Prof. Artur Śliwiński: Kto nami rządzi? (cz. 2)


EEM-Europejski_Monitor_Ekonomiczny_

 

 

Przeczytaj:  Część I.

 

Prof. dr hab. Artur Śliwiński, ekonomista. Fot. EEM
Prof. dr hab. Artur Śliwiński, ekonomista. Fot. EEM

Nadal jesteśmy przekonani, że egalitaryzm jest niepodważalną wartością, gdy tymczasem egalitaryzm nie istnieje jako realny system społeczno-ekonomiczny, lecz jest ideą lub hasłem wykorzystywanym przez demagogów politycznych.

Niebezpieczeństwo związane z egalitaryzmem polega głównie na tym, że najsilniej przemawia do ludzi niewykształconych i pozbawionych kultury narodowej, stawiając w niekorzystnej sytuacji wszystkich, którzy tworzą elitę narodową. Zarazem jest nieodzownym warunkiem zdobywania władzy przez kontr-elity, ponieważ egalitaryzm daje fałszywe poczucie jedności, w tym nawet fałszywie pojmowanej jedności narodowej. Jest to pułapka, w którą Polacy wpadali wielokrotnie.

Możemy założyć, że w każdym społeczeństwie dążenia egalitarne są na ogół słabe. Ale mogą być rozniecane przez politycznych demagogów, którzy wskazują tłumom iluzoryczną drabinę awansu i ich koniecznie wroga. Pozorny awans jest orędziem demagogów politycznych. Przewrotność demagogów polega na tym, że obiecują awans bezwarunkowy społecznie, to znaczy bez konieczności osiągnięcia wysokiego poziomu wiedzy, kultury i moralności. Jedynym warunkiem jest wymóg dyscypliny politycznej: podporządkowanie kreatorom „egalitarnego systemu”. Temu służy zwłaszcza wskazywanie wroga.

W istocie rzeczy jest to dla większości „awansujących” degradacja, gdyż taki układ wymusza zerwanie z tradycją rodzimą (np. ludową), ale przede wszystkim wymusza akceptowanie zachowań prymitywnych i przestępczych anty-elity. Drabina społeczna jest więc odwrócona do góry nogami. A na szczycie nie znajduje się wówczas elita narodowa, która została powalona na ziemię. Na szczycie znajduje się tylko jej przeciwieństwo; anty-elita.

Nie mówimy o czasach komunistycznych. Mówimy o dniu dzisiejszym, w którym proces degradacji elity narodowej osiągnął apogeum. Wielu więc zastanawia się, czy ona jeszcze istnieje, a jeśli nawet, to co może w tej sytuacji zrobić?

Drugim uwarunkowaniem mobilizacji mas jest kreowanie wroga. Jest to niekiedy jedyny sposób utrzymania jedności mas. Przykładu nie trzeba daleko szukać. Proszę zauważyć, jak sprawnie wykreowano w ciągu niespełna roku wroga Polski: współczesną Rosję, w trudnych do ukrycia celach: pchnięcia Polaków do wojny przeciw Rosji po stronie Stanów Zjednoczonych z jednej strony, a także wprowadzenia do Polski amerykańskich wojsk okupacyjnych z drugiej strony. Ofiarą tego i podobnych nadużyć dążeń egalitarnych są właśnie masy.

Nie ma to nic wspólnego z poszanowaniem demokracji i prawami socjalnymi. Przeciwnie, funkcjonowanie i zapewnienie bezpieczeństwa kontr-elicie podporządkowanej „elicie światowej” wymaga stworzenia mechanizmów blokujących dążenia demokratyczne (podobnych do tych, które w komunizmie określano mianem „centralizmu demokratycznego”) albo raczej ich dalszego wykorzystania (wraz z regulacją prawną, instytucjami państwowymi, propagandą, służbami specjalnymi, itd.).

Jak niedawno zauważył grecki ekonomista Vasilis Viliardos, tym zjawiskom towarzyszy „negatywny populizm”, polegający na demonstracyjnym odrzucaniu przez polityków drażliwych i niekorzystnych dla społeczeństwa zobowiązań międzynarodowych (realizowanych w interesie „elity światowej”) z pełną świadomością, że nie są w stanie tego osiągnąć. „Negatywny populizm” wydaje się być obecnie główną metodą prowadzenia kampanii wyborczych.

Jesteśmy świadkami również deformacji mechanizmów demokracji na użytek „elit światowych”. Ten proces wypiera instytucje demokratyczne do sfery fałszywej świadomości społecznej, systematycznie karmionej odpowiednią propagandą polityczną i ekonomiczną. Równolegle dokonuje się proces faszyzacji ustroju politycznego i gospodarczego.

Podobnie przebiega proces ograniczenia praw socjalnych, kamuflowany neoliberalnymi argumentami przeciwko „państwu opiekuńczemu”. Każdy rozsądny człowiek musi przyznać, że bezpieczeństwo socjalne w racjonalnie określonych granicach jest nieodzowne. W warunkach rosnącego ubóstwa materialnego ludności bezpieczeństwo socjalne nabiera większego znaczenia i zakresu; tymczasem jest odwrotnie. W tych warunkach zwijanie bezpieczeństwa socjalnego staje się narzędziem niszczenia społeczeństwa, a nawet – w połączeniu z innymi agresywnymi elementami polityki ekonomicznej – ludobójstwa.

 

 

Zdjęcie za kingworldnews.com / Wybór wg.pco

 

Polish-Club-Online-PCO-logo-12015.11.11

Artur Śliwiński

Autor: Artur Śliwiński