Stanisław Bulza: System polityczny świata według Tarczy Achillesa i obrazu N. Poussina „Taniec do muzyki czasu. (Część II.)


 

Przeczytaj:      Część I.

 

„Taniec do muzyki czasu”

 

Nicolas Poussin (1593-1655), malarz francuski, uczneń Varina, Jouveneta i Elle’a, namalował około 200 obrazów, w tym kilkadziesiąt o tematyce pogańskiej. Poświęcił też kilka obrazów arkadyjskiemu bóstwu Pan: w latach 1632-33 obraz „Bachanalia przed hermą Pana”, w 1636 r. „Triumf Pana”, wreszcie w latach 1637-38 kolejny obraz „Pan i Syrinx”. Na jednym z obrazów „Pasterze Arkadyjscy” (Les Bergers d’Arcadie), namalowanym w 1627 roku, malarz umieścił napis „Et in Arcadia Ego”. Obraz ten jest związany z tajemnicą Rennes-le-Château. Na drugim obrazie „Arkadyjscy pasterze”, namalowanym w latach 1638-1640 lub w latach 1650-55, malarz przedstawił trzech pasterzy i kobietę, którzy przypadkowo znaleźli grobowiec. Postacie ubrane są w szaty przypominające stroje starożytnych Greków.

Nicolas Poussin, Pasterze Arkadyjscy (Les bergers d'Arcadie), pierwsza wersja 1628-1630. Za: Inter.
Nicolas Poussin, Pasterze Arkadyjscy (Les bergers d’Arcadie), pierwsza wersja 1628-1630. Za: Inter.

Poussin celowo nawiązał do antyku, gdyż z niego wywodzi się motyw Arkadii. Na płótnie pasterze trzymają w rękach drzewce dzid, lub włócznie, choć raczej powinni trzymać kije pasterskie, które na ogół były krzywe i sękate. Kobieta ubrana w piękne szaty stoi z jedną ręką opartą na biodrze, ale dłonią skierowaną do tyłu, natomiast drugą rękę opiera na plecach pasterza. Stoi nad wyschniętym korytem strumyka. Nie wygląda ona na pasterkę, a raczej na dostojną kobietę. Postacie starają się odczytać napis na grobowcu „Et in Arcadia ego”, co miało oznaczać „I ja byłem w Arkadii” (za życia) lub „I ja żyłem w Arkadii”, i chcą rozwikłać jakąś tajemnicę. Obrazy te świadczą, że artysta znał tajemnicę związaną z Rennes-le-Château i ukrył ja w obrazach.

Inny obraz Nicolasa Poussina „Taniec do muzyki czasu” należy najbardziej tajemniczych, gdyż posiada wiele ukrytych znaczeń. Na wstępie krótko o wartościach, którymi kierowali starożytni Grecy: prawda, sprawiedliwość, zło i dobro, wojna i pokój. Przede wszystkim, trzeba to na wstępie powiedzieć, obraz starożytnej Grecji to wielka masa uciemiężonej ludności, pracująca na nieliczne jednostki. Był to surowy system dorycki, arystokratyczno-niewolniczy. W starożytności wszystkie świątynie na świecie poświęcone były bóstwom piekielnym. Misteria eleuzyńskie, przesiąknięte takimi ideami jak zasługa i grzech, nagroda i kara, wpłynęły na rozwój powszechnych wierzeń w Grecji. Wtajemniczenia w Eleusis były jednak dla wąskiej grupy ludzi, natomiast wiara w Hades, będący miejscem pobytu zmarłych, istniała już w czasach Homera. Tak jak dla chrześcijan Prawdą jest Bóg w Trójcy Przenajświętszej, tak dla starożytnych Greków prawdą był Hades, bóg piekieł.

Starożytni Grecy nie dążyli do sprawiedliwości, gdyż uważali że na ziemi jej nie ma. Koncepcja greckiej sprawiedliwości działała dopiero po śmierci. Hades miał pod swymi rozkazami trzech sędziów piekielnych: Minosa, Eaka i Radamantysa. W misteriach eleuzyńskich wprowadzono czwartego sędziego. Był nim Tryptolem.

Starożytni Grecy nie znali też systemu wartości takich jakie przyniosło chrześcijaństwo. Dla nich zło to była bieda z nędzą, żałoba, starość. Jedynym możliwym dla nich pocieszeniem była wojna i sława, czy też uciechy kupione za złoto. Dobrem nazywano wszystko to, co dla człowieka było dobre, a więc sława, bogactwo, zdrowie, przyjemności. W sztuce wielbiono piękno ludzkiego ciała. Mircea Eliade pisze, że starożytny „człowiek odkrywa i udoskonala religijny sens „radości życia”, sakramentalną wartość przeżycia erotycznego i „piękno ludzkiego ciała”. Religijny sens „doskonałości ludzkiego ciała”, piękna fizycznego, harmonii ruchów, pokoju, równowagi – znajdzie wyraz w artystycznym kanonie”.

Właśnie epikurejczycy, od Epikura (341-270 przed Chrystusem), głosili, że zadowolenie ciała jest największym celem człowieka. Ich filozofia opierała się głównie na założeniach, że bogowie nie mają nic wspólnego z tym światem. Nie zaprzeczali oni wprawdzie ich istnieniu, ale twierdzili, że mają oni swą siedzibę w przestrzeniach wolnych, pomiędzy nieskończenie licznymi światami, gdzie prowadzą życie błogie, i nie troszczą się bynajmniej o ludzi. Głosili, że religia jest nieprzyjacielem człowieka, ponieważ pochodzi z nieprzyjemnych uczuć trwogi przed bogami i obawy śmierci. Hasło jakie głosili wyrażało ich styl życia i mówiło ono, że zadowolenie ciała jest największym celem człowieka, ponieważ wszystkie uczucia zadowolenia i rozkoszy pochodzą z ciała.

Ważne są też barwy sukien, w jakie ubrane są osoby na obrazie Poussina. W starożytnej Grecji i Rzymie szczególnie cztery barwy były świętymi. Biały kolor był kolorem świątecznym, związanym z ofiarami (czystość i niewinność) składanymi bogom olimpijskim. Kapłani byli odziani na biało. Czarna barwa wiązała się z bogami podziemnymi, żałobą, fałszem, nicością, złem, zemstą. Czerwona barwa miała skojarzenia z krwią, która kojarzy się ze śmiercią i światłem podziemnym. Kolor niebieski był symbolem najwyższych Bóstw: Zeusa w Grecji i Jupitera w Rzymie.

 

—————–

 

Epikureizm

 

W czasach rozwoju chrześcijaństwa publicznie wyklęto epikureizm i samego Epikura, a jego dzieła systematycznie niszczono, jako siejące zgorszenie moralne i ateizm. W średniowieczu i w okresie renesansu też epikureizm potępiano. Zainteresowanie epikureizmem wznowił na początku XVII wieku Pierre Gassendi (1592-1655 francuski filozof, astronom i astrolog. Koncepcje epikurejskie z dziedziny teorii poznania wywarły duży wpływ na empiryzm Johna Locke’a. Do filozofów nowożytnych, którzy niezwykle wysoko cenili Epikura, należeli Karol Marks i Fryderyk Nietzsche. Marks poświęcił swoją rozprawę doktorską filozofii przyrody Demokryta i Epikura, natomiast Nietzsche dostrzegał w epikurejskim hedonizmie rys heroiczny.

 

Apollon

 

W głębi obrazu, z chmur wyjeżdża rydwan z Apollonem. W starożytnej mitologii greckiej rydwan Apollona był symbolem wschodzącego słońca. Scena na obrazie rozgrywa się więc wcześnie rano. Mimo, że Apollon został ukazany w roli drugoplanowej, to jednak on jest najważniejszy.

W różnych greckich podaniach wywodzi się znaczenie Apollona, jako boga słońca. W późnogreckich mitach utożsamiony jest on z Heliosem, czystym „boskim” ucieleśnieniem słońca. Jest przedstawiany pod symbolem tarczy słonecznej. Apollon miał świątynię w Delfach.

W starożytności za nosiciela światła i wolności uchodził właśnie Apollon (świetlisty). Apollon jest przedstawiany jako bóg piękności młodzieńczej, piękny i zgrabnej postaci. Szczupły i silny, jest w pełni sił, bez przesadnych mięśni. Włosy nosił długie i miał uczesanie kobiece. Miał liczne kochanki. Nie poprzestawał na miłości do kobiet. Kochał się też z młodzieńcach. Najbardziej znanymi byli heros Hiacynt i Kyparissos.

Symbolem jego jest tarcza słoneczna. Chodził przeważnie nago. W mitach Apollon jest przedstawiany jako bóg piękności młodzieńczej, piękny i zgrabnej postaci. Szczupły i silny, jest on w pełni sił, bez przesadnych mięśni, nosi przeważnie długie włosy i ma kobiece uczesanie. Będąc „światłem” świata i „jasnością” inteligencji, Apollon ma być bogiem doskonałości. Ten rozum „oświecający” świat musi rozjaśnić wszystko co jest ciemne. (Henri de Vibraye, „Mitologia”). Stał się więc Apollon bogiem wróżbiarstwa i szamanów, którzy podczas ekstazy wywołanej narkotykami mają widzieć przyszłość. Najstarsze przepowiednie pochodzą od jego kapłanek Sybilii. W klasycznej Grecji nazywany był jako „bóg bram” (Mircea Eliade, „Historia wierzeń i idei religijnych”.

Apollon prawdopodobnie był pochodzenia azjatyckiego, i przemawia za tym fakt, że największe jego ośrodki kultowe znajdowały się w Azji: Patara (Licja), Didyma (Karia), Klaros w Jonii. Jego atrybutami były łuk i lira. Heraklit głosił, że „harmonia jest skutkiem napięcia przeciwieństw tak jak łuku i liry”. Symbolika łuku wyraża, że Apollon jest „tym, który przeszywa z daleka”, oraz że „panuje na odległość. Był wielokrotnym zabójcą. Daje się ponieść uczuciom zemsty, zazdrości i gniewu. Orfeusz, twórca rytu orfickiego we wtajemniczeniach eleuzyńskich, był uczniem i wieszczem Apollona. Symbolem Apollona jest słońce, toteż Orfeusz często wstępował na górę Pangajon, by witać pierwsze promienie słońca i oddać hołd Apollonowi. Apollon swoje rady komunikował poprzez wyrocznie w Delfach.

W starożytnej Grecji Apollon był wyrazicielem pewnej idei i porządku. W epoce klasycznej Apollon był najwyższą normą prawa religijnego. Był nazywany prawodawcą. Platon w „Państwie” nazywa go „ludzi doradcą”. W klasycznej Grecji nazywany był jako „bóg bram” (Mircea Eliade, „Historia wierzeń i idei religijnych”). Edward Schure w książce „Wielcy wtajemniczeni” nazywa go tym, „którego światło góruje nad wszystkimi świątyniami i przenika je”. Pitagoras, zaliczany do wielkich wtajemniczonych, wierzył w reinkarnację i twierdził, że pamięta swoje poprzednie wcielenia. W jednym z nich miał być Apollonem. Często w Delfach odwiedzał jego grób.

W starożytności Apollonowi poświęcono wiele świątyń. Cesarz August w Rzymie budował świątynie poświęcone Apollonowi. Jedną z nich zbudował na Palatynie, tuż obok swego pałacu, i oddawał Apollonowi szczególna cześć. Cesarz przypisywał Apollonowi zwycięstwo pod Akcjum w 31 r. przed ur. Chrystusa nad Antoniuszem i Kleopatrą. Wreszcie głównie na cześć Apollona obchodzono igrzyska stuletnie w 17 r. przed ur. Chrystusa. Kult Apollona w Rzymie uzyskał prawdziwą doniosłość.

 

Gwiazda zaranna

 

Eos, bogini świtu, poprzedza rydwan Apollona, i w rannych godzinach mu towarzyszy na niebie. Bogini Eos, personifikacja Jutrzenki, ze związku z Astrajosem urodziła wichry: Zefira, Boreasza, Notosa, także gwiazdę zaranną Fosforos (Gwiazda Poranna) i inne gwiazdy. W mitach Eos jest przedstawiana jako bogini „o różanych palcach”, którymi otwiera bramę nieba przed wozem słonecznym. Jej nadejście zapowiadał Fosforos – „jaśniejący syn Jutrzenki”.

Średniowieczni okultyści czcili planetę Wenus, która miała reprezentować Marię Magdalenę, uważaną za medium przekazujące tajne objawienie. Członkowie Prieure de Sion i templariusze musieli ukrywać się ze swoimi pogańskim wierzeniami, i czcząc Marię Magdalenę, tak naprawdę czcili Lucyfera, łac. Lucifer, nosiciela światła, który nazywany jest gwiazdą zaranną, planetą Wenus, nazywaną też „Jutrzenką”.

W Księdze Izajasza jest taki fragment, w którym znajduje się przepowiednia upadku Babilonu, a o samym mieście i jego despotycznym królu prorok powiada: „Jakże to spadłeś z niebios, Jaśniejący, Synu Jutrzenki? Jakże runąłeś na ziemię, ty, który podbijałeś narody?” (Iz 14,12). „Jutrzenka” – Gwiazda Poranna (planeta Wenus), do niej tutaj jest porównywany tyran. Ojcowie Kościoła widzieli tu typ i obraz upadku z nieba wodza zbuntowanych aniołów (Biblia Tysiąclecia, Wydawnictwo Pallottinum, Poznań – Warszawa 1988). Św. Łukasz o nim mówi: „Wtedy Chrystus rzekł do nich: Widziałem szatana, spadającego z nieba jak błyskawica. Oto dałem wam władzę stąpania po wężach i skorpionach, i po całej potędze przeciwnika” (Ew. wg. Łuk. 10,18). Później spadająca dzienna gwiazda (Wenus) otrzymała przydomek „zwiastunki światła”, a po przetłumaczeniu na łacinę i nadaniu jej rodzaju męskiego stała się Lucyferem. Tak więc u świętego Hieronima Lucyfer pojawia się jako Jaśniejący syn Wenus, podobnie jak 1400 lat później w „Raju utraconym” Johna Miltona:

(…) siedziby dumnej Lucyfera
Tak nazwanego, aby go przyrównać
Do owej gwiazdy promienistej, którą
Miał przypominać Szatana (..)

Żeńska Wenus ma dwa imiona męskie: Fosforos i Hesperos. Fosforos z gr. „phosphoros” „noszący światło” odnosi się do Lucyfera. Fosforos Wenus jako gwiazda zaranna, a Hesperos jako gwiazda wieczorna widoczna nad horyzontem po zachodzie słońca.

Bogini Eos w sztuce przedstawiana jest zwykle jako urodziwa kobieta z wielkimi skrzydłami u ramion, w peplosie (strój kobiecy bez rękawów, uszyty z jednego prostokątnego kawałka tkaniny wełnianej spiętego na ramionach fibulami) szafranowego (intensywnie żółty) koloru, powożąca rydwanem lub w locie przed wozem Heliosa, z kwiatami i pochodnią w ręce.

 

Teoria poznania

 

Nicolas Poussin w 1624 r. namalował obraz „Wenus i Adonis, a w latach 1628-29 namalował drugi obraz o tej samej nazwie, ale w lustrzanym odbiciu. Jest jaśniejszy i wyraźniejszy niż ten z 1624 r. Nie ma dodatkowych szczegółów, i nic nie zostało odjęte ani dodane. Wszystko wskazuje na to, że artysta wyznawał platońską teorię poznania, dlatego jeden z tych obrazów przedstawia świat „idei” Platona (427-347 r. przed ur. Chrystusa), a drugi jego lustrzane odbicie, czyli nasz świat.

Podstawą filozofii Platona było przyjęcie, że prawdziwy wieczny byt to idee, a rzeczywistość materialna jest jedynie odbiciem wiecznotrwałych, niezmiennych idei. Według niego, ludzi od reszty świata materialnego odróżnia to, że mają duszę, która pochodzi wprost ze świata idei, która kiedyś tam mieszkała, i która za jakiś przewiny została strącona na ziemię.

Według Platona, świat który dostrzegamy zmysłami, jest niestały i zmienny, dlatego pojęcia nie mogą pochodzić z niego, lecz muszą być odbiciem jakichś przedmiotów, równie jak pojęcia, wiecznych, stałych i niezmiennych. Te przedmioty razem tworzą świat „idei”, który Platon umieszcza ponad najwyższą sferą niebieską. Świat „idei” jest wzorem, według którego demiurg uformował z bezkształtnej masy nasz świat zmysłowy. Wiedzę pojęciową, która jest odbiciem świata „idei”, posiadamy dzięki temu, że dusza ludzka żyła dawniej w świecie „idei”, skąd za jakieś popełnione tam winy została strącona i wtłoczona w ciało. Więc poznanie pojęciowe nie jest wynikiem jakiegoś procesu twórczego, lecz odtwórczego tzn. polega ono na przypominaniu sobie tego, co dusza kiedyś w świecie „idei” widziała (Platon, „Państwo”).

Platon w „Fajdrosie” o przypominaniu pisze: „…Na tym zaś polega przypominanie sobie tego, co kiedyś widziała nasza dusza, gdy towarzyszyła bogom w podróży i spoglądała z lekceważeniem na to, o czym teraz mówimy, że jest, i podnosiła głowę ku bytowi rzeczywistemu. Dlatego więc słusznie jedynie umysł miłośnika mądrości otrzymuje skrzydła. Pamięć bowiem w miarę możności zatapia się zawsze w tym, w czym nawet bóg, istota boska, się zatapia. Ale właśnie jedynie mąż, który w sposób właściwy odnawia te wspomnienie i wciąż doskonałych dokonuje wtajemniczeń, staje się naprawdę doskonałym. Wyzwolony od ludzkiej krzątaniny, a oddany temu, co boskie, spotyka się z zarzutem wielu, że jest marzycielem, gdyż wielu nie pojmuje tego, że on napełniony jest duchem bóstwa…” (Platon, „Fajdros” 245C-277 D, przełożył Leopold Regner, Meander 2-3, PWN 1988).

Teorię poznania Platona kapłani wyjaśniali adeptom we wtajemniczeniach w Eleusis. Po zakończeniu przedstawienia, w którym odgrywano sceny z życia Demeter i jej córki Persefony, Hermes (herold misteriów) mówił do adeptów:

„O przyszli adepci tajników, których życie przyćmiewają jeszcze opary złego życia – oto wasze dzieje. Zachowajcie w pamięci słowa Empedoklesa i rozważcie je dobrze; płodzenie jest straszliwym niszczeniem, które sprawia, iż żywi przeistaczają się w zmarłych. Niegdyś żyliście życiem prawdziwym, a potem pociągnięci mrokiem, wpadliście w przepaść ziemską, pokonani przez ciało, oddani w jego moc. Wasza teraźniejszość jest tylko bolesnym snem. Jedynie, co istnieje prawdziwie to przeszłość. Nauczcie się przypominać sobie, nauczcie się przewidywać” (Edward Schure, „Wielcy wtajemniczeni”, Interart TED, Warszawa 995).).

 

Teoria reinkarnacji

 

Platon wierzył w reinkarnację, którą pojmował w ten sposób, że człowiek ma się odradzać dopóty, dopóki nie nastąpi pełne przypomnienie. We wtajemniczeniach eleuzyńskich, jako kolejny stopień, przedstawiano metempsychozy, tzn., przechodzenie duszy w różne ciała zwierząt i ludzi. Dusza wtajemniczanego musiała poddawać się tym obrzędom, w których utożsamiała się, zgodnie z cechami swego charakteru ze zwierzętami. Platon w „Fajdrosie wyjaśnia przyczynę utraty przez duszę skrzydeł, oraz podaje sposób ich odzyskania. Dusza może odzyskać skrzydła tylko po wtajemniczeniu.

Filozof w „Fajdrosie” przedstawił teorię reinkarnacji. Oto ona: „…W tych wszystkich oto wcieleniach ci, którzy by się dobrze prowadzili, otrzymują lepszy los, ci natomiast, którzy byli niegodziwie, gorszy. Do tego samego stanu żadna dusza nie wróci przed upływem dziesięciu tysięcy lat, gdyż w ciągu tego czasu dusza nie zostanie uskrzydlona, chyba, że ktoś bez obłudy oddawał się szukaniu mądrości. Te dusze po trzecim okresie tysiąclecia, gdy przybrały takie życie jedno po drugim trzy razy, tak właśnie uskrzydlone w roku trzechtysięcznym odchodzą. Inne zaś, gdy ukończą bieg pierwszego żywota, stają przed sądem, i jedne osądzone odchodzą do podziemnego miejsca kary, aby zadośćuczynić sprawiedliwości, inne zaś uniesione po wyroku do pewnego miejsca w niebie, żyją zgodnie z tym, jak przeżyli życie w postaci człowieczej. Po tysiącu lat jedne i drugie przychodząc – po wylosowaniu czy też po wyborze – do powtórnego wcielenia, wybierają, każda to, jakie chce. Wtedy dusza człowiecza wchodzi nawet w życie zwierzęce, a ze zwierzęcego, które kiedyś było człowiekiem, znów wraca w człowieka” ((Platon, „Fajdros” 245C-277 D, przełożył Leopold Regner, Meander 2-3, PWN 1988).

Teorię poznania Platona przejęli buddyści. Wiara w reinkarnację jest podstawowym dogmatem hinduizmu i buddyzmu. Mahajana (Wielki Wóz) oferuje więc możliwości uzyskania wyzwolenia z nieskończonego kołowrotu wcieleń. Doktryna mahajany naucza, że istnieje tylko realna pustka, natomiast to, co człowiekowi jawi się jako istniejące, jest jedynie iluzją. Wszystko na tym świecie jest puste, wszystko jest tylko złudą. Traktowanie tego, co się postrzega lub pomyśli, jako czegoś istniejącego, osobowego i substancjalnego, jest iluzją. Wszystko przeżywamy jako rzeczywistość, chociaż nie ma w tym więcej substancji, niż w lustrzanym odbiciu.

 

Świat lustrzanym odbiciem

 

Na obrazie N. Poussina „Taniec do muzyki czasu” Apollon w rękach trzyma wielkie koło, symbol tarczy słonecznej. W starożytnej Grecji Apollon był wyrazicielem pewnej idei i porządku. Jak mówi legenda, wypuszczone przez Zeusa na przeciwległych krańcach świata dwa orły spotkały się w Delfach. Z tej legendy można wnosić, ze orły te (cyrkiel) wykreśliły olbrzymie koło obejmujące terytorium euro-azjo-afrykańskie. Stąd Delfy stały się środkiem tego koła, środkiem świata. Burzy to nasze wyobrażenie o granicach państw opartych na górach, rzekach, morzach, bowiem granicami państwa euro-azjo-afrykańskiego jest obwód koła. Takie państwo opisał Platon.

Filozof w dialogu „Timajos” twierdzi, że skoro nic nie „powstaje lub się nie zmienia” bez przyczyny, to przyczyną wszechświata musi być demiurg. Skoro świat jest dobry, to demiurg musiał go wzorować na wiecznym modelu, nie zaś na modelu niestałym. Tak więc, używając wiecznego i doskonałego świata znajdującego się w świecie idei jako wzorca, demiurg stworzył nasz świat, który wcześniej istniał jedynie w stanie chaosu.

Pisze: „W związku z nim zastanowić się znowu nad tym, według jakiego wzoru wykonał Świat jego budowniczy, czy według tego wzoru, który zawsze jest taki sam, czy też według zrodzonego. Jeżeli piękny jest ten świat, a wykonawca jego dobry, to jasna rzecz, że patrzał na wzór wieczny. A jeśli nie, czego się nawet mówić nie godzi, to patrzał na wzór zrodzony. Każdemu rzecz jasna, że na wieczny. Bo świat jest najpiękniejszy spośród zrodzonych, a wykonawca jego najlepszy jest ze sprawców. W ten sposób zrodzony, wykonany jest na wzór tego, co się myślą i rozumem uchwycić daje i zawsze jest takie samo. Skoro tak jest, to znowu nie może być inaczej, tylko świat ten jest odwzorowaniem czegoś…” (Platon, „Timajos”).

Platon Stwórcę nazywa „tekton”, co znaczy „rzemieślnik” lub „budowniczy”. Na pytanie: „…według jakiego wzoru wykonał Świat jego budowniczy…”. Platona opowiada: „budowniczy” stworzył wszechświat za pomocą geometrii.

William Blake (1757-1827), angielski malarz, neoplatonik, poeta i mistyk, w księdze „Europa. Proroctwo” przedstawił ilustrację Jahwe ze Starego Testamentu, w mitologii artysty identyfikowany z postacią Urizena, który został ukazany w chwili stwarzania świata. Motyw ten poeta zaczerpnął ze Starego Testamentu z „Księgi Przysłów”. Oto fragment: „…gdy kreślił sklepienie nad bezmiarem wód (Prz., 8,27). Wlg: „Gdy według dokładnego prawa kołem otaczał głębiny”.

Urizen stwarzający świat: „Jest to moment grozy, zwichrzone włosy i zarost Stwórcy oddają atmosferę burzy wieczności, otwarcia ciemności. Światłość bijąca od złocistego kręgu – bytu boskiego, na którym przykląkł Stwórca – rozpycha ciemności i przenika przez nie. „…uczynił złoty cyrkiel/ i zaczął nim badać otchłań” (Księga Urizena”). Artysta posłużył się cyrklem jako atrybutem Stwórcy (Adam Konopacki, „William Blake”, Wydawnictwo Arkady, Warszawa 1987). Na ilustracji Urizen jest przedstawiony w słonecznej tarczy, i kreśli cyrklem w dole koło na podobieństwo tarczy słonecznej.

 

Koło, którego nie można dotknąć ani zobaczyć

 

Platon w „Liście VII” na temat tego olbrzymiego koła tak pisze: „Każdy poszczególny przedmiot posiada trzy przedstawienia, na których wiedza o nim bezwarunkowo opierać się musi; czwartym jest właśnie ona – owa wiedza o przedmiocie. Jako coś piątego należy przyjąć to, co jest samym przedmiotem poznania i rzeczywistą istnością. Pierwszym więc jest nazwa, drugim określenie, trzecim obraz, czwartym wiedza. Do jednego jakiegoś dostosuj tu przykładu, aby zrozumieć, co tu zostało powiedziane, i ten sam sposób rozumowania przenieś na wszystko. Jest więc jakieś coś nazwane kołem, czemu przysługuje jako nazwa to, co właśnie wymieniliśmy. Następnie idzie jego określenie, składające się z rzeczowników i czasowników. Takie bowiem powiedzenie: „to, czego wszystkie punkty jednakowo są oddalone od środka” – byłoby określeniem tego, co nosi nazwę: krągły, obły, koło. Trzecim ujawnieniem jest koło, które się rysuje i ściera, lub to, które tokarz sporządza i które się niszczy. „Koła” jako takiego, do którego odnoszą się te wszystkie przedstawienia, żaden z tych zabiegów nie dotyka, ponieważ jest ono czymś innym od nich. Czwarte ujawnienie to wiedza, umysłowe ujęcie i właściwe mniemanie o rzeczy, bo wszystko to znowu trzeba brać razem jako jedno; nie tkwi ono w dźwiękach mowy ani w kształtach materialnych, lecz tylko w duszy, co wskazuje, że jest czymś innym zarówno od istoty samego „koła”, jak też od wymienionych poprzednio trzech jego ujawnień” (Platon, „Listy”, przełożyła Maria Maykowska, PWN, Warszawa 1987)..

W tym fragmencie Platon wyłożył istotę „koła”, którego nie można narysować ani wytoczyć. Jest tylko wiedza o nim, a jego istota tkwi w duszy. Tutaj trzeba dodać, że w duszy wtajemniczonego. Jest inne od kół narysowanych, gdyż nie można go dotknąć ani zobaczyć, bowiem zostało ono zakreślone na olbrzymim terytorium, i jest ono superpaństwem euro-azjo-afrykańskim. Takich kół jest pięć.

Filozof ten był przeciwny wyrażaniu doniosłych idei na piśmie. Akceptował on pisma filozoficzne, jednak z zastrzeżeniem, by autor nie przedstawiał w nich treści, które są cenniejsze od nich samych. O ile Platon musiał pewne części swej nauki wyrazić na piśmie, to wówczas posługiwał się symbolami, lub zostawiał pewne wskazówki. Sam o tym mówi w „Liście drugim” pisanym do Dionizjosa, władcy Sycylii: „Muszę Ci mówić o tym pod osłoną symboli, ażeby w razie, jeżeliby przydarzyło się coś tej tabliczce „wśród morza czy ziemi czeluści”, ten, kto by ją znalazł, czytając nie wyczytał wszystkiego”.

 

Środek świata

 

Nazwę miasta Delfy Grecy wywodzili od „Delfy”, czyli macicy. Zrodzona z ziemi żmija Delfyne ustąpiła miejsca wężowi Pytonowi. Delfyne była to żmija, która czuwała w Delfach przy źródle, gdzie mieściła się dawna wyrocznia Temis. W Delfach znajdowała się tajemnicza wnęka skalna, która została nazwana „stomios”, termin ten oznaczał pochwę, ale również usta. Znajdował się tam kamień, który był symbolem pępka „omfalos” i wiązał się z funkcją rozrodczą, ale przede wszystkim był środkiem świata. Było to miejsce wyroczni.

Delfyne, która wyłoniła się z ziemi została zabita przez Apollona. Zawładnął on świątynię oraz wyrocznię i następnie poświęcił tam trójnóg. Symbolem Apollona jest wąż. Trójnóg był jednym z symboli Apollona, i to właśnie na kamieniu, który był środkiem świata, siedząc na trójnogu Pytia wygłaszała przepowiednie, a pomagał jej prorok, który występował jako tłumacz. Tłumacze stawiali pytania w formie alternatywnej, dowiadując się, czy byłoby lepiej robić to czy tamto. Z chwilą gdy Apollon wstępował w Pytię, stawała się ona niezwykle podniecona i doprowadzała się do zupełnego szału. Mięśnie drżały jej konwulsyjnie, ciało nabrzmiewało, na twarzy pojawiał się straszliwy grymas, rysy były zniekształcone, a oczy spoglądały dziko i nienaturalnie. W tym stanie tarzała się po ziemi z pianą na ustach. Ostre krzyki, gwałtowne i często niewyraźne dźwięki ujawniały „boską wolę”. Tłumacze, znający się na tajemnicach, odbierali i przekazywali ludowi oświadczenie pochodzące od boga.

Z biegiem czasu utworzyła się w Delfach święta rada (amfiktionie), która była dobrze poinformowana o tym, co działo się na całym świecie, i która w postaci wróżb udzielała pouczeń politykom i królom. Te wskazówki miewały często formę dwuznaczną i ciemną. Rada ta składał się z wielkich wtajemniczonych, a rządziła za pomocą hetari, które były tajnymi związkami politycznymi, dzisiaj ich odpowiednikami są loże masońskie. To właśnie w Delfach król Edyp uzyskał przepowiednię o swoim losie. Na podstawie osobistego dramatu króla, Sofokles napisał sztukę „Król Teb”. Delfy są położone niedaleko Eleuzis.

 

Brama do świata

 

Nicolas Poussin na obrazie umieścił dwie kolumny stojące naprzeciw siebie. Na jednej z nich (herma) jest wyobrażone bóstwo Janus, a po przeciwnej stronie pod drugą kolumną siedzi starzec. Kolumny są różne. Jedna jest o przekroju kwadratu, a druga czworoboczna, zwężająca się ku dołowi. Na obrazie Nicolasa Poussina z chmur wyjeżdża rydwan z Apollonem. W starożytnej mitologii greckiej rydwan Apollona był symbolem wschodzącego słońca. Brama przedstawiona na obrazie jest na wschodzie.

Platon w swoim opisie Atlantydy często wymienia Słupy Heraklesa (Herkulis columnae), które są na zachodzie. Nazwą tą określano dawniej cieśninę Girbraltar. Słupami Heraklesa w starożytności nazwano dwa przylądki Calpe i Abila. Według mitów to Herakles wzniósł dwa słupy, po obu stronach cieśniny dzielącej Afrykę i Europę. Platon wyraźnie określa położenie Atlantydy: „Ci wszyscy razem oraz ich potomkowie przez szereg pokoleń tam mieszkali i panowali nad wieloma innymi wyspami na morzu a prócz tego, jak się i przedtem mówiło, panowanie ich sięgało aż po Egipt i Tyrrenię i obejmowało ziemię po tej stronie Słupów Heraklesa” (Platon, „Kritias”). Promieniem więc jest odległość od Delf do Słupów Heraklesa. Jest to promień do wykreślenia koła, wewnątrz którego znajduje się platońska Atlantyda, superpaństwo euro-azjo-afrykańskie. Dwie kolumny znajdowały się w świątyni Demeter w Eleusis, w której odbywały się wtajemniczenia. W klasycznej Grecji Apollon nazywany był jako „bóg bram”.

W starobabilońskiej opowieści pt. „Gilgamesz” ukazano dwie bramy: przez pierwszą codziennie „przechodziło słońce”, a przez drugą „wychodziło słońce”. Oto fragment: „Po przebyciu do gór Maszum odnajduje bramę, przez którą codziennie przechodziło słońce. Były to dwie kolumny, na których wspierało się niebo. Między tymi kolumnami znajdowała się brama, którą pilnowali dwaj ludzie – skorpiony. Tylko piersi ich człowiecze wystawały z głębi ziemi. Natomiast dolna ich część, o przyrodzeniu skorpiona, głęboka była osadzona w piekle. Już „sam ich widok powoduje śmierć”. Gilgamesza paraliżował strach, bo ich oblicze wieściło śmierć. Oddaje im pokłon. Skorpiony rozpoznają w nim boską część i pozwalają mu wejść do ciemnego tunelu. Przez dwanaście podwójnych godzin Gilgamesz wędrował w ciemności, nim ujrzał promyki słońca. W końcu doszedł do bramy, przez którą wychodziło słońce”.

Dla współczesnej masonerii głównymi symbolami są: cyrkiel, koło, oraz dwie kolumny. Cyrkiel jest to przyrząd do kreślenia kół, czczone w świątyni eleuzyńskiej oraz przez masonerię dwie kolumny to Słupy Heraklesa: Calpe i Abila, brama do świata. Masoni przy powitaniu robią sobie na sercu znak koła, czyli w sercu noszą państwo euro-azjo-afrykańskie.

 

Amfiktione

 

Starożytna Grecja budowała swoją jedność za zasadzie związku poszczególnych miast królestw, zjednoczonych przeważnie na zasadzie wspólnego kultu. Państwa przekazywały cześć swojej władzy w imię wspólnych interesów organizacji nadrzędnej, która nazywała się amfiktionie. Było to zgromadzenie wielkich wtajemniczonych. Taki związek został założony w Delfach w świątyni Apollona. Był to związek dwunastu plemion greckich. W starożytnej Grecji Mykeny przedstawiały się jako najsilniejsze królestwo, częściowo dzięki podbojom, ale również dzięki łączeniu się w związku o nazwie amfiktionie. Obejmowały one dwanaście plemion greckich. Przysięga amfiktiońska zjednoczonych ludów daje pojęcie o wielkości i potędze tego związku:

„Przysięgamy nie oddać nigdy miast amfiktiońskich, nie odcinać im nigdy, ani w czasie pokoju, ani w czasie wojny, źródeł zaspakajania ich potrzeb. Gdyby jakaś potęga ważyła się uczynić to, pójdziemy przeciwko niej i zniszczymy jej miasta. Gdyby bezbożnicy porwali ofiary ze świątyni Apollona, przysięgamy użyć naszych nóg, naszych ramion, naszego głosu, wszystkich naszych sił, przeciwko nim i przeciwko ich sojusznikom” (Edward Schure, „Wielcy wtajemniczeni).

Największe znaczenie polityczne zyskały amfiktionie pylejsko-delfickie z centrum w świątyni Demeter w Termopilach, później w świątyni Apollona w Delfach. Zajmowały się one regulowaniem wzajemnego współżycia, postępowaniem rozjemczym w sporach między członkami i postanowieniami prawa międzynarodowego.

Strażniczkami tego porządku społecznego były erynie, które wymierzały karę za każdą naruszającą go zbrodnię. Erynie, ubrane na czarno, wyrażały podstawową koncepcję ducha greckiego, wiarę w ustalony porządek świata, którego trzeba strzec. Erynie były symbolem, który wyrażał grecki związek wojskowy. Taki związek pod przywództwem Agamemnona wyruszył przeciwko Troi. Prawdopodobnie była to największa bitwa w dziejach świata.

Homer w „Iliadzie” prezentuje rejestr okrętów. Katalog ten wymienia 164 nazw miejsc, z których przybyły wojska z Agamemnonem pod Troję. Siły greckie były zgromadzone w 29 kontyngentach. Katalog Trojan jest o wiele mniejszy i wymienia jedynie 33 nazwy miejscowości, z których przybyły wojska na pomoc Troi. Oba Katalogi zostały dokładnie zbadane i istnieje pogląd, że rejestr odzwierciedla geografię polityczną okresu przed około 1183 r. przed ur. Chrystusa. Cała flota morska Greków liczyła 1186 okrętów, i jest to liczba okrętów zbliżona do floty morskiej Atlantydy Platona, która miała 1200 okrętów.

 

Amfiktionie wzorem dla USA

 

Osoby, które zostały uznane za „ojców założycieli” Stanów Zjednoczonych: George Washington, John Adams, Thomas Jefferson, Jemes Madison i James Monroe byli masonami i wierzyli w teorię reinkarnacji. Dążyli oni do narzucenia wszystkim stanom federacyjnej konstytucji. Madison nazwany został „mistrzem konstytucjonalistą”, i to on głównie przeprowadził 17 września 1787 r. uchwalenie federacyjnej konstytucji, która jednak nie uśmierzyła dążeń niektórych stanów do suwerenności.

Wzorem dla „ojców założycieli” Stanów Zjednoczonych były greckie amfiktionie, które często były przez nich omawiane. Jednak, by uniknąć szybkiego rozpadu Stanów Zjednoczonych, Jemes Madison i Aleksander Hamilton wykazywali niebezpieczeństwa, które płynęły ze słabości tego związku. Był to związek 12 plemion greckich, lecz był nietrwały. Hamilton dowodził, że „prowadziły ze sobą nieustanne wojny, a pragnąc jedności, padały ofiarą swoich sąsiadów”. W rezultacie ostrzeżeń Madisona i Hamiltona, „ojcowie” dążyli do federacji (Thomas Hugh, „Europa”, przełożyła Marta Łazarowicz, Prószyński i S-ka, Warszawa 1998).

 

Wojna i pokój

 

Z lewej strony obrazu artysta umieścił kolumnę, a na niej dwie głowy. Jest to rzymskie bóstwo Janus. W starożytnym Rzymie czczono bożka Janusa, który posiadał dwie twarze. Jedna symbolizowała wojnę a druga pokój. W poświęconej jemu świątyni były dwie bramy, które otwierano gdy wojna się rozpoczynała, a zamykano na czas pokoju. Św. Augustyn powiedział o nim krótko: „To świat”. Homer w „Iliadzie” na drugim kręgu tarczy Achillesa przedstawił dwa miasta: jedno w czasie pokoju, drugie w czasie wojny.

Grecki filozof Heraklit (540-480 przed ur. Chrystusa) nauczał, że „Walka jest czymś powszechnym, a niezgoda – sprawiedliwym. Wszystko bowiem powstaje z walki i konieczności”. Jean Pierre Vernant, zastanawia się nad wczesnym okresem dziejów Grecji, stawia tezę, że stan walki, permanentnego konfliktu, jest wówczas sytuacją podstawową zarówno w sferze politycznej, jak też w dziedzinie wyobrażeń religijnych, etycznych, czy nawet w rozważaniach naukowych. „Dla Greków epoki klasycznej, wojna jest czymś naturalnym. Zorganizowani w małych miastach, równie zazdrośni o swoją niezależność, równie starający się potwierdzić swoją supremację, widzą oni w wojnie wyraz normalnej rywalizacji, która dominuje w stosunkach między państwami; pokój, lub raczej zawieszenie broni, wyraża się jako czas umarłych w paśmie wznawianych konfliktów (Meander, nr 8-9, 1986 r., artykuł „Wojna czy pokój”, Dobrochna Dembińska-Siury).

 

Bieda i bogactwo

 

Na obrazie na pierwszym planie dominują trzy kobiety i jeden mężczyzna w tańcu. Postaci trzymają się za ręce, są zwrócone na zewnątrz i razem tworzą taneczny krąg. Są w ruchu. Za rydwanem Apollona na niebie również znajdują się kobiety w tańcu. Artysta ponownie nawiązał tutaj do platońskiej teorii poznania, bowiem taneczny krąg na ziemi jest odbiciem tanecznego kręgu w świecie idei Platona. Postaci tańczą między kolumnami, czyli w bramie do świata. Taneczny krąg jest więc odbiciem lustrzanym koła Apollona.

  1. Poussin na wykonanym wcześniej szkicu do obrazu „Taniec do muzyki czasu” ukazał kobiety w tanecznym kręgu nagie lub półnagie na tle dużej tarczy słonecznej z Apollonem w środku. Pierwotnie przesłanie obrazu miało być więc inne. Później malując obraz artysta ubrał postaci w kolorowe suknie. Po kolorze sukien można rozpoznać przesłanie: czarna i czerwona oznacza biedę z nędzą, oraz niebieska i szafranowa oznacza bogactwo z rozkoszą lub przyjemnością (epikureizm). Kobieta (rozkosz) w tańcu nogi ma rozchylone i w kolanach lekko zgięte, jest gotowa na przyjęcie partnera.

Na czarno został ukazany mężczyzna, co może oznaczać, że mężczyzna żyje w ubóstwie, został wyrzucony na margines życia. Czarna barwa wiązała się z bogami podziemnymi, żałobą, fałszem, nicością, złem, zemstą. Złem była bieda z nędzą, żałoba, choroba i starość. Mężczyzna jest z tyłu, plecami odwrócony do wewnątrz. Patrzy na swą partnerkę nędzę, która jest w czerwonej sukni z turbanem żółtym na głowie. Kolor żółty ma wiele znaczeń, ale w tym wypadku może chodzić o ladacznicę, a kolor czerwony to światło piekielne. Nędza utrzymuje się z prostytucji. Oboje tańczą boso, natomiast bogactwo ma na nogach białe pantofle a rozkosz złote. Kobieta (bogactwo) z koroną na głowie ma tajemniczy uśmiech.

Na wprost niej, pod hermą, na ziemi siedzi nagi, pulchny chłopiec (putto), który gra na fujarce. Obok niego znajduje się miseczka, a w niej drobne pieniądze. Wygląda na to, że dziecko graniem zarabia na życie. Tak było w starożytności i we wczesnym europejskim feudalizmie. Czy dzisiaj jest inaczej?

 

„Świat podlegający rodzeniu i śmierci”

Nicolas Poussdin, "Taniec do muzyki czasu".
Nicolas Poussdin, „Taniec do muzyki czasu”.

Po prawej stronie obrazu, naprzeciw Janusa, znajduje się siedzący pod kolumną nagi starzec ze skrzydłami na ramionach grający na lirze, i po jego lewej ręce siedzące, skąpo ubrane, małe dziecko, które w prawej rączce trzyma klepsydrę, zegar piaskowy. Starzec to nagi Apollon grający na lirze. Jest on odbiciem Apollona w świecie idei Platona, który jest wiecznie młody, natomiast ten na ziemi podlega procesowi starzenia i śmierci. Klepsydra w ręku dziecka między innymi oznacza przemijanie, że dziecko kiedyś będzie starcem. Klepsydra może też oznaczać, że czas przemija, lecz porządek społeczny świata jest wieczny i niezmienny. Strażniczkami tego porządku społecznego były erynie, które wymierzały karę za każdą naruszającą go zbrodnię. Erynie, ubrane na czarno, wyrażały podstawową koncepcję ducha greckiego, wiarę w ustalony porządek świata, którego trzeba strzec. W mitologii greckiej wymienia się ich najczęściej trzy: Alekto, Tejsifone i Megarę.

W Eleusis we wtajemniczeniu kapłańskim (holokleria) kandydat był zamknięty w obwodzie koła, które wyobrażało świat podlegający rodzeniu i śmierci. Otrzymywał on napój pozwalający mu zapomnieć o tym kole, z którego uciekał na skrzydłach miłości. Świat podlegający rodzeniu i śmierci jest naszym światem. W starożytnej Grecji wierzono w reinkarnację, i wierzono, że po śmierci dusza człowiecza wchodzi nawet w życie zwierzęce, a ze zwierzęcego, które kiedyś było człowiekiem, znów wraca w człowieka”, ale zawsze w tym samym kręgu, aż przez 10 tys. lat.

 

System oligarchiczno-niewolniczy

 

System starożytnego świata i imperium rzymskiego w głównej mierze oparty był na surowym systemie doryckim oligarchiczno-niewolniczym. Grecy postępowali z ujarzmioną ludnością w sposób właściwy dla systemu niewolniczego, a więc stosowali brutalną siłę i bezgraniczny przymus, i w celu wzbogacenia się sprzedawali uciemiężoną ludność i przesiedlali ją do innych miejscowości. Głównym celem ich polityki było rozciągnięcie władzy Grecji na Wschodzie, rozszerzenie obrotu towarowego, eksploatacja ludów Wschodu i zawładnięcie ich bogactwami. Towarzyszyło temu wyniszczanie miejscowej ludności. Skład panujących był różnorodny. Obok namiestników greckich i zgrupowanej wokół nich arystokracji greckiej znajdowali się również przedstawiciele arystokracji miejscowej, którzy dla utrzymania swojego stanu posiadania zdradzali swój lud.

Imperium rzymskie to cywilizacja śmierci. Juliusz Cezar z dumą pisał, że zabił w trakcie swoich kampanii 1 192 000 mln wrogów, inni też chwalili się dokonaniami na tym polu. „Pax Romana opierał się na gwałcie fizycznym i okrucieństwie – pisze prof. Zimmermann – oglądanie krwi i mąk walczących na arenach gladiatorów oraz słuchanie jęków umierających skazańców było dla Rzymian symbolem władzy i podstawą funkcjonowania imperium”. Śmierć była spektaklem. Wiele morderstw (Agrypiny czy Kaliguli) i samobójstw (Nerona) było specjalnie wyreżyserowanych dla publiczności. Historyk starożytności dr Urlich Huttner z Uniwersytetu w Lipsku zauważa, że samobójstwo Katona Młodszego, Seneki czy cesarza Otona zainspirował platoński opis śmierci Sokratesa. Takie rozstania z życiem dodawały chwały, a ponieważ wykonywane były często z rozkazu władcy, dowodziły też jego tyranii. W ten sposób zacierała się granica między rzeczywistością, teatrem a polityką, ale rzeczywistość tak była okrutniejsza niż literatura (Agnieszka Krzemińska, „Ach, jak przyjemnie nabijać jest na pal…”, „Polityka”, 19-09-2009). Rzymski cesarz Trajan (53-117) wymordował kilkaset tysięcy Daków, by przejąć ich złoto, co zostało uwiecznione na kolumnie Trajana.

 

A jednak feudalizm

 

Anglik William Butler Yeats, laureat Nagrody Nobla w dziedzinie literatury w 1925 r., był przywódcą Zakonu Złotego Brzasku lub Hermetycznego Zakonu Złotego Brzasku (Hermetic Order of the Golden Dawn), który powstał pod koniec XIX w. z inicjatywy angielskich okultystów. Członkami było wielu przedstawicieli ówczesnej elity intelektualnej. Wielu z nich należało do Towarzystwa.

William Butler Yeats należał również do loży Stella Matutina (Gwiazda Nocna). Był zwolennikiem feudalizmu i z pełnym przekonaniem pisał: „… arystokratyczna cywilizacja w swej najdoskonalszej formie, hierarchiczna w każdym szczególe, petenci tłoczący się o świcie u drzwi wielkich ludzi, wielkie bogactwa w nielicznych rękach, a wszystko zależy od niewielu, aż po samego Władcę, który odpowiada tylko przed Bogiem, a wszędzie, na Dworze, w rodzinie, nierówność stanowi prawo”. Po pierwszej wojnie światowej członkami zakonu w Niemczech byli naziści.

 

Tańcz jak zagrają

 

Wreszcie ostatnie przesłanie obrazu, to tańcz jak zagrają (jak kto zagra), co oznacza być posłusznym, uległym, stosować się do czyjejś woli, dawać się wodzić za nos, podporządkowywać się. W 27 bajce Ezopa rybak-flecista na próżno usiłuje wywabić ryby na ląd grą na flecie, po czym chwyta je w sieć, a gdy już rzucają się na piasku wybrzeża, mówi do nich  „Gdy wam grałem, nie chciałyście tańczyć, a gdy przestałem – tańczycie” (Władysław Kopaliński, „Słownik mitów i tradycji kultury”).

Współcześnie orkiestrą jest masoneria, a my tańczymy jak oni grają. Jesteśmy naiwni, łatwowierni, ulegli, co powoduje, że dajemy się oszukiwać i wodzić za nos.

Rewolucje, wojny światowe, wojny domowe (Afryka Północna), celowo powodowane kryzysy ekonomiczne, imigracja, dramaty ludzi na całym świecie, a wszystko to w imię nowego porządku świata. Masoni mówią, że nie należy straszyć człowieka nowoczesnego piekłem, gdyż posiada on dość cynizmu w swej duszy, by nieustraszonym okiem patrzeć w piekło doczesności. Bo życie współczesne samo w sobie jest piekłem. Należy jeszcze do tego dodać, że sprawcami wszystkich ludzkich nieszczęść są właśnie masoni. Świat ludzki, którym rządzi wojna, cierpienie, potrzeba i niedostatek, woła z bólu, żąda pomocy, ale oni od tego widoku odwracają oczy. Są bezwzględni i nielitościwi. W pogardzie mają ludzi, owych „wielu za wielu” (F. Nietzsche), dlatego ich etyka i ich normy postępowania są zawołaniem dla wtajemniczonych, ludzi okrutnych i gwałtownych, nie zginających głowy pod wspólne prawo, równe dla wszystkich.

Wspomniany William Blake w poemacie „Zaślubiny Nieba i Piekła”, który powstał z sympatii autora do idei rewolucyjnych, stwierdzał: „Jedno prawo dla Lwa i Wołu to ucisk”. Symbol, personifikacja pozwalały ukryć poecie znaczenia dzieła i własne radykalne poglądy, by uniknąć szykan ze strony króla i rządu. Potępiał prawo państwowe, normy obyczajowe i przykazania Boże, a w uniesieniu wołał: „Czym jest wolność bez powszechnej tolerancji” (Adam Konopacki, „William Blake”, Wydawnictwo Arkady, Warszawa 1987). Lew to elity, wół to ludzie. Według poety, elity powinny być ponad prawem.

 

Modlitwa do Apollona i hymn ku czci Zeusa

 

Masoneria jest tak pewna zwycięstwa, że nie kryje się już ze swoimi pogańskimi poglądami. W 1994 r. w norweskiej miejscowości Lillehammer odbyły się Zimowe Igrzyska Olimpijskie. Podczas ceremonii otwarcia tych igrzysk odbyła się modlitwa do Apollona, a na końcu tej ceremonii odśpiewano hymn ku czci Zeusa. Różne Kościoły, w tym luterańscy biskupi i norwescy teologowie określili charakter tych igrzysk jako pogański. W liście skierowanym do Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego protestowali przeciwko modlitwom do bogów Zeusa i Apollona, które znajdują się w olimpijskim rytuale. Na tych igrzyskach zimowych w Lillehammer byli obecni prezydenci wielu państw, w tym ówczesny prezydent USA Clinton, ówczesny kanclerz Niemiec Kohl i Kwaśniewski. Duch igrzysk olimpijskich jest pogański. Już na I Kongresie Olimpijskim w Paryżu wykonano „Hymn do Apollona”.

Twórcą nowożytnych Igrzysk Olimpijskich był baron Pierre de Coubertin. Doprowadził on w 1894 r. do zwołania, na paryskiej Sorbonie, Międzynarodowego Kongresu dla Wskrzeszenia Igrzysk Olimpijskich. Powołano MKOL oraz podjęto działania do zorganizowania I Olimpiady w Atenach, „kolebce” antycznego sportu, która odbyła się w 1896 r.

W 1894 r. po oficjalnym otwarciu I Kongresu Olimpijskiego w Paryżu, został uroczyście wykonany „Hymn do Apollona”. W Kongresie brało udział ponad 2 tys. delegatów. Duch hellenizmu wypełnił całą aulę Sorbony. Baron Pierre de Coubertin, wyrażając wdzięczność uczestnikom Kongresu nawiązał w swoim końcowym przemówieniu do tego wydarzenia, mówiąc: „Obecni w tej świątyni nauki delegaci wysłuchali pieśni liczącej dwa tysiące lat, odtworzonej przez wiedzę archeologiczną, budowana trudem wielu zmieniających się pokoleń uczonych. A wieczorem elektryczność rozesłała we wsze strony wieść, że helleński duch olimpijski przytłumiony w ciągu licznych wieków, powrócił do naszego świta” (Maria Rotkiewicz, „Dzieje hymnu olimpijskiego”).

 

  • Zdjecie główne:  I. Nicolas Poussin, szkic do obrazu „Taniec do muzyki czasu”, 1635 r. Szkic został namalowany brązowym tuszem na papierze, wys. 148, szer. 199 mm. Własność National Gallery of Scotland, Edynburg.

 

Stanisław Bulza

 

Przeczytaj więcej artykułów Stanisława Bulzy na naszym portalu  >   >   > TUTAJ .

 

Polish-Club-Online-PCO-logo-1

, 2015.11.17

Avatar

Autor: Stanisław Bulza