przeczytaj więcej artykułów Stanisława Bulzy na naszym portalu  >   >   > TUTAJ .

 

  • Zdjecie główne: Kościół pw. Stanisława Kostki w dniu pogrzebu zamordowanego ks. Popiełuszki. Fot. za mib.przasnysz.com  / Wybór wg.pco

 

Polish-Club-Online-PCO-logo-1

, Ost. akt. 2015.10.20

Avatar

Autor: Stanisław Bulza