Prof. Jerzy Robert Nowak obszernie o zwycięskiej walce Victora Orbána i o przemilczaniu charakteru węgierskich przemian.


JRN-Jerzy_Robert_Nowak-logo

 

Zwycięskie walki Viktora Orbána

Dokonania rządów Viktora Orbána można tym lepiej docenić na tle ostatnich kilku tragicznych stuleci dziejów Węgier. Już w 1526 r. roku po rozbiciu Węgier przez Turków w bitwie pod Mohaczem rozpoczął się ciąg katastrof w dziejach Węgier. W rezultacie podboju wielkiej części Węgier przez Turków aż do ich wyzwolenia w 1686 r. Węgrów wywożono dziesiątkami tysięcy na targi niewolników do Istambułu ( i to z większej części Węgier, a nie tylko z kresów jak w Polsce).W rezultacie ludność Węgier, które w 1490 r. liczyły 4,5 miliona osób (tyle, co ówczesna Anglia) stopniała ok.1700 do zaledwie 2 milionów osób. Klęską zakończyły się dwa wielkie powstania antyaustriackie: powstanie F. Rakoczego w latach 1703-1711 i wojna niepodległościowa w latach 1848-1849. Nieprzypadkowo powstały w XIX wieku hymn węgierski był niebywale smętny i zawierał m.in. zwrotkę: „Po tym złym losie, który nękał Węgrów , daj Boże wreszcie weselsze lata. Odpokutował ten naród za przeszłość i przyszłość”. Jakże była to odmienna tonacja od naszego dziarskiego Mazurka Dąbrowskiego, zapowiadającego: „szablą odbierzemy”, „jak zwyciężać mamy”. Potem przyszedł w 1867 r. kompromis ze strupieszałą Austria, który w swych skutkach wciągnął Węgry do I wojny światowej po stronie Niemiec i „owocował” strasznym pokojem w Trianon w 1920 r. Na mocy tego pokoju Węgry straciły aż 71,5 proc. terytorium. Straciły- porównawczo mówiąc” nie tylko „swój Lwów” i „swoje Wilno”, ale „swój Kraków” (tereny Siedmiogrodu ) i „swoją Wielkopolskę” (tereny obok Bratysławy i Koszyc. Poza Węgrami zostało trzy i pół miliona rdzennej ludności węgierskiej. Potem były autokratyczne rządy Horthyego i wejście do II wojny światowej po stronie Niemiec w 1941 r. wbrew protestom premiera P. Telekiego, który popełnił samobójstwo w 1941 r. Plany wycofania z wojny przerwały dwie niemieckie interwencje: w marcu i w październiku 1944 r. A potem przyszły najkrwawsze rządy stalinowskie w Europie Środkowej za czasów Rákosiego i wspaniałe powstanie węgierskie w 1956r, stłumione przez Sowietów. Narzucone przez ZSRS rządy Kádára na długo złamały moralny kręgosłup narodu.

Spartaczona transformacja

Transformacja po 1989 r. okazała się bardzo nieudaną. Rządy zwycięskiej partii prawicowej były wciąż torpedowane przez opozycyjną partię liberalną – Związek Wolnych Demokratów (SZDSZ), siostrzaną partię polskiej Unii Demokratycznej. Nacisk kapitału anglosaskiego (przyjazd inspirowanych przez George’ a Sorosa 7 bankierów z USA ) wymusił na prawicowym rządzie Antalla fatalny kompromis. Zgodzono się na oddanie drugiego stanowiska w kraju – prezydentury politykowi związanemu z liberałami –Á. Gönczowi i utrzymanie dotychczasowego liberalnego i lewicowego kierownictwa mediów elektronicznych. Nowy prezydent podkopywał wszystkie posunięcia rządu. Mimo, że sam był niegdyś więźniem, zablokował lustrację i dekomunizację ( dość podejrzane są intencje jego działań). Ogromna część mediów prowadziła wojnę przeciw prawicowemu rządowi. Doszło w pewnym momencie do rzeczy niesłychanej – prezes telewizji E. Hankiss uniemożliwił transmisję telewizyjną przemówienia premiera Antalla. W 1994 r. po klęsce wyborczej rządzącej partii prawicowej władzę objęła scementowana przez Sorosa koalicja postkomunistów i liberałów. Koalicję ułatwił fakt, że na czele liberałów, niegdyś opozycyjnych wobec komunistów, stali podobnie jak u postkomunistów politycy z „czerwonych dynastii”. Głównym liderem był Iván Petö, syn oprawcy ze stalinowskiej bezpieki, tzw. awosza. Na czele rzadu koaliczyjnego stanął zaś były wegierski ZOMO-wiec – z formacji strzelajacej do tłumów manifestujących po klęsce powstania – Gyula Horn. Kilkunastoletnie rzady koalicji postkomunistów i liberałów doprowadziły do ogromnego okradzenia i zubożenia kraju. Gros zysków przejął kapitał zachodni pod kuratelą Miedzynarodowego Funduszu Walutowego. Działał on na Węgrzech od 1982 r. i dokładnie spenetrował co zyskowniejsze dziedziny gospodarki. Do tego doszły działania setek stypendystów Sorosa, też oddziaływujacego na Wegrzech od 1982 r. – tzw. Soros huzárók (huzarów Sorosa), oraz postkomunistów i liberałów, wspierajacych wyprzedaż przemysłu za bezcen. Węgierscy ekonomisci oceniaja, że w rezultacie tego rabunku Węgry zostały okradzione przez kapitał zachodni na ok. 270 miliardów dolarów.

Droga Orbána do władzy

Już w 1998 r V. Orbán po raz pierwszy doszedł do władzy na fali niezadowolenia z powodu ubożenia kraju. Przyhamował okradanie Węgier, zmniejszył zadłużenie, poprawił sytuację gospodarczą w wielu dziedzinach. Nie docenił jednak zagrożeń wynikających z ciągłej kampanii szczucia przeciw rządowi w ogromnej części mediów. Jego partia Fidesz była w tym czasie partią kadrową (5 tysięcy członków), wyraźnie zamknięta na nabór nowych członków. Postawa wielu działaczy Fideszu mocno przypominała mi to, co mówił pewien poseł PiS-u z południa Polski o niektórych działaczach swej partii – uważają, że jeśli jest pięć miejsc w Radzie Miejskiej, to po co szósty członek PiS-u? Wybory w 2002 r. przyniosły niewielkie zwycięstwo koalicji postkomunistów i liberałów nad Fideszem – o 40 tysięcy głosów – powszechnie podejrzewano oszustwo.

Orbán błyskawicznie wyciągnął wnioski z przegranej. Zreorganizował partię, czyniąc ją partia bardzo otwartą i wielonurtową. Poszerzaniu partii sprzyjało tworzenie tzw,. „polgári körök” (klubów obywatelskich , otwartych na wszystkich patriotów, nie zważając na różnice poglądów w poszczególnych sprawach. Bardzo często kluby te tworzył sam Orbán podczas objazdu kraju. Nie bawiono się w narzucanie dyscypliny formalnej, czy zależności od Fideszu. Maksymalnie szanowano odrębność każdej organizacji, która godziła się współdziałać z Fideszem. Dziś tych klubów obywatelskich jest razem ok. 12 tysięcy, z tego parę tysięcy wśród mniejszości węgierskich poza granicami Węgier (na 10 – milionowe Węgry). Porównajmy to z Klubami Gazety Polskiej, podobnie otwartymi na różne środowiska – jest ich jednak tylko ponad 380. W zreorganizowanej partii Orbána znaleźli się członkowie rozlicznych partrii i środowisk patriotycznych: obok Fideszu, chrześcijańskich demokratów, drobnych rolników, Węgierskiego Forum Demokratycznego etc. Dziś wielonurtowa partia Orbána liczy ok.40 tys. członków (w stosunku do liczby ludnosci jak 160 tysięcy w Polsce). Głównym podziałem, akcentowanym przez Orbána, stał się podział nie na prawicę i lewicę, lecz na patriotów i węgierskich targowiczan (tzw.labanców). Eksponowane niezwykle silnie przez Fidesz i Orbána idee patriotyzmu i obrony interesów narodowych stały się głównym źródłem sukcesu w walce przeciw koalicji postkomun istów i liberałów. (Por. szerzej tom 1 mojej świeżo wydanej książki „Węgierska droga do zwycięstwa”ss. 131-133).

Szczególnie ważnym działaniem Orbána na drodze do zwycięstwa stało się bardzo znaczące poszerzenie zestawu mediów opozycyjnych, zarówno prasowych jak i elektronicznych. Bardzo pomogły w tym Fideszowi zabiegi o przychylność węgierskich przedsiębiorców. Orbán obiecał im, że po dojściu do władzy zrobi wszystko dla ukrócenia tak niszczących im nierówną konkurencją koncernów zagranicznych poprzez ich opodatkowanie, podobnie jak banków i supermarketów. Zyskał dzięki temu zaufanie węgierskich przedsiębiorców i pieniądze na opozycyjne nowe media. Mobilizacja sił patriotycznych w myśl zasady „wszystkie ręce na pokład” dała Fideszowi miażdżące zwycięstwo w wyborach 2010 r. (ponad dwie trzecie głosów), co zapewniło możliwość szybkiego przeprowadzenia wielu rewolucyjnych reform, w tym zmiany konstytucji.

Kolejne sukcesy w walce o węgierskie interesy narodowe

Po objęciu władzy Orbán konsekwentnie realizuje swoje obietnice z czasów walki opozycyjnej, wciąż stając po stronie węgierskich przedsiębiorców, kupców i rolników w walce o ograniczenie zysków zagranicznych koncernów i banków. Już w parę tygodni po objęciu władzy opodatkował zagraniczne banki, okładając je pierwszym i największym podatkiem w Europie Na próżno niektóre banki groziły, że wycofają się z działalność i finansowej na Węgrzech – ostatecznie żaden nie zdecydował się na opuszczenie tego kraju. Opodatkowanie banków spowodowało bardzo ostre antywęgierskie ataki luminarzy UE i niektórych rządów zachodnich. Orbán, znany jako twardy fajter, nie ustąpił pod żadnym względem, mówiąc: „Jesteśmy gotowi na wojnę z bankami w kraju i na arenie międzynarodowej, Będziemy walczyć aż wygramy”. Kilkuletnia walka z bankami zakończyła się zdecydowanym zwycięstwem rządu węgierskiego, Wprowadzona w 2014 r., a u nas przemilczana, ustawa o rozliczeniu banków doprowadziła w efekcie do uderzenia w nieuzasadnione zyski kilkudziesięciu tych banków, które przegrały procesy z Narodowym Bankiem Węgierskim. Pełnym sukcesem zakończyło się również działanie rządu Orbána w sprawie kredytów we franku szwajcarskim. Rząd doprowadził do przewalutowania franków na forinty w sposób bardzo korzystny dla węgierskich kredytobiorców. 16 stycznia 2015 r. na Węgrzech przytoczono informację agencji Bloomberga, stwierdzająca, iż: „Wielce krytykowany z powodu antybankowych rozporządzeń Viktor Orbán, teraz witany jest jak bohater, ponieważ zapobiegł katastrofie finansowej, jaka przyniósłby dla jego kraju skokowy wzrost odsetek od franków szwajcarskich”.Wg. agencji Bloomberga: „Orbán zrobił najlepszy interes na frankach szwajcarskich”. Orbán opodatkował supermarkety i wyrzuca je na obrzeża miast. Uderzając w zyski zachodnich koncernów, dominujących w węgierskiej energetyce, w ciągu trzech lat obniżył o 25 proc. opłaty za prąd, gaz, ciepłownictwo. Idąc na rękę węgierskim przedsiębiorców zmniejszono im podatki do 10 proc. Dzięki tej polityce Węgry stały się rajem podatkowym dla przedsiębiorców austriackich. czeskich i słowackich. W 2013 r. na Węgrzech przyjęto ustawę o ochronie ziemi, maksymalnie utrudniającą jej sprzedaż w obce ręce. Orbán osiągnął tak duże sukcesy w poprawie stanu zrujnowanej i rozkradzionej przez postkomunistów i liberałów gospodarki, że w maju tego roku został pochwalony za skuteczną politykę gospodarczą nawet przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy, który parę lat temu został wyrzucony z Węgier.

Spotkanie Viktora Obrana z Doanldem Tuskiem, Prezydentem EU
Spotkanie Viktora Obrana z Doanldem Tuskiem, Prezydentem EU, 23 paździenika 2015 Fot. EuroActiv.com

W niemal wszystkich sprawach reformy węgierskie różnią się od rozwiązań przyjętych przez rząd Platformy w Polsce, i co więcej są lepsze i skuteczniejsze. Dość przypomnieć politykę Orbána wobec banków i supermarketów czy przewalutowanie franka. Podczas gdy rządy PO doprowadziły do lawinowego wzrostu zadłużenia Polski, na Węgrzech znacząco je zmniejszono dzięki polityce oszczędnościowej. Podczas gdy w Polsce za rządów PO o ponad 100 tysięcy osób wzrósł aparat administracyjny, na Węgrzech doprowadzono do jego zmniejszenia o kilkadziesiąt tysięcy osób. Redukcje zaczęto od góry.. Doprowadzono do zmniejszenia składu rządu z 16 do 8 ministrów. Bardzo wydatnie zmniejszono ilość wiceministrów, podczas gdy w Polsce, o ile wiem, mamy największą ilość wiceministrów w Europie. Przed kolejnymi wyborami parlamentarnymi w 2014 r. uchwalono zmniejszenie składu parlamentu o połowę. Znacząco zmniejszono ilość radnych. W wyborczym systemie okręgów jednomandatowych wprowadzono wybór rad złożonych z 2 do 8 członków zamiast 3-13 członków jak poprzednio, Liczba radnych wojewódzkich zmniejszyła się o ponad połowę z 835 na 391. Z powodu trudnej sytuacji Węgier premier Orbán zakazał wypłacania jakichkolwiek premii czy nagród w ministerstwach i urzędach, twierdząc, że nie można na to sobie pozwolić w sytuacji, gdy wielka część narodu wegetuje. Orbán powiedział dosłownie: „W firmach, które tracą, oraz w państwach, które mają kłopoty, nie można wypłacać sobie premii, bo jeśli to uczynimy, zniszczymy sobie przyszłość„. (Podkr.- JRN) Na Węgrzech uporano się z tak kosztownymi, podobnie jak w Polsce, milionowymi odprawami dla usuwanych prezesów państwowych spółek czy zjednoczeń. Premier Orbán wprowadził opodatkowanie tych odpraw na 98 proc. Przykładowo, gdyby usuwany prezes miał dostać jako odprawę sumę odpowiadającą 3 milionom polskich złotych, dostawał ostatecznie wielokrotnie mniejszą sumkę odpowiadającą 60 tysiącom polskich złotych na rękę.

Dzięki stanowczej polityce wobec imigrantów Orbán uważany jest za czołowego obrońcę Europy przeciw „najazdowi muzułmanów”. Ostatnio nawet premier Bawarii uznał, że to Orbán ma rację w swej polityce wobec imigrantów, a nie kanclerz Merkel.

Wizjoner – realista

Martin SCHULZ - EP President meets with Viktor ORBAN - Prime Minister of Hungary
Spotkanie Martina Schulza, przewodniczący EP z Viktorem Orbanem, premierem Węgier. 3 września 2015. Fot. EU-EP.

Spotkanie Martina Schulza, przewodniczący EP z Viktorem Orbanem, premierem Węgier. 3 września 2015. Fot. EU-EP.

Viktor Orbán jest idealistą, wizjonerem i politykiem przekonanym o swej misji. Najlepiej świadczą o tym jego liczne żarliwe wystąpienia za granicą w obronie chrześcijańskiej Europy i państwa narodowego (m.in. na kongresach katolików w Madrycie i Bilbao, na konferencji w Berlinie, w polemikach na forum Parlamentu Europejskiego). Swój idealizm łączy jednak z bardzo dużą zręcznością i elastycznością polityczną. Skrajnie agresywny przeciwnik premiera Węgier przewodniczący Parlamentu Europejskiego Martin Schulz w kilka dni po obradach w Strasburgu w styczniu 2012 r. zaatakował Orbána, zarzucając mu, że gra na dwóch fortepianach Gdy jest bowiem w Brukseli, to przedstawia się jako postać konstruktywna, a po powrocie na Węgry znowu agituje przeciw UE. Schulz stwierdził, że: ” europejscy partnerzy widzą, że Orbán jest mądrym człowiekiem, ale i on musi pamiętać, że Europejczycy nie są głupcami”. Faktem jest, że tak uparty i odważny w swych wystąpieniach Orbán, gdy czuje się słabszy, kluczy, wyraźnie stara się przeczekać do odpowiedniego momentu. Jestem na przykład absolutnie przekonany, że Orbán od początku chciał wystąpić ze znienawidzonego przezeń Międzynarodowego Funduszu Walutowego, ale wciąż wyczekiwał na dogodny moment, w międzyczasie udając, że chce prowadzić negocjacje..

Ataki na „węgierską zarazę”

Niebywała rewolucyjna skala węgierskich reform i ich popularność Polsce ściąga na Węgry Orbána skrajne, nierzadko wręcz brutalne, ataki ze strony różnych liberałów i lewaków. Za wszelką cenę próbuje się zanegować węgierskie osiągnięcia gospodarcze, o których niedawno tak przekonywująco pisał na łamach „Kuriera Wnet” Maciej Szymanowski w korespondencji z Budapesztu. Zamiast argumentów jakże często mnoży się inwektywy i epitety. Nader typowy pod tym względem był wyskok znanego nienawistnika, b. zausznika T. Mazowieckiego Waldemara Kuczyńskiego, który uskarżał się na to, że z Węgier „doleciał go smród PRL-u. I to nie ten najłagodniejszy. Jak taki reżim może być tolerowany w Unii”.. Tomasz Lis chamsko atakując Orbána w styczniu 2015 r. w TOK FM powiedział:„To przywódca państwa nad zgniłym jeziorem.”.Atakowali Orbána nie przypadkowo tacy liberałowie jak Leszek Balcerowicz i Ryszard Petru. Ten ostatni, broniąc interesów zachodnich banków, oskarżył Orbána o rzekomy nacjonalizm – jak premier Węgier śmiał opodatkować zagraniczne banki ?! Wyjątkowo chamskim atakiem na Węgry popisał się profesor –liberał z „czerwonych dynastii” Wojciech Sadurski, nazywany „Stefanem Niesiołowskim blogosfery”, pisząc o Węgrzech jako o „śmiesznym kraiku”” a Orbána przyrównując do Mussoliniego. Od lat z niebywałą furią atakuje Orbána „Gazeta Wyborcza”. Robi to nieprzypadkowo, drżąc ze strachu przed „węgierską zarazą”. Dość typowy pod tym względem był lament Wojciecha Maziarskiego w „GW” z kwietnia 2014 r.: „Węgry mogą się stać w Europie rozsadnikiem nacjonalizmu gospodarczego i etatyzmu. Łatwo sobie wyobrazić, że np. węgierska ustawa o ziemi rolnej wywoła entuzjazm PiS-u czy nawet PSL-u, które zaproponują, by Polska poszła tą samą drogą (…) Nie tylko Węgrzy, wszyscy mamy problem z Fideszem”. Naczelny „Wyborczej” A. Michnik posunął się aż do przyrównania premiera Węgier V.Orbána do Hitlera ( w wywiadzie dla tygodnika „Der Spiegel” z 29 lipca 2013 r.)

Nienawistnikom w Polsce, przyrównującym Orbána do Hitlera i Mussoliniego, przypomnijmy tu jakże inne, bardzo pochwalne, oceny zachodnich polityków i intelektualistów na temat lidera Fideszu. B. kanclerz Niemiec Helmut Kohl akurat w czasie jednej z większych nagonek na Węgry w wywiadzie dla „Sterna” z 5 listopada 2014 r. Kohl nazwał premiera Orbána „wielkim Europejczykiem, który po europejsku myśli i działa„. Wielkim Europejczykiem nazwał Orbana również przewodniczący EPP w Parlamencie Europejskim Joseph Daul. Wśród osób występujących z jednoznacznym entuzjastycznym poparciem dla Orbána znaleźli się m. in. najsłynniejszy konserwatywny filozof brytyjski Roger Scruton, słynny rosyjski dysydent pisarz Władimir Bukowski, parokrotny gubernator Nowego Jorku George Pataki i jeden z najaktywniejszych kongresmanów amerykańskich, od 2011 r. współprzewodniczący Kongresu Helsińskiego w USA Christopher H. Smith./ Ten ostatni przyrównał osobę węgierskiego premiera do postaci prezydenta Ronalda Reagana, z którym współpracował przez lata. Trudno byłoby chyba znaleźć lepszy wyraz uznania dla Orbána. W stanowczej obronie Orbána wobec ataków z zewnątrz występowali m.in. prezydent Czech Vaclav Klaus, premier Czech Petr Necas, premier W. Brytanii Cameron. Jakże żałośnie na tym tle wyglądają ataki na Orbána ze strony małych żałosnych chuliganów pióra typu Tomasza Lisa czy Waldemara Kuczyńskiego.

Idźmy węgierską drogą

Węgry niewątpliwie stanowią świetne laboratorium reform, które nadają się do natychmiastowego odważnego zastosowania w Polsce. Cieszę się, że dostrzega to coraz więcej zwolenników reform w Polsce. Spośród jakże wiele poglądów, nader przychylnie oceniających rewolucyjne reformy V. Orbána pozwolę sobie na przytoczenie dwóch jakże wymownych opinii. Pierwsza to ocena obecnego prezydenta RP Andrzeja Dudy, który w programie telewizyjnym: „Debata. Czas decyzji” z 7 maja 2015 r. powiedział: „Chcę pójść drogą Victora Orbana. W sprawach gospodarczych prowadzi dobrą politykę, potwierdza to Fundusz Walutowy. Jego reformy były skuteczne i wyciągnęły kraj z kryzysu”. (Podkr.- JRN ). Drugą z tych opinii jest wypowiedź głównego ekonomisty SKOK-ów, świeżo wybranego do Sejmu, Janusza Szewczaka. W internetowym wywiadzie , udzielonym A. Sarzyńskiej 30 lipca 2013 r. Szewczak powiedział m.in. „Reformy węgierskie są niesłychanie mądre i przemyślane. Uważam, że polska opozycja powinna zorganizować wyjazd studyjny na Węgry, żeby się przygotować do rządzenia w ciężkich czasach, żeby zobaczyć, jak to się robi. Tam są gotowe projekty ustaw, rozwiązań, rozporządzeń. To trzeba ściągnąć od Węgrów, bo inaczej nikt sobie nie poradzi z tą stajnią Augiasza”.

  • Zainteresowanych szerszą relacją na temat spraw węgierskich odsyłam do mojej nowej książki „Węgierska droga do zwycięstwa” (t.1 i 2), którą można zamawiać pod telefonami 608-854-215 i 603-199-036).

(Tekst był publikowany wcześniej na lamach Kuriera „WNET”)

 

Jerzy Robert Nowak
29 grudnia 2015 r.

 

 

*     *     *

 

Węgry: Czas wielkiego odsłaniania

 

Pięcioletnie rządy Viktora Orbána na Węgrzech to wielkie pasmo sukcesów osiągniętych w bardzo ostrej konfrontacji z zachodnimi korporacjami, niektórymi szefami Unii Europejskiej i Międzynarodowym Funduszem Walutowym. Orbán zdecydowanie wygrał kilkuletnią wojnę z zachodnimi bankami, okładając je pierwszym i największym w podatkiem w Europie. Osiągnął tak duże sukcesy w poprawie stanu zrujnowanej przez postkomunistów gospodarki, że w maju tego roku został pochwalony za skuteczną politykę gospodarczą nawet przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy, który parę lat temu wyrzucił z Węgier. Dzięki stanowczej polityce wobec imigrantów Orbán uważany jest za czołowego obrońcę Europy przeciw „najazdowi muzułmanów”. Ostatnio nawet premier Bawarii uznał, że to Orbán ma rację w swej polityce wobec imigrantów, a nie kanclerz Merkel. Węgry stały się prawdziwym laboratorium reform, służących obronie narodowych interesów. Dlatego mogą służyć jako świetny wzór do naśladowania przez zwycięskie siły patriotyczne w Polsce po najbliższych wyborach. Ciągle jednak nie znamy jakże wielu węgierskich rozwiązań, bo są one bądź niedoceniane, bądź świadomie przemilczane jako szczególnie „niebezpieczne” składniki węgierskiej „zarazy”, grożącej istocie III RP.

Nieujawniony charakter węgierskich przemian

Z wielu powodów przemilczano w Polsce charakter węgierskich transformacji politycznych od 1988 r. Przede wszystkim ze względu na fakt, że już w maju 1988 r. na Węgrzech odsunięto od władzy J. Kádára i współrządzącą z nim grupę starców. Nagłośnienie tej sprawy w Polsce uznano bowiem za precedens godzący w tak wspieraną przez Michnika i Geremka ekipę Jaruzelskiego i Kiszczaka. Starano się również przemilczeć rolę jakże wpływowych na Węgrzech na przełomie 1988 i 1989 r. prawdziwych reformatorów partyjnych: członka Biura Politycznego KC WSPR Imre Pozsgaya i sekretarza KC WSPR Mátyása Szürösa. W odróżnieniu od polskich targowiczan, twórców stanu wojennego W. Jaruzelskiego etc. wspomniani politycy węgierscy byli komunistami narodowymi, którzy w decydującej chwili poszli z narodem w 1989 r. I. Pozsgay zadał nawet śmiertelny cios w plecy węgierskiej partii komunistycznej 28 stycznia 1989 r, publicznie ogłaszając w wywiadzie dla BBC, że w 1956r. było powstanie narodowe. Co oznaczało, że występujący przeciwko temu powstaniu, przywieziony na sowieckim czołgu, Kádár był zwykłym zdrajcą. Powstał w związku z tym wielki wrzask wśród węgierskiego betonu partyjnego, ale nie udało mu się usunąć Pozsgaya z funkcji członka Biura Politycznego KC. Co więcej Pozsgay dalej torował drogę radykalnym zmianom na Węgrzech, a teraz jest od lat jednym z doradców premiera Orbána!

W Polsce 1989 r. świadomie przemilczano odbyty w tym samym roku węgierski Okrągły Stół. Bo okazałoby się, że był on o wiele większym sukcesem opozycji niż polski. Bo na Węgrzech od razu przy tym Okrągłym Stole ustalono szybkie odbycie wolnych wyborów (w Polsce odbyły się one na końcu reszty krajów tzw. obozu socjalistycznego dopiero w 1991 roku). Co więcej w węgierskim Okrągłym Stole uczestniczyła cała opozycja, a u nas tylko jej lewicowa część. Jak bardzo ograniczony i wyselekcjonowany przez lewicę był skład polskiej reprezentacji przy Okrągłym Stole najlepiej wskazuje szczere wyznanie w „Newsweek”- u z 4 maja 2015 r. jednego z „autorytetów” III RP, skądinąd entuzjasty T. Mazowieckiego prof. Marcina Króla: „Uczestniczyłem w rozmowach podczas których Mazowiecki, Geremek i inni zastanawiali się, kto powinien być w Komitecie Obywatelskim, a potem przy Okrągłym Stole oraz na liście do parlamentu. Bali się każdego, kto miał choć trochę bardziej wyraziste poglądy.(Podkr.- JRN). Mówię o ludziach takich jak Leszek Moczulski, którzy nie mieścili się w schemacie polityka umiarkowanego”. W Polsce, gdzie premier T. Mazowiecki bajdurzył o „polskim piekle”, przemilczano fakt, że pierwsi polscy premierzy (za wyjątkiem J. Olszewskiego), a więc T. Mazowiecki, J. K. Bielecki i H. Suchocka, mieli bez porównania wygodniejsze rządy niż pierwszy prawicowy premier węgierski Józef Antall. Pomimo jego zdecydowanego zwycięstwa w wyborach 1990 r. miał on ciągle przeciw sobie niezwykle burzliwe ataki liberalno-lewicowej opozycji, m.in. próbę obalenia rządu w czasie tzw. blokady taksówkowej jesienią 1990 r. i ciągłą zajadłą wojnę o media. Dość powiedzieć, że liberalny szef telewizji E. Hankiss nie dopuścił do telewizyjnej transmisji urzędującego premiera J. Antalla ! W polskich mediach całkowicie przemilczano złowieszczą rolę , jak odegrała w historii Węgier po 1989 r. wciąż wspierana przez Sorosa siostrzana partia Unii Demokratycznej liberalny SZDSZ (Związek Wolnych Demokratów), kierowana przez węgierskie „czerwone dynastie”. Wraz z postkomunistami wspierała ona okradanie Węgier przez kapitał zachodni, Aż wreszcie rozpadła się w niesławie. Skrzętnie przemilczano tak niewygodne informacje o pierwszym „demokratycznym” prezydencie Węgier Árpádzie Gönczu, b. więźniu1956r, który z niejasnych dotąd powodów całkowicie zdradził ideały Powstania 1956 r. i zablokował dekomunizację i lustrację. Spotkało go za to niebywałe upokorzenie. 23 października 1992 r. miał przemawiać na wielkim wiecu przed Parlamentem dla uczczenia rocznicy Powstania. I wtedy tłum byłych powstańców kocią muzyką i gwizdami zmusił go do panicznej ucieczki z podium przed parlamentem bez wypowiedzenia nawet jednego zdania przemowy. Nie przeszkodziło mu to później we wspieraniu rządu koalicji postkomunistów i liberałów na czele z premierem Hornem, b. węgierskim ZOMO-wcem („kufajkarzem”), członkiem formacji, która zhańbiła się strzelaniem do bezbronnych popowstańczych manifestantów.
Węgrów kilkakrotnie srodze oszukano po 1989 r., stąd mściwa zajadłość u niektórych.. Zdarzało się, że mściwość przybierała niedopuszczalne formy – np. w 2007 roku skradziono z cmentarza czaszkę i kości głównego przywódcy komunistycznego J. Kádára – sprawców dotąd nie wykryto.

Prezydentami w Europie Środkowej w owych czasach byli : „Bolek” Wałęsa w Polsce, na Węgrzech Göncz
który zdradził ideały powstańcze, a w Bułgarii Żeliu Żelew, były opozycjonista, który zablokował dekomunizację i lustrację w swoim kraju. Czy taki rozwój wydarzeń był przypadkiem?

Przemilczane rozliczenia

W Polsce niemal całkowicie przemilczano trwające już kilka lat rozliczenia z szefami policji, odpowiedzialnymi za niebywale brutalne tłumienie fali manifestacji przeciwko rządom postkomunisty Gyurcsánya. Nastąpiła ona po przecieku nagrania jego poufnej mowy, w której trzykrotnie nazwał Węgry „kurva ország” (kurewskim krajem) i przyznał: „kłamaliśmy rano, wieczorem i w nocy”. Bezprawnie użyte gumowe kule policjantów spowodowały utratę wzroku kilkunastu osób. Na Węgrzech po 2010 r. zdegradowano szereg szefów policji odpowiedzialnych za pacyfikowanie manifestacji w 2006 r, pozbawiono ich też odznaczeń za tłumienie demonstracji. Ciągle trwają też procesy w tej sprawie. W trakcie jednej z rozpraw (17 września 2013 r.) doszło do dwukrotnego oplucia przez b. manifestantów b. premiera Gyurcsánya- w momencie gdy wchodził na salę rozpraw i gdy z niej wychodził. Myślę, że warto wziąć wzór z tych węgierskich rozliczeń w Polsce, by w pełni zbadać rolę policji i b. ministra spraw wewnętrznych B. Sienkiewicza w prowokowaniu zajść w czasie Marszów Niepodległości!

Niedoceniana rola węgierskiego patriotyzmu

Polscy autorzy dotąd nie pokazali prawdziwie wielkiej roli, jaką odegrała w zwycięstwie Fideszu i Orbána siła patriotyzmu i walki o węgierskie interesy narodowe. Nawet w wydanej w 2012 r. barwnie napisanej i wielce sympatycznej dla Orbána jego biografii pióra I. Janke w bardzo niewielkim stopniu było zaakcentowane główne źródło triumfu Orbána – jego nieustanna walka o umocnienie węgierskiego patriotyzmu i przywrócenie węgierskiej dumy narodowej, podniesienie narodu z klęczek. A przecież nawet zajadły przeciwnik Orbána, redaktor „Gazety Wyborczej” Krzysztof Varga przyznawał : „Sukces Orbána polega przecież głównie na jego „polityce godnościowej” na wzmocnieniu zszarganego poczucia dumy narodowej (podkr.- JRN), na zaadaptowaniu do dzisiejszych czasów najsłynniejszej frazy z „Pieśni narodowej” Petöfiego: „Przysięgamy, więcej nie będziemy niewolnikami”. Orbán nie tak dawno porównując Brukselę do Moskwy w 1956 r. i Wiednia w 1848 r., dobrze wiedział, co robi- Unia jest kimś w rodzaju nowego okupanta, który „mówi nam, co mamy robić”, ciemięży wolny naród węgierski”. (Por. K. Varga : Niech żyje klęska, „Gazeta Wyborcza” 5 maja 2012). Polscy obserwatorzy węgierskiej sceny całkowicie pomijali rolę Orbána w skutecznym przezwyciężaniu węgierskiego masochizmu narodowego i nihilizmu narodowego, narzucanego od dziesięcioleci przez kolejne władze narodowego zakompleksienia. A trzeba tu dodać, że Węgrzy byli poddawani tresurze narodowego masochizmu i „pedagogice wstydu ” na skalę jeszcze większą niż Polacy, W książce „Ojczyzna jest jedna” Orbán pisał: „Od dziesięcioleci pozwalamy, by szkalowano nasz naród, naszą przeszłość sprzed socjalizmu, nasz tysiącletni byt państwowy. Stało się zwyczajem, że przemilczamy fakt bycia Węgrami, miłości do Ojczyzny i poczucia dumy z własnej przeszłości”. (Podkr.-JRN). I właśnie to prostowanie karku narodowi węgierskiemu, ogromne wzmocnienie węgierskiej świadomości narodowej, stało się głównym czynnikiem zjednoczenia przeważającej części Węgrów wokół prowadzonej przez Orbána tak skutecznie polityki obrony interesów narodowych.

Przemilczane rozmiary okradzenia Węgier

W polskich publikacjach zbyt rzadko pokazywano rozmiary ograbienia Węgier przez obcy kapitał po 1989 r. Niewiele się wie o jakże szkodliwej roli odegranej na Węgrzech przez finansistę George’a Sorosa, czy amerykańskiego ambasadora w Budapeszcie w latach 1986 -1990 Marka Palmera, MFW i anglosaskich banków w narzucaniu Węgrom systemu ich przyśpieszonej eksploatacji gospodarczej przez Zachód. A jest to temat w ostatnich latach bardzo silnie eksponowany w pracach czołowych węgierskich politologów i ekonomistów Niezwykle ciekawą informację na temat wyjątkowej roli MFW w zagrożonych upadkiem gospodarczym Węgrzech na początku lat 80-tych czytamy w stenogramie rozmowy z premierem Orbánem z okazji 25 rocznicy Pikniku Paneuropejskiego w sierpniu 2014 r. Prowadzący rozmowę z Orbánem doradca Fideszu i kierownik jednego z programów telewizyjnych Philip Raday przypomniał szokujący fakt z 1981 r. Szef Międzynarodowego Funduszu Walutowego spotkał się wówczas z pierwszym sekretarzem KC WSPR z Jánosem Kádárem. Szef MFW powiedział Kádárowi : „teraz bez nas Węgry zawalą się, będzie krach.”Na co Kádár bez zmrużenia oka- jak opowiadają to świadkowie- odpowiedział tylko tyle : No cóż, zawsze służyliśmy potęgom, teraz, zaczynając odtąd, będziemy Wam służyć”. (Podkr.- JRN). MFW przyznano w 1982 r. na Węgrzech wręcz nieograniczone przywileje, które wykorzystał do dokładnego rozpoznania najlepszych dziedzin węgierskiego przemysłu i pomocy w ich wykupieniu przez kapitał anglosaski za bezcen po 1989 r.

Selektywna informacja o węgierskich reformach

Przemiany węgierskie od 2010 r. mają bardzo wielostronny zasięg, od naprawy gospodarki i prawa po rozliczanie z komunizmem, umacnianie patriotyzmu i odnowę wiary. W Polsce występują jednak bardzo wyraźne dysproporcje w ich ukazywaniu. W przypadku gospodarki najwięcej pisano o podatku wobec banków i koncernów oraz o wymuszeniu przewalutowania kredytów we frankach na forinty. Dużo mniej pisano natomiast o kolejnych ograniczeniach zastosowanych wobec zagranicznych supermarketów, takich choćby jak zaplanowane usunięcie supermarketów z centrów miast na obrzeża. Nie pisano również o wprowadzeniu zasady usuwania z Węgier takich supermarketów zachodnich, które przez parę lat pokazują wyłącznie straty w swych obrotach na Węgrzech. – „Po co mają się biedacy męczyć, dopłacając do Węgier? – mówią przedstawiciele władz węgierskich, tłumacząc usuwanie takich supermarketów ze swego kraju. Przypomnę, że u nas ogromna część zachodnich marketów corocznie wykazuje straty w swej działalności gospodarczej w Polsce! Prawie całkowicie przemilczano wpisanie do konstytucji forinta jako trwałej waluty węgierskiej, zapobiegające wprowadzeniu euro. Nader rzadko pisano o przygotowanym przez rząd Orbána zakazie sprzedaży ziemi węgierskiej w ręce obce. Niemal całkowicie przemilczano wpisanie w nową konstytucję węgierską zakazu sprzedaży produktów GMO na Węgrzech. Bardzo mało, chyba nieprzypadkowo pisano o wysokim podatku reklamowym, godzącym głównie w zagraniczne media. Prawie nie pisano (wyjątek tekst G. Górnego) o jakże ostrym sprzeciwie Węgier wobec próby narzucenia krajom UE układu o wolnym handlu z USA (TTIP), w obecnej formie korzystnego tylko dla wielkich amerykańskich korporacji kosztem gospodarek narodowych na naszym kontynencie.
W polskiej prasie przemilczano przyczyny uchwalenia bardzo ostro karzącej za oszczerstwa i napaści personalne węgierskiej ustawy medialnej. Przemilczano np. sprawę umieszczenia w prasie sfałszowanego przedśmiertnego listu słynnego węgierskiego atomisty Edwarda Tellera z USA z 2003 r., atakującego przywódcę Fideszu Orbána za rzekomy „antysemityzm ” i „antyamerykańskość”. Przemilczano (poza jednym autorem) jeszcze gorszy wybryk medialny z 2001 r.- nagłośnienie w jednej z liberalnych telewizji sfingowanego wywiadu z rosyjskim mafioso , którego zapytano, za ile pieniędzy gotów jest zabić premiera Węgier Orbána? Rzekomy mafioso odpowiedział -” za milion dolarów. Rozpisywano się na temat rzekomych ograniczeń wolności słowa w węgierskiej ustawie medialnej, a dziwnie pomijano fakt, że w tejże ustawie przewidziano konieczność podniesienia udziału programów z węgierską muzyką do 30 proc. całości radiowych programów muzycznych. Podobnie rzadko wspominano o narzuconym przez ustawę obowiązku zwiększenia udziału filmów europejskich do 50 proc. całego programu.

 Milczenie wobec wrogich działań zachodnich potentatów przeciw Węgrom

Mówi się, iż klasę człowieka poznaje się po ilości jego wrogów. Patrząc z tej perspektywy można stwierdzić, że Viktor Orbán ma niebywałą wprost klasę, bo jest wręcz bezkonkurencyjny, jeśli chodzi o ogromną ilość przeciwników, którzy go atakowali w czasie dotychczasowych jego rządów od 2010 do 2015 r. Na paru stronach drugiego tomu mojej ksiązki „Węgierska droga do zwycięstwa” wyliczam kilkudziesięciu bardzo wpływowych zachodnich przeciwników Orbána od Obamy, Clintonowej, Clintona i kanclerz Merkel po rozlicznych ministrów niemieckich i francuskich, luminarzy UE, Sorosa etc. Trzeba tu dodać, że w Polsce całkowicie przemilczano, że na przełomie 2011 i 2012 przygotowano spisek dla obalenia rządu Orbána z udziałem kapitału anglosaskiego na czele z Sorosem, MFW, kilku komisarzy UE i wpływowych węgierskich postkomunistycznych polityków. Rząd Orbána miano obalić naciskami gospodarczymi, przede wszystkim przez doprowadzenie do załamania forinta. Całą sprawę dokładnie opisano w dwóch zupełnie przemilczanych w Polsce węgierskich bestsellerach: książce „Kto atakuje Węgry i dlaczego” Cs. Lentnera, P. Farkasa Zaruga i L.Gyuli Tótha oraz książce „Szach i poker” Helgi Biedermann, b. szefowej gabinetu ministra gospodarki Györgya Matolcsyego. Zakulisowe przygotowania antyrządowe zostały udaremnione głównie dzięki ogromnej manifestacji 400 tys. Węgrów (to jak 1 milion 600 tysięcy osób w Polsce) z poparciem dla Orbána w styczniu 2012 r., tzw. Béke menet (Marszu Pokoju).

Wymuszone otwarcie w stosunkach z Rosją

Węgierska wizyta prezydenta Rosji Vladimira Putina. Fot. Independent.md
Węgierska wizyta prezydenta Rosji Vladimira Putina. Fot. Independent.md

Pół roku temu rozpętano nagonkę na Węgry Orbána z powodu wizyty Putina w Budapeszcie Tylko niewielu komentatorów tak jak b. wiceminister spraw zagranicznych Krzysztof Szczerski czy europoseł Zbigniew Kuźmiuk wskazywało na zasadniczą przyczynę dojścia do wizyty Putina, jaką było uzależnienie Węgier od jedynego dostawcy gazu – Rosji. Węgry ponoszą ciężkie koszty fatalnych umów z Rosją zawartych za rządów postkomunistycznych. Umowy te m .in. zmuszały Węgry do zapłaty nawet za niewykorzystany gaz – z tego powodu spiętrzyło się zadłużenie węgierskie na sumę 3 miliardów euro. Zostało ono umorzone podczas wizyty. Pomimo tego Węgry dalej podtrzymują wszystkie sankcje UE wobec Rosji. Faryzejsko brzmią oskarżenia wobec Węgier, że złamały solidarność krajów UE wobec Rosji, gdy milczy się o poprzednich działaniach Niemiec (gazociąg na dnie Bałtyku ), czy Francji (słynne „Mistrale”). Atakujący Węgry publicyści milczą o tym , w jak wielkiej mierze skrajne izolowanie gospodarki kraju naddunajskiego przez luminarzy skłoniło ich do rosnącego otwarcia na Wschód, nie tylko ku Rosji, lecz także ku Chinom (Węgry dostały od nich pożyczkę na sumę kilku miliardów euro), Singapurowi, Turcji, Kazachstanowi. W mediach skrzętnie milczy się o tym wszystkich, co obalałoby anty węgierski schemat. O tym, że rząd Orbána kilka lat temu wykupił, ku irytacji Putina, udziały rosyjskie w węgierskim koncernie Mol. Dziwnie milczano, także w patriotycznych mediach, gdy na Węgrzech aresztowano i doprowadzono w kajdankach do sądu „za szpiegostwo wobec Rosji” taką szychę jak b. postkomunistyczny minister służb specjalnych (titok miniszter) György Szilvásy. Wraz z nim aresztowano – również za szpiegostwo wobec Rosji-dwóch dyrektorów departamentu służb specjalnych. W Radiu Maryja, komentując sprawę przemilczenia tego faktu nawet w mediach patriotycznych, szyderczo zapytywałem, czyżby nawet dziennikarze patriotyczni bali się „ręki KGB”? Rok temu wydano wyroki w sprawach tych wysokich funkcjonariuszy, a polskie ,media dalej milczały. Przedziwne. Dziwnie milczano również – poza portalem „Niezależna .pl” o tym, że we wrześniu 2014 r. na osobiste życzenie Orbána węgierskie MSW zakazało odbycia w Budapeszcie konferencji prorosyjskich nacjonalistów z różnych krajów Europy, z udziałem nieformalnego ideologa Kremla – Aleksandra Dugina.

Przemilczane wystąpienia hierarchów katolickich w obronie rządu Orbána

Wizyta u abp. Márfi Gyula.  29 luty 2012. Fot. nepszava.com
Wizyta u arcybiskupa Veszprém Gyuli Márfiego. Luty 2012. Fot. napszava.com

Veszprém Gyuli Márfiego

Całkowicie przemilczano w polskich mediach rozliczne bardzo stanowcze wystąpienia czołowych hierarchów katolickich i wybitnych duchownych protestanckich w obronie rządu V. Orbána. A były wśród nich teksty ogromnie mocne, swą ostrością przypominające wystąpienia Prymasa Tysiąclecia. Dla przykładu zacytuję fragment jednego z tych wystąpień bardo obszernego i pełnego pasji listu polemicznego arcybiskupa Veszprém Gyuli Márfiego z 27 lutego 2012. List był odpowiedzią na atak na Węgry ze strony wpływowego teologa protestanckiego Davida Baera. Arcybiskup Márfi pisał m.in.: „Viktor Orbán ma problemy w pierwszym rzędzie nie z Unią Europejska, lecz z międzynarodowym wielkim kapitałem, którego właściciele tkwią na Wall Street w Nowym Jorku, i których po prostu zwiemy „Ameryką”. To nazwanie jest oczywiście błędne: dolar i jego panowie i słudzy nie mają ojczyzny, ani narodowości. To są obywatele kosmosu, kosmopolici w najgorszym znaczeniu tego słowa, którzy marzą o zagarnięciu całego świata (…)”.

Wyobrażam sobie jak zareagowano by w Polsce na podobne w stylu wystąpienie któregoś z polskich hierarchów. Natychmiast cała wataha lewackich i liberalnych dziennikarzy oskarżyłaby takiego hierarchę o „bezczelne” mieszanie się do polityki, „nacjonalizm”„antysemityzm’, etc.
Zdumiewające, że w polskich mediach przemilczano tak niezwykle ważne wystąpienie arcybiskupa Gyuli Márfiego. Czyżby się obawiano, że w sytuacji, gdy wciąż strofuje się polskich hierarchów za jakiekolwiek uwagi związane z fatalnym stanem kraju, okazałoby się, że gdzie indziej biskupi zabierają otwarcie bardzo krytyczny głos w sprawach politycznych i społecznych? A postawa węgierskich hierarchów mogłaby o zgrozo „zarazić” polski Episkopat!

(Tekst był publikowany w 19 numerze „Kuriera WNET” z grudnia 2015 r.)

 

Jerzy Robert Nowak
31 grudnia 2015 r.

 

Zdjęcie główne:   Viktor Orbán, premier Węgier, Budapeszt, marzec 2014. Fot. Attila Kisbenedek/ AFP/ Getty Images za NYRDaily. / wybór zdjęcia wg.pco

 

 

  • Zainteresowanych nabyciem ksiażek prof. Jerzego Roberta Nowaka prosimy o telefoniczne skontaktowanie się z numerami:  (+48) 603-199-036 lub (+48) 608-854-215.

 

Polish-Club-Online-PCO-logo-1, 2015.12.31

Jerzy Robert Nowak

Autor: Jerzy Robert Nowak