Waldemar Glodek: Chichot historii dochodzący z politycznych salonów nad Wisłą


Szef sejmowej komisji sprawiedliwości, poseł Stanisław Piotrowicz (PiS) swoją przynależność do PZPR podsumował w telewizyjnej audycji „Jeden na jeden” tak jak na solidnego PRL-owskiego prokuratora przystało. Członkował od 1970 roku poprzez cały stan wojenny aż do tajemniczych słów I sekretarza KC Mieczysława Rakowskiego: „Sztandar Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej wyprowadzić!„.

Nikogo w tamtym czasie nie skrzywdziłem, a wiele osób do dziś przychodzi po pomoc.” przekazał telewidzom poseł Piotrowicz. Szkoda, że nie sprecyzował bliżej po jaką to pomoc po dziś dzień do niego przychodzą, bo wszak wiele może być form tej zażyłości a co za tym idzie często mogą być przydatne różne poświadczenia i protekcje prokuratora stanu wojennego, tym bardziej jak mu się swojego czasu zaufało. Czy tylko pytał i pisał co ludzie opowiadali.

W stanie wojennym był autorem aktu oskarżenie przeciwko działaczowi opozycji Antoniemu Pikulowi oskarżonemu o kolportaż wydawnictw drugiego obiegu. Po upublicznieniu stwierdził, że dążył do umorzenia tego postępowania. (za Wikipedia.org)

Encyklopedia Solidarności podaje, że „pan Antoni Pikul został 24 sierpnia – 21 listopada 1982 roku zatrzymany i osadzony w Areszcie Śledczym po przeszukaniu mieszkania w Jaśle. Sprawa została umorzona z braku dowodów.”

W audycji poseł Piotrowicz podkreślił swoje chwalebne zachowanie w mrocznych czasach stanu wojennego: „Trzeba było w tamtym czasie być w tym miejscu, żeby móc realizować to, co uważam za słuszne i dobre dla ludzi

W stanie wojennym, jednak nie tak mrocznych czasach jak te opisane w „Medalionach” przez Zofię Nałkowską znacznie łatwiej można było być człowiekiem i nie babrać sobie rąk aby dzisiaj nie rozśmieszać tych co na swój tyłek przyjęli decyzje junty Jaruzelskiego. Motto przez Nałkowską podane na początku noweli, że „Ludzie ludziom zgotowali ten los” parafrazuje peerelowski prokurator: „Ktoś musiał być członkiem. Ważne, jaką rolę odegrał, czy służył tym samym wartościom, co dziś.”

No ale do rzeczy. Pan Piotrowicz nie tylko szczyci się dzisiaj tym, że dążył do umorzenia postępowania w sprawie. W Encyklopedii Solidarności napisano, że sprawa „została umorzona z braku dowodów”. Kto ostatecznie sprawę umorzył? Pan prokurator? Sąd? Kto decydował o tym, że mimo braku dowodów Antoni Pikula siedział w areszcie 3 miesiące!  Czy to były te osiągnięcia za które w 1983 roku otrzymał Brązowy Krzyż Zasługi? (Polskie cywilne odznaczenie państwowe, nadawane za zasługi dla Państwa lub obywateli.) W jaki sposób została wynagrodzona krzywda wyrządzona Antoniemu Pikule i jego rodzinie?

Przejdę na chwilę do pokazania odmiennej trochę sytuacji, nie mniej również z prawością ludzką związaną. Okoliczności w jakich miało miejsce bezpodstawne oskarżenie ludzi od lat działających w służbie Polonii pozwala przypuszczać, że osobnicy którzy tego bezprecedensowego czynu dokonali mogli być wcześniej jak nie zomowcami, czy ormowcami to innymi funkcjonariuszami „prawa” i za zasługi umożliwiono im emigrację jeszcze przed masówką solidarnościową. Czy można inaczej myśleć o ludziach, którzy łamiąc zasady społecznego współżycia i prawomocne statuty organizacyjne dezaprobatę ich działalności starają się zakryć bezpodstawnymi pomówieniami i oskarżeniami, a nawet wytoczeniem procesu sądowego. A wszystko to aby zamaskować ewidentny przekręt: uznanie za ważne głosowania w którym zaliczono dwa głosy tego samego osobnika w jednym głosowaniu. Co sądzić, o tym że drugi oskarżający to wydarzenie opisał w protokole z zebrania? Ile to trzeba mieć tupetu żeby z takim materiałem okraszonym wyimaginowanymi oskarżeniami wybrać się do sądu i przegrać sprawę z kretesem; nie w peerelowskim, ale w kalifornijskim sądzie. Pieniacze polonijni szermowali solidarnościowymi zasługami, walką o prawdę… patriotyzmem… „prawa człowieka, demokrację i wolność przyświecające również posłowi Piotrowiczowi w jego służbie prokuratorskiej w PRL.

Po okrągłym stole można było odczuć, że liczni funkcjonariusze ZOMO, ROMO, WSW, bojowi wojskowi politrucy czy prokuratorzy stanu wojennego itp aktywiści raptownie znikli. Tymczasem rozpłynęli się oni w polskiej rzeczywistości skutecznie zasilając ważne instytucje państwowe, obsiedli spółki i sprywatyzowane zakłady w pookrągłostołowej Polsce. Pan Piotrowicz nie jest pierwszym przypadkiem forsowania funkcjonariuszy stanu wojennego, któremu nowa partia dała rekomendacje.

Powracając do tematu, groteskowo odbiera się teksty o tym jak to pan Piotrowicz kiedy należał do PZPR i pełnił obowiązki prokuratora „jego zadaniem była wtedy pomoc niesłusznie represjonowanym.” (!?)

Bardzo rozrywkowy jest ten Pan prokurator, znaczy się aktualnie nawet poseł na Sejm z ramienia zwycięskiej partii, a już szczególnie humor mu dopisał kiedy podkreślił, że „za działalność, jakiej się wtedy podejmował, groziła mu znacznie większa odpowiedzialność niż działaczom opozycji.”

Dlaczego jednak będąc w szeregach Prawa i Sprawiedliwości chce dzielić się swoim doświadczeniem z tamtych „trudnych dla niego lat.” Dlaczego w imieniu PiS ma dawać propozycje i podejmować decyzje kiedy przyjdzie ustalać zasady nowej sprawiedliwości. A już najzabawniejszym było, kiedy aktualna opozycja w czasie wystąpienia zacnego Posła w debacie na temat zmian w Trybunale Konstytucyjnym krzyczała na Wiejskiej „Precz z komuną!” A może by tak Panowie opozycjoniści przejrzeli przy okazji swoje szeregi? Niewątpliwie są wśród nich nieszczęśnicy, którzy chętnie skorzystają z tezy posła Piotrowicza: „Mój pech polega na tym, że się w ogóle w systemie komunistycznym urodziłem.” Powalająca argumentacja….

Może program poświęcony panu Piotrowiczowi, nadany na agenturalnej TVN24, to swoiste zielone światło i zaproszenie do patriotycznych wynurzeń kolejnych ukrytych bohaterów stanu wojennego, którzy ze zrozumieniem zajmowali państwowe stanowiska poddając się nieznośnym rygorom i wysoko podtrzymali sztandar PZPR do samych drzwi wyjściowych, aby po ich przekroczeniu przyjąć z wdzięcznością dobrodziejstwa okrągłostołowej demokracji.

Nasz pechowiec, jak wielu mu podobnych, potrafił się zachować i nie drwił ze słów Joanny Szczepkowskiej, że „w Polsce komunizm się skończył.” Jego losy potoczyły się znacznie atrakcyjniej niż spotkało to ludzi wyrzuconych w stanie wojennym na bruk, mających inne kryteria co można uznać „za słuszne i dobre dla ludzi”, ich nie zauważono, o nich zapomniano!

Doceniono tych co dotrwali przy sztandarze PZPR do końca. Zapomniano o wyrzuconych z pracy, uczelni, wojska za sprzeciw, za odmowę strzelania do strajkujących robotników, za protesty przeciwko stanowi wojennemu, czy delegalizacji pierwszej Solidarności; upokarzano ich, czyniono im wiele przykrości. Im pozostaje słuchać chichotu historii dochodzącego z politycznych salonów nad Wisłą.

Tak skrzętnie przygotowywany przez poprzedników Trybunał Konstytucyjny w całości powinien być wymieniony na ludzi bez zaszłości. Czy faktycznie do państwowych ważnych instytucji brakuje nam ludzi młodszych, bez krępujących zobowiązań?

Czy nadal młodzi i zdolni, przedsiębiorczy ludzie muszą szukać chleba poza granicami Polski? Czy pomimo zdobytego wykształcenia już w odmiennym systemie kolejne pokolenia ciągle mają mieć pecha, a funkcjonariusze stanu wojennego po raz kolejny budować nową Polskę?

 

 

  • Zdjęcie główne: Stanisław Piotrowicz odbierający z rąk przewodniczącego Państwowej Komisji Wyborczej Wojciecha Hermelińskiego zaświadczenie o wyborze na posła VIII kadencji Sejmu. Sala Kolumnowa (2015). Fot. Adrian Grycuk/CC BY-SA 3.0/Wikimedia Commons.

 

Waldemar Glodek
www.polishclub.org
Modesto, CA

 

Polish-Club-Online-PCO-logo-1

, 2015.12.08

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek