Krzysztof Baliński: AGENCJA LIKWIDACYJNA


Warszawska-Gazeta-logo

To było chore od początku. Były minister, niesławnej pamięci Radek Sikorski wykazywał nadzwyczajną aktywność dyplomatyczną w pewnych obszarach, niekoniecznie najważniejszych dla interesu państwa, ale za to zawsze kojarzących się z wydawaniem dużych pieniędzy. W 2013 r. odtrąbił swój dyplomatyczny sukces – powołał Fundację Solidarności Międzynarodowej (a na jej prezesa swego zastępcę Krzysztofa Stanowskiego).

Wśród form jej działalności wymienia się wspieranie organizacji pozarządowych, niezależnych mediów, a także udzielanie kredytów i pożyczek dla opozycjonistów na Białorusi i Ukrainie. Dopiero jednak lektura statusu Fundacji pozwala zrozumieć, w jakim celu ją powołano.

Trudno pozbyć się wrażenia, że celem było skierowanie przeznaczonych na pomoc środków budżetowych MSZ na konto Fundacji i uczynienie z prezesa Fundacji organu decyzyjnego w zakresie dystrybucji pieniędzy.

W statucie czytamy: „w przypadku państw niedemokratycznych lub o niestabilnej sytuacji politycznej ich rozdział będzie się odbywał bez organizowania przetargów publicznych”. A zatem Stanowski sam decyduje, komu i za ile wydziela pieniądze.

Jeśli konkurs jest organizowany to „ze względu na szczególne warunki polityczne w krajach, do których adresowana jest pomoc, Zarząd może zdecydować o nie zamieszczaniu informacji na ten temat”. Kibicowała temu „Wyborcza”, pisząc: „Fundacja jest tworem szczególnym, agencją rządową, ale zarejestrowaną jako fundacja ze względu na niezbędność elastyczności w działaniu (…) powołano ją mając na uwadze ograniczenia instytucjonalne administracji rządowej, aby dzielić się solidarnie tym, co mamy”.

Pracowników MSZ wyrażających wątpliwość co do tak „solidarnego” dzielenia się publicznym groszem, i to „bez ograniczeń instytucjonalnych”, dyskretnie i szybko przesunięto na inne stanowiska, jednego wyciszono zwalniając z pracy.

W lutym 2013 r. Zarząd Fundacji podjął w takim właśnie trybie decyzję o dofinansowaniu kilkudziesięciu tajemniczych projektów na łączną kwotę 22 mln zł. Żeby było weselej, władze Fundacji chełpiły się: Przebieg konkursu był monitorowany pod kątem przejrzystości przez Grupę Zagraniczną. Po sprawdzeniu w sieci, kto to, okazało się, że są nią organizacje, które konkurs wygrały.

Sam proces powstawania Fundacji i to, co się wokół niej dzieje włos jeży na głowie. Miliony rozdawane są bez jakiegokolwiek nadzoru, bez żadnego zewnętrznego audytu, często organizacjom, które zarejestrowały się na dwa dni przed ogłoszeniem konkursu.

Przypomnijmy – Krzysztof Stanowski to były wiceminister edukacji w rządzie PO; na stanowisku tym zarzucono mu defraudację publicznych pieniędzy: jako Prezes Fundacji „Wiedzieć Jak” wygrał organizowany przez siebie w Ministerstwie konkurs i otrzymał 650 tys. zł publicznej dotacji. Mimo tego, a być może właśnie dlatego, Sikorski dobrał sobie go na zastępcę, i to mimo wyraźnego oporu premiera, który z podpisaniem nominacji zwlekał przez pół roku.

W MSZ Stanowski powtórzył manewr z MEN – przydzielił sobie nadzór nad tzw. pomocą rozwojową, czyli „zreorganizował” jej dystrybucję poprzez wyprowadzenie przeznaczonych na nią pieniędzy z MSZ do Fundacji, a po odejściu z MSZ stanął na jej czele.

W MEN był współorganizatorem przewrotu ideologicznego w szkolnictwie, pedagogicznym dywersantem, rzecznikiem wdrożenia w programach szkolnych ideologii „społeczeństwa otwartego” i „pedagogiki wstydu”. Wcześniej, jako naczelnik ZHR zajmował się dożynaniem watahy, czyli wypatroszaniem organizacje z wartości patriotycznych.

 

Krzysztof Baliński

  • (Artykuł ukazał się w ostatnim numerze  „Warszawskiej Gazety” )

Za: Info USOPAŁ 2015-A-214 N378 , 30.11.2015

 

  • Na zdjęciu: Minister spraw zagranicznych RP Radosław Sikorski i Prezes Fundacji Solidarności Międzynarodowej Krzysztof Stanowski. Fot. za fakt.pl , 9 paździenik 2015 / wybór wg.pco

 

Więcej artykułów Krzystofa Balińskiego na naszym portalu  >    >    >    TUTAJ .

 

Polish-Club-Online-PCO-logo-1, 2015.11.30

Avatar

Autor: Krzysztof Baliński