Stanisław Bulza: Zamach Majowy


Loża „Kopernik”

 

W 1919 roku w Warszawie zaczęły się odbywać rozmowy rokowania pomiędzy poszczególnymi lożami w sprawie zgłoszenia akcesu do Wielkiej Loży Włoch, która była obrządku szkockiego. Otwierało to dostęp polskim masonom, przez stopnie wyższe, do lóż obrządku szkockiego na całym świecie, przede wszystkim w Stanach Zjednoczonych. 24 kwietnia 1920 roku loża „Kopernik” otrzymała od Wielkiej Loży Włoch dokument założycielski. W ten sposób loża „Kopernik” zastała lożą-matką później wielka-loza-narodowa-polacy-zjednoczenipowstałych organizacji masońskich. Włosi udzielili niektórym z polskich masonów również wyższych stopni szkockich, po 33, włącznie. Do sierpnia 1920 roku co najmniej dziewięciu masonów uzyskało ten najwyższy stopień, co umożliwiło przewodniczącemu Rady Najwyższej Włoch utworzyć w Warszawie Radę Najwyższą Polski. Jej przewodniczącym został Andrzej Strug, gdyż był najstarszym stażem masonem 33. stopnia. 11 września 1920 roku powołano do życia Wielką Lożę Narodową „Polacy Zjednoczeni”. 15 listopada 1920 roku wielki mistrz Wielkiej Loży Włoch, Raoul Palerni szybko wysłał pismo gratulacyjne, i mianował G. Stabile swoim przy niej zastępcą i delegatem Rady Najwyższej 33. stopnia Włoch (Ludwik Hass, „Ambicje, rachuby, rzeczywistość. Wolnomularstwo w Europie Środkowo-Wschodniej 1905-1928, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1984). Choć 9 stycznia 1921 roku Wielka Loża Włoch przysłała dokument, w którym stwierdzała, że Wielka Loża Polski jest prawidłowo ukonstytuowana i zostaje uznana jako suwerenna, wolna i niezależna, to jednak nadal podlegała Wielkiej Loży Włoch.

WLNP powstała w 1920 r. w odrodzonej Polsce. Nie funkcjonowała ona w sposób formalnie zarejestrowany (nie wystąpiła o to), lecz była znana władzom państwowym i działała faktycznie „półjawnie”. Przedwojenni Wielcy Mistrzowie: Stanisław Stempowski, Jan Mazurkiewicz, Mieczysław Wolfke, Witold Łuniewski, Marian Ponikiewski. W 1938 r. masoneria polska została zdelegalizowana i spenalizowana

Powstanie wolnomularstwa polskiego dokonało się pod auspicjami Piłsudskiego. W czasie dwu konferencji w Belwederze z Władysławem Baranowskim, w lipcu 1919 i w październiku 1920, Józef Piłsudski z własnej inicjatywy, zaproponował mu wskazanie ludzi z najbliższego swojego otoczenia i wojska, których uważał za najodpowiedniejszych kandydatów do masonerii (Jak Marszałek Piłsudski nie został wielkim mistrzem…, Wolnomularz Polski nr 43, maj-czerwiec 2004, s. 10–1).

 

Fragment wywiadu „Masoni w kręgach polskiej władzy”, który przeprowadził dziennikarz Historia Newsweek z masonem Tadeuszem Cegielskim. Tekst pochodzi z „Newsweeka Historia” 09/2014.

 

(…) TADEUSZ CEGIELSKI: I się przeliczył. Polskie loże tworzyli około 1910 r. ludzie o poglądach lewicowych, którzy byli członkami Wielkiego Wschodu Francji. Ale w czasie I wojny Wielki Wschód Francji wycofał poparcie dla polskiej idei niepodległościowej. Potwierdzają to raporty z poselstwa polskiego w Paryżu z czasów trwania konferencji w Wersalu. Jakiś sekretarz ambasady miał agentów w lożach, którzy donosili, że Wielki Wschód był negatywnie nastawiony do idei odbudowy państwa polskiego. Francuzi w ogóle źle patrzyli na młodą republikę polską, zaś Piłsudski był przez nich postrzegany jako agent państw centralnych. Kiedy w lutym 1920 r. wybierał się do Paryża, to ówczesny wielki mistrz Wielkiej Loży Narodowej, Andrzej Strug, czyli Tadeusz Gałecki, napisał list do Wielkiego Wschodu Francji. List szczęśliwie się zachował. Dowiadujemy się z niego, że naczelnik państwa Józef Piłsudski co prawda nie jest wolnomularzem, ale ucieleśnia wszystkie ideały masonerii, a także jest kluczowy dla niepodległości Polski. „Dla nas nie jest on jednym z polityków – pisze Tadeusz Gałecki. – To jedyny polityk, który jest w stanie swoim autorytetem i swoimi wielkimi umiejętnościami obronić sprawę polską. Przeto prosimy bardzo, aby wolnomularze francuscy powitali marszałka Piłsudskiego jak brata”.

 

NEWSWEEK HISTORIA: Powitali

 

TADEUSZ CEGIELSKI: Raczej nie. Negocjacje Piłsudskiego z rządem francuskim okazały się szalenie trudne. Razem z nim pojechał gen. Wieniawa-Długoszowski, który był wolnomularzem. Na miejscu, w ambasadzie, radca także był osobą wtajemniczoną. Wszędzie byli masoni, ale to nie przekładało się na politykę. Ta zaś kształtowała się tak, jak chciał rząd francuski, a nie Wielki Wschód Francji. Ten zresztą też nie miał żadnego powodu, żeby naciskać na rząd w duchu propolskim (…)

Tadeusz Cegielski w latach 2000–2003 był wielkim mistrzem Wielkiej Loży Narodowej Polski. Obecnie jest wielkim mistrzem honorowym WLNP oraz wielkim namiestnikiem (zastępcą) wielkiego komandora Rady Najwyższej Polski 33. Stopnia Rytu Szkockiego Dawnego i Uznanego.

 

———————————————-

 

W 1920 roku pisarz Tadeusz Gałecki (1871-1937), bardziej znany pod pseudonimem Andrzej Strug, założył Wielką Lożę Narodową. Był on od najmłodszych lat związany z ruchem socjalistycznym, brał udział w rewolucji 1905-07. Był związany z obozem Piłsudskiego. W Polsce niepodległej należał do czołowych działaczy PPS. W latach 1922-25 był wielkim mistrzem, a w latach 1920-1929 wielkim komandorem Rady Najwyższej Wielkiej Loży Narodowej.

 

Zamach Majowy tworem masonów

Już w połowie 1924 roku na łonie loży masońskiej zaczęła się kształtować komórka konspiracyjna, w której rozważano możliwość i sposoby dokonania w Polsce zamachu stanu. W jej skład wchodzili w zdecydowanej większości masoni, tacy jak R. Knoll, K. Bartel, J. Barański, M. Zyndram-Kościałkowski, S. Thugutt, L. Chomiński, senator S. Gaszyński i wielu innych. Komórka konspiracyjna brała pod uwagę Piłsudskiego bądź W. Sikorskiego. Wybór padł na Józefa Piłsudskiego, gdyż według konspiratorów, Piłsudski miał większe wpływy w korpusie oficerskim. Kiedy Piłsudski przystał na propozycję masonów, Wielka Loża czynnie włączyła się do politycznego przygotowania zamachu stanu, zajęła się odpowiednim urabianiem opinii publicznej przez propagowanie poglądu, „że dla Państwa Polskiego koniecznością jest, aby Marszałek Piłsudski został przywrócony do roli czynnej i twórczej”. Andrzej Strug w charakterze wielkiego mistrza lub szefa obrządku szkockiego wyższych stopni odbył z nim kilka rozmów (Ludwik Hass, „Ambicje, rachuby, rzeczywistość. Wolnomularstwo w Europie Środkowo-Wschodniej 1905-1928”, PWN, Warszawa 1984).

Wincenty Witos i Józef Piłsudski. Warszawa 1921. Fot. za tpmw.pl
Wincenty Witos i Józef Piłsudski. Warszawa 1921. Fot. za tpmw.pl

11 maja 1926 roku prezydent Stanisław Wojciechowski powołał rząd Witosa. Wówczas Piłsudski na czele oddanych mu pułków wkroczył do Warszawy i po trzydniowej walce 12-15 maja 1926, poparty przez socjalistów, którzy proklamowali strajk generalny, 14 maja zmusił prezydenta Stanisława Wojciechowskiego i rząd do ustąpienia. Decyzja prezydenta Wojciechowskiego zapobiegła dalszemu przelewowi krwi i ewentualnej wojnie domowej.

Według historyków, w Zamachu Majowym zabitych zostało 379 osób (w tym 164 osoby cywilne) i 920 było rannych. Rząd Wincentego Witosa podał się do dymisji, a prezydent Wojciechowski złożył urząd. Przewrót majowy otworzył w dziejach Polski ponury okres. Decydujący dotąd sejm zepchnięty został na drugi plan przez rząd wyrażający wolę Piłsudskiego, który piastując tekę ministra spraw wojskowych (w okresie 2.10.1927 do 27.06.1928 był premierem) faktycznie stał się panem położenia i piętno swej indywidualności wyciskał na całokształcie spraw państwowych.

Po zamachu stanu na posiedzeniu Wielkiej Loży w dniu 4 czerwca 1926 roku wydano uchwałę, w której stwierdzono, że „całe Wolne Mularstwo polskie, niezależnie od poglądów wyznawanych przez poszczególnych braci w życiu światowym, wita z wielką radością hasło odrodzenia moralnego”, w imię którego J. Piłsudski dokonał przewrotu majowego. Zajmujący w nowym reżymie od pierwszej chwili pozycję dyktatora, Piłsudski uchodził za protektora „sztuki królewskiej”, czyli lóż masońskich. Wkrótce po zamachu stanu przywódcy Wielkiej Loży informowali niektóre zagraniczne loże, że członkowie nie muszą już w takim stopniu jak przy poprzednich rządach ukrywać swej przynależności (Ludwik Hass, „Ambicje, rachuby, rzeczywistość. Wolnomularstwo w Europie Środkowo-Wschodniej 1905-1928”, PWN, Warszawa 1984).

Marszałek Józef Piłsudski, Ignacy Mościcki i Kazmierz Bartel tuż po wyborach , Belweder. Fot. wiki
Marszałek Józef Piłsudski, Ignacy Mościcki i Kazmierz Bartel tuż po wyborach , Belweder. Fot. wiki

Po zamachu majowym znacznie wzrósł udział masonów w rządach Drugiej Rzeczypospolitej. Według Ludwika Hassa na stanowisku premiera przed 1926 nie było żadnego zidentyfikowanego masona, od 1926 do 1939 spośród 16 stanowisk 12 razy premierem był mason (z tego pięciokrotnie Kazimierz Bartel, trzykrotnie Walery Sławek). Ogółem spośród dziewięciu osób pełniących funkcję premiera po zamachu sześć było masonami. (Ludwik Hass, „Ambicje rachuby, rzeczywistość. Wolnomularstwo w Europie Środkowo-Wschodniej 1905-1928”, Warszawa: Państwowe Wydawnictwo Naukowe, 1984).

Wśród ministrów przed zamachem zidentyfikowanymi masonami było 7,0%; udział ten wzrósł do ok. 27% po zamachu (Ludwik Hass, „Portret zbiorowy międzywojennego wolnomularstwa polskiego (Losy pewnej formacji inteligenckiej)”, „Kwartalnik Historyczny”, styczeń 1994). W 1938 dekretem prezydenta RP Ignacego Mościckiego działalność masonerii w Polsce została zakazana, a istniejące loże masońskie zostały zamknięte.

 

Czystki w wojsku

 

Tuż po zamachu, szereg żołnierzy, jak też dowódców walczących po stronie rządowej zostało osadzonych w więzieniu lub było przetrzymywanych w aresztach śledczych. Niektórzy z nich zmarli w kilka lat po zamachu w okolicznościach, które określane były przez zwolenników strony rządowe jako niejasne. W tej grupie znaleźli się: gen. Włodzimierz Zagórski, gen. Tadeusz Rozwadowski, gen. Jan Hempel, gen. Oswald Frank, kontradmirał Jerzy Zwierkowski, gen. Jan Thullie, gen. Bolesław Jaźwiński.

Wśród ofiar zamachu majowego znaleźli się także oficerowie, którzy w sytuacji, gdy musieli wybierać pomiędzy wiernością przysiędze żołnierskiej a poświęceniem Piłsudskiemu, zdecydowali się popełnić samobójstwo. Tak uczynił dowódca 7 Pułku Piechoty płk Stanisław Więckowski. Nieudaną próbę samobójczą podjął natomiast 13 maja w Poznaniu gen. Kazimierz Sosnkowski, który przestrzelił sobie prawe płuco. Wielu oficerów zostało zwolnionych ze służby.

Gen. Włodzimierz Zagórski zaginął w 1927 roku. Istnieją podejrzenia, że został zamordowany przez zwolenników Piłsudskiego (Zbigniew Cieślikowski, „Tajemnice śledztwa KO 1042/27. Sprawa generała Włodzimierza Ostoi-Zagórskiego”, Warszawa 1997). Gen. Jan Hempel został zabity w czasie polowania w 1932 r. w miejscowości Potok. Oswald Frank zmarł w Poznaniu w 1934 r., podczas operacji chirurgicznej. Po przewrocie majowym zostali uwięzieni w Wojskowym Więzieniu Śledczym na Antykolu w Wilnie bez procesu generałowie: Tadeusz Jordan Rozwadowski, Juliusz Malczewski, Włodzimierz Zagórski i Bolesław Jaźwiński.

Gen. Stanisław Haller, kuzyn gen. Józefa Hallera, w maju 1926 r. został wyznaczony przez ministra spraw wojskowych gen. Juliusza Malczewskiego, szefem sztabu wojsk rządowych. Po przewrocie podał się do dymisji. Przeniesiony w stan spoczynku. Osiadł w rodzinnym majątku. Zajmował się pracą społeczną, m.in. jako aktywny członek Akcji Katolickiej. We wrześniu 1939 r. oddał się do dyspozycji Naczelnego Wodza. W 1939 r. został aresztowany przez Sowietów i uwięziony w obozie w Starobielsku. Zamordowany w Charkowie.

Gen. Józef Haller potępił zamach majowy, w wyniku czego 31 lipca 1926 został przeniesiony w stan spoczynku.

Gen. Dowbor Muśnicki został w 1920 przeniesiony został do rezerwy, a z dniem 31 marca 1924 w stan spoczynku. Był zwolennikiem apolitycznej armii, podczas zamachu opowiedział się przeciw puczowi. Jego córka Janina Antonina Lewandowska z domu podporucznik pilot lotnictwa WP została zamordowana w Katyniu.

Gen. Marian Kukiel w zamachu opowiedział się po stronie rządowej. Dowodził wierną rządowi grupą belwederską w czasie przewrotu majowego. We wrześniu 1926 został przeniesiony w stan nieczynny, a z dniem 31 stycznia 1930 przeniesiony w stan spoczynku.

Gen. Tadeusz Rozwadowski. Fot. za ngopole.pl
Gen. Tadeusz Rozwadowski. Fot. za ngopole.pl

30 kwietnia 1927 roku przeniesiony został w stan spoczynku. W tym samym terminie zwolnionych z czynnej służby zostało 8 generałów dywizji i jeden wiceadmirał oraz 19 generałów brygady i jeden kontradmirał.

Czystki w armii dokonane przez Piłsudskiego doprowadziły do osłabienia wojska, a w konsekwencji do klęski wrześniowej.

 

Gen. Rozwadowski był głównym bohaterem zwycięstwa

 

W Wielkiej Ilustrowanej Encyklopedii Powszechnej w tomie XV o gen. Rozwadowskim pisze: „…Na wieść o postępach bolszewików powrócił do kraju, energicznie zajął się organizacją obrony Polski, jako szef sztabu generalnego oraz członek Rady Obrony Państwa. Niestrudzony w pracy, znakomity organizator, strategik i starannie wykształcony general, zdołał tchnąć nowego ducha w cofające się szeregi, wpajając w nie swój optymizm i gorący patriotyzm. On też jest twórcą planów wojennych, które w dużej mierze przyczyniły się do pokonania bolszewików. Od 1.IV.1921 r. generał broni, inspektor armii, generalny inspektor kawalerii polskiej, członek ścisłej Rady wojennej. Po przewrocie majowym 1926 więziony na Antykolu do 18.V.1927 r.”

W przededniu bitwy (12 sierpnia) Józef Piłsudski spotkał się z premierem Wincentym Witosem i wręczył mu swoją dymisję ze stanowiska Naczelnika Państwa i Naczelnego Wodza. Wyjechał do rodziny pod Nowy Sącz. Premier, bojąc się upadku morale wojska, nie ogłosił dymisji publicznie, a podczas następnego spotkania 18 sierpnia, a więc już po wygranej bitwie, zwrócił list Piłsudskiemu. Koordynatorem wszystkich działań wojennych po stronie polskiej został Rozwadowski. Co więcej jako szef Sztabu Generalnego po dymisji marszałka automatycznie stał się Naczelnym Wodzem. Piłsudski po powrocie wyruszył w dniu 16 sierpnia szukać wroga, którego dogonił dopiero w nocy z 17 na 18 sierpnia. Sam o tym pisze („Pisma Zbiorowe” tom VII s. 126-128). W bitwie nie brał udziału, ale skoro został przez swój obóz okrzyknięty zwycięzcą wycofał swoją rezygnację, a rolę gen. Rozwadowskiego pomniejszał.

W Warszawie znajdują się aż trzy pomniki Józefa Piłsudskiego, są też w wielu miastach, a gen. Rozwadowski nie ma żadnego, ma tylko tablicę i popiersie. W dniu 18.XII. 1994 r. po Mszy Św. o 12 godz. na frontonie Kościoła Matki Boskiej Zwycięskiej na Kamionku w Warszawie zostało odsłonięte i poświecone przez biskupa Zbigniewa Kraszewskiego popiersie i tablica ku czci generała broni Tadeusza Jordana Rozwadowskiego. W 2012 powstał film dokumentalny o gen. Tadeuszu Rozwadowskim pt. „Zapomniany generał. Tadeusz Jordan Rozwadowski” (scenariusz i reżyseria Piotr Boruszkowski).

 

Bereza Kartuska

 

W wyniku zamachu Polska znalazła się na krawędzi wojny domowej. Masoneria i Piłsudski skazali na śmierć setki niewinnych ludzi. Stworzyli w lipcu 1934 r. w Berezie Kartuskiej miejsce odosobnienia dla przeciwników politycznych. Przewinęło się przez nie kilka tysięcy przeciwników sanacyjnego porządku. Znęcano się nad nimi fizycznie i psychicznie. Bereza od początku swojego istnienia była w pewnym sensie miejscem wyjętym spod prawa.

Obóz – chociaż formalnie powołany 12 lipca 1934 roku – zaczął funkcjonować już 6 lipca. Tego dnia o godz. 20.00 przywieziono dwóch pierwszych więźniów – członków Stronnictwa Narodowego z Krakowa. O godz. 21.00 natomiast przywieziono trzech komunistów z Nowogródka. W nocy z 6 na 7 lipca wywieziono z Warszawy do Berezy czołowych działaczy Obozu Narodowo-Radykalnego. Byli to: Zygmunt Dziarmaga, Władysław Hackiewicz, Jan Jodzewicz, Edward Kemnitz, Jerzy Korycki, Bolesław Piasecki, Mieczysław Prószyński, Henryk Rossman, Włodzimierz Sznarbachowski i Bolesław Świderski. Fala aresztowań członków ONR i Sekcji Młodych Stronnictwa Narodowego rozpoczęła się zaraz po zabójstwie B. Pierackiego – w nocy z 15 na 16 czerwca 1934 roku. Aresztowano ponad 1000 osób. Nie ujęto Jana Mosdorfa, który ukrył się i dzięki temu uniknął Berezy. 10 lipca 1934 roku ONR został zdelegalizowany „za doprowadzenie do stałego naruszania bezpieczeństwa, spokoju i porządku publicznego” (http://www.mysl-polska.pl/node/226). Stanisław Cat-Mackiewicz (trafił do Berezy w ostatnich miesiącach przed II wojną światową na kilkanaście dni) wspominał: „Nikt naprawdę nie wiedział, za co siedzi, ile siedzi, jak długo będzie jeszcze siedział”.

Wincenty Witos w 1930 został aresztowany przez władze sanacyjne, oskarżony w tzw. procesie brzeskim o przygotowywanie zamachu stanu, skazany na 1,5 roku więzienia, osadzony w twierdzy brzeskiej, udał się na emigrację.

 

Zamach masonów na Godło RP

 

13 grudnia 1927 r. masoneria dokonała zmiany Godła RP. Do 1927 r. godłem II RP był orzeł w koronie zwieńczonej krzyżem, który wyglądem przypominał godło z czasów stanisławowskich. Wzór godła i flagi zostały wprowadzone ustawą z 1 sierpnia 1919 r.

Nowe Godło określone przez rozporzadzenie prezydenta Ignacego Mościckiego (prezydent w latach 1926-1939) z dnia13 grudnia 1927 r. przedstawia wizerunek Orła białego w postawie pionowej, z głową zwróconą w prawo ze skrzydłami rozwiniętymi, z koroną na głowie, ale bez krzyża. Orzeł ma na skrzydłach przepaskę, zakończoną gwiaździsto, spiętą gwiazdami pięcioramiennymi. Orzeł ma przepaską związane skrzydła. Nie wzbije się do lotu.

 

Brak mogił poległych w Zamachu Majowym

 

Prof. Maciej Giertych, poseł na Sejm RP, w 2002 r. w interpelacji do ministra kultury pisał: „Polegli w Zamachu Majowym zostali pochowani w kwaterach B18 i B20 Cmentarza Wojskowego na Powązkach. Groby ziemne zostały zlikwidowane w 1971 r. Zostało tylko kilka grobów murowanych. W północno-wschodnim rogu kwatery B18 znajdowała się tablica zbiorowa upamiętniająca 169 żołnierzy i 8 cywilów zabitych w czasie walk w dniach 12-14 maja 1926 r., czyli w Zamachu Majowym (Hanna Odrowąż-Szukiewicz, „Mogiły Żołnierzy Polskich na Powązkach Wojskowych”, Warszawa 1991 r., wyd. Mikromax). Dzisiaj jest tam nowa tablica z napisem: „Żołnierzom Wojska Polskiego poległym w walkach w dniach 12-14 maja 1926 r. W jedną ziemię wsiąkła krew nasza, ziemię jednym i drugim jednakowo drogą, przez obie strony jednakowo umiłowaną”. Nie ma żadnych nazwisk. Nie ma żadnych liczb. Nie ma żadnego krzyża ani innych symboli religijnych. Ta tablica to stanowczo za mało. Stała się grobem „nieznanego żołnierza”. Uchwałą Sejmu (ustawa z 31 I 1959 r.) koszty utrzymania cmentarzy wojennych ponosi skarb państwa. Tymczasem cała kwatera ofiar Zamachu Majowego jest dzisiaj zaniedbana i wprowadzane tam są nowe groby. Wstydliwa wojna domowa, zupełnie niepotrzebna i niczym nieusprawiedliwiona, idzie w zapomnienie, a wraz z nią pamięć o jej śmiertelnych ofiarach. Nikt winnych nie rozliczał. Ofiary nie mają pomnika. Tracą też swoją kwaterę na Cmentarzu Powązkowskim” (Interpelacja nr 1316 do ministra kultury w sprawie grobów wojskowych poległych w zamachu majowym 1926 r. Poseł Maciej Giertych, Warszawa, dnia 9 maja 2002 r.).

O ile w kolejną rocznicę wprowadzenia Stanu Wojennego 13 grudnia odbywają się manifestacje i czyta się Apel poległych, to o poległych w Zamachu Majowym już nikt nie pamięta. Zapadła zmowa milczenia.

 

Powrót masonerii

 

Po dwudziestu kilku latach od formalnego „uśpienia” polskiej masonerii w roku 1938, reaktywowała się polska loża „Kopernik” – jako pierwsza w powojennej historii Polski. Miało to miejsce 12.2.1961 r. W ceremonii tej wziął udział Mieczysław Bartoszkiewicz, przed wojną sekretarz Rady Najwyższej Polski, 33 st. rytu szkockiego. Po tygodniu inicjowano trzech nowych członków, m.in. Jana Józefa Lipskiego, byłego prezesa Klubu Krzywego Koła, dziennikarza „Po Prostu”, czołowego opozycjonistę. Loża ta przez cały okres PRL działała w ścisłej konspiracji przed władzami (nie ujawniała się także w międzynarodowym środowisku masońskim, ze względu na swój opozycyjny względem władz charakter) i była nieliczna, po prostu podtrzymywano w ten sposób światło masońskie, aby nie została (przez wymarcie) zupełnie zerwana łączność z masonerią przedwojenną. Loża skupiała głównie osoby związane z Klubem Krzywego Koła (zamkniętym przez władze w 1962 r.) i opozycją demokratyczną (m.in. Jana Olszewskiego). Gdy powstał KOR (1976 r.), wielu jego współpracowników z kręgu znajomych Jana Józefa Lipskiego, Edwarda Lipińskiego i Jana Kielanowskiego należało do wolnomularstwa

Do normalnego życia masońskiego Kopernik i loże odeń zależne, począł się budzić po roku 1989. 27 grudnia 1991 r. została obudzona Wielka Loża Narodowa Polski. Istniały wówczas trzy loże: „Kopernik”, „Walerian Łukasiński” oraz „Przesąd Zwyciężony”. O tym akcie erygacyjnym powiadomiono 70 obediencji wolnomularskich tzw. regularnych, w wyniku czego otrzymano szereg listów gratulacyjnych.

Podobnie jak po 1918 roku, także po 1989 roku w odbudowie polskiej masonerii pomogła Wielka Loża Włoch. Choć dopiero 27 grudnia 1991 roku przy pomocy Wielkiej Loży Włoch została obudzona Wielka Loża Narodowa Polski, to jednak już wcześniej z polskimi masonami miał kontakt Giulio Andreotti. W tym samym roku podjęto prace mające na celu reaktywowanie struktur wyższych stopni. 20. października 1991 r. trzem mistrzom nadano w trybie przyspieszonym stopnie od 4. do 32. (wszystkie, prócz najwyższego). Miało to miejsce w północnoamerykańskiej placówce stopni wyższych przy jednostkach wojskowych NATO, w Plankstadt koło Mannheim w Niemczech. 8. maja 1993 roku na wyższe stopnie szkockie podniesiono kolejnych dziewięciu adeptów wolnomularskich. Tym razem w Bukareszcie, pod przewodem wielkiego komandora Rady Najwyższej Jurysdykcji Południowej USA. Najwyższy, 33. stopień, jedenastu polskich masonów otrzymało 18 października 1993 r. w Waszyngtonie

Tego samego dnia powstała Polska Rada Najwyższa – jednostka organizacyjna, odrębna od Wielkiej Loży, zarządzająca wyższymi stopniami, na czele której stanął Tadeusz Gliwic. Jej oficjalna instalacja w Polsce miała miejsce 1 października 1994 r. W dniu 18 grudnia 2009 roku podpisany został w Rzymie Traktat Przyjaźni między Wielkim Wschodem Polski a Wielką Lożą Włoch (www.granloggia.it). Traktat spisany został w języku polskim i włoskim. W imieniu strony włoskiej podpis na Traktacie złożył Suwerenny Wielki Komandor Wielki Mistrz Luigi Pruneti.

Po złożeniu podpisów, doszło do wymiany symbolicznych prezentów; następnie wszyscy uczestnicy uroczystości udali się do głównej Świątyni Wielkiej Loży Włoch, by wziąć udział w pracach związanych z Zimowym Przesileniem.

Wielka Loża Włoch Dawnych i Uznanych Wolnych Mularzy, Uniwersalnej Masonerii Rytu Szkockiego Dawnego i Uznanego, Obediencja Piazza Gesu, Palazzo Vitelleschi zrzesza ok. 7500 Braci i Sióstr, posiada ponad 400 Lóż i ok. 140 własnych ośrodków i świątyń.

Wielka Loża Narodowa Polski swój patent (wolnomularską licencję tzw. regularności) opiera na Wielkiej Loży Anglii.

 

I powrót kultu Piłsudskiego

 

Po zamachu majowy w 1926 i wprowadzeniu rządów autorytarnych kult Piłsudskiego stał się oficjalną ideologią państwową, której rozpowszechnianie nasiliło się jeszcze po jego śmierci w 1935. Polegał on na przypisywaniu Piłsudskiemu cech genialnego dowódcy, wybitnego stratega i polityka oraz wizjonera. 1938 Sejm uchwalił specjalną ustawę, która pod karą więzienia zakazywała szkalowania imienia Józefa Piłsudskiego. Po 1989 r. powrócił kult Piłsudskiego, który jest uznawany za jedną z najwybitniejszych postaci w historii kraju. Jest patronem wielu ulic, placów i szkół. Bo jak pisał w liście do masonerii francuskiej Tadeusz Gałecki, to Piłsudski „Dla nas nie jest on jednym z polityków. To jedyny polityk, który jest w stanie swoim autorytetem i swoimi wielkimi umiejętnościami obronić sprawę polską”. Piłsudski dla masonów „nie jest jednym z polityków”. To jedyny polityk…”.

 

Niebyt

 

Po tzw. upadku komunizmu Polska znalazła się z powrotem w kleszczach masonerii. Okres od zawiązania pierwszej loży masońskiej w 1739 r. dla narodu polskiego jest niebytem. Jak długo będziemy lekceważyć masonerię, tak długo będzie trwał niebyt. Tańcz jak zagrają (jak kto zagra), co oznacza być posłusznym, uległym, stosować się do czyjejś woli, dawać się wodzić za nas, podporządkowywać się. W 27 bajce Ezopa rybak-flecista na próżno usiłuje wywabić ryby na ląd grą na flecie, po czym chwyta je w sieć, a gdy już rzucają się na piasku wybrzeża, mówi do nich” „Gdy wam grałem, nie chciałyście tańczyć, a gdy przestałem – tańczycie” (Władysław Kopaliński, „Słownik mitów i tradycji kultury”).

Współcześnie orkiestrą jest masoneria, a my tańczymy tak, jak oni grają. Jesteśmy naiwni, łatwowierni, ulegli, co powoduje, że dajemy się oszukiwać i wodzić za nos. Piłsudski nie jest żadnym bohaterem narodowym, to masoneria zaszczepiła w nas ten fałszywy kult. Myślimy i działamy tak, jak oni tego chcą.

Jak pisał jeden z pisarzy „Masoni, fałszerze historii – prowokatorzy legalnie głoszą kłamstwa, stanowi to antypolonizm i antykatolicyzm (LPR, Biuletyn Informacyjny, nr 8, 2015).

Przed masonerią przestrzegali Polaków między innymi św. Maksymilian Maria Kolbe, św. Józef Sebastian Pelczar i wielu innych. Prymas Polski Sługa Boży Kardynał August Hlond 6 listopada 1926 roku, tuż po zamachu majowym, powiedział: „Wyprzeć się ma Polak na wszystkich szczeblach hierarchii państwowej, każdego bezprawia, każdej anarchii, każdego rozkładu. A przede wszystkim zerwać powinna Polska z masonerią, której ostatecznym celem jest usuwanie systematycznie ducha Chrystusowego z życia Narodu. Tym więc bardziej zerwać z nią musi Polska, że masoneria to konspiracja zagraniczna, której nie tylko na Polsce nie zależy, ale która potężnej Polski nie chce. Zerwać z laicyzmem znaczy to w pierwszym rzędzie zrzucić masońskie jarzmo”.

Prof. Ludwik Hass, znawca polskiej masonerii pisał w 1997 r. w „Polityce”, w artykule „Adepci sztuki królewskiej”, że w lożach masońskich „można spotkać ludzi z niemal całej centrolewicowej części polskiego wachlarza politycznego – zarówno byłych aktywistów PZPR, jak i tych, którzy przed 1989 r. mniej czy bardziej otarli się o opozycję solidarnościową”.

 

Stanisław Bulza

Przeczytaj więcej artykułów Stanisława Bulzy na naszym portalu  >   >   > TUTAJ .

 

  • Zdjecie główne: 13 maja 1926, marszałek Józef Piłsudski przed spotkaniem z prezydentem RP Stanisławem Wojciechowskim na moście Poniatowskiego. Od lewej: Kazimierz Stamirowski, Marian Żebrowski, Gustaw Orlicz-Dreszer, Józef Piłsudski, Władysław Jaroszewicz i Michał Galiński. Fot. wikipedia.org / Wybór zdjęć do artykułu wg.pco

 

  , 2015.12.15

Avatar

Autor: Stanisław Bulza