Prof. Artur Śliwiński: Wrogość do spraw narodowych


EEM-Europejski_Monitor_Ekonomiczny_

 

 

 

Prof. dr hab. Artur Śliwiński, ekonomista. Fot. EEM
Prof. dr hab. Artur Śliwiński, ekonomista. Fot. EEM

W polskiej „klasie politycznej” szczególnie rzuca się w oczy lekceważenie, a niekiedy nieskrywana wrogość do spraw narodowych. Nie jest to rzecz bez znaczenia. Lekceważenie spraw narodowych oznacza, że wspomniana „klasa polityczna” jest nie tylko słaba pod względem kultury (ściślej: źle wychowana), lecz również zdegradowana do pozycji pozbawionych elementarnej kultury nizin społecznych. Ale dlaczego wystawiamy jej tak ostrą ocenę, nie licząc się z wymogami liberalizmu? Otóż kultura narodowa, a ściślej biorąc składające się na nią jej dwa zasadnicze nurty historyczne (szlachecki i ludowy) są w Polsce fundamentem egzystencji narodowej. Nie będziemy tutaj omawiać, jakie są fundamenty narodowe innych nacji, z pewnością nie są identyczne. Kultura narodowa w Polsce jest pokarmem duchowym narodu, bez którego niemożliwa jest jego dalsza egzystencja.

Kultura narodowa jest repozytorium wartości, ale nie tylko. Jest także repozytorium umiejętności życiowych, indywidualnych i społecznych, a więc ponadto ma istotny dla życia ludzi walor praktyczny. Narody nie podejmują decyzji według kryteriów finansowych lub prawnych, lecz kierują się kulturą, która jest dla większości ludzi wzorem referencyjnym, niezależnie od tego, czy sobie to uświadamiają czy nie uświadamiają. Wielu ludziom z trudnością przychodzi to zrozumieć (w czym także nie ma nic dziwnego).

Z pewnością możemy powiedzieć, że obecna „klasa polityczna” w Polsce znajduje się poza nawiasem kultury narodowej, czyli ani nie jest zdolna korzystać z jej dorobku, ani tym bardziej ten dorobek pomnażać.

Jedynym depozytariuszem oraz wytwórcą kultury narodowej jest warstwa społeczna, którą określa się mianem elity narodowej. Przywołanie terminu „elita narodowa” rodzi wiele pytań, na które musimy sobie odpowiedzieć. Jednak w tym miejscu interesuje nas przede wszystkim relacja między „klasą polityczną” a elita narodową. Tutaj niezbędne wydaje się odwołanie się do kilku faktów historycznych. Pierwszym i najważniejszym faktem, który pozwala wiele wyjaśnić, jest fakt niszczenia polskiej elity narodowej przez powojenną formację polityczną, której kontynuatorem w prostej linii jest obecna „elita polityczna”. Nie twierdzimy, że chodzi o prostą i pełną kontynuację, lecz skupiamy się nadal na stosunku warstwy politycznej do elity narodowej. W tym zakresie kontynuacja jest pełna; wyraża ją lekceważenie i wrogość do kultury narodowej oraz bezwzględne niszczenie elity narodowej. W tym sensie można bronić tezy, że obecna „klasa polityczna” jest anty-elitą narodową. Jest to podstawowy wniosek, który wpływa z naszych rozważań.

Zaraz pojawia się szerokie pole dla zastrzeżeń i wątpliwości. Są to zastrzeżenia i wątpliwości dwojakiego rodzaju. Źródłem pierwszych są wyobrażenia i oczekiwania „klasy politycznej”, wyrażające bezzasadne roszczenia tej „klasy” do statusu elity narodowej lub choćby tylko elity politycznej.

Zastrzeżenia „klasy politycznej” najlepiej charakteryzuje przekonanie, że zajmuje ona najwyższe miejsce w hierarchii społecznej. Jest to jednak przekonanie z gruntu fałszywe, ponieważ polska „klasa polityczna” nie posiada żadnej autonomii. Kiedyś ponad komunistycznymi formacjami politycznymi po II. Wojnie Światowej górowała komunistyczna międzynarodówka, teraz polska „klasa polityczna” jest silnie podporządkowana światowej oligarchii finansowej. Nie zajmuje też pierwszego miejsca wewnątrz kraju. Jest w znacznym stopniu podporządkowana władzy biznesu, mediów i służb specjalnych, wraz z nimi tworząc patologiczne struktury państwowe. Pod tym względem elita narodowa jest zdecydowanie bardziej autonomiczna.

Zdaje się, że w Polsce zapomniano, że wszelkie decyzje i działania polityków wypływają ze świadomości wyznawanej przez ich mocodawców i środowisko. Sami znajdują się zawsze w roli wykonawców.

Różnica między „klasa polityczna” i elitą narodowa pogłębia się wraz z utratą suwerenności narodowej, wyrażająca się w degradacji elity narodowej i zastąpienia jej kompradorską klasą polityczną. Wątpliwości pojawiają się wówczas, gdy „klasa polityczna” stylizuje się na elitę narodową. To zjawisko było jaskrawo widoczne już w pierwszych latach powojennych, czasem przybierając wręcz karykaturalne formy. Chodziło nie tylko o przejmowanie atrybutów przedwojennej elity narodowej (tytułów profesorskich, stopni oficerskich, funkcji mecenasów kultury, etc.). Chodziło również o nieudolną imitację zachowań osobistych i działalności publicznej.

Zagadnienie to podejmujemy nie po raz pierwszy. W maju 2014 roku opublikowaliśmy tekst „Imitacja kultury” (Europejski Monitor Ekonomiczny nr3/2014), w którym przypominaliśmy antynarodowy i zbrodniczy charakter ówczesnej formacji politycznej. Pisaliśmy, o ludziach ówczesnej władzy politycznej: „Ci wyróżniali się zaangażowaniem w działania zbrodnicze (lub przynajmniej ich tolerowaniem) oraz represjami stosowanymi wobec ludzi nacechowanych kulturą narodową. Na ogół były to osoby rekrutujące się z nizin społecznych, nawet ze środowisk kryminalnych: ludzie niezdolni do samodzielnego podjęcia, organizacji, a tym bardziej realizacji ambitnych, złożonych przedsięwzięć społecznych czy gospodarczych. Działanie na arenie międzynarodowej przekraczało ich ograniczone możliwości. Brak wychowania i wykształcenia stanowił niemożliwą do pokonania barierę. Niedostatek wyrobienia społecznego przekreślał autentyzm społecznego zaangażowania. W pewnym sensie charakter ludzi dzierżących władzę polityczną w omawianym okresie oddaje znane określenie Witolda Jedlickiego „Chamy i Żydy”, które podkreśla brak kultury narodowej”.

 

 

Zdjęcie za Inter. / Wybór wg.pco

 

Polish-Club-Online-PCO-logo-12015.11.15

Artur Śliwiński

Autor: Artur Śliwiński